To jest okrutne

To jest okrutne ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

12.11.2019 06:08
odpowiedz
2 odpowiedzi
To jest okrutne
1

Odrazu ostrzegam trochę się rozpisałem jak komuś się nie chce czytać to niech idzie na sam koniec i tam zacznie się takimi słowami mam duszności..
takie jakby Streszczenie jeżeli komuś się nie chce czytać...Będę walił prosto z mostu i szczerze pierwszy Raz zaczęło się ponad 3lata temu jak szedłem z kolegami wieczorkiem nie wiem czemu i nagle zrobiło mi się duszno i o tym zaczęło być coraz gorzej coraz częściej i mocniej ale nic nikomu nie mówiem bo nie było tak źle i myślałem że sobie poradzę po nie pamiętam jakim czasie kiedy byłem w szkole zrobiło mi się duszno tak najmocniej z tych wszystkich razy do tamtej pory nie wiele myśląc na przerwie wyszedłem(mam od szkoły 2km około nieraz się chodziło na pieszo) mimo tego że miałem lekcje zacząłem iść do domu było Coraz gorzej myślałem że się udusze nie wytrzymałem zadzwoniłem na karetkę na siebie jakoś dałem radę przetrwać na ławce na której leżałem serce myślałem żei wyskoczy z klatki porobili mi jakieś badania w karetkę i powiedzieli ze nic mi nie jest i nie jest mi duszno ale zabrali mnie do szpitala na 3dni i robili mi badania tam Poraz pierwszy dowiedziałem się że to nerwica lekowa żeby się zapisać do psychologa i tak zrobiłem byłem chyba 2razy u psychologa i nic nie pomogło nie mogłem spać bo bałem się że się udusze w nocy albo nie wstanę już szedłem spać jak moja mama wstawała rano żeby widziała że się duszę albo coś piłem ciągle napoje energetyczne codziennie przytyłem 14kilo przez nie i miałem 3razy za wysoki holesterol (to te badania co mi robili w szpitalu) bałem się wyjść z domu spałem w dzień a jak nie spałem to praktycznie ciągle siedziałem na telefonie miałem dość takiego życia(dodam że wmawiałem sobie ciągle że mam raka nawet jak mi powiedzieli lekarze że nie mam to i tak była taka nie pewność że może być) już byłem na granicy wytrzymałości wkoncu znów się tak źle czułem że nie wytrzymałem i poszedłem do lekarza rodzinnego dał mi skierowanie do oddziału psychiatrycznego(nie wiem czy to dobrze napisałem byli na tym oddziale ludzie od 14 do 18 roku życia co może nie mieli tego co ja ale mieli depresję cieli się normalni ludzie którzy też mieli problemy a nie jacyś psychole dodam że bardzo fajni ludzie dało się normalnie pogadać) pierwszy raz pojechałem tam i pytali czy zgadzam się na leczenie powiedziałem że jeżeli jest opcja być w domu i się leczyć to nie i wypisali mi leki po 3tygodniach zero poprawy więc znów tam pojechałem i zgodziłem się na leczenie zabrali mi telefon i takie tam miałem tylko ciuchy jakieś tam jedzenie picie wszedłem tam odrazu pół ludzi się zleciło przywitać no i nawet nie pamiętam ale chyba raz tylko miałem tam ten napad duszności(miałem też taki jakby ścisk w szyji jak ktoś by mi stał na klatce może jakieś objaw jeszcze był ale już nie pamiętam dobrze) wyszedłem po 3tygodniach jednym dniu i czułem się już dobrze w porównaniu do tego co czułem wczesnej to świetnie brałem jeszcze leki przez około 7miesiecy i nie miałem żadnych duszności ani nic może były jakieś jednorazowe ale miałem hydroksyzyne i ona mnie uspokajała i było dobrze mogłem robić wszytko i nie bałem się była tylko świadomość co przeżywałem(oczywiście schudłem wróciłem do normalnej wagi wszytko się unormowało) no i było tak że byłem młody brałem leki więc pić nie mogłem (w sumie picie mnie aż tak do tej pory nie kręci) no a wszyscy tutaj się piwka Napili tu vodki takie tam no ja nie mogłem miałem ogromną chęć przez jakieś okres 3-5miesiecy byłem czysty ale później koledzy zaczęli palić zioło(miałem już wcześniej z tym styczność nie raz nie dwa lubiłem to bardzo mówiłem że to kocham nawet jak nie paliłem po 2miesiące albo więcej) ale wracając zaczęli palić początkowo nie paliłem przez jakoś dwa tygodnie ale mówię że przecież przy lekach można palić no i zaczęło