oO serio nie da się pływać w RDR2? Kurcze, aż zainstaluje grę tylko żeby to sprawdzić, jestem pewien że kilka razy wpadłem do wody i Artur nie tonął.
Ubi ma coś z tym udźwiękowieniem ostatnio. Gram właśnie w WD Legion i tam też jest masakra. Broń brzmi jakby była na kapiszony, silniki są ciche (chyba że wjedzie się do tunelu, wtedy ryczy jakby w każdym aucie był silnik z F1), klaksony rozrywają bębenki, a głosy postaci są ewidentnie zmodulowane elektronicznie. No i miasto, które raz jest ciche, a nagle na chwilę głośne...
Zapowiada się wyśmienicie! Z moim ukochanym Dishonored był jeden problem - gra premiowała ciche przechodzenie, a więc niekorzystanie z fenomenalnego systemu walki. Niejednokrotnie sejwowałem grę, przechodziłem planszę bawiąc się bronią i mocami, zeby jak najfajniej pozbyć się przeciwników, po czym loading i robienie tego na 100% stealth.
Tutaj wzięli to mięsko z Dishonored i zrobili z tego główną mechanikę :D
Jak można było nie wspomnieć o przepięknie odtworzonych wnętrzach w AC2? Z resztą cała bazylika Santa Maria del Fiore, z gigantyczną kopułą, campanillą i boskim wnętrzem jest po prostu mistrzostwem. Podobnie jak zabytki w Wenecji.
Trochę szkoda, że autor nie wspomniał o tureckiej przygodzie Ezio, tam też było co oglądać!
Kiedyś był taki film, "Faceci w bieli" a tam scena:
o, ciekawe do czego służy ten czerwony guziczek, 'pstryk!', o, ciekawe do czego służy ten czerwony guziczek, 'pstryk!', o, ciekawe do czego służy ten czerwony.... \a po godzinie filmu\ ...guziczek, 'pstryk!'.. 'pstryk..' ale gówno, nie działa
To zależy co rozumiesz przez "daje radę".
Ja gram na GTX950, fHD i prawie wszystkie ustawienia na minimum/średnie.
Gra chodzi płynnie i gra się świetnie :) Jedyny problem, to sporadyczne kilkusekundowe lagi jak się szybko na teren zabudowany wparuje ;)
(ale to pewnie spowodowane małą ilością vramu i prockiem i3 :D )
Poza tym żadnych atrakcji, czytam te newsy i czytam i poza artefaktami związanymi z deszczem przed pierwszym patchem, nie miałem żadnych błędów, spowolnień, zawiech ani dropów do pulpitu :o
a w przedsprzedaży dodatkowo dostajesz jeszcze 2 gry, więc tak naprawdę wychodzi po 80 parę zł za gierkę;)
Ja np aktualnie nadrabiam maxa pejna 3 :P
Za tą cenę dostajesz RDR2 + 2 gry. To wychodzi 83 zl/grę. Także myślę że deal niezły, jeśli ktoś jeszcze nie ma któryś ze starszych gier R*
Poza tym cena RDR jeszcze długo się będzie utrzymywać - GTAV tak naprawdę zaczęło tanieć dopiero w tym roku, 4 lata po premierze PC.
Pizza będzie od razu podgrzewana :D
A co do coli, to mogliby zrobić oldschoolową, wysuwaną szufladke na płytę, nada się :D
Z takich bardziej kuriozalnych - blond Pani której w połowie seansu wyskoczył z torebki york. Głośny york :D
Świetny artykuł!
Nie grałem w Wieśka (żadnego i to pomimo ze bardzo lubię od czasu do czasu pograć w erpegi) i poza paroma filmikami z rozgrywki i chwalebnymi recenzjami nie wiem o najnowszej odsłonie zupełnie nic, ale miło jest zobaczyć ze ktoś jednak potrafi chłodno podejść do tak wyhajpowanego produktu ;)
Może właśnie dlatego nigdy nie potrafiłem się przekonać do tej serii? Bo za mało rpg w tym rpg? Pierwsza część zanudziła mnie na śmierć, do tego doszły jeszcze problemy z działaniem nie-spatchowanej wersji, a po instalacji patcha (trwającej całe wieki...) po prostu nie miałem już ochoty wracać do tego nudnego świata (ostatecznie zakończyłem rozgrywkę na niedługo przed wejściem do Wyzimy bodajże..). Dwójki nie miałem okazji ruszyć.
