Przejrzałem inne tytuły artykułów Pana Łukasza Michalaka i jestem przekonany, że taki Pan w ogóle nie istnieje. To Bot, który przejął tożsamość tego Pana. Zdjęcie zostało wygenerowane przez AI, jego sztampowa historia życia również. Nikt mi nie wmówi, że takie tytuły mógł wymyślić człowiek. Ktoś, kto jest nawet niezbyt rozgarnięty, nie napisze czegoś takiego jak „Już po Prime Day, a Amazon wciąż szokuje promocjami”.
Wiem ze czegoś trzeba żyć ale tytuł "Tą promocją Amazon rozłożył mnie na łopatki" szoruje po dnie żenady, sam to Pan wymyślił czy we współpracy z Chatem ?
Fallout to jedna z moich ulubionych serii zwłaszcza 1 i 2 - w wersji serialowej to mix którego nie byłem wstanie oglądnąć w całości po 2 odcinku zrezygnowałem, jest mi bardzo daleko do poczucia humoru które wylewa się z ekranu, tak jestem starym dziadem wychowanym na Monty Pythonie – pewnie dlatego oglądałem te wypociny z narastającym zażenowaniem.
Gra została ze mną 2 dni, w żadnym aspekcie nie przyciągnęła mojej uwagi, obcując z nią miałem wrażenie ze gram w niskobudżetowy tytuł z przed paru lat, marna grafika – animacje postaci raczej zabawne – wspomnę kuriozalne dwuskoki podczas jazdy konnej – tak wiem ze to nie symulator prawdziwego życia – ale ciężko o wczucie się w klimat brykając na konio-skoczku. Nasi oponenci krążą po mapie według sztywno wytyczonych trajektorii a ich krążenie pozbawione jest jakiegokolwiek sensu – fabuła to jakiś bzdet pudrowany enigmatyczną formą jej podania – naprawdę nie wiem co tam robił R.R.Martin ?
Walka wymagająca, ale miałem wrażenie ze jest toporna – bez polotu – unik, unik cięcie.
Po tak entuzjastycznych recenzjach spodziewałem się tytułu na innym poziomie – dla mnie gra jest dużym rozczarowaniem.
Odpaliłem Cyberpunka na PS5 – oczekiwania zerowe, przed wypuszczeniem gry miałem sporo zastrzeżeń co do wizji artystycznej ( nadal odbiega ona od tego jak ja wyobrażam sobie światy pod rządami mega korporacji ) – gra jest dla mnie miłym zaskoczeniem – nie miałem żadnych błędów, świetna historia, fajny rozwój postaci – jestem w III akcie i bawię się wybornie.
20 lat na karku a grafikę informacyjną robił chyba 5 latek – ogarnijcie się trochę wiek zobowiązuje ??
Pan redaktor ma pojęcie o kinematografii na poziomie nieogarniętego zjadacza popcornu – proponuje dożywotni zakaz wypowiedzi publicznych na tematy o których nie ma się zielonego pojęcia.
Spekulanci - tekst jak z polskiej kroniki filmowej w PRL - autorze ogarnij się to juz było
Wizje przyszłości mają to do siebie że są tylko wizjami, więc ilu wizjonerów tyle wizji. Dla mnie Cyberpunk to William Gibson i jego Neuromancer, to Phillip Dick czy też Headscan. To klimaty Noir z wszechogarniającym zanieczyszczeniem powietrza z kwaśnymi deszczami z brudem i przytłaczającym klimatem beznadziei. Nic z tych rzeczy nie widzę w komentowanym trailerze, wizja RED to kiczowate obrazki w plażowo wakacyjnym klimacie – ja to tak odbieram więc daruj sobie swoje dydaktyczne uwagi.
Niestety Noir to to nie jest – ekipa kolorystów z RED najwyraźniej zapatrzona w koniki Pony
O czwartej nad ranem ulice Autonomii Tokijskiej wypełniały się maszynami, sześciokołowe żniwiarki w komorach z włókien węglowych gromadziły wyziewy metropolii – ozon troposferyczny i toksyczne opary - zielone jak wspomnienie trawy odbitej w umyśle szaleńca. Miasto o czwartej rano tonęło w rdzawej poświacie opadającego pyłu.
Syrena obudziła Hiroki Fukade, głównego projektanta w firmie SATORI. Fukade czekał na rysunki, które zamówił u zaprzyjaźnionego antykwariusza – Roberta Southwicka; ten, jak przystało na współzałożyciela „Ancient Collaborators”, nie digitalizował danych, nie miał własnej chmury a jedyne wszczepy, które posiadał to te poprawiające wzrok. Robert wysłał dokumenty kanałem ciśnieniowym i miały być dostarczone tuż po 10 rano.
Rysunki i dokumentacja pochodziła z XX wieku, szkice przedstawiały drewniane krzesło, potocznie zwane elektrycznym. Fukade był głównym projektantem, a zarazem szefem działu koncepcyjnego – projektował skiny, które cieszyły się wielką popularnością. Obecnie jego zespół opracowywał tematy na fotele model DELTA X, a jego nowy projekt nazwano elektryczny druciarz.
Dziesiątki, bo tak potocznie mówiono o fotelach nowej generacji, były przystosowane do zmiany wyglądu, można go było wybrać i aktywować w panelu molekularnym. W bazie bez rozszerzeń fotel mógł być pokładowym stanowiskiem bojowym, mógł symulować antyczny tron wodza Sumerów lub klasyczne krzesło w stylu BAUHAUS. Delta X było urządzeniem w pełni podtrzymującym podstawowe funkcje życiowe swojego właściciela, posiadało mikro-porty kompatybilne z gniazdami rozszerzeń poprzez które mogło dostarczać pożywienie właścicielowi. Okablowanie wydalało płyny ustrojowe, a czujniki bezpieczeństwa w razie potrzeby odcinały świadomość by użytkownik mógł wypocząć i bez narażenia życia wrócić do gry. Konstrukcja wytwarzała pole antygrawitacyjne i gracz unosił się w obrębie jego działania w nieznośnej lekkości bytu. Dziesiątki miały zaimplementowany sekwencer mowy i głosem Humphrey`a Bogarta interpretowały zawiłe algorytmy możliwych zdarzeń w cybersferze.
Hiroki Fukade wypił poranną kawę, popatrzył na przedramię, hologram listonosza w fioletowych barwach FedEexu wyrecytował „The World On Time”. Hiroki poczuł podniecenie - przesyłka znajdowała się w skrzynce i jego elektryczny druciarz wkraczał na scenę.