się na Początku to wicie lufki bo długo nie paliłem to kopało i nie było długo czekać późnej blanty później blanty nie starczały bo za dużo trzeba tam dać a efekt już był mizerny no i zaczęły się wiadra późnej tak się już przyzwyczaili że siedzielśmy przy wiadrze dopóki nie było czystej karki a nie było tam np 0.5g tylko np3-5g i to szło w dwie godziny moje życie wyglądało tak że wróciłem ze szkoły jadłem coś na szybko chyba że kolega kończył później Zaraz na autobus i po zioło wracaliśmy na miejscówke jak się skończyło to trochę ma dworze żeby oczy przeszły i do domu kąpać się i zjeść i spać i tak codziennie w weekendy więcej tego się paliło tak było przez długi okres naprawdę bardzo długi późnej znalazłem dziewczynę (wcześniej reż jakieś były ale to tylko przelotem i po chwili nie chciało mi się jeździć bo jaranie było ważniejsze) no dalej paliłem(dodam że już nie brałem leków) to doszły jakieś piwka nieraz vodka Nieraz kreska albo Raz tam zjadłem gościa no i tak życie się ciągnęło no i jak brałem z innego kontaktu zioło to było kropione jak zapaliłem to bolały mnie płuca i nie miałem nawet gastro dopiero jak mi przeszły te płuca po jakimś czasie to coś zjadłem no ale jak nie było co palić to paliłem to i jakoś wtedy zaczęły się Nieraz znów duszności wmawianie sobie chorób więc jakoś powoli zaczęłam odtrącać od siebie zioło ale to jeszcze trochę potrwało aż wkoncu wypiłem setkę i zapaliłem też po przerwie jakoś tydzień może dwa i było w miarę git trochę się bałem że się udusze ale jakoś wytrzymałem no i wszedłem do domu i wtedy się Zaczęło latałem po całym domu mówiłem że się udusze że mi serce nie bije i wkoncu wylądowałem znów w szpitalu (teraz jak to pisze to było około 3miesięcy temu)nic mi nie dali po piłem zrobili mi badania (co jest w tym najdziwniejszego i nie wiem czemu ale pokazało mi na teście z zioła test ujemny jak ja paliłem jakoś 2godziny przed tym?jak ktoś wie to może Też napisać czemu)przy lekarzach normalnie mówiłem że się udusze że mi serce nie bije siedziałem na korytarzu ciągle wystraszony wkoncu zawołałi mamę i słyszałem jak gadają trochę i mówił że mi to siedzi w głowie no i już od wtedy nie mam w podobnym czasie byłem w szpitalu ponieważ byłem ma 18 kolegi i że starszym wyższym cięższym kolega się wygłupiałem no i zaczął mnie dusić (a że mam dosyć silny charakter w takich sytuacjach to nie odklepałem mu i zemndlałem)upadłem na głowę na beton miałem dużego guza i rozcią głowę pojechałem do szpitala zobaczyć czy nic się nie dzieje w środku zrobili mi tomografie głowy i była tylko rana powierzchowna ale i tak już się nawet po tym badaniu wbiłem do głowy że mam krwiaka po jakimś czasie troszkę ponad 2miesiace nie wytrzymałem poszedłem do lekarza rodzinnego i zrobił parę badań powiedział mi że jak bym miał krwiaka os takiego uderzenia to Już dawno on ny mi pękł że zemdlałbym i reszta pewnie by też była nie miła no i powiedział mi że lekarz zawsze gdy pacjent chce jakieś badania albo lekarz nie jest pewny(bo to była by wina lekarza jeżeli by on tam jednak był a on by mnie nie wysłał na badania)to wysyła na nie ale ona nie wyślę mnie bo jest pewna na 100%że nic mi nie jest trochę ki ulżyło ale dalej trochę był ten nie pokój teraz już jak to pisze to już nie wmawiam sobie ze go mam Teraz mam już znów inny problem kiedyś jak piłem z rok temu czysta vodke to spuchłai grdyka tylko nie jak piłem tylko ja już wstałem po piciu byłem trochę wystraszony ale po paru godzinach sama zeszła była jeszcze jedna taka sytuacja praktycznie taka sama nie ma co pisać no i ostatnio z 3-4tygodnie temu znów mi się to przydarzyło by czystej vodke tylko że było mojej jak gadałem albo barałem mocny oddech to grdyka mi się zawijała na język musiałem sobie ją normalnie palcami z języka ściągać no ale jak skończyłem pić o 3 to jak wstałem i poczułem że jest mocno odrazu przestraszony pojechałem do niby szpitala ale do przychodni (obok szpitala jest przychodnia bo