Działa i to nawet całkiem nieźle. Jest tani i jest go dużo, dzięki czemu dobrze nadaje się do transakcji. W USA już całkiem dużo sklepów go akceptuje, nawet tych małych. Spekuluje się, że jeszcze trochę do góry pójdzie. Sam zainwestowałem w niego dla żartu, ale w ostatniej chwili udało mi się włożyć nieco większą sumę. Teraz mam prawie 10x tyle.
Skoro trzeba tłumaczyć to chyba coś jest na rzeczy. Nie neguję, że dla Ciebie nie jest to problem, szanuję to. Dla mnie jednak, jest to niekonsekwencja i lenistwo. Zobaczyłem kilka losowych scen i jak dla mnie poziom dialogów i rozwój bohaterów jest na słabym poziomie. Oczywiście mógłbym zmienić zdanie przy przejściu, ale nie zobaczyłem nic co by mnie zachęciło do zapłacenia ponad dwóch stów.
A to nie hejt mnie zniechęcił od tytułu, bo zacząłem od recenzji, a one raczej niczego w nim nie krytykują. Poza tym, akurat w tym przypadku, osoby krytykujące są dużo bardziej konstruktywne i merytoryczne. W przeciwieństwie od drugiej strony, zazwyczaj nikogo nie wyzywają, no może oprócz N. Druckmana.
Chciałem kupować na premierę, ale odstraszyły mnie opinie. Zazwyczaj powtarzają się te same zarzuty:
spoiler start
- Degradacja charakteru postaci z pierwszej części. Joel zachowywał się zawsze ostrożnie. W pierwszej części była scena, gdzie bohaterowie napotkali kulejącego człowieka. Joel od razu podejrzewał zasadzkę. Dodał gazu i dzięki temu wyszli z tej sytuacji bez szwanku. Przykładów jest więcej. W drugiej natomiast wszedł bezbronny między grupę uzbrojonych i nieznajomych ludzi, po czym beztrosko się przedstawił.
- Kiepski i ograny motyw zemsty: już pomijając to, że wiele sytuacji ma miejsce tylko po to, żeby fabuła toczyła się dalej, to nie dają żadnego satysfakcjonującego zakończenia. Elli nie mogła wybaczyć Joelowi, że ten ją okłamał, ale bez problemu wybacza zamordowanie jej "ojca", mimo że wcześniej zabiła mnóstwo ludzi. Całą puenta jest bez sensu: Elli nie dokonała zemsty i została z niczym, a Abby jej dokonała i odchodzi z ukochanym - wychodzi na to, że w sumie zemsta jest spoko.
- Ciężko polubić Abby, którą gra się przez połowę gry. Tutaj ciężko się wypowiedzieć więcej nie grając.
- Gameplay niewiele różni się od pierwszej części. Często jest również wytykane głupie AI.
- Kłamliwy marketing. W sieci można znaleźć bezpośrednie porównanie ujęć ze zwiastunów/gameplayów, które ostatecznie wyglądały zgoła inaczej i tu nie chodzi o grafikę.
Wiele streamerów wyraziła się bardzo źle o grze (to tylko przykłady): PewDiePie, Tyler1, AngryJoe
spoiler stop
Jak dla mnie to są raczej merytoryczne argumenty, więc sam się wstrzymałem z kupnem gry i zamiast tego kupiłem Nier: Automatę i bawię się świetnie.
Mazda też już od jakiegoś czasu podąża w tym kierunku. Mam Mazdę 3 i tam sprawdza się to świetnie. Praktycznie wszystkim można sterować za pomocą pokrętła (podobne rozwiązanie do tego w bmw), które znajduje się tuż przed podłokietnikiem, dzięki czemu sięgnięcie do niego trwa ułamek sekundy. Dodatkowo sterować radiem można za pomocą przycisków na kierownicy, więc nie byłoby żadnego pożytku z dotykowego ekranu, a przy tym jest zawsze czysty i nieobsmarowany śladami po palcach. Jedyny przypadek, gdzie faktycznie byłoby łatwiej, to ustawianie adresu w nawigacji, ale i tu tragedii nie ma.
