Mam złe wieści dla wszystkich, którzy wierzą, że wielkość TV rozwiąże problem.
Nawet na ogromnych TV problem jest cały czas taki sam.
Osobiście mam 65" a odległość od kanapy to 4,5-5m.
Jest to idealna odległość według wszelkich zaleceń - oglądając filmy czujesz się jak w kinie, nie psujesz wzroku, wszystko widzisz...dopóki nie odpalisz PS4.
Grając w Wiedźmina nie jestem w stanie doczytać co się dzieje w moim ekwipunku. To samo tyczy się większości gier.
Cieszę się, że ten artykuł powstał bo naprawdę myślałem, że mam problem ze wzrokiem...ale to jak widać nie tylko ja.
A tak z innej beczki.
Krzysiek - fajnie piszesz, i pomimo iż nie mam 15 lat to naprawdę lubię to co tworzysz z ekipą i samemu.
Zauważam jednak pewien problem.
Dlaczego to już druga (?było więcej?) fotka, gdzie grasz w mieszkaniu w bokserkach/shortach....
No ja Cię proszę...:)
TS
Po pierwsze - prośba o wybranie jednego jedynego tytułu to zagranie poniżej pasa. Po tylu latach spędzonych z grami, w grach, obok gier (jakkolwiek to interpretować) wybrać jeden jedyny tytuł? A co z tymi wszystkimi, dla których zarywałem nie jedną, nie dwie, ale kilkadziesiąt nocy, dla tych, które często były punktem zwrotnym w moim życiu; które potrafiły nadać nowy sens i nowy kierunek w dalszej fazie kształtowania mnie jako gracza i jako człowieka; z tymi z którymi wiążą się często niebanalne historie, jak i te do których po prostu mam sentyment? To nie fair...
Ale w tym konkursie - jak w życiu. A życie nie jest sprawiedliwe. Ulubione gry można chyba porównać do związku między kobietą a mężczyzną - żona może być tylko jedna, ale kochanki wiedzieć o sobie przecież nie muszą...
Tym oto sposobem za najważniejszą grę w mojej historii gracza wybieram Tony Hawk Pro Skater 2.
To jeden z tych tytułów dzięki któremu zmieniło się moje życie, a Pan Piotr Mańkowski powinien mi udostępnić jeden rozdział w swojej książce abym mógł wszystko dokładnie opisać.
Zaczęło się jak zawsze - demo. Oj wciągnęło. Od razu było wiadome, że trzeba zdobyć pełną wersję. Nie wiadomo jak szybko to się stało, ale nagle wszyscy zaczęli grać w THPS2. Kolejne odkrywanie nowych trików, sekretów, ukrytych przejść i coraz większe combosy (10 lat temu jak Ci starsi gracze wiedzą, nie wszyscy mieli jeszcze stałe łącze internetowe - ja walczyłem na modemie, cały czas negocjując z rodzicami kolejne impulsy). Spotkanie ze znajomymi to była jedna nieustanna niekończąca się opowieść w stylu "Zrobiłem 360flip na darkslide na......... i nabiłem to kombo 2 miliony". A co niektórzy "darkslide? ale jak?!" itd....
Jako iż moi rodzice bardzo nie lubili, kiedy siedzę na komputerze dłużej niż do 22:30, nie było też aż tyle czasu na granie ile by się chciało, ale nie było problemu. Na wszystko można znaleźć obejście. Sprytnie podchodziłem do całej sytuacji i oczywiście wyłączałem komputer o 22....ale miałem ustawiony budzik na 3 w nocy (SIC!) tylko po to aby wstać i grać do 6. Później jeszcze godzina snu i o 7 pobudka do szkoły. Gdy to teraz komuś opowiadam to ma mnie za idiotę, ale wtedy to był naprawdę fun! :) (system sprawdził się przy okazji takich tytułów jak Comandos, GTA, Planescape Torment....)
Jako iż zawsze miałem predyspozycje i pociąg do wychodzenia przed szereg, doszedłem do wniosku że trzeba kupić prawdziwą deskorolkę i nauczyć się jeździć. 4 lata - tyle trwała moja przygoda z deskorolką. W ślad poszli koledzy, wszyscy nagle zaczęli jeździć. Cała historia zakończona jest wieloma upadkami, skręconą kostką, obitymi piszczelami, uszkodzone nadgarstki, POŁAMANE DESKI (aaaaa - do dzisiaj pamiętam te dni kiedy w końcu udało się uzbierać na nową deskę makabryczne 200-300PLN tylko po to żeby po dwóch miesiącach tą deskę złamać....łza się w oku kręci).
Ogromne koszty, sporo bólu, przy bardzo dużej frajdzie i....no właśnie - dziewczyny to uwielbiały. To jest jeden z tych elementów które działał jak magnes. Dzięki Ci Activision! Wprawdzie nigdy nie byłem Nerdem i zawsze utrzymywałem większą znacznie większą liczbę prawdziwych przyjaciół aniżeli wirtualnych to jednak pomyślcie - ile nerdów stało się nagle cool! :)
Do dzisiaj razem z kolegami wracamy pamięcią do pięknych czasów, kiedy to grupka nastolatków z osiedla miała okazję spotykać się z grupą baletnic....BALETNIC...Gdyby to było możliwe - życzyłbym każdemu takiej przygody jaką dane mi było przeżyć - poznać jedną, przez deskorolkę, a ona sprowadza koleżanki. A koleżanki sprowadzają następne - łącznie 9 (w klasie baletowej to i tak dużo). Od THPS do Bold and the Beautiful. Historie miłosne były niezliczone, a ilość kombinacji większa niż w Lotto. Nikomu to specjalnie nie przeszkadzało. Życie pełnią życia młodych, zadziornych, gniewnych, romantycznych 18letnich, a w tle deskorolka, rolki, rampy, funboxy, raile, grindboxy i kickery. Schody, rurki, stopnie, gleby, tanie wi... Było tam wszystko i na pewno pozostanie w mojej pamięci do końca życia.
Każdemu też życzę, aby przeżył coś podobnego - niestety jak wielu już zdążyło się przekonać życie po studiach bardzo szybko weryfikuje nasze młodzieńcze zapędy.
Teraz powinienem zakończyć jak Zoe w Dreamfall
"So there it is, my story. It sounds pretty unbeliveable, know. Parts of it still feel like a dream to me. But it did happend, all of it...."
A wszystko przez tą jedną grę wydaną w 2000/2001 roku.
Zastanawiam się co by było gdybym wtedy akurat grał w Simsy....:)
pozdrawiam
panowie,
pytanie do redakcji.....kiedy w końcu będzie recenzja Tekkena ? Lordareon obiecywał że będzie....i nie ma :(
AC2 za mocno wciągnął ? :)