Ależ to była dobra gra. Ależ mi się marzy remake. Mechanicznie leżała i płakała, buildy były kompletnie nie zbalansowane, ale ten klimat, muzyka, fabuła - mistrzostwo.
Co do tłumaczenia Łozińskiego, to życzę powodzenia w szukaniu egzemplarzy, w których występuje "Bagosz". Kontrowersyjne nazwy własne zostały dawno usunięte i w nowych edycjach tłumaczenia ich nie ma.
Co do Gandalfa, to zdecydowanie bliżej mu do Odyna, niż do Jezusa, zresztą Tolkien nigdy nie ukrywał silnych inspiracji nordycką mitologią.
To samo. Posprzątałem całą mapę, przeczytałem każdy mail i drzazgę, które udało mi się znaleźć. Kupiłem kilka samochodów, kilka zdobyłem, przygarnąłem kota, ominąłem pewnie od zarąbania sekretów. Wybrałem już końcową ścieżkę i chyba nie będę sprawdzał, co by było, gdybym wybrał inną. Gram na PS4, wrócę do CP za kilka lat i przejdę jeszcze raz, inaczej.
Czytam wszystko, łącznie z drzazgami przy niebieskich aktywnościach i wiadomościami w kompach. Jeśli ktoś pisze, że wyczyścił całą mapę, czytając wszystko, a nie tylko odhaczając drzazgi w dzienniku i zajęło mu to 65 godzin, to zwyczajnie kłamie.
Crunch, prychłem. Moja luba spędziła wczoraj dzień tak mniej więcej od 9 rano do 20 wieczorem przed kompem i pod telefonem, na zmianę ustalając szczegóły i pisząc postępowanie do jakiegoś przetargu. Nie nazwała tego crunchem - ma urlop do końca tygodnia. Kumpel jest programistą, robi głównie zdalnie, dla branży górniczej. Jak jest stan zapalny, rypie po 12-16 h dziennie albo ciśnie w środku nocy na kopalnię, łatać systemy. Bo to tak jest, że jak się chce coś mieć a nie tylko patrzeć smutno na prawie pusty portfel, to czasem trzeba *******.
Próbuję sobie wyobrazić mieszkanie, w którym jest tak mało miejsca, żeby pudełko z płytą robiło różnicę. Może któryś z kapsułowych hoteli?
Regalia: Of Men and Monarchs jest już niedostępna na PS Store. Ktoś wie, co się stało?
Dom z papieru powraca? Grubo. Po pierwszym odcinku zapowiadał się nieźle, ale każdy kolejny epizod był coraz głupszy, a trzeci sezon to już ciężka robota pogłębiarki kopiącej w dnie Rowu Mariańskiego. Dadzą radę spaść z poziomem jeszcze niżej?
Grają. Może nie ma aż takiego renesansu, jak przy planszówkach, ale temat jest wystarczająco popularny, żeby opłacało się wydawać nowe rzeczy.
Te dość agresywne komentarze, sprowadzające się do "Buu, "Wiedźmin" bez Geralta to głupi pomysł, weź napisz tu fabułę, bo sobie nie wyobrażam grania takim elfem czy innym niziołkiem w świecie WIEDŹMINA" przypominają mi płacze, kiedy fani dowiedzieli się, że w prequelu Red Dead Redemption nie będzie się grało Johnem Marstonem.
Wszczepki powszechnie występują w literaturze od długiego czasu. Dwa przykłady z półki: u Dukaja albo w "Ślepowidzeniu" w tłumaczeniu Próchniewicza. I nie "co to jest wszczepek", tylko "co to jest wszczepka".
Tyle że wklepanie ksywy w wyszukiwarkę i pobieżne sprawdzenie, kto zacz, zajmie mniej czasu niż napisanie komentarza. A już duma z ignorancji u schyłku 2019 roku jest zwyczajnie żenująca.
Czekam na jakieś wyjątkowe wydanie "Wiedźmina", ilustrowane, w dużym formacie. Niestety, póki SuperNOWA trzyma łapę na serii, nie ma na to większych szans.
Nie wiem, czy te oceny są w jakikolwiek sposób miarodajne. To jest śmieszna wojenka między fanami i antyfanami, którzy rzucili się wystawiać oceny zaraz po zdjęciu embargo.
@Czarny Wilk, zgodzę się. Mam wrażenie, że dla wielu internautów wyrażenie swojej opinii bez próby dosrania rozmówcy i okazania mu pogardy, to zadanie ponad siły.
Przedziwna jest ta dyskusja. Przyszło mi żyć w czasach, kiedy mam dostęp do informacji łatwy jak nigdy wcześniej. Nie muszę ogrywać dem, czytać branżowych pism, nawet ufać recenzentom, bo krótko po premierze mogę odpalić sobie gameplay, z komentarzem lub bez, posiedzieć dowolną ilość czasu z piwkiem przed ekranem telewizora/monitora i wyrobić sobie zdanie, czy gierka mi podejdzie, bazując na moich oczekiwaniach od elektronicznej rozrywki. Twierdzenie, że nie mogę się wypowiadać na temat gry, dopóki nie potrzymam w ręku pada, jest wręcz kuriozalne.
