Econochrist i HuangKaiJie
A co? Nie jest to najlepsze wyjście, jak unikają inwestorów? Mogę się założyć, że z projektem obeszli wszystkich i albo dowiedzieli się, że nie przejdzie, albo - że trzeba będzie zrobić pińćset cięć, 200 dodatków DLC i nie wiadomo jaki syf, by przeszło.
Wg mnie to jak najbardziej zdrowy rozwój wydarzeń - wychodzi po prostu na to, że producenci i dystrybutorzy nie są potrzebni.
Od fanów dla fanów.
"mam 43 lata i od 25 gram w gry cRPG" - nazywam się Henryk Zając i od 15 lat naprawiam pralki. Lol.
Na miejscu osób, dbających o dobre imię serwisu - już dawno zwolniłbym tego idiotę. Jak można wyzywać innych użytkowników?
@Damian1539 - tak, mam gógle i wiem jak działają. Mi chodzi o coś innego - o opinie osób. Dzięki póki co wszystkim :)
Lokalizacja też nie - mogę podskoczyć, jak dobre. Nie pochodzę z Krakowa, w rodzinnej wsi mam znajomego fryzjera, który znał każdą pchłę na mojej głowie i teraz się czuję nieswojo z innymi. Dodatkowo brat gdzieś był i tylko narzekał. Dlatego wolę się spytać :)
Cena w sumie nie gra roli, grunt by atmosfera była miła, gość znał się na rzeczy i nie odwalał fuszerki :)
Pewnie zaraz temat wątku zmieni się na "kopanie po nerkach zwolenników UE (bo zawsze wszystkiemu winni)".
Bo na PC zawsze wszystko chodzi. Zawsze w momencie premiery gry chodzą jak zegarki i to jest pierwszy raz w historii, kiedy coś nie rusza. A już w ogóle gry Id śmigały wszystkim i gimbusy nigdy nie płakały, że mi nie ruszy. rotfl.
Przeżyłem wojny Atari - Commodore, Amiga - PC, PSX - Saturn, przeżyję i tą. Argumenty zawsze były, jak widzę, takie same.
Farmazony kolegi z przytoczonej "Master Race" straszne - wszystko przecież idzie swoją własną drogą. Na PC masz gry niezależne, masz tę swoją kwintesencję kolebki "najpiękniejszych i najwspanialszych" gier w historii w postaci Farmville, Tibii czy innych MMO od Blizzardów. A gry wysokobudżetowe zawsze były domeną konsol i tyle. Ładujesz kasę - liczysz że się zwróci. Proste.
Wychodzą teraz takie perły jak Frozen Synapse czy Gemini Rue, a goście płaczą, rotfl.
Tekst definitywnie psujący wizerunek serwisu, a dokładnie ludzi dla niego pracujących.
Jestem człowiekiem raczej starym, pamiętam pradawne pisma i opisywane w nich wrażenia z wyjazdów. I pomimo tego, że wówczas wszystko było dużo bardziej prowizoryczne - z materiałow bił wprost entuzjazm ludzi, którym się chciało i pomimo przeciwności losu z radością stawiali czoła wyzwaniom.
Wyjazdy na ECTS ekipy z SS, pierwsze E3, przygody drużyny z PE - aż miło było czytać, że sobie radzą i sprawia im to radość.
A ten cierpiętniczy ton tutaj po prostu wszystko zabija. Z tego co wiem nazywa się to wypaleniem zawodowym i większość specjalistów radzi w takich przypadkach zmienić pracę. Narzekanie na pakowanie? Rozumiem, że w związku z kryzysem tragarze zostali zwolnieni, ale to jeszcze nie powód do rozpaczania.
Opisywanie reakcji na poczucie głodu to jak rozumiem wskazówki dla niemowląt, które pewnie nie wiedzą, że w takich sytuacjach trzeba coś zjeść - proszę Was. Chyba każde dziecko wie, że można sobie robić kanapki. Cieszę się, że autor odpuścił nam wywodu o tym, jak chce mu się iść do toalety, a nie może, bo "zły naczelny każe robić materiały i robić".
Zblazowanym ekipom, co zresztą bije z materiałów na tym serwisie, mówię zdecydowanie nie. Położyć się umrzeć, a nie męczyć ludzi.