@GhosteKl i UbaBuba
Mam na myśli Reincarnation, a nie Reneisance czy Resurection. Jest to poprawiona wersja dwóch poprzednich części stworzona przez inne studio. Wiele rzeczy jest zmienionych i teraz się w to gra na prawdę przyjemnie (mówi to fan dwójki). Szata graficzna oczywiście nie została zmieniona (chociaż mi akurat się podobała), ale i tak warto dać tej grze szanse. Niestety GOL nie dodał Reincarnation do encyklopedii, ale fanom Disciples polecam chociażby ją sprawdzić.
Zrób filmik z Disciples 3: Reincarnation, bo ta odsłona wyszła bez większego echa, a jest naprawdę niezła (w odróżnieniu od poprzednich "trójek").
Halo najlepsze, zwłaszcza jeśli ktoś zagłębiał się już w lore świata. UV obejrzyj koniecznie. Poza tym to PoP. Wiem, że z grą ma mało wspólnego i miałem o to żal po wyjściu z kina. Później uświadomiłem sobie, że przejście samej gry zajmuje 3 godziny, więc nic dziwnego, że musieli tak drastycznie zmienić fabułę.
@jaalboja Mi to tam obojętne co sobie kto kupi, ale od pół roku czytam w większości wylewy fanbojów no i w końcu nie wytrzymałem :) Co do pilota, fakt jest lepszy niż klaskanie, ale z kolei podoba mi się idea tego, że mogę powiedzieć np. HBO niż starać się to zrobić na padzie (mało kto dokupuje pilota do konsoli).
@Child of Pain Na tym filmiku faktycznie wygląda to kiepsko. Może to poprawią, może nie. Zobaczymy, na razie i tak nie opłaca się kupować nowych konsol, a nawet w Polsce oficjalnie się nie da, więc można sobie tylko gdybać o ich funkcjonalności :)
@cube0 Może masz jeszcze pretensje o to, że wprowadzili do konsol dyski twarde, osiągnięcia i architekturę podobną do tych z pecetów? Często słyszę od ludzi dlaczego zdecydowali się na PS 3 to to, że ma bluray'a. Powiedz mi więc, czy nie lepiej usiąść z kumplami/dziewczyną i włączyć film komendami głosowymi czy może bawić się padem, który jednak ma ograniczone funkcje w stosunku do pilota? Najlepiej to w ogóle cofnijmy się do czasów kartridży.
Nie wiem skąd ostatnio tak dużo fanbojstwa sony w internecie. Roumiem, że na papierze PS4 wygląda nieco lepiej niż nowe Xpudło, ale nie tłumaczy to takiego fanbostwa pod każdym tematem dotyczącym nowych konsol. Sam po ogłoszeniu nowej generacji byłem raczej za sony, ale później poczytałem więcej na ten temat. PS 4 to praktycznie to samo co PS 3, tylko, że z mocniejszymi bebechami, natomiast microsoft stara się wprowadzić nowe rozwiązania. Patrząc na poprzednie dwie generacje można śmiało stwierdzić, że mocniejsza konsola wcale nie znaczy od razu, że jest lepsza (o dziwo bywa odwrotnie). Nie chcę wyjść z kolei na fana xboxa, ale przecież zanim wyjdą gry, które wykorzystają większą moc maszynki sony, to obie konsole zdążą się po kilka razy zepsuć. Tym co mówią, że microsoft lubi dymać klientów radzę zajrzeć do historii, bo sony pod tym względem ma co najmniej tyle samo na sumieniu (dla przykładu instalowanie rootkitów z ich płyt). Jedyne wytłumaczenie dla obecnej sytuacji widzę w tym, że na razie ms olewa polski rynek (jeśli o xboxa chodzi), ale mimo to jest to dla mnie chore. Która konsola nie byłaby lepsza to fanbojstwo jest po prostu złą reklamą dla danej platformy. Pamiętam jak nie bylem jeszcze zdecydowany między PS3 a X360. Od konsoli sony odpychał mnie nieporęczny dla mnie (duże ręce) pad. Stwierdziłem, że jak się będzie dało podpiąć pada od xboxa to się zdecyduję. Wszedłem na kilka stronek dedykowanych playstation i zastałem tam takie fanbojstwo, że do dzisiaj mam uraz.
Widzę dużo piosenek z pierwszego Rocksmitha. Czy może jest tak, że wszystkie piosenki z jedynki są też tutaj dostępne?
Dzięki kudlacz za spoilerowe ostrzeżenie. Na szczęście nie zdążyłem zobaczyć filmiku (grę zamierzam kupić dopiero jak stanieje). Ostatnio tvgry ma coś problem ze spoilerami.
@Vegost Walka (przynajmniej w poprzednich częściach) jest o wiele dynamiczniejsza. Akurat to można Kacprowi wybaczyć, bo pewnie ciężko się gra i gada, ale jest to chyba najlepszy system walki, jaki stworzono.
Kacper, jak już przejdziesz całą grę to powiedz, czy tak jak w AC można grać innymi postaciami (tak jak kobietą kot czy Robinem). No i mógłbyś pokazać jak wygląda gra Deathstrokiem, bo z tego co się orientuję to jest dostępny w dlc. Mógłbyś jeszcze pokazać wszelkie atrakcje niezwiązane z kampanią, mianowicie chodzi mi o to czy są różne wyzwania, takie jak w AC.
Dzięki za mega spoiler odnośnie głównego bohatera. Po prostu super. Nie mówię do ciebie Kacper, bo ty potrafiłeś nie spoilerować.
Nic się nie dzieje przypadkiem,
Kiedy statek trafia na szelf
Bo zakrada się ukradkiem
To nasze kochanie – Blackelf
Ku lądowi się kieruje
Z ogniem wolności w swych oczach
W wyobraźni górach kłuje
Serce nie śpiące po nocach
Spojrzenie co pod kapturem
Twą duszę w mig zaszlachtuje
Jeśli znajdzie cię pod murem
Ciebie nikt nie uratuje
Siedząc w niemym blasku świecy
Baczaj na nieprzyjaciela
Skarb umysłu skradnie buccy -
Miałaś go za przyjaciela
Pod masztami czarnej flagi
Ku morzu nieodkrytemu
Swe serce chyżo prowadzi
Ta wierna sercu swojemu
Ten batmana na vitę to wygląda jak jakiś syf. W Arkham City w jednym z dlc była mapka, na której walczyło się w 2,5D i była to chyba najgorsza mapka w całej grze. Strasznie źle się w to grało. Co do Arkham Origins to zapowiada się wprost świetnie. Szkoda tylko, że w głównej fabule nie zobaczymy raczej Robina ani Nightwinga. Wystarczy, że fabuła na prawdę okaże się taka dobra a reszta pozostanie bez zmian i mamy grę idealną. Co do Rocksmitha to mi zajeżdża odcinaniem kuponów od sukcesu pierwszej części. Piosenki za kilkanaście złotych na nasze standardy jest chore. Dobrze, że można sobie dograć własne piosenki, nie tylko te z dlc.
@Michapod Też mam windows 8 x64 i nie wiem jak gta, ale Arkham City działa mi bez problemu. Jedyna wada to taka, że trzeba być non stop z netem połączonym.
Mam spore obawy co do GTA Online. W IV w multi nie grałem, ale spędziłem sporo czasu w modzie do SA. Na początku pewnie będzie mnóstwo ludzi, w końcu to GTA. Tan samo jak w SA na początku multiplayer zrobił na mnie olbrzymie wrażenie, ale po kilku(nastu) godzinach zauważa się, że oprócz mordowania tak na prawdę nie ma co tam robić. Oczywiście w V mają być różne misje, napady, własne posiadłości itd. Czy to przyciągnie graczy na dłużej? Ludzie, którzy V kupili głównie dla fabuły pewnie sprawdzą tylko Online i wrócą do singla. Zobaczymy jak Rockstar z tego wyjdzie. Niby w Assassin's Creedzie też jest ciekawy i oryginalny multi, ale czy ktoś spędza z nim więcej czasu?
UWAGA SPOILERY
Najbardziej podoba mi się to, co R* zrobił z charakterami bohaterów. Po środku mamy Franklina, który jest najbardziej zwykła postacią. Chce się po prostu dorobić i tyle. Jest nowy w tym fachu i uczy się od najlepszych. Dalej z jednej strony mamy Michaela. Dorobił się na gangsterce i teraz siedzi w swojej willi nieszczęśliwy. Jest kreowany na dobrego ojca i męża, a przynajmniej na takiego, który stara się nim być. Jeśli Franklina traktować jako tego neutralnego to Michaela można by wziąć za tego dobrego. Robi wszystko dla rodziny, nawet sam siebie uważa za "dobrego". Jeśli jednak przyjrzymy mu się bliżej to zaczynamy dostrzegać jego brudy. Przypomniał sobie o rodzinie, ale gdzie był gdy jego dzieci dojrzewały? Żona wyjawiła mu, że zaczęła go zdradzać, gdy przyłapała go z dziwką. No i przede wszystkim to on zdradził swoich kumpli wsadzając jednego z nich do grobu a z drugiego robiąc jeszcze większego świra. Myśli wyłącznie o sobie, co też często jest mu wytykane.
Po przeciwnej stronie barykady mamy Trevora. Psychol, wiadomo. Wejdźmy głębiej. Trevor sam często wyznaje, że miał trudne dzieciństwo. Później nie miał lepiej. Chciał być pilotem, uwielbiał latać, ale go uziemiono. To pewnie były jego pierwsze kroki ku szaleństwu. Zaczął zabijać, rabować bo był w tym dobry, a nie potrafił przystosować się do społeczeństwa, bo był szufladkowany jako świr. Nie ważne, co by nie zrobił ludzie zawsze go szufladkowali. Nawet jak uratował Michaelowi życie, to ten nie zmienił do niego nastawienia. Trevor zawsze był traktowany jako największe zło i pewnie był taki moment, w którym sam to zaakceptował. Można powiedzieć, że to nie on był zły, ale świat go takim zrobił. Świetnie rozumiał ludzi. Potrafił ich przenikać na wylot. Nieraz wytykał Michaelowi błędy, którym nie potrafił zaprzeczać. Bez problemu manipulował ludźmi (Ron, Floyd), potrafił wejrzeć w ich duszę i wciskać im niesamowity kit. Zaprzyjaźnić się jednak potrafił jedynie z Michaelem. Dlaczego? Może w przeszłości Michael nie traktował go jeszcze jako kompletnego psychola.
To jest właśnie świetne w tej grze. Rockstar bawi się z nami. Z pozoru serwując nam trzy pozornie banalne charaktery. Gry jeszcze całej nie ukończyłem, więc z chęcią zobaczę jak to się wszystko potoczy :)
Dell jak każdego ranka po przyjściu do pracy usiadł na kanapie i rozciągnął się leniwie. Był dopiero początek tygodnia. Nie cierpiał poniedziałków. Wzbudzały w nim pewną trwogę. Coś jakby strach. A może to nie poniedziałku się obawiał? Coś wisiało w powietrzu. Coś dużego. Jednak jak mocno by się nie koncentrował nie potrafił tego czegoś uchwycić.
- No nic – rzekł – co ma być to będzie.
Przez dłuższą chwilę nie mógł znaleźć pada. Rozglądał się nerwowo po pokoju. Już się zaczął obawiać, że jedyny czarny pad w redakcji zaginął. Dla zwykłych ludzi może była to drobnostka, ale on nienawidził wręcz grać białym padem. Uważał, że to obrzydliwe. Na samą myśl się wzdrygnął. Cieszył się, że Kacper jeszcze nie dotarł do pracy, bo dzięki temu nie zobaczył jego frustracji. Wcisnął ze satysfakcją ciemny zielony symbol konsoli i już zacierał ręce z iście szatańskim uśmiechem na ustach.