Znam od podszewki, wychowałem się na Wiedźminie, czekając na kolejne tomy cyklu, fragmenty opowiadań mogę cytować. Czekam na ten serial z pozytywnym nastawieniem, a na temat słowiańskości w serii się nie wypowiem, bo dużo lepiej zrobił to już za mnie autor. Natomiast za pisanie zaimków osobowych dużą literą powinny być jakieś kary. Może powtarzanie którejś z ostatnich klas podstawówki?
Harmonia? Nie, nie masz nic gorszego niż utopijne bzdury i fanatyków, gotowych wprowadzać je w życie. Siłą, rzecz jasna, bo świat z natury stawia opór zmianom. Wiadomo, rewolucje wymagają ofiar, ale potem już wszystko będzie dobrze i różowo. A prawda jest taka, że jesteśmy w takim punkcie krzywej rozwoju, że nie ma możliwości, żeby się cofnąć bez katastrofalnych skutków. Chociaż jest spora grupa oszołomów, która przyklasnęła by pomysłowi ograniczenia ludzkiej populacji tak do 5-10 % i powrotu do jaskiń i szałasów. Bo wtedy Ziemia odżyje i zostanie przywrócona równowaga. Zwykle mówią tak ludzie, którzy w życiu nie byli głodni, nie musieli się wysilać, żeby zdobyć jedzenie, a największy dyskomfort, który ich spotkał, to brak wi-fi albo ból zęba.
Delarn, nie zapominaj o owieczce leżącej u boku wegańskiego lwa na zielonej trawce. To wszystko w promieniach przyjaznego słońca i z tęczą w tle.
""dobre” zakończenie pozwoliłoby graczowi zburzyć tyranię korporacji i przekierować ludzkie wysiłki z destrukcji ku harmonii. Brzmi wspaniale? "
Obśmiałem się. A potem zaniepokoiłem, że autor może faktycznie tak myśleć.
To będzie dobry rok. Zobaczę serialowego "Wiedźmina", zagram w "Cyberpunka 2077", Martin nadal nie skończy "Pieśni Lodu i Ognia".
Słabiutki artykuł. Prześlizgnięcie się po temacie można wybaczyć, ale doboru tytułów bez ładu i składu - już nie.
Nawet nie wiem, jak to komentować. Redzi od początku zapowiadali, że gra będzie jak ją zrobią. To, że sobie ubzduraliście, że pogracie w Cyberpunka w połowie 2017, to raczej wasz problem, nie ich.
Nie bardzo rozumiem, dlaczego piszecie o obsuwie w kontekście Cyberpunka 2077, skoro nigdy nie padła żadna data premiery ze strony CD Projektu.
Gadanie o nie wiadomo jak wysokich zarobkach w pracy, w której właściwie nie trzeba wykazać się żadnymi umiejętnościami, poza chęcią do pracy przy grach komputerowych. :D "Bo właśnie skończyłem zarządzanie bezpieczeństwem, nic nie potrafię, nie mam doświadczenia zawodowego, dajcie mnie piątkę na rękę"
Nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy są tym szczęśliwsi, im więcej się im zakazuje.
Tak naprawdę multi to przyszłość wirtualnej rozrywki. Nie mówię tu o shooterach, ale o rozbudowanych światach z dużą immersją. Nie wiem, czy to już ten etap i czy CDPR udźwignie coś takiego, ale niech próbują. Jeśli nie wyjdzie to ze szkodą dla singla, jestem za.
Bo do tej pory CDPR faktycznie pokazywał jak bardzo ma graczy w dupie, wymuszając, na przykład, zakupy siodła dla Płotki za kilkadziesiąt złociszy. A nie, czekaj.
Premiera w 2018 to czysta fantastyka. Będę bardzo zdziwiony, jeśli uda im się skończyć Cyberpunka do 2019. Realnie 2020 i później.
Przecież w dwójce to zupełnie inaczej wygląda. Zaczynasz w ukryciu i możesz przygotować pułapkę - dajesz ludziom Overwatcha i są w stanie przy odrobinie farta wystrzelać pierwszy patrol obcych, kiedy ten będzie próbował chować się za osłonami.
Co to za zestawienie bez "Dzikich pól"? Już "Serce z kamienia" pokazało potencjał klimatów Polski Szlacheckiej wzbogaconej elementami nadprzyrodzonymi.
Dead Men, zazdroszczę w takim razie. Problemy, które występują u mnie:
1. Gra się nie uruchamia wcale. Tu akurat pomogło wyłączenie wszystkich codeców.
2. Mrugające tekstury budynków i drzew. Na dłuższą metę można dostać szału. Próbowałem przeróżnych ustawień grafiki, zainstalowałem najnowsze sterowniki, nic nie pomogło.
3. Gra wywala do pulpitu za każdym razem, kiedy próbuję rozpocząć misję w kopalni przy Dressen.
Wywaliłem z kompa, jak mi przejdzie frustracja/wyjdzie jeszcze kilka łat, to spróbuję ponownie zainstalować.
RedCrow, jak ktoś zarabia 2,19 na godzinę, to raczej nie myśli o tym, żeby kupować gry komputerowe. I też nie do tych osób jest kierowany produkt Blizzarda.
Trzeba mieć naprawdę na bakier ze zdrowym rozsądkiem, żeby pomyśleć, że to przypadkowy ort.