Zastanawiałem się nad zakupem Ghost of Yotei w dniu premiery, głównie z oczywistych powodów, ale dziś mogę powiedzieć, że absolutnie tego nie żałuję. Gra zachwyca od pierwszych chwil. To pięknie opowiedziana historia Szóstki z Yotei, w której każda postać ma swoją własną, niezwykle barwną i odrębną opowieść. Twórcy zadbali o to, aby żadna z nich nie była tylko tłem, wszystkie mają głębię, własne motywacje i dramaty, które sprawiają, że naprawdę chce się je poznać.
Krajobrazy wyspy są zachwycające. W pełnym świetle dnia robią ogromne wrażenie, ale to wieczorami odkrywają swoją prawdziwą magię, światło, cienie i atmosfera sprawiają, że czasem aż trudno ruszyć dalej i nie zatrzymać się na chwilę, żeby po prostu podziwiać widok. Niesamowitym dodatkiem jest tryb kinowy podczas jazdy konnej, coś tak filmowego i immersyjnego, że można się poczuć jak bohater epickiego samurajskiego filmu.
System walki i rozwój postaci przypominają rozwiązania znane z Ghost of Tsushima, co w mojej opinii jest ogromnym plusem. Mamy do dyspozycji zarówno broń białą, jak i dystansową, a rozgrywka pozostaje płynna, dynamiczna i satysfakcjonująca. Nie próbowano na siłę zmieniać tego, co działało świetnie, a raczej dopracowano i oszlifowano znany schemat.
Największe wrażenie zrobiła na mnie jednak historia protagonistki Atsu. Dzięki retrospekcjom i wspomnieniom z dzieciństwa dostajemy znacznie pełniejszy obraz jej przeżyć i relacji, a także motywów, które nią kierują. To sprawia, że staje się bohaterką nie tylko wiarygodną, ale też niezwykle bliską graczowi. Całość nabiera dodatkowej głębi i emocjonalnego ciężaru, którego często brakuje w grach akcji.
To oczywiście tylko część tego, co Ghost of Yotei ma do zaoferowania. Nie chcę zdradzać zbyt wiele, żeby nie psuć innym przyjemności z odkrywania fabuły i kolejnych elementów rozgrywki. Mogę jednak śmiało powiedzieć, że to jedna z tych produkcji, które zostają w głowie na długo po wyłączeniu konsoli.
Zakończyłem #kingdomcomedeliverance po pięknych pełnych walki, skradanie się i dluuuugich rozmów, (czasem wkurzających) ale bardzo ciekawych 146 godzinach (? ?¦ ?? ?¦)
Będzie to gierka którą zapamiętam na bardzo długo i przejdę jak będzie mi dane jeszcze co najmniej raz.
Przymykam oko na lekkie problemy i błędy które były przed patchem 1.2 oraz wywalając się save i z całym szacunkiem daję 9/10 bardzo mało brakowało do ideału!
Polecam każdemu bez wahania i nie spieszcie się gra z czasem zyskuje jak nauczycie się otwierać zamki, walczyć oraz skradać a wyborów jest od groma!
Rise of the Ronin to jedna z tych gier, które choć nie od razu rzucają na kolana swoją grafiką czy łatwością, to jednak mają w sobie coś niezwykle kuszącego. Oczywiście, nie da się ukryć, że grafika może być lepsza, a walka może być trudniejsza niż przewidywano, ale właśnie w tych wyzwaniach tkwi jej urok.
Co prawda, trzeba być gotowym na luźniejszy styl, ale to właśnie dodaje jej pewnego rodzaju charakteru. Nie ma tu sztywnych ram, które ograniczałyby kreatywność gracza. Tutaj możesz się rozwijać, eksplorować, być kim chcesz być.
Odkrywanie umiejętności bohatera i głębsza interakcja z historią sprawiają, że spędzisz nad grą wiele godzin, nie nudząc się ani przez chwilę. A kiedy w końcu pokonasz kolejne trudności, poczujesz satysfakcję, której nie dostarczyłby ci żaden inny tytuł.
Dlatego warto dać Rise of the Ronin szansę, bo kryje w sobie unikalne doświadczenie dla każdego, kto szuka nieco innej formy rozrywki wśród gier akcji.
Świetna gra przed zakupem przeszedłem oryginalnego spidera mana z 2018 i Milesa Moralesa co pozwoliło bardziej zagłębić się w historie. Szybka podróz to cos niesamowitego 2 sekundy i jestes kilka km dalej. Warta swojej ceny zdecydowanie
Piękna gra zarówno pod względem fabularnym jak i graficznym. Misje poboczne bardzo podobne ale samo skradanie się i wybór jak pokonamy przeciwników i zdobeciemy obóz znakomite. Piękna przygoda opowieść i klimat oby więcej takich gier na rynku!
Ludzie przecież grając na telewizorze lepiej jest grać w 4k 30fps niż w 1080p 60fps bo krajobrazy i jakość jest dużo lepsza.
Pięknie przedstawiony sam zamek i hogsmade oraz okoliczne wsie. Momentami nie czuć że jesteśmy uczniami Hogwartu a jakby gościem który jest obok tego wszystkiego. Nie ma opcji romansu za to możemy w teorii używać czarnej magii i ją rozbudowywać nie ma to jednak przekładu w fabule i decyzjach. Gra jest strasznie liniowa opcje dialogowe i nasze wybory kompletnie nic nie zmieniają w misiach pobocznych czy wątku głównym. Świetnie zrobiona walka i ogrom zaklęć do wykorzystania co sprawia dużą przyjemność.
Jakby dla kogoś najasniejszy albo najciemniejszy kolor skóry był nieodpowiedni jest fix/mod na nexusie

U mnie wazy dużo mniej niż 85gb i dobrze, ludzie na społeczności steam panikowali