No przepraszam bardzo, może gdybym miał z powrotem 12 lat i grał 8 godzin dziennie to bym się bawił w jakieś cudaczne mechaniki, ale teraz przechodzę gry dla dobrej fabuły a nie jakichś jajcarskich mechanik. Po prostu szkoda mi czasu na taki bezsens. Super że kogoś to podnieca że może w nocy wszystkim npcom zmieniać ubiór i one na to reagują, dla mnie to nuda.
Ja gram w RPG dla fabuły, a nie jakichś śmiesznych mechanik które niewiadomo po co w grze są.
Czyli teraz recenzje są miarodajne, a recenzje wystawione przez te same portale dla Dragon Age były już zdaniem tutejszej społeczności kupione xD. Doprawdy, nawet nie wiem jak to podsumować xD
dobaczenko: przecież napisał też postać Tash, więc idąc twoją logiką wciska ci to do gardła xd. Nie ogarniam tej logiki, według której umieszczenie w grze postaci woke jest wciskaniem komuś czegoś do gardła. Być może mam na tyle rozwiniętą własną tożsamość seksualną, że nie obawiam się by 5 minutowy dialog w grze zmienił moją orientacje. I Dragon Age zawsze był woke, od pierwszej części. Zevran nie próbował ci czegoś wcisnąć do gardła?
Krzysi3q: nie sądzę że grałeś w DAV skoro twierdzisz że był mocno woke bo takie wątki w grze to naprawdę w skali 100 godzin gry może 1 procent. I nie jest prawdą, że w Bioware nie było nikogo ze starego studia czego przykład dałem wyżej, wyleciał lead writer odpowiedzialny za napisanie niektórych kultowych postaci z ostatnich 20 lat. Gracze płaczą za DAO ignorując, że te uniwersum zawsze miało elementy woke. Dla mnie to jakaś paranoja. Ciekawe co myśli o tym twórca tego całego uniwersum gej David Gaider czytający wpisy o tym, że umieszczenie postaci lgbt zniszczyło Dragon Age. A że gra była średnia pod kątem mechanik, fabuły, grafiki itd. po prostu się nie zgadzam. Chcesz zobaczyć średnią grę to odpal Dragon Dogma 2.
Ciekawi mnie ilu z podnieconych "upadkiem" Bioware komentujących, z rozrzewnieniem wspominających "dawne dobre Bioware" wie, że np. zwolniony lead writer Veilguarda Trick Weekes, który odpowiada np. za postacie Mordina, Tali, Solasa jest osobą uwaga, niebinarną. Naprawdę, ogarnijcie się. Gracze to najgorsza grupa społeczna, nie wiem z czego to wynika, chyba z niedojrzałości emocjonalnej. To co dzieje się teraz wokół tej gry, a wkrótce zapewne przy Avowed to żenada która zachęca mnie do ograniczenia czytania komentarzy i forów do minimum. Zresztą redakcja GOL podobnie jak youtuberzy wyczuli chyba złoto bo seryjnie produkują newsy o porażce Veilguarda, ostatnio jakiś redaktor porównywał go ze smutkiem do Kingdom Come, a przecież to dwie diametralnie różne gry. Pamiętam jaką wojnę swego czasu toczył GOL z komentującymi co do TLOU2 więc trochę mnie śmieszy ten koniunkturalizm.
Ale przecież dostajemy bardzo dużo gier AAA dla jednego gracza jak BG3 i dzięki krytyce dostaniemy ich jeszcze więcej. Tą narracja "ludzie musicie kupić bo EA nie zrobi gier AAA SP więcej" wymyślił team marketingowy EA by sprzedać Jedi fallen order i survavior. Co się w obu przypadkach udało i do dziś jest to też ulubiony argument obrońców tych średniaków.
Nie napisałem, że musicie kupić Veilguard. Kłamiesz lub manipulujesz. Napisałem wyłącznie by nie hejtować gry która jeszcze nawet nie wyszła bo nie ma do tego jakichkolwiek podstaw.
No z tych pozytywnych opinii że dostajemy głupiutką fabułkę rodem że strażników galaktyki z masą żarcików i irytujących postaci. Oraz że gameplay to god of war z 2018 z uproszczonym aspektem zręcznościowym co można rozumieć jako sprowadzenie gry do bezmyślnego klikera i ta zresztą wygląda na gameplayach. Więc gra jest zupełnym przeciwieństwem oczekiwań wobec niej bo fani oczekiwali dark fantasy, mroczną klimatyczną grę RPGa. Zamiast tego bioware serwuje góra przeciętną gierkę akcji z śladowymi elementami rpg z głupkowatą fabułom i fortnitowomobilkowom grafiką czyli zupełne przeciwieństwo tego co było oczekiwane. Więc nic dziwnego że fani serii nienawidzą z miejsca takiej gry.
Skąd niby te opinie że dostaniemy śmieszną fabułę i miałki gameplay? Przegapiłem coś i ktoś już przeszedł tę grę? Kolejne kłamstwo, bo branżowi recenzenci jak już to chwalili te elementy. Jak w ogóle można pisać takie rzeczy, gra nie wyszła a tu elaborat o miałkiej fabule. To urąga inteligencji każdego czytającego taki komentarz xd.
Po prostu klienci oczekują konkretnego produktu a nie niemającego nic wspólnego z marką zlepku modnych w 2018 roku trendów(Marvel, god of war, fortnite).
Kolejne twoje projekcje. Co niby ta gra ma wspólnego z fortnite oprócz pierwszego zwiastuna za które nie odpowiadało studio?
To kolejny komentarz prosto z działu marketingowego wielkich korporacji, popularna w ostatnich czasach narracja nas produkt wcale nie jest zły tylko to ci źle siści i skrajna prawica hejtuje. Nie, Akolita i Outlaws to pośmiewiska które prawie nikomu się nie spodobały i mimo gigantycznego marketingu okazały się wtopami finansowymi w których nikt nie chciał oglądać ani grać. Jak gra lub serial jest jednak dobry to nagle okazuje ze ten mityczny wszechpotężny antywoke kult niszczący seriale, filmy i gry jednak nie ma żadnej mocy sprawczej i produkt odnosi sukces komercyjny nawet jak są w nim geje xD
Za to całość twojego komentarza to zlepek twoich projekcji i niepopartych niczym teorii. Gdzie niby w materiałach reklamowych tej gry jest ten straszy woke?
Vargvikernes powiem wprost, lecz się debilu na nogi bo na głowę już za późno.
Czytam te komentarze i chwytam się za głowę. Jakoś w żadnym trailerze nie dopatrzyłem się większego woke niż we wcześniejszych grach z tej serii. Dalej tak hejtujcie to nie doczekamy się żadnej gry AAA dla jednego gracza. Ludzie piszą wprost że nie planują kupić gry ale oceniają ją jak najgorsze g.... Przecież to trzeba mieć albo 10 lat albo być skrajnie niedojrzałym emocjonalnie. Jaka gra będzie to się dopiero przekonamy, ale po zwiastunach i opiniach osób które w nią faktycznie grały zapowiada się znakomicie.
Jako stary fan Dragon Age aż aktywowałem konto żeby napisać, że osoba która jest autorem artykułu nie ma niestety pojęcia o lore DA. Szarzy Strażnicy to w oryginale Grey Wardens. Podtytuł gry to Veilguard. Gdzie warden, a gdzie guard? Skąd pomysł, że to jest to samo?
Sprawa jest prosta. Pierwszy Dragon trafil do calkiem innego sortu graczy niż uproszczony i lightowy Mass Effect. Gracze mieli więc pelne prawo oczekiwać po sequelu czegoś podobnego, a dostali intensywną i uproszczoną rozgrywkę podobną do ME. To co sprawdzilo się tam, nie zadzialalo w przypadku DAII. I pies z tym że drugi Dragon to świetna gra, rozczarowanie mechaniką zrobilo swoje, a gra w powszechnych opiniach stawala się coraz gorsza. Takie prawo internetu. Żaden liczący się recenzent nie skrytykowal fabuly, postaci i storytellingu. Powiedzmy sobie szczerze, że gdyby gameplay i różnorodnośc wyborów byly na podobnym poziomie co w Origins to zapewne w opinii graczy mielibyśmy tą grę dekady zapowiadaną przez Pc Gamer. Podsumowując jest to gra 8/10 dla osób bez styczności z pierwszą częścią i 6/10 dla rozczarowanych liczących na kolejny Origins. Ja jestem wyjątkowy bo zjadlem zęby na pierwszej części i znakomicie bawilem się również przy drugiej.
totalna porażka bioware nawet od angry joe, uznawanego za niekomercyjny autorytet wśród graczy dostała 7/10, co biorąc pod uwage jego niższe oceny jest wysoką notą. ciekawe, bardzo ciekawe. haters gonna hate, psy szczekają a karawana jedzie dalej