Mega duzo zupelnie niepotrzebnego grindu, monotonna rozgrywka i generalnie kiepski projekt postaci, przeciwnikow oraz lokacji. Jedyny plus za niezly soundtrack i przyjemna dla oka, stylizowana oprawe graficzna.
Fatalne sterowanie i movement postaci + 30 fpsów, albo nawet mniej sprawiaja, ze bardzo ciezko gra sie w te gre w obecnych czasach. Sony nie chcialo sie nawet podbic rozdzielczosci i dostoswac sterowania pod DualShocka 4 (strzelanie pozostawione pod R1 jak za czasów PS3). Towarzystwo bardzo rozleniwilo sie. Moze dlatego podjeli taka decyzje, bo gra jest tania (45 zł) lub dostepna w PS+Premium. Co i tak nie zmienia faktu, ze jest to slabiutka praktyka.
Gdyby nie tona nic niewnoszącego zbieractwa, nijakie, pozbawione jakiejkolwiek glebi zadania poboczne oraz ogromne polacie terenu proszace sie o ich zapelnienie roznorodna fauna i flora (ewentualnie zabudowaniami), Forspoken okazuje sie całkiem przyjemna gra. Swietny parkour oraz niezle zaprojektowana magia (zwlaszcza czesc zaklec wspierajacych, bo ofensywnych jest zdecydowanie mniej) sprawiaja, ze pomimo zauwazalnych wad i zmarnowanego ogromnego potencjalu, moge z czystym sumieniem stwierdzic, by nie sluchac sie opinii placzków z internetu i sprobowac "polubic sie" z ta gra. Moim zdaniem odpowiedzialnosc za porazke Forspoken ponosi Square Enix, ktore z niewiadomych przyczyn pokazalo demo, które zostalo osadzone praktycznie w polowie historii. Przez to gracz mogl czuc sie zagubiony np w kwestii sterowania postacia i uzywania magii. Sam tego doswiadczylem i bardzo szybko odbilem sie od tej gry. Dalem jej jednak szanse i nie czuje sie zawiedziony, choć koncowka zwiazana z ulepszeniem wszystkich (105!!!) zaklec byla mega monotonna.
Początek gry jest świetny, ale im dalej w las, tym zdecydowanie (delikatnie mowiac) gorzej. Zaczynajac od nudy, która wkrada sie w nasze poczynania bardzo szybko. Gra została zaopatrzona w niewielka ilosc mechanik. W sumie to w jedna - naparzaj we wszystko co sie rusza, tak jak w Diablo. Problem w tym, ze poza levelowaniem i siekaniem przesadzonej ilosci wrogow, ta gra w niczym nie przypomina diabełka. Beznadziejne drzewko talentów, które opiera sie w głownej mierze na podnoszeniu punktów bazowych takich jak witalność, kondycja, gniew, Brak lootu z ubitych mobków (bronie dropia jedynie z pokonanych "wartosciowych przeciwników" oraz ze skrzynek;zbroje masz jedna na gre, która jest ulepszana wraz z postepami w fabule) oraz crafting bedac cienki jak dupa weza (wszystkiego jest zawsze pod dostatkiem) sprawiaja, ze rozwoj postaci jest wgl niesatysfakcjonujacy. Roznorodnosc przeciwników woła o pomste do nieba (jesli ktos narzekal na to w D4, to tutaj zmartwie Was - jest jeszcze gorzej), bossowie też niezbyt "wymyslni" poza jednym, o ktorym napisze pozniej. Zmarnowano gigantyczny potencjal, który od zawsze drzemie w mitologii greckiej. Graficznie gra jest co najwyzej przecietna i jestem w zasadzie zdziwiony tym, ze ta nie zostala wydana na PS4. Nie wiem co stało za tą decyzja, bo mogloby to nieco podbic sprzedaz, ale w sumie to problem wydawcy.
Zbieranie znajdziek, to tez ogromny pazdzierz. Darkpoint Games mozna nazwac polska pajacerka w branzy gier wideo w tym aspekcie. Czemu? Ano dlatego, ze notatki zbierasz na chybił trafił. Jesli jestes osoba, ktora lubi maxowac gry, to bedzie to dla Ciebie katorga niemilosierna. Znajdziesz 21/22 notatki? Coz, bujaj sie po mapie swiata i domyslaj o ktora chodzi, bo oczywiscie twórcom nie chciało sie nawet wstawic tak prostej rzeczy, a mianowicie sledzenia tego, co juz zebrales. Pomijam czeste problemy z fizyka (postac blokujaca sie o glaz, albo sytuacja w ktorej wejdziesz miedzy dwa glazy i juz nie wyjdziesz, bo przed toba pojawi sie animacja wiecznie spadajacego Achillesa), glitche ktore towarzyszyly grze na poczatku jej zycia, nie zawsze dzialajacy model walki (uzywam rzutu tarcza pod L2, a ta nie chce wgl wystrzelic, a nawet jesli to zrobi, to pozniej z trudem wraca do Ciebie mimo wymaksowanego odpowiedniego talentu) i usuniecie modulu kooperacyjnego na PS5, który z tego co mi wiadomo, dalej funkcjonuje na PC.
Jednakze szczytem głupoty jest walka z Parysem i zwiazane z tym NG+. Rozumiem zabieg sluzacy temu, ze gdy po raz pierwszy go spotykamy (wlasciwie to po pierwszych 10-15 minutach gry) jest niemozebnym przekoksem i kopie nam poslady. Ale serio? Typa spotyka sie raz, to zamiast umozliwic graczowi rewanz na NG+, gdy to z kolei my jestesmy juz mocniejsi i mozemy walczyc z Paryskiem jak rowny z rownym, to Darkpoint Games postanowilo, ze w NG+ prolog zostaje pominiety i zeby rozegrac tę walke ponownie, musisz odpalic nowa gre. Czemu mialo to sluzyc? Nie wiem. Sama walka jest bardzo nie fair (tak wiem - DG wzorowalo sie na Soulsach, ale to tylko czzce PRowe gadanie, bo szybko jestesmy w stanie dokonac overlevelu i ta gra nie stanowi wowczas wiekszego wyzwania), bo Parys ma ogromna pule zycia, bardzo mocne ataki a także podczas walki Achillesowi stopniowo kurczy się pasek zdrowia. Inna sporna kwestia jest zasadnosc powtarzania tej gry w NG+. Przebieg fabuły jest dokładnie taki sam, a zakonczenie absolutnie nie rozni sie w niczym (pomimo podejmowania innych decyzji). Przechodzenie gry po raz drugi w oczekiwaniu na inny final mija sie z celem i smialo moge nazwac to glupota polaczona z marnowaniem czasu. Gracz nie bedacy tzw. "achievement whore" lub trophy hunterem nie bedzie chcial powtarzac tego tytulu.
Na wyroznienie zasluguja wylacznie dwie rzeczy - udzwiekowienie na które składa sie dobry voice acting, oraz bardzo klimatyczna muzyka, która pasuje do przedstawionych wydarzen. Druga rzecza jest CZYSTY aspekt techniczny (wspominalem o gltichach, ale uznaje, ze najlepiej zaliczyc ten aspekt do segmentu dotyczacego gameplayu)- gra chodzi w stalych 60 fpsach, ekrany wczytywania sa marginalne i na PS5 gra wczytuje sie max 0,5-1 sekunde. Warto wspomniec, ze gra rowniez szybko sie odinstalowuje.
Pomimo, ze w Achilles Legends Untold spedzilem ~30h i wbilem w niej platynę, to pod zadnym pozorem nie polecam tego tytulu. Głownie ze wzgledu na jego siermieznosc, mase durnot, slabo zrealizowanego gameplayu i widocznego nizszego budzetu. Trzymac sie od niej z daleka.
Gra, której głownym celem jest opowiedzenie dobrej historii zawodzi na trzechch płaszczyznach decydujacych o tym jak to wyjdzie w praniu, a mianowicie
1. fatalna mimika twarzy
2. beznadziejny dubbing
3. sama opowieśc i watki poboczne przewidywalne z kilometra. Bardzo szybko mozna domyslic sie jak bedzie poprowadzona opowiesc. Dramat
Pomijam fakt, ze ta gra dziala i wyglada jak gówno (wyglad postaci rodem z gier z PS2). Najbardziej da sie to poczuc na wlasnej skorze, gdy dochodzi do interakcji z obiektami podczas rozwiazywania zagadek. Masakra - elementy otoczenia niezbedne do pokonania przeszkody w postaci wyzej wymienionych zagadek logicznych potrafia sie gliczowac, blokowac, działac topornie, co prowadzi do frustracji. Uwaga! Himalajmi glupoty jest beznadziejny glitch, który uniemozliwa interakcje z czymkolwiek! Musialem zaczynac gre od poczatku, bo nie dalo sie nic zrobic. Dodatkowo sterowanie i praca kamery, delikatnie mowiac, pozostawiaja wiele do zyczenia. Jedynym aspektem ratujacym te gre jest przyzwoita muzyka, nadajaca klimatu temu siermiężnemu tytułowi. Nie polecam, nawet na promocji. Ja sie nadzialem na 13 zł (moze dlatego nie warto, bo to pechowa liczba? Sam nie wiem) i srogo tego zaluje. Wbilem platyne (taki mam zwyczaj) i od razu gra wyleciala z hukiem z dysku niczym zamrazarka sejmowa z gabinetu Hołowni.
W punkt. Sony przechodzi samego siebie w tej generacji jesli chodzi o pazernosc na kase i remastery/remake'i gier, ktore absolutnie tego nie potrzebuja.
Mimo, ze to nie jest watek o RE4, to musze odpowiedziec na tę zaczepke.
Napisales, ze fabula w grach jest kwestia gustu. Idac Twoim tokiem myslenia, moge powiedziec, ze to samo tyczy sie rowniez innych aspektow. RE4 odznacza sie swietna grafika, fabula, zagadkami, zarzadzaniem ekwipunkiem, designem przeciwników i bossow. Ponadto mamy do dyspozycji zroznicowane uzbrojenie, a udzwiekowienie stoi na wysokim poziomie i w gruncie rzeczy wszystko to, co wymienilem podoba mi sie (zreszta podobnie jak poprzednich odslonach. Mam platyne w RE2,3, 7 i Village i dziwnym trafem te gry ocenilem wyzej od "czworki"), ale MOIM ZDANIEM (wsrod znajomych panuje podobne przekonanie. Niektorzy odbili sie juz od dema) wszystko przekresla mechanika strzelania w RE4, która jest kiepsko zrealizowana, a przy tym jest bardzo irytujaca. Ba, powiem wiecej. Jest niesmiesznym zartem, ktory mocno odrzucil mnie od tej gry. Zdolalem przebrnac przez fabule i raczej nie wroce do tego tytulu. Choc przyznam szczerze, ze gdyby mechanika strzelania zostala lepiej zrobiona, to luzno dalbym tej grze minimum 8/10. Niestety tak nie jest, a w 2023 mamy inne standardy. Jednak zdaje sie, ze Capcom tego nie zauwaza, albo udaje, ze nie widzi i w zwiazku z tym niczego nie robi w kwestii ulepszenia tego systemu, bo wiedza, ze kolejny Resident i tak sie dobrze sprzeda.
Callisto jest imo bardzo dobra gra i w moim przekonaniu lepsza od RE4. To, ze sie z tym nie zgadzasz, nie jest moim najwiekszym zmartwieniem, bo kazdy ma swoj gust :)
Zgadzam sie. MW3 jest fatalne pod kazdym wzgledem. No moze kampanie na upartego mozna obronic za poszczegolne misje, ale jako caloksztalt jest rownie slabo. Choć z drugiej strony te misje, jak je nazywaja, a'la Warzone nawet przypadly mi do gustu, bo pozwalaly na ogarniecie problemu wedlug wlasnego midzimisie, a nie zgodnie ze skryptem.
Kampania w miare mi sie podobala, chociaz widac, ze byla robiona po lebkach i na odwal. Byleby gracze lubiacy single'a w codzie byli zadowoleni. Natomiast multi to kompletna porazka. Na te chwile ta gra jest niegrywalna pod tym wzgledem. Gram na PS5, ale z MW1 i MW2 nie mialem takich problemow jak tu. TTK jest koszmarnie dlugie, a bronie niezbalansowane. Szkoda gadac. W dodatku dalem sie naciagnac na 349 zł... Parodia gry.
Jedna z najbardziej przehajpowanych gier w historii. Kiepska fabuła przesiaknieta przemocą, która w niektorych chwilach była groteskowa i budziła zazenowanie, gameplay i zwiazane z nim mechaniki nieprzystające grze z 2020 (dobrze sprawdzały sie w jedynce, ale zeby skopiowac i wkleic to samo w kontyunacji? Zart), a takze przedluzona na sile rozgrywka sa najwiekszymi grzechami tej gry. Od strony technicznej tj. grafika i udzwiekowienie to swiatowy poziom. To samo mozna powiedziec o optymalizacji kodu. Tu nie mozna powiedziec zlego slowa.
Rozumiem, ze Blizzard zapowiedzial, ze na kolejna czesc serii nie trzeba bedzie czekac tak dlugo jak na czworke, ale po co dodawac wpis nt. gry, ktora nawet nie zostala zapowiedziana? W dodatku opis gry to wrozenie z fusow. Skoro czworka nie ma tozsamosci, bo jest miksem kilku gatunkow, to niewykluczne, ze Blizzard zdecyduje sie na przeniesienie serii Diablo na inny typ gry (tak jak niegdys Warcraft przeszedl z RTSa na MMO, a co do Starcrafta istnialy plany na stworzneie spin offu w formie gry TPP z Nova w roli glownej). Ogarnijcie.
Nie uwazam sie za mega fana tego uniwersum, ale jednak wszystkie ksiazki przeczytalem, a takze obejrzalem wszystkie filmy - lacznie z Fantastycznymi Zwierzatmi i coz.. moim zdaniem jest to jedna z najbardziej przehajpowanych gier jakie w zyciu gralem. Zaczynajac przygode bylem mega podjarany na mysl o tym, ze w koncu wydali jakas porządną grę w tym uniwersum, ale prawda jest inna. Nie mozna odmowic wykreowanemu swiatu piekna - wszystko wyglada wspaniale, zaczynajac od pieknych widoczkow, genialnie oddanego Hogwartu, calej listy zaklec, a na mrugnieciach okiem skierowanych do fanow konczac. Muzyka tez jest niczego sobie. Niestety, ale tego samego nie mozna powiedziec o rozgrywce, która jest fatalna. Nudny, powatrzalny i nie oferujacy niczego nowego Sandbox. Kazde zadanie opiera sie na tym samym schemacie, zero urozmaicenia. Walka po pewnym czasie nuzy, a to pomimo faktu, ze z biegiem wydarzen poznajemy nowe umiejetnosci... tzn czary. Aktywności poboczne to jakis niesmieszny zart, model fruwania miotlą pozostawia wile do zyczenia, nie wspominajac o bugach. Niby to rozwiazanie z nabywaniem nowych czarow, ktore otwieraja wczesneij niedostepne miejsca mialo nadac tej grze sznytu metroidvanii, ale nie wyszlo to za dobrze. Zdobywane tam przedmioty to rzeczy kosmetyczne na ktore wiekszosc graczy nawet nie spojrzy. Jesli jestes psychofanem Harry'ego Pottera - na wiekszosc wad machniesz reka. Natomiast jesli nei przepadasz za tym uniwersum, to ta gra na pewno nie spowoduje zmiany zdania.
Niewiarygodny syf - trzymać sie z daleka.
-fatalna mimika facjat bahaterow
-nuzacy gameplay polegający na ciągłym spuszczaniu manta zastepom wrogów, zwiedzaniu nudnych miejscówek oraz wciskaniu przycisków do wind i innych przejść. Dramat
-fatalne skradanie sie. Zabijesz max 1-2 przeciwników i zaczyna sie jatka
-wszechobecne sciany uniemożliwiające swobodną eksplorację. Możesz zwiedzić tylko tyle na ile pozwola Ci tworcy
-dubbing.. haha. Ten "dramatyzm" w głosach postaci. Szkoda gadac
-beznadziejna muzyka
-misje "poboczne" to kiepski żart
-walka na początku jest ok, ale później nudzi, jesli co chwile klepiemy te same przyciski i wykojujemy te same akcje
-male zróżnicowanie przeciwników
Jedyny plus to łatwa platyna i za to mogę wystawić tej grze 1,5, chociaz to i tak za duzo.
Nie rozumiem zachwytów nad tą gra. Fabularnie i graficznie jest TOP, ale gameplay to dno. Niemy bohater, który jednak potrafi cos powiedziec podczas wczytywania gry - jednym slowem absurd. Fatalny model strzelania dałoby sie przelknac, gdyby chociaz skradanie sie byloby lepsze(a niestety nie jest), pol otwarty swiat z brakiem szybkiej podrozy, co byłoby swietnym QOL, gdy wezmie sie pod uwage jak niewygodnie prowadzi sie łodke oraz samochod, niewielka roznorodnosc przeciwnikow oraz gnatow, błedy oraz długie ekrany wczytywania (zwłascza, gdy gre uruchamia sie poraz pierwszy) nawet na PS5 i tym mitycznym dysku SSD. Nie da sie przymknac oka na te niedorobki, bo po prostu zabijaja fun z poznawania gry.
Pomimo, że gra bardzo czesto laduje na promocji w PS Store, to i tak stanowczo odradzam kontakt z tym paździerzem nawet za te symboliczne 7,50. Bohater rusza się jak woz z weglem, model strzelania i skradania to kompletne nieporozumienie. Fabuła? Nieciekawa papka, reszta miala byc open worldem na wzor Far Cry'a, gdzie drzwi sa szeroko otwarte dla gracza. Nie wpsominajac o kolosalnej ilosci bugow, nawet 7 lat po premierze. Jedyne co sie w miare zgadza to grafika, ale to wlasnie ten silnik jest sprawca wszystkich bolaczek tego tytulu - jedynie Crytek potrafi operowac na autorskim silniku.
Niestety, ale po poczatkowym zachwycie, przejsciu kampanii oraz kontynunowaniu levelowania (obecnie 81 na magu) Diablo IV staje sie nudnym doswiadczeniem, pozbawionym jakiejkolwiek glebi. Tytul zostal wykastrowany z wszystkich mechanik, ktore sprawiaja, ze chce sie dalej mlocic potwory w celu ulepszenia naszego herosa. Co mam na mysli? To, ze wszystykie podstawy dobrego hack and slasha jakim bylo np Diablo 2 zostaly zdeptane - zaczynajac od fatalnej itemizacji, przez zredukowanie handlu miedzy graczami do absolutnego minimum, a na beznadziejnym i nieprzemyslanym endgame'ie konczac. Najlepszym dowodem na nijakosc rozwiazan proponowanych przez Blizza w tej materii jest to, ze streamerzy i gracze wola farmic zeskalowane lochy, zamiast wybierac ich mocniejsze warianty (nightmare dungeon'y). Sami zainteresowani zapowiedzieli, ze zmiany w dungach nadchodza. Moze i gra ma niezla baze, ktora bedzie w przyszlosci obudowana trescia, ale na chwile obecna jest to po prostu produkt w wersji beta. Nie tak to powinno wygladac.
gra to kompletne dno. Jedyne co sie zgadza to grafika, reszta to dramat sprzedawany za 300 zł. Nie polecam.
Też myślałem, ze nie da sie szybko opuścic dungeona jak w Diablo 3 za pomocą obeliska, ale to nieprawda. Wystarczy odpalic mape, zjechać na wejście do dungeona i nacisnąć w nie. Wtedy przeniesie Cie automatycznie przed wejście do lochu.
Czlowieku - chyba nie piszesz o tej grze powaznie. Remaster to porazka na kazdej plaszczyznie. Nudna (niczego odkrywczego tu nie ma, poza parciem od punktu a do b w preferowanym przez siebie stylu czyli stealth lub rambo. Smieszne sa tez te "misje poboczne", ktore tak naprawde sa traktowane jako dodatkowy, zupelnie niepotrzebny cel, ktory sztucznie wydluza rozgrywke), paskudna (o tym nizej) i archaiczna (np. brak jakiegokolwiek rozwoju kombinezonu sprawia, ze gra jest wgl nieangazujaca) gamepleyowo. Oni praktycznie nic tu nie dodali, poza tym smiesznym RT. Zapewne po to, by usprawiedliwic podbicie tych mitycznych wymagan i spowodowac, to ze gra wciaz nie ruszy na przecietnym kompie w godnej oprawie. Ba, wrecz powiedzialbym, ze ta gra jest jeszcze brzydsza niz byla. Zenujacy skok na kase. Nie polecam, nawet na przecenie. Ja sie nacialem i wydalem 43 zł na PS Store. Mocno tego zaluje. Jedynie wpadla kolejna platyna do kolekcji, ale to male pocieszenie.
zgadzam sie z Toba w 100%. Wczoraj ukonczylem gre na poziomie normalnym, dzisiaj koncze wbijac platyne (jestem na 6 misji z 11 na poziomie Delta). Niestety, ale Crysis nie zestarzal sie zbyt dobrze. Fatalne AI ludzi i z kolei niedorzecznie dobre AI kosmitow, ktorzy potrafia napierdzielać do Nomada nawet przez sciane, ktora z pozoru wydaje sie niezniszczalna. Nudne misje, ktorych nie ratuja nawet cele dodatkowe, toporne strzelanie i grafika, ktora jest byc moze nieco ladniejsza od tej z 2007 roku, ale wciaz nie wyglada na taka, ktora chociazby w najmniejszym stopniu probowano doszlifowac. Brak jakichkolwiek upgrade'ow dla kombinezonu tez brzmi jak niesmieszny zart. Generalnie nie polecam tego tytulu. W zasadzie to cala seria jest przehajpowana i mocno przecietna. I oni chca za to takie pieniadze? Po 125 zł za kazda z osobna i 229 za caly pakiet? Kpina.
Swietna gra, przypominajaca swa kreskowkowa oprawa graficzna odswiezonego Medievil, z ta roznica, ze rozgrywka jest duzo prostsza. Na brawa zasluguje rowniez genialna sciezka dzwiekowa, a takze ogrom pracy, ktora na poczatku wykonywala jedna osoba! Na minus na pewno nalezy uznac irytujaca fizyke , a takze starcia z bossami i poprzedzajace je zrecznosciowe sekcje z roznego rodzaju srodkami lokomocji. Reszta giciuś majonez.
Pierwsze przejscie z zebraniem wszystkich znajdziek bylo dosyc irytujacym doswiadczeniem, bo niektore z nich sa sprytnie ukryte, w zupelnie nieoczywistych miejscach. Jednak, gdy zabralem sie za extra life mode i oddalem sie wylacznie niszczeniu wszystkiego, co sie rusza, to wtedy gra okazuje sie byc bardzo grywalnym i odswiezajacym liniowym tytulem. Dlaczego? w tych czasach malo jest gier niezaopatrzonych w otwarty swiat. Polecam!
PS jako minus uznalbym rowniez absurdalna decyzje id software dotyczaca sekcji platformowych. Po jakiego grzyba "urozmaicac" FPS kompletnie niepotrzebnym badziewiem? Praktycznie nie sprawia to funu, a na pewno zapenwi sporą dawkę frustracji.
Wedlug mnie XIII w wersji na PS5 oraz po kilkunastu patchach jest naprawde solidnym remake'iem. Obecnie ogrywam ten tytuł i bawie sie bardzo dobrze. Po bublu z 2020 roku nie został juz zaden slad. Grafika ponownie wrocila do korzeni nie jest szajsem rodem z Fornite'a, a stylizowanym cel-shadingiem. Muzyka jest swietna i z tego, co mi wiadomo - taka sama jak w oryginale. Mamy do dyspozycji kilkanascie zroznicowanych lokacji, kilka wplecionych mechanik jak np. skradanie, a takze mily feeling strzelania. Obecnie mozna polecic kazdemu ogranie tego tytulu. Oczywiscie nie za cene 169 zł, ale np tak jak ja za 67 zł grzechem byloby nie skorzystac :)
pewnie go nie stac, dlatego mu przeszkadzaja. Remake XIII ma wiecej sensu niz to, co zaserwowalo nam Sony w przypadku TLoU. Dlaczego? Premiera XIII Classic - 2003 rok, a remake zostal wydany w 2021. Premiera TLoU - 2013, a Remake w 2022. Taka tam "niewielka" roznica.
Najgorszy Assassin's Creed z trylogii w stylu RPG, a także drugi najgorszy w całej serii - zaraz po Unity. Nudny, przeciagniety do granic mozliwosci, questy postawione za sciana wymagan co do mocy. Niesmaczny zart ze strony Ubi. Oby zrezygnowali z tak rozleglych swiatow na rzecz solidnej tresci. Mam nadzieje, ze Mirage w koncu to zmieni, bo to nie ta sie grac.
ODIN85 zadal dobre pytanie - czego Ty sie spodziewales po takiej grze? Wszak od dawna wiadomo, ze CoD jest liniowa gra akcji z kampania zapewniajaca kilka godzin solidnej rozgrywki. W oryginal gralem na PC w 2009 roku, ale go nie ukonczylem (dotarlem do misji "One Shot, One Kill). Pogralem tez troche w multi (wbilem 55 poziom). Moim zdaniem remaster wyszedl swietnie. Dzisiaj skonczylem gre na PS5 i gralo mi sie wybornie. Po tych wszystkich sandboxach bedacych kalka poprzedniej gry takie typu z paroma nowymi rozwiazaniami, taka szybka, niezobowiazujaca nawalanka byla czyms odswiezajacym ;)
Szrot i to w dodatku mocno zabugowany. Omijać szerokim łukiem, chyba, ze dadza za darmo.
AC III zacząłem ogrywać w grudniu 2018 roku i niemożebnie odbiłem sie od tego tytułu. W tym roku postanowiłem dać drugą szansę tej grze i... dalej uważam (i w zasadzie nie dziwie się negatywnym opiniom), że jest to najgorszy Assassin, który miał potencjał na swietna grę, a wyszlo jak wyszło.
NAJGORSZE
Wersja na PS3 cechuje sie tym, że poza tzw. pograniczem i czesciowo Bostonem, wszedzie dochodzi do katastrofalnych spadków płynnosci. Momentami nie da się grac i przezywac historii. Apropo historii - rowniez nie nalezy ona do wybitnych, a najlepiej ten fakt obrazuje postac Connora, który nie umywa sie do Edwarda i Ezio. Jest nudna i bez wyrazu. Graficznie nie ma co sie czepiac, bo to gra prawie sprzed dekady.
NAJLEPSZE
Muzyka i bardzo fajny klimat secesyjnej ameryki.
Gram na bazowym PS4, na liczniku jest jakos 5-6h i ani jednego dropu w fpsach lub zwiechy, ktora prowadzilaby do koniecznosci restartu gry. Gram w wersję cyfrowa, po wprowadzeniu aktualizacji New Horizon.
Dałem 1, ale to było to pod wplywem sporej ilosci negatywnej energii, ktora wywolal ten tytul niektorymi idiotycznymi "Czelusciami Tartaru" z głownego watku fabularnego. Ocena w komentarzu jest bardziej adekwatna. Niestety, ale z mojego puntku widzenia musze zaliczyc Immortals Fenyx Rising do jednego z najwiekszych rozczarowan minionego roku.
+piekna grafika
+mitologia grecka podlana prostym, ale przyjemnym humorem z wieloma smaczkami
+wpadajaca w ucho muzyka
+niezbyt duza mapa, co jak na gry Ubi nalezy zaliczyc na "+"
+niektore zagadki sa naprawde mega przyjemne i czuje sie satysfakcje z ich rozpykania, tylko po to...
-...by pozniej natrafic na cos mega upierdliwego jak np. Czelusci Tartaru bedace czescia zadan fabularnych, ktore powoduja momentami nieopisana frustracje, a niekiedy rowniez wymagaja duzo szczescia i zwinnosci malpy
-ogrom grindu, by zdobyc surowce niezbedne do ulepszen postaci. Surowce, ktorych jest kilka rodzajow i zbiera sie je w rozny sposob(niektore dropia tylko w ww. Czelusciach, z kolei inne mozna znalezc tylko w skrzynkach, ew. przy wycince drzew), co poniekad zmusza do robienia praktycznie wszystkiego od deski do deski
- powtarzalnosc zadan, zagadek i innych pierdol jest w tym tytule na "najwyzszym" poziomie
-przecietna mechanika walki polegajaca na klepaniu jednego przycisku, ew jednej boskiej mocy; reszta mechanik tez tylka nie urywa, ot takie sredniaki
-rdzen gry oparty na mitologii greckiej jest idealnym miejscem na wykorzystanie wielu ciekawych stworow i postaci. Niestety, ale nie mozna powiedziec o powalajacej na kolana roznorodnosci przeciwnikow. Mamy do oklepania kilka stworow i nawet specjalnie nie trzeba wysilac sie by nauczyc sie ww. mechaniki walki przeciwko nim w zwiazku z czym szybko zaczyna wiac nuda
-nieangazujaca fabula
-dlugie loadingi na PS4, polaczone z okazjonalnymi crashami do menu glownego konsoli
-duze roznice pomiedzy poszczegolnymi poziomami trudnosci
Nikogo to nie obchodzi jak duzy krok zrobilo Sony. To tylko pokazuje jak technologicznie byli w dupie. Idealnym porownaniem sa osiagi Williamsa w 2019 roku w F1 i ich poprawa. W tamtym roku strata w kwalifikacjach wynosila prawie 3 sekund (albo i nawet wiecej, bo czasami to nawet nie bylo wiadomo czy wystartuja do wyscigu, bo istnialo ryzyko przekroczenia zasady 107%) do najszybszego bolidu, a w tym juz "scigaja" sie i maja straty ~2 sekund. Co z tego, ze odrobili najwiecej do czolowki, jak nadal okupuja najnizsze miejsca w stawce, a najlepszy Mercedes az takiego postepui nie zrobil, a i tak sa najlepsi. To samo mozna odniesc do obecnej wojenki. Klocek i tak byl szybszy, to u nich i poprawa nie jest tak diametralna. Zeby nie bylo - jestem posiadaczem PS4, ale trzeba patrzec na to obiektywnie.
W poniższym komentarzu chciałbym przedstawić zestawienie plusów i minusów STAR WARS Jedi: Fallen Order. Byc może moj komentarz będzie przydatny dla graczy, którzy rozważają zakup powyższej gry :). Zapraszam do zapoznania sie z nim.
+przyjemna grafika, dzieki ktorej lokacje, postacie i efekty swietlne wygladaja naprawde nietuzinkowo
+w miare interesujaca opowieść, ktora zostala zgrabnie wpleciona w kanoniczne wydarzenia unwiersum
+tradycyjnie udana sciezka dzwiekowa
+znośnie wykonany dubbing
+wiele mrugnięć okiem do fanów franczyzy
+minimalny, ale jednak - rozwój postaci podlany rozgrywka oparta na słynnej Metroidvanii, co jest plusem, ale także...
-... minusem. O ile w najnowszych odslonach serii Tomb Raider, taki styl rozgrywki tj. brak mozliwosci dotarcia do danego miejsca przez to, ze nie posiadamy odpowiednich zdolnosci lub sprzetu sprawdzil sie przecudownie, tak tutaj zostal połozony calkowicie. Planety, ktore zwiedzamy sa nierzadko przeogromne, napchane ukrytym przejsciami etc, co juz samo w sobie jest upierdliwe, ale dodatkowym utrudnieniem jest... przemierzanie tych poziomów z buta! Tak, w tej grze nie ma punktów szybkiej podrózy. Przez to maxowanie gry jest totalnie nieprzyjemne i dluzy sie niemilosiernie. Wrazenie jest potegowane przez fatalnie zaprojektowana mape, która jest diabelnie nieczytelna.
-toporny system walki. Nie grałem w zadna gre z serii Souls, Sekiro i innych Deamon's Souls, a wiem, ze ta gra jest nieco inspirowana tymi tytulami. Jednakze tutaj zapewne nie wyszlo to zbyt dobrze. Posiadajac tak potezny artefakt jakim jest miecz swietlny, nie czuc wgl tego efektu "wow, trzymam w rece ikoniczna bron, ktora ciacha wszystko co sie rusza". Wrogowie ciagle odskakuja, a jak podejda pod protagoniste to glanuja go niemilosiernie, momentami nawet nie pozwalajac powstac. Dramat.
-Sfera techniczna. Z optuymalizacja kodu nie jest jeszcze tak zle. Wiadomo - czasami zdarza się jakies zwiechy(mowa oczywiscie o podstawowym PS4), ale najbardziej irytuja dlugie czasy wczytywania i niekiedy - male doczytywanie danej lokacji.
-brak mozliwosci pominiecia niektorych przerywnikow filmowych
Nie ma sensu powtarzac tego samego, co pisałem w swoich mini recenzjach dot. pierwszej oraz drugiej częsci, a więc krotko:
+grafika i wciaz robiace piornujace wrazenie widoczki
+piękna muzyka symfoniczna i ponownie udany polski dubbing
+fajna opowieść
OGROMNY MINUS SKŁADAJACY SIE Z SUBMINUSÓW - fatalnie zbalansowana rozgrywka
*za dużo strzelania, które jest po polowie gry ultra meczace i jednoczesnie najczesciej powtarzanym elementem gameplayu
*zbyt wielkie plansze, ktore dluza sie niebywale i przez to wkrada sie monotonia
*zagadki logiczne zupelnie nieoczywiste.. konia z rzedem temu, kto rozpykal je bez poradnika
*kuloodporni i mega wytrzymali przeciwnicy
-mniej "dobrej" akcji niż w dwójce
Podsumowanie:
Według mnie UC3 jest zdecydowanie najgorsza gra z serii i niestety otrzymuje jedynie 6,5/10.
Wam też rzuciło sie w oczy, ze na zakonczeniu zapowiedzi nie ma zadnego logo zwiazanego z PlayStation? Czy to z 4 czy z 5?
W poniższym komentarzu chciałbym przedstawić zestawienie plusów i minusów, a także krótkie podsumowanie dotyczące Uncharted Drake's Fortune. Byc może moj komentarz będzie przydatny dla graczy, którzy rozważają zakup powyższej gry :). Zapraszam do zapoznania sie z nim.
+Fajna opowieść. To, co zawsze było w miarę mocną stroną serii Uncharted nie wzięło się znikąd. Historia przedstawiona w pierwszej części była dobrym wprowadzeniem dla kolejnych części. Gra opowiada o poszukiwaniach zaginionego skarbu na którego trop wpadł domniemany przodek głównego bohatera gry - Nathan'a Drake'a. Jest lekka i sympatyczna, zawiera dialogi przeyscone wzajemnym dogryzaniem między bohaterami i przede wszystkim wciąga. Ok, jest to wszechobecna sztampa i nie stanowi niczego, czego byśmy już nie widzieli w przygodowych grach, bądź filmach akcji, ale myślę, że każdemu się to spodoba. Ponadto wszystkie postacie są całkiem nieźle zarysowane, a dzięki temu wydają się być autentyczne i nadają spójności całej sekwencji wydarzeń.
+Grafika. Gra zadebiutowała na rynku przeszło 13 lat temu, w 2007 roku, a pomimo wszystko wciąż nie zestarzała się do takiego stopnia, by odrzucała od ekranu. Co prawda miejscówki, które przemierzamy nie grzeszą rożnorodnością, ale pomimo to są świetnie zaprojektowane, barwy są odpowiednio nasycone, a głębi całemu projektowi graficznemu nadaje podwyższona rozdzielczość do 1080p, a także odblokowanie framerate'u na 60 fps. Dżungla w zremasterowanej wersji wygląda cudnie. Nie jedna gra "chciałaby" sie tak godnie zestarzeć.
+Lokalizacja i udźwiękowienie. Lokalizacja omawianej produkcji stoi jak zawsze na najwyższym poziomie. Aktorzy(w głownej mierze Ci, ktorzy uzyczyli swoich glosow głownym bohaterom) zostali idealnie dobrani do postaci i nie zauważyłem, by wypowiadali swoje kwestie w nieodpowiedni dla danej sytuacji sposób. Warto także zwrócić uwagę, że muzyka idealnie oddaje klimat przemierzanych miejscówek.
+Proste trofea. Dla łowcow trofeów, którym bez watpienia moge sie nazwac - trofea nie beda stanowic wiekszego wyzwania. No może poza tymi, które zdobywa się za ukonczenie gry na odpowiednim poziomie trudności. Szybko mozna zasilic swoje konto 30-40 nowymi pucharkami.
-Mechanika gry. Niestety, ale Uncharted Drake's Fortune jest piekielnie monotonną gra i jest to pozycja zdecydowanie na jeden raz. Po pierwsze - toporny model strzelania. Dawno nie meczylem sie tak okrutnie mierzac do wrogów. Celownik snul sie po ekranie jak woz z weglem przez co nie raz zginałem. Po drugie - system oslon nie dziala tak, jak nalezy. Nierzadko gra zle odczytuje zamiar gracza i usilnie przykleja protagoniste nie do tej sciany/oslony terenowej, ktora chcemy. Jest to niezwykle frustrujace na wyzszych poziomach trudności, o czym powiem później. Po trzecie - Nate sporadycznie, ale jednak dostaje głupawki i postanawia skoczyc w miejsce, które okazuje sie pozniej dla niego oplakane w skutkach. Jest to kwestia marginalna i stanowi najwieksza bolaczke gier platformowych, albo takich, ktore zawieraja elementy tego gatunku, ale jednak trzeba o tym napomnieć.
-Brak multiplayera. Brak multiplayera był już mocno odczuwalny w pierwotnej wersji na PS3. Gameplay mocno na tym traci, ponieważ w gruncie rzeczy jest bardzo monotonny. Strzelaniny przeplatamy okazjonalnymi krotkimi zadaniami takimi jak.. ponowne strzelanie do goniacych nas pojazdow w dzungli, badz dwoma etapami, gdy prowadzimy skuter wodny(swoją droga piekielnie frustrujacy rozdział..) i niespodzianka - równiez strzelamy do ludzi i beczek z materalami latwopalnymi. O tym, co zaserwowano w pierwszej czesci i uznano to za zagadki logiczne, nie chce nawet wspominac, bo sa zbyt proste, by moc je tak nazwac. Dodatkowo wiadomo rowniez o sekwencjach platformowych. I to by było na tyle. Bida.
-Poziom trudności i chmary przeciwników. Naughty Dog słynie z tego, że ich gry nie naleza do zbyt prostych. Niestety, ale UC1 mocno dało mi w kość na normalnym poziomie trudności, a tutaj warto wspomnieć, że mamy do dyspozycji jeszcze 3 inne poziomy trudności. Prawdopodobnie dla masochistów, bo ilość śmierci jakie zanotowałem na tym poziomie trudności, na jaki sie zdecydowalem jest przerazajaca. Oczywiscie jest to subiektywna opinia. Głownym sprawca calego zamieszania jest wspomniana w treści minusa ogromna ilośc napierajacych na nas wrogoów. Początkowo strzela sie i eliminuje poszczegolnych wrogow całkiem przyhemnie(jakkolwiek by to nie zabrzmialo), ale wraz z rozwojem historii staje się to bardzo meczacym i ekstremalnie nuzacym elementem rozgrywki.
Podsumowanie:
UC1 to pierwsza część z trylogii Nathan'a Drake'a. I faktycznie - jest równiez najbiedniejsza z wszystkich czesci przygod lowcy skarbow. Pomimo kilku zalet, jest niestety produkcja mocno nierówna. Polecam głownie maniakom trofeów, fanom Uncharted, a także osobom, które nie ograły ani jednej czesci. Głownie ze wzgledu na fabule, ciekawe postacie, a takze dlatego, bo w momencie, gdy pisze te slowa mozna ww gre dodac do kolekcji zupelnie za darmo.
W poniższym komentarzu chciałbym przedstawić zestawienie plusów i minusów, a także krótkie podsumowanie dotyczące Concrete Genie Byc może moj komentarz będzie przydatny dla graczy, którzy rozważają zakup powyższej gry :). Zapraszam do zapoznania sie z nim.
+Prosta platyna. Plus czysto subiektywny. Nie kazda ugania sie za trofeami w grach na PS4. Jezeli ktos jest lowca trofeow, tak jak ja, to Concrete Genie jest dla niego pozycja obowiazkowa ze wzgledu na banalne i przyjemne w wykonaniu platynowe trofeum.
+przyjemna grafika. Moze nie jest to szczytowe osiagniecie elektronicznej rozrywki, ale grafika jest bardzo klimatyczna i przyjemna dla oka. Na najwieksza uwage zasluguje zastosowana paleta barw, laczaca w sobie brudne i "brzydkie miasto" z pieknymi malunkami jakie na scianach swoim pedzlem tworzy Ash. Ponadto, naprawde fajnie wykonane modele postaci, celowo wystylizowane na "bajkową" modłę, ale taka bardziej z powaznym moralem, anizeli cos w klimatach cukierkowych(dotyczy to m.in. mimiki twarzy), pieknie zaprojektowane i roznorodne lokacje(chociaz jest ich malo), no i przede wszystkim interesujaco zrobieni głowni sojusznicy protagonisty - Dżiny. Sa kolorowi, mozna ich dowolnie edytowac m.in. nadawac rozne cechy, a takze sa calkiem roznorodni, co skraca nieco uczucie monotonnosci.
+sterowanie. Pomimo, ze gra jest kompatybilna z urzadzeniami VR, to studio odpowiadajace za produkcje omawianego tytulu postaralo sie dostarczyc swoje dzielo nie tylko waskiej grupie osob posiadajcych google, ale takze tym, ktorzy ich nie maja. Owe sterowanie zostalo bardzo dobrze zaadaptowane, jest calkiem intuicyjne i w zasadzie rzadko kiedy sie myli wzgledem tego, czego oczekuje gracz, a to wszystko dlatego, bo DualShock gwarantuje niezla czulosc czujnika ruchu. Jedynie praca kamery czasami jest w tym wszystkim niezbyt dobra. Nie raz zdarzylo jej sie zgubic bohatera.
+interesujacy, niespotykany gameplay. Jeszcze nigdy w swojej "karierze gracza" nie spotkalem sie z podobnym rozwiazaniem. Idealnie pasuje tutaj parafraza znanej piosenki - "wiec chodz, pomaluj moj swiat". Tutaj tak wlasnie jest. Naszym glownym zadaniem jest pomalowanie calego miasta za pomoca pedzla, ktorego otrzymujemy na samym poczatku gry, a tak naprawde chodzi o zapalenie swiatelek w kazdym dystrykcie 1 z 4 map. Gdy nam sie to uda, mozemy przejsc do stworzenia arcydziela, konczacego dany poziom. Do tego celu niejednokrotnie wykorzystamy pomoc tytułowych dżinów. Ponadto na gameplay składa sie odnajdywanie znajdziek w postaci kartek ze szkicami dzinow, a takze ich cechami, a jako creme de la creme nalezy potraktowac odnalezienie tzw. 20 momentów dżinów, a takze kilka billboardów do "ozywienia. Całkiem ciekawe urozmaicenie, nieco wydluzajce gre. Pod sam koniec przyjdzie nam nawet walczyc z kikoma przeciwnikami, ktorzy ostatecznie nie sprawia nikomu problemu. Ponadto oprocz kampanii fabularnej mamy mozliwosc tzw. swobodnego malowania. W owym trybie mozemy juz malowac to, co zywnie nam sie podoba.
+wzruszajaca i dajaca do myslenia fabula. Fabula omawianej gry jest utrzymana w powaznym tonie i ma zamiar przekazac graczowi pewien morał. Bohaterem gry jest Ash. Protagonista para sie malowaniem przeroznych stworzen w swoim dzienniczku, az do momentu, gdy napada na niego grupa lokalnych huliganów. Odbierają mu notes, przy okazji lekko obijajac. Od tego momentu naszym glownym zadaniem jest to, co wymienilem w zalozeniach gameplayowych. Nie mam zamiau spoilerowac dalszej fabuly, ale pomimo swojej banalnosci niesie jasny przekaz. Jednoczesnie mozna uznac ja za minus, poniewaz...
-..jest zdecydowanie za krótka. Niestety Concrete Genie nie ustrzeglo sie kilku bledów. Jednym z nich bez watpienia jest długość rozgrywki. Całość na normalnym poziomie trudnosci zajela mi ok 8h + oczywiscie z 2-3h na znalezienie wszystkiego, co przeoczylem, a bylo potrzebne do platynowego trofeum. W obecnych czasach w grze, ktora jest nastawiona scisle na pojedynczego gracza i bez modulu multiplayer - jest to zdecydowanie wynik bardzo slaby. Dla niektorych sytuacje moze uratowac z pewnoscia tryb swobodny w ktorym mozna tworzyc swoje wlasne kompozycje, ale watpie by takie rozwiazanie trafialo do szerokiego grona graczy.
-praktycznie brak tutaj muzyki. Z omawianym tytulem spedzilem ok 10h i muzyki praktycznie w ogole tutaj nie slyszalem. Wiadomo, ta gra miala skupic sie przede wszystkim na warstwie wizualnej, ale bez muzyki ciezko wyobrazic sobie wybitna gre. Pojawiala sie tylko w scisle okreslonych momentach. Uznaje to za spore niedopatrzenie.
-cena. OK - mozna uznac mnie za cebule, bo 124 zł( ps store) lub 109 w sklepie stacjonarnym(ja zaplacilem 75 zł na promocji) jest stosunkowo niewielka cena, ale jak na tak krociutka gre uwazam, ze cena standardowa powinna byc nieco nizsza. 79 zł byłoby idealnym rozwiazaniem. Dlaczego? Np. Erica, czyli gra o podobnej dlugosci, kosztuje 39 zł. Da sie? Da.
PODSUMOWANIE:
Concrete Genie to zdecydowanie kolejny udany tytul ekskluzywny w bibliotece Sony. Fantastycznie dobrana wartstwa wizualna, ciekawa, lecz bardzo krotka fabula, przyjemny gameplay daja calkiem niezla gre. Niestety najbardziej w oczy rzuca sie jej dlugosc, praktyczny brak muzyki, a takze cena, ktora za gre bez modulu multiplayer jest nieco za wysoka. W kazdym razie gre polecam kazdemu, bo jest to kawal dobrze wykonanej roboty.
OCENA: 8,5/10
W poniższym komentarzu chciałbym przedstawić zestawienie plusów i miniusów, a także krótkie podsumowanie dotyczące Marvel's Spider-Man. Byc może moj komentarz będzie przydatny dla graczy, którzy rozważają zakup powyższej gry :). Zapraszam do zapoznania sie z nim.
+Rewelacyjna grafika. Po pierwszym odpaleniu opisywanej gry powiedziałem jedynie - wow! Oprawa graficzna Człowieka Pająka robi piorunujące wrażenie. Genialnie oddany Nowy Jork i okolice, a zwlaszcza istniejace w rzeczywistosci miejscowki typu Siedziba ONZ, Empire Stare Building, Central Park, a takze kilka smaczkow z uniwersum Marvela, czyli Ambasada Wakandy, Wieza Avengersow etc. Świat przedstawiony robi wrazenie nie tylko wtedy, gdy przemierzamy go bujajac sie na pajeczynie miedzy drapaczami chmur z ogromna predkoscia, ale rowniez wtedy, gdy spojrzy sie na to, co dzieje sie na dole, bo z oczywistych przyczyn nie było to nic pewnego, ze wydarzenia dziejace sie na ulicach NY zostana dopracowane w najdrobnieszych szczegolach tak samo jak jego podniedbna cześc. I.. nie mozna mowic o zawodzie w tej materii. Tworzac gre o Spider-Manie mozna było mowiac kolokwialnie ogarnac jedynie gore, bo tam bedziemy spedzac najwiecej czasu, a parter zaprojektowac nudnie, byleby jakos to bylo. NIewielu jest takich developerow w branzy gier wideo, ktorzy nie pojda na łatwizne i wloza odrobine wiecej wysilku w swoich staraniach, by wykonac robote od A do Z. W tym przypadku nie mozna miec niczego do zarzucenia Insomniac Games. Ponadto modele postaci sa swietnie wykonane i naturalnie animowane, co daje poczucie obcowania z gra wybitna.
+Muzyka i dubbing. Jak to bywa w produkcjach o superbohaterach(nie tylko grach) - muzyka jest przepelniona patetyczna muzyka symfoniczna z nutka chóralnych wtracen, podkreslajaca nasze chwalebne czyny. Ale co z tego? Soundtrack jest genialny, idealnie dopasowany do wydarzeń dziejących sie na ekranie telewizora. Na szczegolna uwage zasluguje glowny temat muzyczny. Zaden kawalek pochodzacy z OST danej gry od czasów AC Black Flag nie wpadł mi tak w ucho. Chapeau Bas! Ponadto nalezy napisac kilka słow o polskim dubbingu, bo w taka wersje miałem przyjemnosc pograc. Według mnie stoi na najwzszym poziomie. Głosy aktorow sa idealnie dobrane do postaci, dobrze pokyrwaja sie z tym, co wyrazaja bohaterowie. Zastosowano tez kilka ciekawych "puszczeń oka" do osob nieco bardziej obytych w komiksach, a takze niezly humor, gdy ten jest potrzebny w celu rozladowania napiecia.
+Ciekawa fabula. Jeden z lepszych elementow omawianej produkcji. Tytuł o którym teraz pisze opowiada historie Petera Parkera, człowieka Pajaka, ktory stoi na strazy porzadku i przestrzegania prawa w Nowym Jorku. NIe jest to typowa geneza postaci. Peter jest juz doroslym facetem, prowadzi badania naukowe, a takze jak sie pozniej dowiadujemy - nie pracuje juz w zawodzie dziennikarza. Gra stawia przed nami niemalze caly panteon najpopularniejszych przeciwnikow Spider-Mana, a wraz z z przechodzeniem dalszych etapow gry zawiazuje sie ciekawa intryga. Nalezy takze wspomniec o tym, ze produkcji, ktorej protagonista jest superbohater niekiedy mozna spodziewac sie sztampowej i oklepanej fabuly. Tutaj tak nie jest. Oczywiscie nie zaprzecze, ze zdarzaja sie pewne fabularne dziury, glupotki typowe dla tego gatunku, ale i tak jest niezmiernie wciagajaca, a historie chlonie sie jeszcze lepiej, gdy nie jest sie przesadnym fanem komiksow, bo paradoksalnie staje sie to wtedy zaleta dla odbiorcy. Dlaczego? Ogrywajac Pajaczka mozna doznac kilku niespodziewanych zwrotow akcji, a sama historia jest przedstawiona w taki sposob, ze po jej zakonczeniu odczuwamy takze wzruszenie i satysfakcje wynikajaca ze spojnosci przedstawionych zdarzen.
+Mechanika bujania sie na pajeczynie, sytem walki i inne mechaniki. Bujanie sie na pajeczynie zostało wykonane kapitalnie i daje niezwykle duzo satysfakcji. Nawet najwiekszy laik w dziedzinie ogrywania gier na konsoli ogarnie caly system w kilka minut i bedzie przemieszczac sie z nieskrywana przyjemnoscia po wirutalnej metropolii, przy okazji odkrywajac liczne nawiazania, znajdzki, sekrety itp. Ponadto bujanie przyda sie przy sprawnym przemieszczaniu z jednego punktu do drugiego podczas tzw. misji skradankowych. Jedyne czego potrzebuje Spidey, to jakis punkt do ktorego moze przyczepic siec. Proste, a genialne rozwiazanie. Kilka słow o systemie walki czyli o rzeczy, ktora bedziemy wykonywac najczesciej, zaraz po bujaniu sie. Został wykonany bezpiecznie i nieco przypomina ten, ktory zastosowano w grach z serii Batman. Opiera sie on na skoordynowanych ciosach, unikach i gadzetach, a takze combosach tworzacych serie, ktore z kolei daje nam koncetracje. Im wiekszy pasek koncentracji mamy, a takze im wiecej bezblednych ciosow wykonamy, tym zadajemy wieksze obrazenia. Sama koncentracje nabijamy przez wykonywanie sztuczek, unikow, wykorzysrtywanie gadzetow i kilku innych rzeczy. Dzieki koncentracji i w zaleznosci od przeciwinika, ktorego aktualnie okladamy, mozemy wykonac wykonczenie powalajace go na tzw. "jednego hita". Na kazdego wroga znajdzie sie takze inny schemat walki, wiec osoby bedace milosnikami tworzenia swoich wlasnych połączen ciosow beda wniebowziete. Innymi mechanikami, a w zasadzie jedyna poza ta ktora opisalem powyzej, a takze wspomnialem jest skradanie sie. O ile skradanie sie pajęczastym jest całkiem przyjemne, o tyle misje w ktorych wcielamy sie w Milesa i Mary Jane sa piekielnie nudne i frustrujace. W tych momentach chce sie, by te zadania jak najszybciej dobiegly konca. Warto rowniez wspomniec, ze Peter rozwija sie wraz z rozwojem wydarzen i zyskuje nowe moce, gadzety, stroje etc.
+ogromny świat i wiele mozliwosci. O tym jak wyglada wirtualny Nowy Jork rozpisałem sie juz w pierwszym akapicie dot. aspektu graficznego gry. Tutaj chciałbym skupić sie na wypełnieniu tego świata. Oprocz misji fabularnych, w grze nie uswiadczymy multiplayera i slusznie, bo ten swiat raczej by sie do tego nie nadawal. Natomiast spotkamy tutaj wiele zadan, ktore stoja przed nami otworem po zakonczeniu gry. Zaczynajac od wykonywania badan w porzuconych placowkach Oscorpu, przez pokonywanie siedzib roznych gangow, interwencji "spider-copa", wyzwania Taskmastera, misje poboczne, po wszelkiego rodzaju znajdzki. Jest tego od groma, co z jednej strony stanowi o sile rzeczonego tytulu, a takze nalezy do pierwszego minusa.
-Wtórność i schematyczność. O ile sama gra jest genialna, o tyle po pewnym czasie w nasze poczynania wkrada sie monotonia i nuda. Przez 90% czasu robimy dokladnie to samo, nie ma zadnej innowacyjnosci, przez co wielu ludziom moze po prostu odechciec sie maxowac ta gre. Najwieksza nuda cechuje sie przejmowanie Baz Gangow. Musimy przetrwac 6 fal wrogow, a samych placowek jest na mapie kilkanascie, co nie dosc, ze nudzi, to jeszcze meczy. To samo tyczy sie misji fabularnych, ktore czasami byly zroznicowane, ale w pewnym momencie poczulem, ze jest to juz przeciagane na sile i mozna bylo skonczyc opowiesc nieco wczesniej. Zwlaszcza misje skradankowe o ktorych wspomnialem sa piekielnie nudne i schematyczne. I to jest tak naprawde jedyny zarzut wobec tej gry.
Podsumowanie:
Spider-Man jest gra wybitna. Obok God of War jest bez cienia watpliwosci jedna z najlepszych produkcji wydanych na konsole PS4, a także jedna z najlepszych gier 2018 roku. Pieknie odzworowany swiat, fajna i ciekawa historia, cudowna muzyka, niezle zaimplementowane mechaniki rozgrywki, w tym ta najbardziej spektakularna, czyli bujanie sie na pajeczynie, a takze walka - stanowia o sile omawianej gry. Niestety sporym minusem zabierajacym ocene 10/10 jest niestety (paradoksalnie) ogrom swiata, a przede wszystkim jego wtornosc. Zadania, ktore stworzylo Insomniac sa w wiekszosci ultra powtarzalne i bardzo nudne. Gdyby ten element stał na nieco wyzszym poziomie, to Spider-Man zaslugiwalby bez najmniejszego problemu zasługiwałby na najwyzsza ocene, a tak to jest 9,5. Zdecydowanie polecam!
OCENA: 9,5/10
W poniższym komentarzu chciałbym przedstawić zestawienie plusów i miniusów, a także krótkie podsumowanie dotyczące OnRush. Byc może moj komentarz będzie przydatny dla graczy, którzy rozważają zakup powyższej gry :). Zapraszam do zapoznania sie z nim.
+ciekawie zaprojektowane tryby rozgrywki, a co za tym idzie ciekawy gameplay. W tym temacie tworcy zastosowali nietypowy dla tego gatunku zabieg. Nie scigamy sie na czas, albo na zasadzie "kto pierwszy, ten lepszy". Gra posiada lacznie 4 tryby rozgrywki - Lockdown, Overdrive, Countdown i Switch. Pierwszy z wymienionych jest niewatpliwym nawiazaniem do gier z gatunku battle royale, poniewaz celem rozgrywki jest podazanie za strefa, a warunkiem zwyciestwa pozostanie w niej przez 5 sekund. Wygrywa ten, kto zgarnie wiecej przejesc. Drugi z trybow polega na.. gnaniu przed siebie i zbieraniu punktow. Druzyna, ktory uzyska lepszy wynik wygrywa. Countdown to przejezdzanie przez bramki, ktore powiekszaja pozostala pule czasu do wykorzystania. Wygrywa druzyna, ktorej zostanie wiecej czasu. Ostatni z trybow to switch. Przyznam szczerze, ze nie przepadam z nim za bardzo i uwazam za najslabsze ogniwo. Do dyspozycji mamy tytulowe 4 zmiany. Zmiany te sa odpowiednikiem FPS-owych ticketow. Kazdy z graczy ma do dyspozycji 4 zmiany. Kraksa powodujaca utrate jednej ze zmian, zmusza gracza do wybrania nowego pojazdu, a gdy pozbedziemy sie ich wszystkich, to wtedy pozostajemy w ostatniej kategorii pojazdow i musimy nia grac do konca meczu. Wygrywa druzyna, ktorej czlonkowie zachowaja wiecej zmian. Wszystkie wymienione przeze mnie tryby lacza sie w calosc, ktora tworza rozne wydarzenia, ktore z kolei finalnie prowadza nas do tzw. Pucharu Zalozyciela. Aby jednak siegnac po ostateczna nagrode w trybie single player, nalez spelnic odpowiednie kryteria, a mianowicie zdobyc wymagana ilosc punktow reputacji. Zdobywamy je przez wykonywanie wyzwan w kazdym wyscigu. Wiekszosc z nich jest bajecznie prosta, ale czesc zadan jest piekielnie trudna i potrafi mocno napsuc krwi. Dodatkowo w kazdym wyscigu mamy do dyspozycji 8 pojazdow, o roznej charakterystyce. Kluczem do sukcesu jest dobre poznanie mocnych i slabych stron autka, zaznajomienie sie z moca specjalna, zarzadzanie dopalaczem, a takze korzystanie z kumulowanego "RUSHU" czyli efektu, ktory daje nam limitowana czasowo(lub przez zniszczenie pojazdu) super moc. Regenerujemy go przez wykonywanie zalozonych przez gre sztuczek, akcji i wlasnie przez korzystanie z dopalacza. Kazdy pojazd ma przypisana do siebie moc specjalna, co rowniez stanowi o roznorodnosci omawianej produkcji. Wedlug mnie jest to najlepsza sprawa jaka mogla przytrafic sie grom wyscigowym. W koncu jakas innowacja polegajaca na swobodzie, a nie na ciaglym sciganiu sie od punktu A do punktu B i w zasadzie.. jest to jeden z nielicznych plusow omawianego tytulu.
+niezla grafika Być moze fani Forzy Horizon/Motosport lub Need for Speedow nie beda zachwyceni, bo z cala pewnoscia OnRush nie nalezy do topki gier pod wzgledem technologicznym, ale ja, jako typowy casualowy "kierowca" jestem w miare usatysfakcjonowany. Gra jest celowo wystylizowana na komiksowa modłę. Zarowno samochody, trasy jak i bohaterowie sa niezle wymodelowani. Wszystko jest dosyć roznorodne, a co za tym idzie monotonia nie wkrada sie tak szybko w nasze poczynania. Ponadto warto dodać, ze dzieki zmiennym warunkom otoczenia jeszcze ciezej ulec wrazeniu, ze gdzies sie to juz widzialo. No i oczywiscie dochodzi kwestia lootboxow. Na cale szczescie ich zadaniem nie jest sprawienie, ze gra stanie sie Pay 2 win. Ich obecnosc w tej grze ma jedynie charakter kosmetyczny.
+multiplayer. Kiedy pisze te slowa, na PS4(nie wiem jak w przypadku innych platform) wciaz nie ma trybu rankingowego, co sprawia, ze pomimo obecnosci multika, nie jest on czyms co przyciagnie mnie na dluzej. Pogralem troche, ale niestety nie ma tam niczego wykraczajacego poza to, co zobaczymy w single'u. Jednakze w tym kontekscie nalezy nadmienic to, ze mozna tworzyc customowe rozgrywki, co jest mega fajne. Przy odpowiedniej ilosci znajomych mozna niezle sie pobawic. Ot taka rozrywka na kilka partyjek dla osob zabieganych, a chcacych sobie chwile pograc.
+model jazdy. Codemasters jest raczej znane z tego, ze robi swietne symulatory i szczerze powiem, ze nieco obawialem sie, ze nie poradze sobie z modelem jazdy w tej grze. A tu prosze - calkiem mile zaskoczenie. Idzie szybko sie nauczyc podstaw, ale jak to mawiaja "easy to learn, hard to master". Jednakze model jazdy łączy sie bezposrednio z pierwszym minusem, a jest nim...
-fatalny system kolizji. Pomimo przyjemnego modelu jazdy, system kolizji ssie totalnie. Nie raz zdarzylo mi sie, ze gra zle odczytywala moje intencje. Raz uderzam w sciane i nic mi sie nie dzieje, a po chwili przy lekkim poslizgu wpadam(przy uzyciu hamulca) w sciane i moj pojazd sie rozbija. Nie podobalo mi sie to kompletnie i bardzo mocno wkurzalem sie, gdy do takiej sytuacji dochodzilo, tym bardziej, ze ta jest to glowne zalozenie owej gry - niezobowiazujaca do niczego jazda.
-OnRush za bardzo chce byc Burnoutem. niestety, ale z przykroscia musze stwierdzic, ze OnRush nawet do piet nie siega serii Burnout, a zwlaszcza jego ostatniej czesci czyli Paradise. W obydwu grach model jazdy jest przyzwoity, ale frajda z rozwalki jest nieporownywalna. OnRush nawet do piet nie siega Paradise City, a widocznie probuje aspirowac do jego pozycji.
-soundtrack. Soundtrack kompletnie mi sie nie podoba. Tak, wiem - to czysto subiektywna sprawa kazdego uzytkownika. Nie trafiaja do mnie "kawalki" zaserwowane przez tworcow. Mieszanina hard elektro i ciezkich brzmien wywoluje u mnie jedynie bol glowy i zmusza mnie do wylaczenia dzwieku w telewizorze.
-cena. Co prawda mi udalo sie wyrwac omawiana produkcje w dosyc promocyjnej cenie na PS Store, bo za 39 zł, ale utrzymujaca sie niemal 2 lata cena, na poziomie 289 zł to jawna kpina. Dlaczego? Jak na taka cene, to zawartosc OnRush jest dosyc biedna. Za taka sume pieniedzy mozna kupic 4 gry z serii PlayStation Hits lub jakaś swiezynke np Death Stranding.
Podsumowanie:
OnRush jest gra bardzo przecietna. Pomimo niezlych zalozen w gameplayu, fajnie zrealizowanych miejscowek, w miare przyjemnemu modelowi jazdy, a takze zaimplementowanemu multiplayerowi, niestety nie broni sie niczym szczegolnym. Model jazdy jest ok, ale system kolizji i fizyka pojazdow to kpina z gracza, ktora powoduje zgrzytanie zebami i natychmiastowy wkurw. Dodatkowo cena nie pomaga omawianemu tytulowi w nabywaniu chetnych do gry. Szkoda, bo byl tutaj potencjal na cos zblizonego poziomem do krola gier destrukcji fikcyjnej motoryzacji, ale został czesciowo zmarnowany. W zwiazku z tym pozostaje neutralny w kwestii rekomendacji.
OCENA: 5/10
W poniższym komentarzu chciałbym przedstawić zestawienie plusów i miniusów, a także krótkie podsumowanie dotyczące Heavy Rain. Byc może moj komentarz będzie przydatny dla graczy, którzy rozważają zakup powyższej gry :). Zapraszam do zapoznania sie z nim.
+Świetna opowieść. Niektorzy narzekaja, ze opowiesc nie jest juz tak "innowacyjna" i zaskakujaca jak mialo to miejsce w momencie premiery, tj 10 lat temu. Nie rozumiem zarzutow zarzutow kierowanych pod adresem Heavy Rain jesli chodzi o ta czesc skladowa rozgrywki. Cala gra opowiada historie tzw. Zabojcy Origiami, ktory porywa, nastepnie wiezi i w ostatecznosci pozniejszym zabija mlodych chlopcow. Znaczenie tytulu jest szybko wyjasnione, co rowniez jest fajnym zabiegiem. Wracajac do opowiesci - jest znakomicie poprowadzona, ma odpowiednio wywazone tempo, a co najwazniejsze nie konczy sie przyglupim cliffhangerem, tylko jako spojna calosc. W dodatku jest nieco zaskakujaca jesli chodzi o wybor glownego antagonisty - przez cala gre nie przeszlo mi przez mysl, kto nim moze byc (no moze dopiero w ostatnich rozdzialach).
+intrygujaca muzyka. Nie bede szeroko rozpisywac sie na temat sciezki dzwiekowej gry, bo nie jest ani wybitna, ani slaba. Sklada sie z kilku sztandarowych, niezle napisanych, a takze zaimplementowanych tematow muzycznych, ktore dopelniaja wrazenie obcowania z produkcja, ktorej lwia czescia jest prowadzenie sledztwa przez glownych bohaterow.
+dialogi oraz polski dubbing. Dialogi sa napisane w wyborny sposob, ktory pozwala zaglebic sie w historie przedstawiana na ekranie telewizora. Wrazenie to poteguja rowniez dobrze dobrani aktorzy w polskiej wersji jezykowej, ktorzy dobrze wykonali swoja robote. Jedynym zastrzezniem jest to, ze widac po mimice twarzy, ze polskie udzwiekowienie nie zostalo do niej dopasowane. Ale to maly, tak naprawde nieistotny szczegol.
+w miare prosta platyna dla maniakow trofeow.
-fatalna grafika. Niestety, o ile od strony dzwiekowej gra sie broni do tej, o tyle jesli przyjrzymy sie grze od strony graficznej to niestety nie udalo jej sie przetrwac proby czasu. Nawet wersja Remastered na PS4 jest jest brzydka proukcja. Mimika twarzy praktycznie nie istnieje, wiele obiektow (poza glownymi postaciami) jest wykonanych niezbyt szczegolowo. W oczy kluje przede wszystkim niska rozdzielczosc otoczenia. Widac, ze gra ma juz swoje lata i nie moze sie mierzyc z chociazby takimi grami(wydanymi rowniez w podobnych latach) jak Alan Wake lub Uncharted 2.
-glowny rdzen gry, czyli... QTE oraz sterowanie samo w sobie. W takich produkcjach liczy sie przede wszystkim dobra fabula, ale trzeba ja jakos przedstawic, tak? Niestety sterowanie w Heavy Rain zostalo calkowicie polozone. Steruje sie niewygodnie, wiekszosc rzeczy jest mocno nieintuicyjna jak na obecne standardy, a wiekszosc QTE stanowiacych ww rdzen rozgrywki mozna zaliczyc do mocno upierdliwych, wymagajacych malpiego refleksu, a takze wygimnastykowania palcow przy wciskaniu kilku przyciskow na raz. Niejednokrotnie zdarzylo mi sie, ze gra albo zle odczytala przycisk, ktory nacisnalem, co ma kolosalny wplyw na rozgrywke.
-kuriozalny sposob zapisu gry. Strzalem w kolano jest umieszczeie w grze tak duzej ilosci zakonczen, przy okazji serwujac taki system zapisu postepow. Juz mowie co mam na mysli. Zeby nie bylo - nie mam nic do tego, ze tworcy intencjonalnie umiescili kilkanascie mozliwych zakonczen opowiadanej historii, ale zeby zobaczyc je wszystkie gracz jest zmuszony przechodzic gre kilka razy od danego etapu gry, co trzeba uznac za lekkie udogodnienie. Natomiast ogromnym problemem wydaje sie to, ze gdy powtarzamy rozdzialy (Np. by zobaczyc inne zakonczenie niz to, ktore wybralismy, albo po prostu wbijac brakujace trofea), to w razie pomylki, a o taka w tej grze nietrudno musimy wyjsc do glownego menu. A tu co? Gra nie zapisuje postepow i wszystko idzie jak krew w piach.
-cena. Jak na gre sprzed niemalze dekady, to cena jest zabojczo.. nieprzystepna. Niektore gry, ktore wyszly w tym roku np. Medievil, ktory badz co badz jest tez gra niezbyt swieza, ani zadnym nowym IP, jedynie remake'iem, a takze Concrete Genie maja na PS Store cene porownywalna do omawianego tytulu. Cos wyraznie poszlo nie tak. Rekomendowana cena powinna byc sporo nizsza.
Podsumowanie:
Heavy Rain bylo wybitna gra na swoje czasy. O sile tej produkcji stanowilo(i nadal stanowi) wtedy kilka elementow m.in. rewelacyjna fabula, niezle udzwiekowienie i ciekawe dialogi, a takze niesamowita grafika i mimika twarzy jak na 2010 rok. Jednakze te wszystkie plusy przyslaniaja minusy, ktore wymienilem w tekscie powyzej. HR mocno sie zestarzalo pod wzgledem technologicznym, cena na PS4 wciaz jest dosyc wysoka, a wybory, ktore podejmujemy w trakcie rozgrywki czesto sa uzaleznione przez skopane sterowanie i QTE. Gdyby nie to, mozna by przymknac oko na niedomagania od strony technicznej. Jednakze mimo wszystko trzeba przyznac, ze Heavy Rain jest gra ponadprzecietna. Polecam kazdemu posiadaczowi PS3/PS4.
Ocena: 7/10
W poniższym komentarzu chciałbym przedstawić zestawienie plusów i miniusów, a także krótkie podsumowanie dotyczące Unravel. Byc może moj komentarz będzie przydatny dla graczy, którzy rozważają zakup powyższej gry :). Zapraszam do zapoznania sie z nim.
+Oprawa Wizualna. Unravel to bardzo ładna platformówka w formacie 2,5D. Świetny i jednocześnie szczegółowy model postaci, fantastycznie zaprojektowane miejscówki i rewelacyjne otoczenie w wyzej wspomnianym 2,5D robia wrazenie. Na pewno jeden z mocniejszych punktów omawianej produkcji.
+Ciekawy soundtrack. Muzyka w Unravel jest bardzo dobrze dobrana do materialu zrodlowego. Lekkie i przyjemne brzmienia latwo wpadaja w ucho, urozmaicaja rozgrywke i jednoczesnie pomagaja nieco odprezyc sie.
+Klimat. Ten plus jest bezposrednio powiazany z dwoma poprzednimi plusami. Mix interesujacego soundtracku i malowniczej grafiki powoduja, ze spokojna, wrecz sielska przygoda pozwala na bardzo latwe wsiąknięcie w swiat gry na kilka godzin. Nie zdarza sie to zbyt czesto.
+Niska cena. Bez watpienia duza zaleta. Obecnie kosztuje grosze, a jest takze dostepna w abonamencie EA Access. Ponadto warto dodac, ze gra zarabia na siebie tylko poprzez sprzedaz, bo nie zawiera nawet najmniejszego elementu zwiazanego z mikrotransakcjami, co w obecnej generacji konsol nalezy zapisac na plus. Nic tylko brac i ogrywac.
-Wysoki poziom trudności. Zarowno poziom trudnosci niektorych sekwencji zrecznosciowych, jak i czesci zagadek logicznych jest nieco wygorowany. Zwazywszy na to, że gra nie oferuje zadnych pomocy. Nierzadko mozna utknac na dluzsza chwile na danym etapie, bo zagadki rzucone przez tworce Unravel nie sa oczywiste. Rozumiem to, ze teraz ludzie przyzwyczajeni sa do banałow, prościzn i przechodzenia gier na autopilocie, ale jednak uwazam, ze mozna bylo zrobic to troche lepiej. Najwiekszy minus Unravel.
-Brak jasno okreslonej linii fabularnej. W zasadzie ciezko mi nawet stwierdzic o czym jest ta gra, poza nostalgia wylewajaca sie z ekranu przy kazdym kontakcie glownego bohatera z fotografiami porozrzucanymi w domku. Tak naprawde gracz moze operowac swoja wyobraznia i samodzielnie dochodzic do odpowiednich wnioskow. Dziwny zabieg stylistyczny.
Podsumowanie:
Unravel jest ciekawa pozycja dla ludzi kochajacych gry platformowo-zrecznosciowe okraszone nierzadko trudnymi zagadkami logicznymi. Przyjemna dla oka grafika, swietny soundtrack i klimatycznosc rozgrywki. To najwieksze zalety omawianej produkcji. Brak fabuly i dosyc wysoki poziom trudnosci nieco oslabiaja koncowa ocene, Jako ze nie jestem wielkim fanem gier tego typu pozostaje neutralny w kwestii rekomendacji gry.
OCENA: 6/10
W poniższym komentarzu chciałbym przedstawić zestawienie plusów i miniusów, a także krótkie podsumowanie dotyczące Spyro Reignited Trilogy . Byc może moj komentarz będzie przydatny dla graczy, którzy rozważają zakup powyższej gry :). Zapraszam do zapoznania sie z nim.
+Grafika. Unreal Engine 4 wyglada w grach tego typu rewelacyjnie. Świetne oddane środowisko i jego fizyka (miedzy innymi przypalana trawa przez zioniecie ogniem przez naszego protagoniste), fajne, zrealizowane w cukierkowy i zroznicowany sposob miejscowki, genialnie wykonani bohaterowie i antagonisci. Przy grafice warto wspomniec jeszcze o pieknych animacjach postaci, ktore sa zblizone swoim poziomem do mistrzow z Pixara.
+Dubbing i udzwiekowienie. Wedlug mnie dubbing zostal znakomicie dopasowany, idealnie pod katem glownego odbiorcy gry jakim jest dziecko. Wszyscy aktorzy spisali sie w swoich rolach przyzwoicie. Gra jest stworzona w klimatach filmu animownego i taka sama intonacje w swoich wypowiedziach maja aktorzy podkladajacy glosy. Muzyka pomimo, ze nie jest przesadadnie inwazyjna, to trzeba przyznac, ze jest calkiem mila i odzwierciedla nieco czasy w ktorych podstawowa gra miala swoja premiere
+Sporo grywalnych postaci. O ile jedynka jest dosyc prosta i uboga gra, o tyle trzecia czesc tryologii oferuje spora roznorodonosc nie tylko w planszach, ale rowniez wsrod bohaterow jakimi przyjdzie nam sterowac. Ba.. bez pomocy niektorych nie bedziemy mogli popchnac rozgrywki do przodu. Zaczynajac od tytulowego Spyro, przez kangurzyce, po postacie latajace. Fajne urozmaicenie.
+Niezbyt wygorowana cena. Jak na paczke 3 gier, to cena jest adekwatna do tego co kupujemy. 169 zł, lub 109(okazyjnie nawet jeszcze taniej- w momencie, gdy pisze te slowa na PS Store mozna ja wyhaczyc w promocji za 84,90) to niewiele w porownaniu do tego ile rozgrywki na porzadnym poziomie zapewni nam ten tytul.
+Prosta platyna w kazdej czesci. Plus czysto subiektywny, uzalezniony od tego, czy jestes Lowca Trofeow czy tez nie.
-Sekwencje zrecznosciowe i ich koszmarnie niezbalansowany poziom trudnosci. Wedlug mnie to najwiekszy minu omawianej produckji, ktory nierzadko odbierał mi ochote do dalszego ogrywania. Zwlaszcza sekwencje "latane" w pierwszej czesci moga napsuc sporo krwi. Niektore poziomy sa ultra przyjemne, a niektore, zwlaszcza przy maksowaniu, sa droga przez meke przez brak balansu w poziomie trudnosci. De facto nie ma mozliwosci jego ustawienia. Poza tym gra jest dosyć łatwa, co nie powinno dziwic.
-Słaba praca kamery. Niestety bolaczka platformowek jest niemalze w kazdym przypadku nie najlepsza praca kamery. Tak samo jest i tutaj. Nie raz, nie dwa zdarzylo mi sie nie doleciec na dana platforme, nie przeleciec przez odpowiedni punkt kontrolny lub po prostu nie trafic w przeciwnika. Momentami bywało to rownie frustrujace jak ciezkie sekcje zreczniosciowe.
-Długie ekrany ładowania. Bolaczka 8 generacji konsol. Ekrany ładowania na PS4 Fat ciagna sie momentami w nieskonczonosc i trwaja po 30 sekund. Dziwi mnie to tym bardziej, ze ta gra nie jest czyms spektakluarnym od strony graficznej. Nie jest na pewno brzydka, nie zrozummy sie zle, ale na rynku sa tytulu wielokrotnie bardziej zlozone i ladniejsze.
Podsumowanie:
Spyro Reignited Trilogy to bez watpienia udany remaster. W pakiecie znajdziemy 3 gry za wzglednie niska cene(jak na Activision..), ktore zapewnia kazdemu graczowi kilkadziesiat godzin dobrej rozrywki. Pomijajac wszelkie minusy, gra jest warta polecenia, co niniejszym czynie :).
OCENA: 8/10
W poniższym komentarzu chciałbym przedstawić zestawienie plusów i miniusów, a także krótkie podsumowanie dotyczące God of War. Byc może moj komentarz będzie przydatny dla graczy, którzy rozważają zakup powyższej gry :). Zapraszam do zapoznania sie z nim.
+rewelacyjna grafika. Nawet na PS4 Fat oprawa graficzna miażdzy cała konkurencje(no moze poza Uncharted 4, w ktorego jeszcze nie gralem). Swietne modele postaci zaczynajac od glownych bohaterow, a na pobocznych konczac. Piekne, malownicze i zroznicowane lokacje. Nic dodac, nic ujac - uczta dla oczu! Jedynie mimika jest nieco słaba(w polskiej wersji jezykowej kłuje to w oczy), ale mozna uznac to za czepialstwo przy ogromie swiata prezentowanego
+Fabula. O ile w poprzednich odslonach serii fabuła była tylko tlem, czynnikiem motywujacym dla czynow jakie na ekranie telewizora popelnial Kratos, o tyle w przypadku najnowszej czesci Boga Wojny jest tak naprawde centralnym punktem. Swietnie poprowadzona, bardzo wciagajaca, emocjonalna, wzruszajaca i przede wszystkim mega osobista opowiesc, ze swietnymi dialogami i malutkimi(dla tych, co nie znaja mitologii nordyckiej) twistami. Najlepsza czesc skladowa omawianego tytulu.
+Postacie. Ten plus bezposrednio łaczy sie z poprzednim. Bez tak barwnych, swietnie napisanych postaci fabuła nie mogłaby istnieć. Dawno nie zzylem sie tak z NPC. O Kratosie nie bede nawet wspominac!
+Polski Dubbing. Bardzo dobrze dobrani aktorzy, ktorzy uzyczaja glosow postaciom. W wielu grach polscy aktorzy nie wiedza co czytaja, albo przesadzaja z intonacja, nadajac calosci nieco teatralnego wybrzmienia. W tym przypadku wszystko zagralo perfekcyjne. Na szczegolne wyroznienie zasluguja krasnoludy, ktore w niektorych momentach potrafia rozladowac napiecie smiesznymi dialogami, a takze Kratos i Atreus. Reszta nieco slabiej, ale rowniez bez wiekszych zarzutow.
+Oprawa dzwiekowa robi wrazenie. Co prawda wedlug mnie oryginalna trylogia miala lepszy soundtrack(tak samo gry z PSP), ale tutaj jest rowniez rewelacyjnie. Klimatyczne i delikatne tony nadaja charakteru calej rozgrywce, poniewaz sa idealnie dopasowane do wydarzen przedstawianych w danym momencie. Gdy na ekranie telewizora robimy cos epickiego, to mozna uslyszec patetyczna, chórową muzyke itd. Swietna robota, ale jak to juz domena calej serii
+Gameplay. Cala gra przeszla solidny lifting. Kratos odszedl od kamery typowej dla dla gatunku hack'n slash na rzecz tej zawieszonej za plecami bohatera. Sama gra przeobrazila sie w gre akcji z domieszka RPG i coz.. wyszlo jej to na dobre. Swietny model rozwoju postaci dostosowany do nowoczesnych standardow czyli crafting uzbrojenia, ulepszanie broni, etc. Walka rowniez przeszla spore zmiany. Teraz zamiast efektownych combosow poznawanych wraz z postepami gry, ktore de facto byly nieco narzucane z gory, gracz kontrolujacy protagonista sam decyduje o tym jakie ataki specjalne moze wykonywac dzieki runom, a takze pozyskanym za punkty doswiadczenia umiejetnosciom. Oczywiscie, nadal wszystkiego uczymy sie wraz z postepami w fabule, ale mamy wiecej swobody w doborze tego, co chcemy wlasciwie robic i w jakim kierunku rozwijac Kratosa. Ponadto model walki stal sie iscie RPG-owy, polegajacy na szybkich/wolnych atakach, blokach i unikach. Dodatkowo wiele zalezy rowniez od rozwoju Atreusa, ktory wielokrotnie uratuje nam tylek. Takie urozmaicenie zabawy zasluguje na ogromny plus! Warto rowniez wspomniec o sztandarowej funkcji God of War jaka sa zagadki logiczne. Co prawda w tej odslonie mamy do czynienia z takimi, ktore sa najprostsze w serii, ale jednoczesnie sa bardzo przyjemne i dzieki nim chce sie zwiedzac kazdy kat mapy.
+Ogromna Mapa, ktora daje duzo mozliwosci. I tak, dzieki takiemu rozwiazaniu mamy do dyspozycji mase terenow do eksploracji, ogrom zadan pobocznych znajdziek, etc. Sama gra moze wyjac kilkadziesiat godzin z zyciorysu ludziom, ktorzy sa lowcami trofeow. Ba, sama fabula zajmuje ok 20h, a dodatkowe aktywnosci moga powiekszyc ten licznik do 40-50h.
-Kto by pomyslal, ze teraz mozna na to narzekac, ale.. mapa i znajdziek jest az za duzo! Ciezko sie polapac od czego najpierw zaczac. Ponadto mapa sama w sobie jest wedlug mnie malo czytelna i utrudnia zadanie, ale to czepialstwo na sile.
-Kiepsko rozwiazane punkty szybkiej podrozy
Podsumowanie:
God of War to bezapelacyjnie NAJLEPSZA gra na PS4 i jedna z najlepszych w historii. Dawno nie bawilem sie tak dobrze przy konsoli jak udalo mi sie to przy Bogu Wojny. Czyli bez zgrzytania zebami. Wszystkie zalety wymienilem powyzej, wiec nie ma co sie powtarzac. Ci, ktorzy nie grali niech załuja i niech jak najszybciej nadrabiaja zaleglosci, bo gra jest warta kazdej zlotowki! Nowe szaty... Kratosa daja rade!
OCENA: 10/10
W poniższym komentarzu chciałbym przedstawić zestawienie plusów i miniusów, a także krótkie podsumowanie dotyczące Need for Speed(2015). Byc może moj komentarz będzie przydatny dla graczy, którzy rozważają zakup powyższej gry :). Zapraszam do zapoznania sie z nim.
+Świetna grafika, aczkolwiek nie ma tutaj zbyt wielu efektow do wyswietlenia, bo cala gra ma miejsce w nocy. Dzieki temu latwiej ukryc niedoskonalosci
+Poprawnie odwzorowane modele samochodów
+Cena, chociaz i tutaj mozna na upartego dopatrywac sie faktu, ze jest dosyc wygorowana jak na taki gniot. Zwlaszcza w dniu premiery
+całkiem bogate mozliwosci customizacji auta
-Fatalny model jazdy. Pozwolilem sobie napisac to podsumowanie zanim przeszedlem cala fabułe(i przy okazji przed wbiciem platyny) i dlatego stwierdzam, ze przechodzenie tej gry to męka. Dwojaki model jazdy balansujacy gdzies pomiedzy symulatorem, a arcadem. Ocena ponizej odzwierciedla jak widoczny według mnie jest problem i dlaczego funkcja, ktora stanowi 75% sukcesu gry wyscigowej została tutaj totalnie spartolona
-Głupie AI przeszkadzające w przejezdzaniu wyscigów
-Zenujacy soundtrack. Nie umywa sie nawet w najmniejszym stopniu do starych odsłon
-Fabuła to dno. Nie trzeba o niej zbyt wiele mowic o watku fabularnym poza tym, ze grze na lepsze by wyszlo, gdyby go w ogole nie bylo
-Cut scenki opowiadajace fabule sa idiotyczne, sztampowe, przesycone kretynizmami i dialogami glupimi jak but. Nie pomaga im fakt, ze znajduja sie w nich prawdziwi "aktorzy"
-Wymuszenie ciaglego podlaczenia do sieci. Inaczej nie zagrasz sobie, nawet gdybys sie postarał
-Masa loading screenów, żeby sie do czegos przekopać to trzeba swoje odczekac
-Znienawidzony przeze mnie przerywnik filmowy ukazujacy wypadek naszego pojazdu. Niepotrzebny "dodatek" zabierajacy kilka sekund gry
-Nudne miejscowki w ktorych sie scigamy, powtarzane do porzygu
-Duza mapa moglaby byc potraktowana jako plus, ale w tym przypadku nie jest. Kretynizmem jest oddanie tak wielkiego terenu do eksploracji przy jednoczesnym umozliwieniu grajacemu wykorzystania opcji fast travel do kazdej punktu startowego wyscigu, garazu etc
Podsumowanie:
Need for Speed(2015) mial byc chlubnym powrotem serii na dobre tory, mozna nawet zaryzykowac stwierdzenie, ze mial byc to powrot do korzeni. Niestety ten powrót komplenie sie nie udał. Masa durnych decyzji, fatalny i ociezaly model jazdy(jak na gre majaca byc arcadem), zenujaca fabula, soundtrack i wszystkie cut scenki. Uwazam, ze opisywana przeze mnie produkcja jest najgorszym Need for Speedem w calej historii, zaraz po The Run, a takze jedna z najgorszych gier wyscigowych AAA. Nie polecam nikomu, kto bylby zainteresowany kupnem tej szmiry.
W poniższym komentarzu chciałbym przedstawić zestawienie plusów i miniusów, a także krótkie podsumowanie dotyczące inFamous First Light. Byc może moj komentarz będzie przydatny dla graczy, którzy rozważają zakup powyższej gry :). Zapraszam do zapoznania sie z nim.
+Ciekawa i powazniejsza fabuła. Lepsza od tej z podstawki. Warto dodac, ze motywy działania głownej bohaterki sa bardziej osobiste
+First Light jak na dodatek jest calkiem dluga gra
+cena proporcjonalna do tego, co oferuje produkt
+bardzo dobry i wciagajacy gameplay. Korzystanie z mocy neonu jest bardziej dopracowane(głowna bohaterka posiada tylko ta moc, co wedlug mnie jest dobrym nawiazaniem do korzeni serii), bardziej zroznicowane i generalnie swietnie przmierza sie w Seatlle w postaci Fetch
+apropo Fetch. Jest protagonistka co najmniej o półke lepiej napisana i ogolnie lepsza od Delsina z podstawki. Jej motywy dzialania sa dojrzalsze
+Mocno rozbudowane drzewko umiejetnosci jak na bohaterke, ktora posiada tylko jedna moc
+fenomenalna grafika, ktora pomimo uplywu niecalych 5 lat wciaz potrafi zachwycic
+dla łowców trofeów(w tym i mnie) - w miare prosta platyna
-wiadomo, ze to tylko dodatek, ale moglby byc nieco dluzszy
-pomimo miodnosci gameplaya(ze wzgledu na swietne wykorzystanie mocy neonu) trzeba powiedziec otwarcie, ze nie ma zbyt wielu rzeczy do robienia po ukonczeniu glownego watku fabularnego
-rozwoj umiejetnosci jest uzalezniony od wykonywania wyzwan
-niektore wyzwania na arenie sa przesadzone
PODSUMOWANIE:
Nie wiem co zrobiło z ta gra studio Sucker Punch, ale bez cienia watpliwosci moge powiedziec, ze inFamous First Light jest pomimo swojej krotkiej kampanii.. gra lepsza od podstawki. Fetch wypada lepiej w roli protagonisty od Delsina znanego z podstawki. Samo tło fabularne jest bardziej angazujace i ma bardziej osobisty wymiar. Grafika wciaz zachwyca, rozbudowana moc neonu daje rade i ogolnie sam gameplay jest swietny. Dodatkowo cena jaka przyjdzie zaplacic posiadaczom PS4 za ta gre każe mi napisac w podsumowaniu tylko jedna rzecz.. brac bez zastanowienia :) POLECAM!
Ocena: 8
Poniżej chciałbym przedstawić plusy i miniusy, a także krótkie podsumowanie dotyczące Need for Speed Payback. Byc może moj komentarz będzie przydatny dla graczy, którzy rozważają zakup powyższej gry :). Zapraszam do zapoznania sie z nim.
+Grafika przyjemna dla oka. Samochody sa dobrze odwzorowane, otoczenie jest roznorodne. Powiedzialbym, ze gra nieco przypomina pod tym wzgledem Forze Motosport. Nie wiem czego mozna wiecej wymagac.
+Niezle udzwiekowanie Muzyka jest zdecydowanie lepsza(co nie oznacza, ze jest dobra, co najwyzej niezla/przecietna) od tej, ktora "zaserwowało" nam Ghost i EA w poprzedniej czesci, dlatego trzeba uznac to za +.
+Ciekawe kategorie wyscigow. Drift swietnie wykonany(idealnie skrojony pod arcade), wyscigi, wyscigi w terenie, wyscigi typu drag i ucieczki przed policja. Jest co robic.
+Model jazdy! Jest przyjemny, a juz na pewno 10x lepszy od nijakiego, ktory mielismy okazje ogrywac w NFS 2015. Samochody prowadzi sie przyjemnie i nie ma sie ciaglego wrazenia "ociezałosci" samochodu. Toż to arcade, a nie symulator, do ktorego w niektorych sytuacjach probowala aspirowac poprzedni czesc. Dodatkowo przy modelu jazdy warto zahaczyc o jeden maly szczegol. W koncu zrezygnowano z dennego przerywnika filmowego po zaliczeniu dzwona. Najbardziej irytujaca sprawa od NFS MW 2012.
-Grę ogrywałem w polskiej, pelnej wersji jezykowej. Coz.. jest zenujaco slaba. Dialogi sa przesycone banałami i kretynizmami, aktorzy nie wiedza co czytaja. Totalna szmira
-Fabuła. Nie wiem dlaczego twórcy ścigałek, a juz nagminnie zdarza sie to w przypadku producentów NFS na siłe probuja wrzucic watek fabularny do gier w ktorych cos takiego po prostu sie nie sprawdza. Oklepany, sztampowy i kompletnie nieangazujacy. Rownie dobrze mogloby go nie byc.
-Mikrotransakcje. Tak inwazyjnego systemu mikrotransakcji dawno nie widziałem. Komedia pomyłek ze strony EA. Gdyby nie naprawa systemu progresji, ta gra byłaby typowym P2W.. nawet w single'u! Głupota na poziomie himalajów.
-ostatni minus jest czysto subiektywny. Gdzies tak po polowie kampanii zaczałem odczuwac SZTUCZNIE zwiekszajacy sie poziom trudnosci. To oczywiscie wiaze sie z poprzednim punktem, a wiec z mikrotransakcjami, ale zeby robic cos takiego? Zenada. Najlepszym przykladem "dobrego"(co nie oznacza potrzebnego) wprowadzenia mikrotransakcji do gier jest Ubisoft i Blizzard. Spokojnie mozna grac bez nich, jedynie poswiecisz ODROBINE wiecej czasu na grindowaniu. Tutaj gra w pewnym momencie przemienia sie w koszmar.
-Nijaka modyfikacja pojazdow. To rowniez niestety laczy sie z poprzednimi punktami, wiec nie bede sie zbytnio rozpisywac. Mikrotransakcje, wszedzie mikrotransakcje.
Podsumowanie:
Nie bede ukrywac, ze w tym przypadku moim najwieksyzm punktem odniesienia byla poprzednia odslona NFS. Na jej tle Payback wypada zaskakujaco dobrze. Nie spodziewalem sie fajerwerkow, a dostalem w miare grywalny produkt spartaczony w kilku miejsach, a przede wszystkim mocno skrzywdzony przez wprowadzone mikrotransakcje. Gdyby nie ten chory system P2W gra bez problemu zaslugiwalaby na co najmniej 8/10. Jednakze, uwazam, ze gra jest warta polecenia, zwlaszcza, ze teraz jest dostepna w EA Access(skad ja pobralem) za 15 zł/ miesiac lub 79/rok :) wielkiego ryzyka nie ma, a pograc cos mozna. Bez watpienia najlepszy NFS z tych najgorszych. Czyli wszystkich tych, ktore mialy premiere po NFS Shift.
Ocena: 6,5
Poniżej chciałbym przedstawić plusy i miniusy, a także krótkie podsumowanie dotyczące Need for Speed Payback. Byc może moj komentarz będzie przydatny dla graczy, którzy rozważają zakup powyższej gry :). Zapraszam do zapoznania sie z nim.
+Grafika przyjemna dla oka. Samochody sa dobrze odwzorowane, otoczenie jest roznorodne. Powiedzialbym, ze gra nieco przypomina pod tym wzgledem Forze Motosport. Nie wiem czego mozna wiecej wymagac.
+Niezle udzwiekowanie Muzyka jest zdecydowanie lepsza(co nie oznacza, ze jest dobra, co najwyzej niezla/przecietna) od tej, ktora "zaserwowało" nam Ghost i EA w poprzedniej czesci, dlatego trzeba uznac to za +.
+Ciekawe kategorie wyscigow. Drift swietnie wykonany(idealnie skrojony pod arcade), wyscigi, wyscigi w terenie, wyscigi typu drag i ucieczki przed policja. Jest co robic.
+Model jazdy! Jest przyjemny, a juz na pewno 10x lepszy od nijakiego, ktory mielismy okazje ogrywac w NFS 2015. Samochody prowadzi sie przyjemnie i nie ma sie ciaglego wrazenia "ociezałosci" samochodu. Toż to arcade, a nie symulator, do ktorego w niektorych sytuacjach probowala aspirowac poprzedni czesc. Dodatkowo przy modelu jazdy warto zahaczyc o jeden maly szczegol. W koncu zrezygnowano z dennego przerywnika filmowego po zaliczeniu dzwona. Najbardziej irytujaca sprawa od NFS MW 2012.
-Grę ogrywałem w polskiej, pelnej wersji jezykowej. Coz.. jest zenujaco slaba. Dialogi sa przesycone banałami i kretynizmami, aktorzy nie wiedza co czytaja. Totalna szmira
-Fabuła. Nie wiem dlaczego twórcy ścigałek, a juz nagminnie zdarza sie to w przypadku producentów NFS na siłe probuja wrzucic watek fabularny do gier w ktorych cos takiego po prostu sie nie sprawdza. Oklepany, sztampowy i kompletnie nieangazujacy. Rownie dobrze mogloby go nie byc.
-Mikrotransakcje. Tak inwazyjnego systemu mikrotransakcji dawno nie widziałem. Komedia pomyłek ze strony EA. Gdyby nie naprawa systemu progresji, ta gra byłaby typowym P2W.. nawet w single'u! Głupota na poziomie himalajów.
-ostatni minus jest czysto subiektywny. Gdzies tak po polowie kampanii zaczałem odczuwac SZTUCZNIE zwiekszajacy sie poziom trudnosci. To oczywiscie wiaze sie z poprzednim punktem, a wiec z mikrotransakcjami, ale zeby robic cos takiego? Zenada. Najlepszym przykladem "dobrego"(co nie oznacza potrzebnego) wprowadzenia mikrotransakcji do gier jest Ubisoft i Blizzard. Spokojnie mozna grac bez nich, jedynie poswiecisz ODROBINE wiecej czasu na grindowaniu. Tutaj gra w pewnym momencie przemienia sie w koszmar.
Podsumowanie:
Nie bede ukrywac, ze w tym przypadku moim najwieksyzm punktem odniesienia byla poprzednia odslona NFS. Na jej tle Payback wypada zaskakujaco dobrze. Nie spodziewalem sie fajerwerkow, a dostalem w miare grywalny produkt spartaczony w kilku miejsach, a przede wszystkim mocno skrzywdzony przez wprowadzone mikrotransakcje. Gdyby nie ten chory system P2W gra bez problemu zaslugiwalaby na co najmniej 8/10. Jednakze, uwazam, ze gra jest warta polecenia, zwlaszcza, ze teraz jest dostepna w EA Access(skad ja pobralem) za 15 zł/ miesiac lub 79/rok :) wielkiego ryzyka nie ma, a pograc cos mozna.
Ocena: 6,5
Podsumowanie
Poniżej chciałbym przedstawić plusy i miniusy, a także krótkie podsumowanie dotyczące inFamous Second Son. Byc może moj komentarz będzie przydatny dla graczy, którzy rozważają zakup powyższej gry :). Zapraszam do zapoznania sie z nim.
+Grafika, która wciąż daje radę pomimo upływu 5 lat!
+Znakomite efekty cząsteczkowe
+Fajnie zaprojektowane moce, użytkownie kazdej z nich daje sporo frajdy, a także nadaje różnorodności rozgrywce
+Mapa zostala dobrze zaprojektowana, miejscówki, ktore odwiedzamy nie nużą
+Przyzwoite, aczkolwiek nie urywające tylka aktywności poboczne
+Polska wersja językowa jest ok. Aktorzy dubbingujacy postacie w grze zrobili to co mieli zrobić
+Dobra decyzja polegająca na usunięciu dostępu do misji stworzonych przez Graczy, ktore nierzadko zasmiecaly mapę w inFamous 2
+Wciąż obecny system karmy. Co prawda decyzje podejmowane przez nas w trakcie fabuły sa zero-jedynkowe, nie mają ogromnego impactu na rozgrywkę, ale trzeba to odnotować z kronikarskiego obowiązku.
+Prosta platyna
-bardzo krotka. Zrobiłem w niej niemalże wszystko co bylo do zrobienia i zajęło mi to mniej więcej 10-12h. Taka długość gry w dniu premiery nie współgrala za bardzo z cena. Obecnie jest w miarę ok - 54 zl na promocji lub 79 w standardowej cenie.
-fabula dupy nie urywa, generalnie wieje od niej nuda, jest mocno sztampowa i jedynie ostatni fragment gry jest mocny i angażuje emocjonalnie gracza
-slaba muzyka, a raczej jej brak. inFamous Second Son jest nadzwyczaj cicha gra. Muzyki tu za bardzo nie uświadczysz, a gdy sie pojawi to jest to bardzo słabe dudnienie. Miasto takie jak Seattle jest również mega ciche
-wysoki poziom trudności
-przeciwnicy z wrodzonym aimem, którzy de facto nie grzesza różnorodnością i szybko dopada nas powtarzalność i wchodzenie w pewne wyuczone schematy
Podsumowanie:
Do inFamous Second Son podchodziłem z pozycji fana tej serii. Po rewelacyjnej drugiej części miałem spore oczekiwania, ktore dodatkowo pobudzały nieźle wyglądające gameplaye. Po ograniu ww produkcji moge z dużą doza spokoju powiedzieć, ze nie jestem zawiedziony najnowszą produkcją Sucker Punch, ale jednocześnie nie jest ona wybitnym tworem. Punktem odniesienia była wspomniana wcześniej rewelacyjna (według mnie) druga część. Przy niej Second Son broni sie jedynie grafika i niektórymi pomysłami. W każdym elemencie jest nieco gorzej, albo na podobnym poziomie. Jednakże uważam, ze SS jest przyzwoitą gra i polecam ją każdemu posiadaczowi PlayStation 4.
Ocena: 7,5
Assassin's Creed Origins poza nielicznymi minusami, ktore mozna uznac za czepialstwo, to wedlug mnie gra jako caloksztalt jest jedna z najlepszych w historii, a juz na pewno jest najlepszym Asasynem. Zasluzone 9,5/10. Ponizej znajdziecie, to co mi sie podobalo, a rowniez to co mi sie nie podobało.
PLUSY:
+świetna grafika
+przepieknie odwzorownay Egipt zachecajacy do eksploracji
+przyjemny model walki
+świetnie zaimplementowany model RPG(okrojony, ale zawsze)- levelowanie, zdobywanie i ulepszanie ekwipunku
+ciekawe zadania poboczne
+fajny bohater
+muzyka
+wciaga jak diabli
+roznorodny gameplay m.in zadadnia glowne, poboczne, przejmowanie baz, plywanie etc
+w dobie wszechobecnych mikrotransakcji, te zastosowane w AC:O nie sa tak inwazyjne i spokojnie mozna przejsc gre bez ich pomocy.
MINUSY:
-przecietna fabula, ktora nie ma zbytniej mozliwosci by rozwinac swoje skrzydla przez glupie ograniczenia w levelu
-po przegranych 35h staje sie na dluzsza mete nuzaca
-długie czasy ladowania
-mapa jest zbyt duza
Według mnie Syndicate razem z Black Flag stanowią najlepsze części starej generacji Asasynów (tej przed przejściem w rpgowy klimat Origins i Odyssey). W pelni zasłużone 9/10.
Nie bede rozwodzic sie na temat tej gry zbyt dlugo, krotko i na temat - przebija pierwsza czesc niemalze w kazdym aspekcie i generalnie jest umiarkowanie dobrym sandboxem od Ubi :P polecam z czystym sumieniem tym, ktorzy jeszcze nie grali !
Assassin's Creed IV Black Flag- kolejna odsłona taśmowo produkowanej serii. Z biegiem czasu jakosc marki zaczela stopniowo podupadac. Czy Black Flag udalo sie przywrocic jej chwale i blask? Zapraszam do recenzji.
Fabuła 8/10 Czwarta odslona czesci postanowila kompletnie odejsc od utartej sciezki poprzednikow i zafundowala nam fabule powiazana z.. morskimi klimatami. Akcja gry osadzona jest w XVIII wieku. Glowny bohater Edward Kenway jest zwyklym chlopem, marzacym o eskpadach statkami na pelnym morzu. Pewnego dnia jego plan ziszcza sie i palajacy jednoczesnie zemsta jak i żądzą wzbogacania sie w pirackim stylu ostatecznie dostaje w swoje lapy łajbe dzieki czemu pladruje tereny ladowe, morskie i podmorskie. Warto tutaj wspomniec o kolejnym odstepstwie od reguly. Edward nie ma nic wspolnego z Asasynami, nie jest przez nich szkolony, nie nalezy do bractwa. Mozna jedynie nazwac go sojusznikiem zakapturzonych skrytobojcow. Znajdzie sie tu takze kilka ciekawych twistów, ale wiecej z fabuly nie ma sensu spoilerowac, bo jak w przypadku kazdego asasyna opowiadana przygoda stoi na najwzyszym poziomie i zapewnia ok 10-15h swietnej rozgrywki. Nawet misje z nowoczesnosci sa lepiej wykonane i chce sie je wykonywac!
Grafika 9/10 Ogrywalem Black Flag na starusieńkim PS3, a wedlug mnie grafika nadal potrafi zachwycic i w niektorych miejscach nie zdazyla sie jeszcze zestarzec. Pieknie wykonane miasta, znakomicie wygladajace plaze i woda je otaczajaca. Postacie rowniez smigaja bez wiekszych zarzutow. Animacja glownego bohatera wyglada calkiem zgrabnie jak na wiek gry. Generalnie czuc ten wspanialy morski klimacik. Na minus zasługuje bez watpienia to, ze w tej grze nie istnieje praktycznie mimika twarzy, ale to juz nalezy podciagnac pod czepialstwo.
Audio 10/10 Tak dobry i idealnie dostosowany do potrzeb gry soundtrack znajduje sie w niewielkiej ilosci gier. W Black Flag cos takiego mozemy uslyszec. Brian Tyler spisal sie w tej roli genialnie oddajac ducha pirackiej swawoli w swoich kompozycjach. Dotyczy to zarowno soundtracka jako takiego jak i szantow spiewanych przez nasza zaloge, ktore podlegaly aranzacji ww kompozytora. Bez watpienia jedna z najmocniejszych stron omawianej produkcji. Chapeau bas!
Multiplayer -/10 Niestety pomimo wielu prob nie bylem w stanie zagrac nawet minuty w trybie gry wieloosobowej, co nie powinno dziwic zwazywszy na wiek konsoli.
Gameplay 9/10 Jezeli chodzi o rozgrywke to Assassin's Creed IV przebija w tym aspekcie wszystkie dotychczasowo ograne przeze mnie tytuly z tej serii. Gralo mi sie po prostu wysmienicie z jedna mala uwaga, ale o tym za chwile. Przede wszystkim rozwiazano wszystkie problemy trapiace poprzednie czesci czyli fatalna responsywnosc glownego bohatera. Sporadycznie zdarzala mi sie sytuacja, gdzie Edward nie wykonywal moich polecen i skakal nie w tym kierunku ktory mu wskazalem. Ponadto nie jest juz tak "drewnianie" jesli chodzi o system walki w grze. Stal sie on nieco bardziej wymagajacy, co nie zmienia faktu, ze dalej jest prosty, a przeciwnicy sa glupi jak but. Przechodzac do tego co w trawie piszczy. Czwarta czesc Asasynow daje szerokie spektrum mozliwosci. Mozemy pladrowac terytoria morskie, podmorskie i oczywiscie ladowe. Wszystko to zostalo wzbogacone w wiele aktywnosci dostepnych do ukonczenia. Zaczynajac od zdobywania fortow, wykonywania eskort morskich przez polowania na templariuszy i na przejmowaniu legendarnych statkow konczac. Poza tym mamy mozliwosc przemierzenia niemałej mapy w poszukiwaniu standardowych dla tej serii znajdziek. W tym tytule mozemy zainteresowac sie stelami majow, kartkami z szantami poszerzajacymi liste utworow na naszej lajbie, konczac na polowaniach na zwierzyne, odkrywaniu sekretow i otwieraniu skrzynek. Jest tego od groma, wiec watpie by ktos mogl narzekac na nude. Lyzka dziegciu jest niestety mechanika, ktora z zalozenia jest rdzeniem gry tj sterowanie statkiem. Niestey bitwy morskie nie sprawialy mi satysfakcji nawet w najmniejszym stopniu. Traktowalem ta czesc gry jako przykra powinnosc. Glownym winowajca jest niestety srednio udany model sterowania okretem na padzie. Gdyby nie wyzej wspomniany model obslugi naszego statku gra w tym segmencie zaslugiwalaby a dyszke. Jednakze zaznaczam, ze to stricte subiektywna opinia.
Podsumowanie Black Flag jest wedlgu mnie najlepsza czescia pomimo kilku niewielkich bledow. Od poczatku do samego konca gra zachwycala mnie niemalze na kazdym kroku. Moge ja spokojnie polecic, tym ktorzy nie grali, a zastanawiaja sie nad jej kupnem!
Ocena końcowa: 9/10
Assassin's Creed II - sequel w miare dobrze przyjetej nowej marki ubisoftu wydanej pierwtonie jedynie na konsole w 2007 roku. Ta seria od poczatku nie przykuwala mojej uwagi, poniewaz zawsze bylem do niej sceptycznie nastawiony od czasow jedynki, ktora wydawala mi sie bardzo nudna i schematyczna gra. Jednak cos we mnie drgnelo, by przemoc sie i dac terj serii druga szanse(co powiodlo sie, poniewaz mam wszystkie czesci od I do IV na PS3). Czy dwójka jest lepsza od jedynki? zapraszam do recenzji
Fabuła 9/10 - najmocniejsza strona omawianej produkcji, a to wszystko omimo przewidywalnego jak diabli zakończenia i głównego antagonisty. Akcja gry jest osadzona w XV wieku we Włoszech. Ezio po utracie bliskich planuje swoja zemste na tych, ktorzy tego dokonali. Oklepane? Co z tego, ale realizacja i osadzenie akcji jak na tamte czasy bylo czyms niezwykle wyjatkowym. Niestety nie chcac spoilerowac tym, ktorzy ejszcze nie grali nie skupie sie w tej recenzji na dalszym opisie watku fabularnego. Dodam tylko, ze gra wciaga niesamowicie, a dowodem jest to, ze udalo mi sie w niej wbic co prawda latwa platyne(platyna to platyne hehe) w zaledwie 8 dni!
Grafika 6/10 - tak, wiem.. jestem mocno niesprawiedliwy piszac ta recenzje 10 lat po wydaniu gry, ale niestety prawda jest bolesna. Grafika bardzo zestarzała sie. Pomimo wielu fajnych widoczków, fantastycznie odwzorowanej infrastruktury Włoch tamtych czasow ciezko doszukiwac sie w Asasynie miodnej oprawy wizualnej. Animacje nie sa juz tak zwawe jak kiedys myslano, przerywniki filmowe na silniku gry obnazaja jego slabosc, mnostwo pierdół skupionych wokol bugow, znikajacych tekstur etc. Po prostu jest kiepsko, a moim punktem odniesienia moze byc chociazby Uncharted 2, ktore pomimo uplywu takiego samego czasu nadal wyglada rewelacyjnie.
Audio 8/10 - ciezko mi do konca oceniac oprawe audio tej gry. Gdy tylko uslysze jakas muzyke, to od razu zapiera ona dech w piersiach i kaze sadzic, ze jest to kawal dobrej roboty. Sciezka dzwiekowa jest dopasowana idealnie, aczkolwiek mam z nia maly problem. Czesto podczas rozgrywki po prostu jej.. nie bylo. Nie wiem z czego wynika ten problem, ale niestety mialem rzadka okazje posluchania tego co przygotowal m.in Jasper Kidd. Ocena wystawiona na podstawie tego co udalo mi sie uslyszec :)
Multiplayer -/10 - produkcja nie zawiera modulu gry dla wielu graczy.
Gameplay 6/10 - coz.. ta rubryczka przysporzyla mi najwiekszego bolu glowy. Sama rozgrywka jest poprawna, a w tym przypadku mam na mysli m.in pojedynki z przeciwnikami(glupimi jak but, ale jednak), bieganie itp zostalo jak na 2009 rok wykonane niezle, ale.. no wlasnie najwiekszym problemem w samym poruszaniu sie protagonista sa dwa fakty. Pierwszy to bez watpienia fatalny model parkour. Mirror's Edge to do piet nawet nie dorasta i nie probuje. Bohater sam wykonuje wiekszosc czynnosci za nas, mozna rzec, ze jedziemy na autopilocie przez 90% czasu gry, a gdy dostaniemy mozliwosc samodzielnego korzystania z dobrodziejstw akrobatycznych sztuczek glownego bohatera to.. no wlasnie drugi fakt - bohater robi co mu sie zywnie podoba, kompletnie nie wuykonuje polecen, ktore mu zlecilismy. Przykladowo - Ezio powinien skoczyc to opada z krawedzi. W innym przypadku gra zle interpretuje kierunek wykonania danej czynnosci i gdy znajdujemy sie na wysokim budynku podczas wspinaczki na sam szczyt Ezio potrafi ot tak skoczyc nie tam gdzie mu wskazalismy. Sa to najbardziej irytujace rzeczy w calej grze. Dobra, ponarzekalem troche, teraz czas na lyzke miodu. W druga czesc asasyna gralo mi sie calkiem przyjemnie Reszta mechanik zaimplementowanych w grze stoi na dobrym poziomie. Wypada rowniez wspomniec o tym co mozna robic w samej grze. Poza wykonaniem glownego watku fabularnego mozemy dokonywac eksploarcji calkiem sporego swiata gry oddanego nam przez tworcow. A co w swiecie piszczy? Ano mozemy wykonywac zadania poboczne jak np misje zabojcy, walki o honor kobiet, wyscigi na czas itd. Ponadto ubisoft przygotowal dla graczy kilka znajdziek do odkrycia m.in 20 glifow do odkodowania, 100 piorek, punkty widokowe, a takze grobowce asasynow. Jest co robic w tym swiecie!
Podsumowanie: Assassin's Creed II jest calkiem udana produkcja z szeregiem wielu fajnych rzeczy do ogarniecia, udana mechanika walki, ale za to z przecietna mechanika parkour i slaba oprawa Wizualna. Gre w obecnych czasach broni intrygujaca fabuła i przede wszystkim latwosc w zdobywaniu osiagniec/trofeów. Jednakze ostateczny werdykt jest taki, ze Ten kto nie ogral do tej pory tej czesci Asasyna(tak jak ja), powinien to uczynic z czystym sumieniem - goraco polecam!
Ocena koncowa: 8-/10
Nie trzeba za wiele pisac o tym czyms, bo jedynie w kategoriach naj.. oczywiscie NAJGORSZY.
-Najgorszy NFS jaki w zyciu gralem
-Najgorsza gra wyscigowa(rzecz jasna mowimy o grach z segmentu AAA)
-Jedna z najgorszych, o ile nie najgorsza gra w jaka mialem watpliwa przyjemnosc zagrac na PS3.
-Najgorszy model jazdy z jakim mialem do czynienia
-Zeby sie do czegos dokopac, to trzeba przelatywac przez spore ilosci Loading Screenów.
Jedynym plusem tego gniota jest grafika. Muzyka to rowniez szmira.
God of War Chains of Olympus to kolejna, pierwotnie wydana w 2008 roku wyłącznie na PSP(później zrobiono remaster na PS3) gra akcji osadzona w greckiej mitologii. Tym razem mamy do czynienia z prequelem całej serii, ponieważ przedstawione wydarzenia toczą się przed tym co widzielismy z części pierwszej cyklu. Jak ta gra sprawuje się po 11 latach od pierwotnego wydania? Świetnie, ale więcej w poniższej krótkiej recenzji!
Fabuła 7/10 – Według mnie najsłabsza część omawianej produkcji(jak zresztą całej serii). Fabuła skupia się nad wydarzeniami sprzed pierwszej części gry, przedstawiając odbiorcy fakty, które były głowna motywem Kratosa ku dokonaniu zemsty na Bogach z Olimpu, a także tym czym stał się głowny bohater i co było tego przyczyna. Głownym przeciwnikiem jest Persefona, a takze w mniejszym stopniu Atlas, którzy uknuli plan zgładzenia całego ludzkiego rodzaju. Nie trzeba być tytanem intelektu, by domyslic się, ze nasz heros otrzymal misje ratowania swiata, bo jako jedyny może podolac takiemu zadaniu. God of War przyzwyczail nas do tego, ze prezentowanej na ekranie opowiesci nie należy traktować zbytnio poważnie, bo jest strasznie naiwna, przerysowana i kliszowata. Należy jednak oddac, ze znakiem rozpoznawczym serii jest to, ze fabuła jest dobrze zarysowana i przedstawiona w epicki sposób.
Grafika 10/10 – tak, wiem – można narzekac na moja ocene wystawionej tej grze w rubryczce „grafika” względem God of War II. Coż.. warstwa wideo w GoW II również wygląda swietnie jak na czas jaki minal od premiery tej gry, ale trzeba wziąć pod uwagę, ze GoW:CoO od początku był projektowany na handhelda jakim było PSP, zatem ocena jest minimalnie wyzsza, bo to co zrobilo ReadyAtDawn z tym portem – chapeau bas. Grafika wygląda wybornie na PS3. Pomimo 11 lat na karku i niskiej natywnej rozdzielczości wszystkie detale zostały dopieszczone do maximum wliczając w to roznorodne miejscówki, które odwiedzamy podczas naszej podrozy, modele postaci i zachwycajce oko efekty wywoływane przed uderzenia bronia.
Audio 9/10 – krotko i na temat – muzyka w tej grze dalej stoi na najwyższym poziomie. Jest idealnie dopasowana do wydarzen, które akutalnie maja miejsce na ekranie telewizora. Warto nadmienić, ze muzyka zmienila się w niewielkim stopniu względem GoW II.
Multiplayer -/10 – tak jak każdy God of War poza Wstapieniem, tak i ten nie posiada modułu dla wielu graczy, wobec czego gra nie podlega ocenie w tym aspekcie.
Gameplay 10/10 – God of War II ocenilem pod wzgledem Gameplay’a na 10, ale tutaj.. tutaj jest jeszcze lepiej. Gralo mi się niesamowicie przyjemnie, prawdopodobnie najlepiej ze wszystkich części w jakie miałem do tej pory przyjemność pyknać na swoim PS3. Pomysl na prowadzenie rozgrywki jest taki sam jak w każdej innej odslonie GoWa – toczenie brutalnych walk z morzem przeciwnikow, oraz okazjonalnymi bossami przy pomocy w miare szerokiego wachlarza uzbrojenia naszego protagonisty, rozwiazywanie banalnych, ale przyjemnych zagadek logicznych(być może z najprostszymi w całej serii), poszukiwaniem znajdziek w postaci Oczu Gorgony i Piór Feniksa. Ponadto po ukończeniu gry mamy do dyspozycji wyzwania bogów oraz odblokowany najwyższy poziom trudności. Niby już to gdzies widzieliśmy i można traktować ta zagrywke wydawcy jako dojenie znanej marki i odgrzewanie kotleta, ale to naprawdę działa! Żaden GoW nie wciagnal mnie tak bardzo jak ten i tutaj pojawia się najwieksza wada omawianej produkcji, a mianowicie jej dlugosc i trudnosc. Na normalnym poziomie trudności udało mi się ją ukonczyc w ~4,5 godziny, przy okazji ginac maksymalnie 3 razy. Nie jest to powalający wynik, ale w chwili, gdy to pisze, nie można się do tego za bardzo przyczepić, bo gra kosztuje w tym momencie „grosze” w porównaniu z tym co kiedyś i nie jedna gra AAA ma podobna dlugosc, a cena jest diametralnie rozna. Innym minusem sa bardzo irytujące sekwencje QTE, które momentami wydaja się nie wspolgrac z tym co robi gracz, ale jest to problem marginalny.
Podsumowanie: Uwazam, ze Chains of Olympus to kawal swietnej, wciagajace(i krótkiej)gry. Nie bez powodu od dzisiaj zajmuje najwyższe miejsce w moim prywatnym rankingu obejmujacym ta serie, jako najlepsza gra. Swietny gameplay, cudowna muzyka, a także grafika, która pomimo upływu lat zachowala swoja swiezosc nawet na dużej konsoli, po remasterze! Polecam każdemu, kto uważa się za fana Kratosa!
Ocena koncowa: 10/10
God of War II – kontynuacja przeboju wydanego w 2005 roku wyłącznie na konsole PS2, nalezaca do jednej z mojej ulubionych serii na sprzet japonczykow(niech swiadczy o tym fakt, ze mam wszystkie części od GoW I, przez GoW II i GoW III, a na kolekcji gier z PSP konczac). Mamy 2019 rok, a ja dopiero ukonczylem ten klasyk w odswiezonej wersji na PS3. Zapytacie jak wrazenia po przejściu.. ano przyzwoite, ale więcej napisze nt w poniższej mini recenzji ??
Fabuła 7/10 – niestety, ale jest to według mnie najsłabszy element składowy całej gry. Ot uczestniczymy w kontynuacji wendety Kratosa wypowiedzianej bogom z olimpu na czele z samym Zeusem. Sama historia nie jest wybitnie absorbujaca, bo stanowi jedynie tlo dla rzeczy, ktore na ekranie telewizora wyprawia protagonista, ale należy jej oddac, ze jest poprowadzona calkiem sprawnie i w efektowny sposób. Jednakże wyżej wymienione „wady” nie sa najwieksza bolaczka elementu fabularnego Boga Wojny. Jest nia zupełnie cos innego, a mianowicie…zakonczenie. Chamski cliffhanger zastosowany przed producentow nie spodobal mi się kompletnie, ponieważ sprawia, ze koniec opowieści jest zupełnie niesatysfakcjonujący.
Grafika 9,5/10 – oprawa graficzna omawianej produkcji prezentuje się swietnie pomimo upływu 12 lat od premiery i nie zestarzala się(oczywiście mowa o wersji na PS3) w dużym stopniu. Swietne modele – Kratosa, niemalże wszystkich większych Bossow, ciut gorsze, ale dalej trzymające poziom modele stworkow, które na swojej drodze niszczy glowny bohater gry, niezle animacje, ale przede wszystkim bardzo fajne efekty wywoływane przez używanie Ostrzy Ateny. Bardzo dobre wrazenie wywoluja rowniez lokacje po których przemieszczamy się podczas przechodzenia gry, bo zostały zrobione w różnorodnym stylu, a tworcy zadbali w ten sposób o to, by gracz nie czul znuzenia. Co również jest warte podkreślenia to wygląd wody, który robi piorunujące wrazenie jak na gre, która pierwotnie została wydana na leciwa już wtedy Czarnulke. Jedyne co kuje w oczy to bardzo niska rozdzielczość przerywnikow filmowych na silniku gry, które prawdopodobnie nie podlegaly odswiezeniu, bo reszta cutscenek stoi na bardzo wysokim poziomie i szczerze powiedziawszy byłem mile zaskoczony ich wykonaniem.
Audio 9/10 – tutaj nie mam zadnych zastrzen. Muzyka jest zawsze idealnie dobrana do tego co w danym momencie dzieje się na ekranie telewizora.
Multiplayer -/10 – gra nie posiada modulu dla wielu graczy, także nie podlega to jakiejkolwiek ocenie.
Gameplay 10/10 – o ile fabula w God of War II jest co najwyzej przecietna, o tyle gameplay w omawianej produkcji jest swietny. Wciąż lwia czesc rozgrywki stanowia potyczki z dziesiątkami wrogow stających na naszej drodze. Do ich zagłady wykorzystujemy rozne bronie(Ostrze Ateny, Wlocznia przeznaczenia, Ostrze olimpu itp.), a także fajnie zbalansowane umiejetnosci specjalne opierające się na magii. Model walki jest soczysty, brutalny i satysfakcjonujący. Do efektowności toczonych bitew znacznie przycyzniaja się sekwencje QTE, którymi Kratos wykańcza swoje ofiary. Ponadto do rozgrywki wprowadzono także pewne usprawnienia m.in. Skrzydla Ikara pozwalające przedluzyc lot protagonisty, a także Łuk, który pozwala dopaść Kratosowi przeciwnikow znajdujących się w pewnej odleglosci od nas. Warto także wspomnieć o nielicznych, ale przyjemnych zagadkach logicznych, poszukiwaniu niezle poukrywanych znajdziek w postaci Oczu Gorgon, Pior Feniksa i Uber skrzynek. Wisienka na torcie jest tryb odblokowywany po ukonczeniu gry zwany „Wyzwaniami Bogow” w skład których wchodzi 7 rozniacych się od siebie w założeniach mniej lub bardziej skomplikowanych wyzwan co z kolei daje nam później dostep do tzw „arena of fates” na której możemy toczyc pojedynki w ustalonych przez nas zasadach. Ogolnie rzecz ujmując GoW II jest według mnie najtrudniejsza czescia z serii, wiec wielu z was może zabrać spory kawalek czasu.
Podsumowanie – God of War II jest udana kontynuacja swojego poprzednika. Wszystko zostało poprawione względem pierwszej części i dopieszczone do perfekcji. Ta czesc serii jest dla mnie zaraz po God of War III najlepsza opowiescia o Kratosie, a może swiadczyc o tym to, ze udało mi się wbic w tym tytule platynowe trofeum ??. Z czystym sumieniem moge polecic ta gre kazdemu fanowi gier spod szyldu God of War(co z mojego punktu widzenia zagranie w nia powinno byc obowiazkiem dla kazdego szanujacego sie posiadacza systemu PlayStation), a takze wszystkim, ktory lubia gry tego typu.
Ocena koncowa – 9/10
Na wstępie chce zaznaczyć, że jestem typowym laikiem w kwestii ogrywania gier za gatunku FPS na jakiejkolwiek konsoli co można zobaczyć na moim profilu PSN. Nie o to jednak chodzi. Dzisiaj ukończyłem drugą przygodę Nathana Drake'a i chciałbym krótko podzielić się swoimi wrazeniami z rozgrywki, a byly one.. wspaniale! Co prawda niefortunnie zabralem sie za ta serie od trzeciej, wedlug wielu(i wedlug mnie rowniez) najslabszej czesci calego cyku z pominieciem pierwszej czesci, ale to i tak niczego nie zmienia w moim osobistym odbiorze gry.
Fabuła 9/10: Według mnie bardzo mocna strona tej produkcji. Pomimo niezbyt dużej oryginalności i oklepanych motywow to jestem w stanie zaryzykowac stwierdzenie, ze Uncharted 2 jest produkcją iście epicką z dobrze wywazonym tempem rozgrywki, niewielkim, ale jednak twistem fabularnym, ciekawymi postaciami i bardzo dobrze poprowadzona fabula, nigdzie nie gubiaca swojej narracji. Dzieki wielu nawiazaniom i lekkim dialogom uwazam, ze Naughty Dog postaralo sie w tym temacie. Do tego warto przytoczyc fakt, ze deweloper zrezygnowal z QTE w opowiadaniu swojej historii, co rowniez nalezy zaliczyc na plus.
Grafika 10/10: Swoje wrazenia przelewam na lamach portalu gry-online niecałe 10 lat po premierze wyzej opisywanej gry, a mimo wszystko nadal jestem zachwycony oprawa wizualna, bo pomimo uplywu czasu nie zestarzala sie tak bardzo dzieki swietnym, recznie rysowanym elementom otoczenia. Pieknie wymodelowane starozytne swiatynie, jaskinie, dzungle na borneo, gory w tybecie robia ogromne wrazenie. Czapki z glow przed Panami deweloperami. Pomimo, ze czesto da sie zauwazyc tekstury slabszej jakosci to widac jak wiele pracy zostalo wlozone w maxymalne dopieszczenie UC2 i nie zmienia to całokształtu. Najlepszym odniesieniem do tego, ze jest tak faktycznie moze byc to, ze w wydany w tym samym roku inFamous nie dorasta nawet do pięt przygodom Nathana pod tym względem(zresztą nie tylko dlatego).
Audio 10/10: Bez zadnego zarzutu. Przepiękna muzyka symfoniczna w menu głownym, temat muzczyny, ktory kazdy szanujacy sie gracz powinien znac. Ale to nie wszystko, bo w trakcie rozgrywki rowniez uslyszymy swietna muzyke, a przede wszystkim idealnie dopasowana do wydarzen przedstawianych na ekranie TV. Dzwiek broni zostal oddany w miare realistycznie, nie mam w tym przypadku zadnych zastrzezen. Ale to nie wszystko! Mimo wszystko na slowa uznania zasluguje rowniez polska wersja jezykowa. Dubbing jest idealnie dobrany, pomimo nieznacznej teatralnosci wypowiadanych kwestii przez polskich aktorow. Jedynie mozna przyczepic sie o to, ze napisy w j.polskim nie pokrywaja sie z tym co mowia bohaterowie.
Multiplayer -/10: niestety, ale nie mialem okazji pograc na PS3 w trybie gry wieloosobowej, wiec nie moge wypowiedziec sie w tym temacie.
Gameplay 9/10: Jako caloksztalt gameplay'owo gra zachwyca na kazdym kroku. Idealnie wywazone tempo rozrywki w ktorego sklad wchodzi niewielka ilosc prostych zagadek logicznych, intensywne strzelaniny i wolne eksplorowanie niektorych miejscowek. NIestety, obnizam ocene za gameplay ze wzgledu na koncowke, ktory pomimo faktu, ze gralem na poziomie trudnosci EASY(co swoja droga bylo dla mnie delikatnym wyzwaniem ze wzgledu na beznadziejny aim przy graniu na padzie) gra stawala sie momentami trudna, a nawet frustrujaca, ale to tylko delikatny minus.
Podsumowanie: Uncharted 2 z miejsca stalo sie jedna z moich ulubionych gier w prywatnym rankingu exow na konsole Sony, a takze co nie powinno budzic zadnych watpliwosci - jedna z najlepszych marek dostepnych na tej platformie na rowni z innym exem jakim jest seria God of War. Gra jest cudowna i w dalszym ciagu, pomimo uplywu niemalze dekady wciaz potrafi zachwycic praktycznie w kazdym aspekcie. Poczatkowo podchodzilem z rezerwa do tego tytulu, a takze z odrobina zdziwienia skad takie zachwyty akurat nad ta czescia tej serii. Teraz juz nie mam zadnych watpliwosci!
Ocena koncowa(nie liczac multi): 9,5/10
O ile przez ponad 75% czasu gry God of War HD(tak, mam wersję na PS3) jest gra wyśmienita zarówno pod względem mechaniki walki, nietrudnych, ale fajnych zagadek logicznych, świetnego klimatu i ogólnie przyjemnej rozgrywki o tyle pod sam koniec staje sie piekielnie frustrująca gra(m.in zdobycie naszyjnika ateny, ucieczka ze Styksu i sama walka z Aresem). Zdecydowanie najtrudniejsza część GoW w jaką miałem okazje zagrać. Gdyby nke końcówka, to gra bez problemu zasługiwałaby na 9,5, a moze i 10.
Po miesiącu od ukończenia pierwszej części inFamousa zdecydowałem sie sięgnąć po druga i jak bylo? Ano rewelacyjnie. Według mnie druga część jest o niebo lepsza, praktycznie nieporównywalna z jedynką. Przede wszystkim pierwsza ważna różnica jest to, ze omawiany tytuł ma o wiele lepsza oprawę audiowizualną - grafika, pomimo, ze mamy do czynienia z gra z 2011 roku nie zestarzała sie tak bardzo i przyjemnie przemierza sie New Marais. Niezle modele postaci, bardzo dobre animacje i efekty specjalne. Element dźwiękowy również stoi na poziomie o półkę wyżej w porównaniu z jedynką. Jesli chodzi natomiast o fabułę - tutaj również mozna zauważyć znaczna poprawę - jest w miare intrygująca, postacie sa lepiej napisane(nawet Zeke), antagonista(a nawet dwóch) lepiej wpleciony w cala opowiesc, a takze sam zakręt fabularny jest o wiele bardziej zaskakujący. Moce specjalne nie różnią sie zbytnio od tego co bylo w jedynce (mowa o tych podstawowych), ale dodano kilka nowych m.in bicz elektryczny, dzięki któremu jeszcze płynniej przemieszcza sie po mieście i ma sie oczywiste skojarzenia do Spider mana. Podsumowując uważam, ze ta część zasługuje na ocenę 9/10 i polecam ją każdemu posiadaczowi ps3. Według mnie jeden z najlepszych exow na ta konsolę, w przeciwieństwie do fatalnej pierwszej części.
Pierwotna treśc newsa byla fatalnie napisana i wprowadzala wielu graczy w blad. Na polskim forum Hearthstone'a juz pojawily sie sprzeczne informacje zainspirowane tym tekstem. Słabo..
Bardzo przeciętna produkcjai w ostatecznym rachunku uważam, ze to najgorszy exclusive na PS3 w jakiego przyszlo mi zagrac.
Dzisiaj ukończylem tą gre. Pomimo, ze ma swoje lata to podchodzilem do niej z duzymi nadziejami i coz... niesamowicie sie rozczarowalem. Przede wszystkim grafika(rozumiem, ze to 2009 rok, ale juz wtedy byly gry, ktore lepiej wygladaly i godnie sie starzeja), ktora kole w oczy , a co za tym idzie rowniez animacje postaci, fatalna mimika etc. Druga sprawa, czysto subiektywna to fabula. Wedlug mnie jest bardzo slaba, kompletnie nieangazujaca, ot wykonujemy ciag misji prowadzacy nas do rownie slabego zakonczenia, ktore w pewnym momencie jest mocno przewidywalne(pomimo usilnego twistu). Apropo ciagu misji.. sa one niestety zle zrobione, wiekszosc z nich to powielany schemat, wiec po kilku z nich pojawia sie zmeczenie gra. Nie pamietam takiej gry, ktora tak bardzo chcialem ukonczyc w mozliwie najszybszym czasie. Oprocz tego nalezy rowniez wymienic irytujace celowanie, poruszanie sie protagonista, rownie irytujacych wrogow, ktorzy maja wrodzonego aimbota i rzadko kiedy sie myla, irytujace(wedlug mnie) przydlugie komiksowe wstawki opowiadajace fabule, beznadziejnie napisane postacie - Moya i Zeke to wrzody na dupie, no i opcjonalnie mozna dodac rowniez bardzo przecietnie brzmiacy Polski dubbing, ale to juz czepialstwo uzaleznione od tego na jaka wersje jezykowa zdecyduje sie osoba ogrywajaca omawiany tytul. W zasadzie to nic tutaj nie gra tak jak powinno, a mimo wszystko.. czasami mozna bylo poczuc jakas tam frajde z korzystania mocy, ktore zostaly niezle zaprojektowane i czuc ich potege, gdy wszystko wychodzi. Ponadto ciekawym rozwiazaniem jest opcja z przemiszczaniem sie bohatera po miescie, ale wedlug mnie to nie wystarcza, by uratowac ta produkcje. 6/10 - to maksymalna nota jaka moze ode mnie uzyskac. Nie jest moze jakas specjalnie tragiczna, ale dupy na pewno nie urywa i jest bardzo przecietna produkcja. Uwazam takze, ze to najslabszy z exow na PS3 w ktore do tej pory mialem okazje zagrac(GoW III i Wstapienie, LBP 1 i 2, Uncharted 3). Moze wynika to z tego, ze po prostu podszedlem do niej ze zbyt duzymi oczekiwaniami. Do jego ukonczenia "zmusila" mnie zakupiona w pakiecie druga czesc wraz z dodatkiem. Po kilku minutach grania w nia uwazam, ze jest o wiele lepsza.