u nas jest zamknięty lekarz rodzinny w soboty i niedzielę) lekarz chciałi zrobić zastrzyk ale powiedziałem mu ze ja piłem do 3rano(jakoś o 10 tam byłem)i nie mógł zrobić dał mi jakieś mocny lek do inchalatora(zrobiłem praktycznie odrazu ale nic nie pomogło) no i później znów się zestrwsałem za mocno nie wiem czy wmawiałem czy myślałem ale ze niby opuchlizna puchnie bardziej i że nie będe mógł zaraz oddychać i pojechałem znów tam on mi wytłumaczył że to jest silny lek że jutro dopiero po południu będą jakieś efekty zrobił mi jakieś badanie na napowietrzenie organizmu i miałem 99%lub100%nie pamiętam dokładnie mówił mi że jak będzie robiło się poważnie to że jak będę oddychać buzia to będzie tak gwiazdać bo będzie mały przelot powietrza w gardle i że zanim się udusze to karetka zdąży dojechać no trochę mi ulżyło na następny dzień już była jakaś poprawa ale tak około 3-4dni gardło dochodziło do siebie no i od tego miesiąca wypiłem jedno piwo i to z dużym strachem piłem je powoli ale ciągle sobie wmawiam że zaraz mi spuchnie i się udusze boję się napić a nie będę kłamał że chce jeszcze nie raz się napić bo jestem młody i będą napewmo jeszcze jakieś imprezy (jak ktoa wie czemu one puchnie ki od czystej vodki to niech napisze)(też nie za każdym razem mi pochło)i muszę dodać że mój ojczym popełnił samobójstwo nie chciałem tego pisać ale to może dużo zmienić traktował go jak tatę nie jak ojczyma wkocu to on mnie wychował utrzymywał on odgrywał rolę mojego ojca (mój prawdziwy ojciec nie interesuje się mną pije praktycznie ciągle bez robotny nie chce mi się o nim pisać) kochałem go w prawdzie ja nie byłem łatwym dzieckiem i często się z tata nie dogadadywałem ale Też muszę dodać że to alkohol go trochę do tego zmusił(odrazu mówię to nie był alkoholik ale lubiał wypić tylko że to był bardziej pracoholik pracował bardzo dużo w normalnej robocie i w domu) posprzeczał się trochę z mamą to nie była nawet kłótnia jak wychodził powiedział Kocham cie do niej i wyszedł zawsze było tak że siedział gdzieś sobie sam albo coś praktycznie zawsze ja go szukałem no i wyszedłem go szukać i go znalazłem ją jak wisiał to już rok minął bardzo chciałbym go spotkać brakuje mi go kocham go ale mam do niego żal że to zrobił bo miał jeszcze swoje córki nie odchowane miał wszystko nie mówię że byliśmy bogaci ale nie byliśmy biedni nie wiem czemu go zrobilł no ale teraz chce napisać skrócona wersję
Mam duszności uczucie jakbym miał spuchniete gardło jak by tam była jakaś gulka nie umiem opisać boję się że umrę boję się spać ciągle wmawiam sobie jakieś choroby jak np ide do domu z dworu to jest takie coś jakby że się udusze zanim dojdę że zaraz zapomnę jak się oddycha i nie czuje się normalnie tylko nieraz tak jakbym nie był sobą jak bym grał sobą w jakimś filmie co jest dziwne nie wiem czy to wytłumaczę dobrze ale zmieniają mi się twarze robią się takie dziwne rozpoznaje normalnie ludzi ale wyglądają inaczej ale to nie jest problem bo nie boję się już tego i to trwa jakoś 2minuty u koniec każda chorobę czy coś sobie wmawiam najbardziej i najczęściej te wszystkie objawy dzieją się jak jestem zmęczony i jak idzie noc Nieraz są takie momenty że zapomnę o tym wszystkim i jest git ale zaraz znów pomyślę o tym i już wraca (dodam że teraz też sobie wmawiam bo jak czytam o napadzie leku to że serce szybko bije a mi właśnie nie to znaczy rzadko jak się bardzo wystrasze to tak) żyje w ciągłym starchu praktycznie zero śmiechu i często bardzo telefon...dziękuję jeżeli ktoś przeczytał te takie jakby streszczenie...a bardzo dziękuję i jestem pod wrażeniem jeżeli ktoś przeczytał to wszystko i ktoś się interesuje kimś innym sory że tyle tego jest ale ja to praktycznie cały czas trzymam w sobie wstydzę się o tym gadać i maskuje te wszystkie kłopoty pozdrawiam i dziękuję za odpowiedzi i porady??

post wyedytowany przez To jest okrutne 2019-11-12 06:11:42

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl