Scarface to trochę zapomniany przeciwnik serio GTA. Odnoszę wrażenie, że mało kto w to grał
Jednak czy jest to lepsza pozycja od legendarnej franczyzy Rockstara?
Fabuła
Gra rozpoczyna się dokładnie tam gdzie kończył się film.
Wszyscy wiemy, że filmowy Tony skończył w basenie własnej krwi.
Gra ukazuje alternatywną historię dla zakończenia filmu. Montana wyszedł cało ze starcia z ludźmi Sosy ale jego willa stała się ruiną. Powraca do bycia nikim i zaczyna od samego początku. Historia nie jest może zbyt odkrywcza ale chęć dopadnięcia naszego wroga nr 1 jest jak dla mnie wystarczającą motywacją dla dociągnięcia do końca.
Tony Montana w filmie a w grze
Twarz bohatera należy oczywiście do Legendarnego Ala Pacino. Ten jednak nie użyczył głosu protagoniście bo w ciągu tylu lat od premiery filmu jego głos zmienił się mocno z powodu nałogu palenia. Na szczęście producenci znaleźli aktora który brzmi niemal 1:1 jak Pacino. Dzięki temu Tony w grze jest idealnym odbiciem tego z kina. Nie tylko charyzmatyczny ale i wybuchowy, żądny władzy i bezwzględny.
Rozgrywka
Gra oferuje wiele ciekawych rozwiązań. Strzelanie przemyślano całkiem mądrze, mamy auto aima i chowanie za osłonami. Kiedy wybijemy wystarczająco mięsa w postaci wrogów, wypełni się pasek "balls" i Tony będzie mógł wpaść chwilowo w szał bojowy w którym jest nieśmiertelny i odzyskuje zdrowie. Bardzo przyjemne rozwiązanie. Natomiast Ekonomia w grze to coś, z czym nie może się równać GTA Vice City osadzone w tych samych realiach. Deweloperzy z Radical zadbali żebyśmy zawsze mieli chęć coś zakupić dlatego mamy katalog gdzie wybieramy oczywiście za twardą gotówkę najróżniejsze błyskotki. Łodzie, inwestycje, bryki, meble, eksponaty, dekoracje. Największą atrakcją jest "Pimpowanie" naszej willi. Radość z tego jest nieopisana mimo, że robi się to wyłącznie dla zdobycia respektu.
Misje
Apropo respektu o którym wspomniałem. Kupowanie błyskotek jest bardzo wskazane jeśli chcemy szybko podnieść swój szacunek. Z biegiem naszych działań będzie on coraz większy i z każdym poziomem odblokowujemy nowe dodatki. Niestety tutaj mam bardzo mieszane odczucia. Misje główne mi się podobały. Były trudne ale wyjątkowo zróżnicowane. Strzelaniny, ostrzały z łodzi czy z helikoptera. Za to z misjami pobocznymi nie jest już tak kolorowo. Na początku tępienie gangów, rozprowadzanie dragów i kradzieże cieszą ale szybko robi się to żmudne. Chyba nie muszę mówić, że wyganianie gangów z naszych lokali po raz enty jest frustrujące. I niestety trzeba to wszystko wciąż powtarzać aby było nas stać na kupno lokali, co popchnie grę do przodu. Nie da się ukryć, że jest to tytuł nastawiony na grind.
Policja
Najgorszy aspekt tej gry. Z mundurowymi naprawdę nie ma żartów. Jeśli wypełni się biały pasek wokół radaru mamy chwilę na ucieczkę. Jeśli nie zdążysz szybko uciec i zobaczysz na ekranie wymowny napis "Masz przejeb*ne" To jest to już koniec. Wtedy ucieczka jest niemożliwa i w kilka sekund zostaniesz rozstrzelany. To rozwiązanie jest szczególnie irytujące kiedy walczymy z gangiem i zaczyna interweniować policja, przez co musimy porzucić nasz cel i jak najszybciej zwiewać. A rzecz jasna śmierć wiąże się z utratą całej brudnej forsy i dragów.
Podsumowując Scarface jest udaną grą? Jak najbardziej. Czy jest lepszy od GTA? Nie. Czy warto zagrać? Tak, jeśli starczy nam cierpliwości na powtarzalne zadania poboczne i czasem bzdurne rozwiązania. Czasem gra prowadzi do białej gorączki. Przed zagraniem gorąco polecam obejrzeć film, doświadczenia z gry będą zdecydowanie lepsze.