- Wracamy do naszego konsolowego diabełka – wyszeptał niczym alkoholik, który po tygodniu abstynencji sięga po butelkę wyśmienitego trunku.
Nie przewidział jednak tego, że niebiosa oraz władający ogniami piekielnymi zawarli sojusz przeciw niemu. Zielony krąg nie rozbłysnął jaskrawym światłem ani na konsoli, ani na padzie.
- Co jest do jasnej cholery? Przecież mówiłem Kacprowi, żeby włożył nowe baterie.
W połowie zrezygnowany zaczął się rozglądać za świeżutkimi akumulatorkami. Po dziesięciu minutach ciężkich, wręcz bojowych poszukiwań znalazł je pod starą gazetą branżową, o której istnieniu nie miał pojęcia. Wrócił na kanapę. Otworzył tylną klapkę pada i ze złością wyrzucił zużyte baterie. Chwycił jedną z nowych i z drżącą dłonią włożył ją do komory. Z drugą chciał zrobić to samo, ale nie trafił w otwór i bateria wypadła mu na podłogę. Schylił się po nią z przekleństwem na ustach i tym razem udało się przejść przez cały proces bez komplikacji. Rozejrzał się pilotem do telewizora i odetchnął z ulgą zobaczywszy go na swoim miejscu.
- Przynajmniej ty jeden nie chowasz się przede mną – rzekł pieszczotliwie.
Natychmiast włączył telewizor i konsolę. Przez chwilę obawiał się, że źle włożył baterie, ale znowu dopisało mu szczęście. Wybrał grę, w którą miał zamiar grać tego dnia i rozluźnił się w końcu widząc przed sobą duży napis „Diablo”.
Dziewięć godzin później postanowił dać odpocząć zmęczonym oczom. Nie wyłączył jednak gry. Chciał w razie czego móc jak najszybciej do niej wrócić. Wyszedł z pokoju nawet nie zauważając, że wciąż trzyma w dłoni pada. Dopiero teraz zauważył, że przez cały dzień nie widział nikogo żywego. Przynajmniej w tym świecie. Daleko na jednym z biurek zobaczył w połowie rozpakowane kartonowe pudło.
- Pewnie poranna dostawa nowych gier – mruknął do siebie.
W tej chwili przypomniał sobie poranny nastrój. Ten niepokój, który go nękał. Uznał, że odpowiedź znajdzie w tym pudle. Spojrzał na kalendarz wiszący po prawej. Pokazywał datę szesnastego września. Zaczął kojarzyć pewne fakty, ale rozwiązanie ciągle gdzieś mu umykało.
- Być może są tam jakieś wydania przedpremierowe? Ale, która gra wcięłaby wszystkich w redakcji?
Podszedł do pudła i zobaczył ostatni egzemplarz zapewne przeznaczony dla niego. Teraz wszystko już rozumiał i w duchu przeklinał swoją ignorancję. Rozluźnił chwyt i upuścił pada rozbijając go tym samym na trzy duże kawałki.
- Jak mogłem zapomnieć? – pytał sam siebie patrząc na nowy egzemplarz GTA V.
Mam
SPAZ - The Gate Beam, Battleship Encounter, Big Blue
Super Meat Boy - Dr. Fetus!
Giana Sisters - The Worm-Tongued
The walking dead - Starved For Help
Half Life 2 - Gordon & Alyx, Trouble Underground (x2), Respite
Alan Wake - Alan, Hartman, Taken (x2)
Awesomenauts - Raelynn, Derpl Zork (x2), Leon Chameleon, Sheriff Lonestar, The Awesomenauts (x2)
Szukam
Giana Sisters - The Rebel, The Lost, The Puppeteer, The Nemesis
Super Meat Boy - Super Meat Boy!, Epic Meat Man!, Retro Meat
Bastion - The Shrine, The Distillery, The Arsenal
The walking dead - A New Day, Long Road Ahead, Around Every Corner
Konto steam: Starycjusz