Tafit

Tafit ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

06.06.2020 17:19
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Tafit
4

Wydaje mi się, że w opisie Tower of Time jest błąd. Przechodziłem tę grę jakiś czas temu i nie przypominam sobie, żeby zaimplementowany tam był "system magiczny, wymagający rysowania znaków do aktywacji zaklęć."

07.08.2018 17:43
1
odpowiedz
1 odpowiedź
Tafit
4

W Kronikach Czarnego Księżyca główny bohater to Wismerhill, nie Wismethill.

03.09.2017 13:31
odpowiedz
Tafit
4

Pamiętam jakby to było wczoraj, gdy usłyszałem pierwszy raz nazwę Baldur's Gate. Wtedy Internet to była jakaś mityczna technologia, którą można było ewentualnie posmakować na krótko w okolicznych kafejkach internetowych... na które zresztą nieczęsto miałem pieniążki w tamtych czasach. Jakiś czas później, ciułając każdy grosz, dorwałem w nietknięte jeszcze rolplejem, niewinne łapki właśnie Baldur's Gate. No i jakoś to poszło...

... i tak idzie i idzie aż do dziś. RPG to życie, RPG to taniec. Po całej rzeszy gierek spod szyldu D&D, po nieśmiertelnych, kultowych KOTORach, po przejściu nawałnicy Action RPG i śmierci kochanych "izometryczek", aż po wielki powrót do tychże, zwiastowany przez Pillars of Eternity, Tyranny czy Torment...

...docieramy do dnia dzisiejszego. I kiedy odwracam się i spoglądam na to, na co dane mi było czekać i w co dane mi było pograć, Divinity: Original Sin było jedną z najprzyjemniejszych niespodzianek dekady. Gra, na którą nie czekałem zupełnie, pochłonięty kibicowaniem Obisidianowi i ich PoE. Pamiętam jak czekałem na Dragon Age: Origins, gdy twórcy krzyczeli, że to spadkobierca Baldur's Gate'a. Pamiętam, jak skakałem po pokoju, gdy usłyszałem o PoE - kolejnym spadkobiercy legend RPG. Pamiętam w końcu Fallouta 4, na którego wyczekiwałem, a który okazał się straszliwą pomyłką.

I wobec tego wszystkie całkowicie nie czekałem na Divinity: Original Sin. Pamiętałem jak przez mgłę czasy, kiedy klikałem w Divine Divinity... i to tyle z sentymentu do tego świata. Wziąłem ją z półki właśnie przez wzgląd na owe mgliste wspomnienia i fakt, że nie miałem nic lepszego do pogrania. I cóż rzec mogę? Studio Larian odwaliło kawał fantastycznej roboty. Swoboda w wykonywaniu zadań, oldschoolowy, izometryczny rzut, fizyka przedmiotów, przy której Bethesdowy silnik to tylko śmieszny żart (w końcu możemy znaleźć przejście pod skrzyniami! możemy znaleźć inną drogę albo wręcz przeciwnie - zablokować przejście!). No i oczywiście system walki. System, który daje nieliche możliwości wykorzystania otoczenia, albo wręcz przygotowania sobie gruntu pod walkę czarami wchodzącymi w interakcję między sobą...

Co tu dużo mówić, pierwsza część była uderzeniem z niespodziewanej strony. Chciałbym po prostu tego samego, tylko więcej - i wszystko wskazuje na to, że właśnie to dostanę wraz z drugą częścią. Z tego co już zostało zapowiedziane pozostaje tylko zacierać ręce i... cóż, do zobaczenia w Rivelonie!

18.06.2017 00:15
Tafit
4

Potwierdzam zdanie kolegi wyżej. Rzeczywiście brzmisz nieco tak, jakbyś nie wiedział do końca o czym mówisz. A porównanie bogów z PoE do greckich jest dla mnie tym samym, co porównanie fabuły Skyrima do opisu fabuły PoE 2. Bez obrazy! :)

PoE wykreowało pewien świat, rzuciło nas w sam środek wielkiego spisku istniejącego od wieków. Pozwoliło nam odkryć mechanizmy tego świata, o których praktycznie inni mieszkańcy tegoż nie mają pojęcia. Lekko dotknęło filozofii i religii. Owszem, trzeba było stoczyć walkę ze "sztampowym złym", ale to kim on był i do czego zmierzał było, według mnie, zupełnie niesztampowe.

PoE było całkiem zgrabnym początkiem świata. Został po części opisany, dowiedzieliśmy się co nieco o kulturach i rasach go zamieszkujących, spotkaliśmy parę ugrupowań, dowiedzieliśmy się PRAWDY o bogach. Powstrzymaliśmy złego. I w drugiej części dostajemy bogiem w twarz. Ale kim jest, czemu to zrobił, skąd się w sumie tutaj wziął, gdzie do tej pory przebywał (dodajmy do tego, że to bóg, który w sumie

spoiler start

w pierwszej części był uznawany za martwego... albo przynajmniej zaginionego

spoiler stop

)... z perspektywy ukończenia PoE 1 brzmi, jak dla mnie, baaaardzo ciekawie.

17.06.2017 18:44
1
Tafit
4

Jestem zupełnie odmiennego zdania. Te kilka słów opisujących w skrócie zawiązanie fabuły mocno mnie zainteresowało, biorąc pod uwagę fakt, czego dowiedzieliśmy się o bogach w poprzedniej części gry.

Brakuje mi w powyższej opinii podkreślenia "moim zdaniem", bo dla mnie porównanie tego, co na razie wiemy o PoE 2 z tym, co oferował Skyrim jest na zupełnie nieosiągalnym poziomie abstrakcji. Mnie osobiście bardzo cieszy, że motyw boskości ma być kontynuowany w nadchodzącej części, a nawet będzie głównym motorem napędowym fabuły.

Do tego dochodzi jeszcze fakt, że osobiście podoba mi się bazowanie na wykreowanym świecie. Torment na przykład był opiewany przez twórców jako spadkobierca Planescape'a, a, według mnie, dostaliśmy wielki miks dziwacznych rzeczy. Owszem, nie było to takie "proste" jak "atak boga", ale z drugiej strony cały świat Tormenta bazował na "dziwności", co powodowało, że stawał się... płytki w swojej głębi. W sensie, czy może coś zaskoczyć w świecie, w którym nie ma normalnych ludzi i każdy jest albo władcą wszechświata z innego wymiaru, człowiekiem poruszającym się po ciałach, duchem opętującym ludzi itp.? W Tormencie brakowało mi kontrastu, którego nie brakuje w PoE. Mamy płaszczyznę normalnych ludzi, która rozbija się o płaszczyznę boskości i nieskończoności. Podróżując przez tę pierwszą powoli odkrywamy tę drugą.

Podsumowując, jak dla mnie - jest na co czekać!

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl