Fajna gra, wciągająca, z klimatem. Trochę wad jednak ma. Bugi: niedoczytujące się mapy, zawieszające się elementy interfejsu. Do tego dodałbym źle zestopniowywany poziom trudności. Za duży przeskok między opowieścią a średnim. Po co są aż 4 poziomy + niestandardowy? Dla kogoś kto ma mnóstwo godzin na granie to ok. Kiedyś pewnie bym to pochwalił. Ale dla dużo pracującego casuala przechodzenie kolejnych misji, próbowanie od nowa i od nowa to po prostu zbyt duży wydatek czasu. Kontrola nad oddziałem też zbyt mała. Brakuje możliwości przesunięcia pojedynczego kompana, który często potrafi wystawać "z za winkla" i dekonspirować cały oddział. System osłon też jest chaotyczny, a w takiej grze powinien być kluczowy.
Gra ma spartolony system ekonomi, albo poziomu trudności. W misjach strategiczny albo na początku zraszujesz połowę posterunków lub więcej, albo przeciwnik zaleje cie tako ilością jednostek, jakiej nie będziesz wstanie odeprzeć. Można by to zaakceptować, gdyby ze zbyt prostej walki na poziomie łatwym przeskakujemy od razu do 10 krotnie trudniejszego poziomu normalnego. Kto to balansował?
Można. Nic nie tracisz. Dowiesz się tylko jak doszło do pewnych wydarzeń znanych z kolejnych części. Choć i tak całkiem niewiele.
Zraszaowałem przeciwnika na początku i podziałało.
Generalnie gra ma bardzo nierówny poziom trudności. Są misje łatwe, ale na przykład ta ostatnia w Oku to jakiś żart. To nie był RTS tylko połączenie tower defence z hack and slash. Cnota lała się nieustannie z każdej strony niezależnie od tego ile miała sektorów, a rozbudowa bazy wyglądała tak, że budowałem byle co byle gdzie, byle z grubsza pasowało, między kliknięciami podczas nieustannej walki. Cała misja ukończona praktycznie tylko dzięki bohaterom. Moim zdaniem wróg nie korzysta z ekonomii gry a to ile jednostek się pojawi zależy od skryptów. Ale to jest pikuś.
Gdybym mógł poprawić ocenę zmieniłbym na niedostateczną. Zacięcie przedostatniej misji uniemożliwiło mi ukończenie gry. Nie będę przechodził całej mapy jeszcze raz w nadziei że tym razem skrypt zatrybi.
Zraszaowałem przeciwnika na początku i podziałało.
Generalnie gra ma bardzo nierówny poziom trudności. Są misje łatwe, ale na przykład ta ostatnia w Oku to jakiś żart. To nie był RTS tylko połączenie tower defence z hack and slash. Cnota lała się nieustannie z każdej strony niezależnie od tego ile miała sektorów, a rozbudowa bazy wyglądała tak, że budowałem byle co byle gdzie, byle z grubsza pasowało, między kliknięciami podczas nieustannej walki. Cała misja ukończona praktycznie tylko dzięki bohaterom. Moim zdaniem wróg nie korzysta z ekonomii gry a to ile jednostek się pojawi zależy od skryptów. Ale to jest pikuś.
Gdybym mógł poprawić ocenę zmieniłbym na niedostateczną. Zacięcie przedostatniej misji uniemożliwiło mi ukończenie gry. Nie będę przechodził całej mapy jeszcze raz w nadziei że tym razem skrypt zatrybi.
Ja nie wiem czy robię coś źle, ale w Farlonowej Nadziej orkowie tak mnie zalewają, że nie mogę wyjść z własnej bazy. Każdy kontratak kończy się niepowodzeniem, bo orkowie w mig mają przytłaczającą przewagę liczebną atak z innego kierunku nie ma sensu, bo wtedy wchodzą do bazy jak chcą (wieże są bezużyteczne), a i tak z tej drugiej strony mają mnóstwo jednostek aby się obronić. Limit odrodzeń ich bohaterów nie dotyczy. Dopiero na "trybie opowieści" coś da się zrobić, ale dla mnie gra na najniższym poziomie trudności jest upokarzająca i wole porzucić grę niż brnąć w nią dalej. Do tej pory grałem na trybie klasycznym i było OK. Byłaby ocena 8.5, ale za spierdzielony balans poziomu trudności i stratę mojego czasu będzie 3.
Poza tym, ta gra to Spellforce tylko z nazwy. Ci którzy czekali na następcę Zakonu Świtu będą rozczarowani. Mimo że byłaby to naprawdę dobra gra, gdyby nie ten bardzo nierówny poziom trudności.
Na amatorze za łatwa, na średnim już praktycznie w polu nie idzie odebrać piłki (dopiero w okolicach pola karnego staje się to możliwe). Ale to przypadłość stała od lat zarówno w pesie jak i fifie. amator -> średni ogromny skok poziomu trudności, a potem już żaden. Klasa światową ograć tak samo ciężko jak poziom średni. Nie mogę dać wyższej oceny tak długo jak ten problem z balansem poziomu trudności nie zostanie rozwiązany.
Ty tak twierdzisz i jak najbardziej masz prawo do takiego zdania. Każdy ocenia grę za siebie, każdy wypowiada się za siebie. Ja mówię, że dla tych, co DS i DS2 było w sam raz DS2 SotFS będzie zdecydowanie za trudne. Chyba że tak jak Adexx już na początku gry wykokszą postać do 100 lvl.
Przestrzegam tych, dla których dark souls i dark souls 2 miały wystarczająco wysoki poziom trudności. Dark souls 2 SotFS w porównaniu do pierwowzoru jest wręcz absurdalnie trudny. W niektórych miejscach podbito poziom trudności tak, że ng+ i dalej mogą się schować. Zresztą popatrzcie z jakimi poziomami niektórzy chodzą. Wcześniej takich się nie miało po zakończeniu gry. Dla przeciętnego gracza (tj. jakieś 66% populacji graczy) grind w nieskończoność jest niezbędny. Polecam wam zwykłą wersję Dark Souls II. Tam poziom trudności jest idealny. Gdybym wiedział, że tak podkręcono poziom trudności nie traciłbym kasy na SotFS, no nic, pieniądze wyrzucone w błoto. Byłem prawie pewien, że kupię DS3, a tak to teraz nie wiem, chyba trzeba będzie poczekać na recenzje, opinie i filmy na YT zanim podejmę decyzję. Jeszcze raz powtarzam - przestrzegam!!!
Nie wiem, coś nie potrafię złapać bakcyla. Grafika niby ładna, ale animacje ruchu i efekty czarów mizerne. Same walki są szybkie, zanim coś się zacznie, to już się kończy. Ech.. a misję? Na razie się po prostu nudzę.
Ale dotąd grałem relatywnie niewiele. Dam jeszcze szansę, może zmienię zdanie.