Ciekaw jestem jak do wszystkich Twoich zarzutów ustosunkowują się inni gracze którzy przygodę Geralta już poznali? Zwłaszcza Ci którzy uważają Wiedźmina za prawowite cRPG ;)
Oglądam, czytam, śledzę i przyglądam się wszystkiemu temu co się dzieje na TVGry już od kilku lat, ale jeszcze nie trafiło się nic, co by mnie aż tak zmusiło do zabrania głosu jak ten filmik.
GAMBRI!
Co Was pchnęło żeby:
a) stworzyć takiego potworka
b) opublikować go
Nie będę się wypowiadał na temat samej produkcji, bo aż dziw bierze że pracowało przy tym tyle osób. Poziom zarówno animacji jak i scenariusza i humoru jest po prostu żenujący... Ani to śmieszne, ani ładne.
Nie chce nic mówić, ale gdybyście zobaczyli jakie cuda tworzą ludzie z mojego roku, w pojedynkę; jak może wyglądać świetna amatorska animacja (bez budżetu, bez wielkiego zaplecza), to wstydzilibyście się tego tworu bardziej niż Atari swojego E.T. ...
Jestem na NIE (jakby ktoś miał jeszcze wątpliwości..)
Z drugiej strony popieram przedmówców - dlaczego jest tak mało programów stricte o grach? Dlaczego przy dużych produkcjach tworzycie jeden, góra dwa materiały (i może czasem hed walnie Licze na Glicze), a o małych produkcjach słyszy się tylko w Ryku Premier?
Nie chcecie robić materiałów z rozgrywki? Ok, dlaczego nie ma programów o trailerach? Chcecie wrzucić coś bardziej humorystycznego - gdzie się podziało, zapomniane już chyba przez wszystkich, Przed Seansem?
Wiem ze to wszystko już było, ale dobitnie to pokazuje że SIĘ DA jeśli się chce. Nie róbcie jeszcze raz tego co było, ale znajdźcie coś zupełnie nowego. Ale niech będzie merytoryczne, ambitne i dobrze wykonane (tak jak np seria SideQuest czy cykl o skradankach Kacpra, który chciałbym żeby kiedyś powrócił).
Pozdrawiam, cześć i czołem ;)
Tytuł: "Dlaczego Microsoft oferuje słabe gry w ramach abonamentu Xbox Live Gold?"
Podpis pod pierwszym obrazkiem: "Sleeping Dogs to dobra gra, ale ja chcę ex'a!"
No proszę Cię... :/
"Brzydki" to przymiotnik a nie rzeczownik....
Inna sprawa że tekst nie wnosi w sumie niczego konkretnego, poza obrażaniem osób które takimi autami jeżdżą.
Piszesz że Multipla był fatalnym autem, mimo że odniosła spory sukces i cieszy się bardzo dobrą opinią wśród osób które ją posiadają. Wygląd jest kwestigodnyą gustu, tutaj projektanci wg mnie sie popisali, tworząc samochód nietuzinkowy, rzucający się w oczy i ponadczasowy.Design Multipli jest na tyle dyskusyjny że się ją kocha albo nienawidzi, ale każdy element jest przemyślany i zaprojektowany 'z głową'. Natomiast najważniejszym cechom takiego auta-minivana-nie można nic zarzucić. Samochód jest pojemny i wygodny. Ponadto było to jedyne na świecie auto mieszczące aż 6 osób przy długości poniżej 4m (399cm). A to jak udana to była konstrukcja i jak bardzo lubiana świadczy chociażby to, że po liftingu, ugrzeczniającym design i upodabniającym Multiplę do reszty gamy zainteresowanie i sprzedaż modelu była znikoma.
Co do pozostałych aut.. Aztec jest brzydki i nieprzemyślany. Wygląda jakby każdy element projektowany był przez kogoś innego. Jest po prostu źle wystylizowany.
Juke - powtórka z Multipli, auto dzięki swojej stylistyce, lekko dziwacznej, nietuzinkowej i rzucającej się w oczy, jest bardzo popularne i rozchwytywane.
Cheerokee, bardziej porównałbym go do nowego Citroena C4 Picasso niż do Multipli. Samochód jeszcze nie wszedł na rynek więc ciężko powiedzieć na ile udany jest to projekt, aczkolwiek uważam że jest równie ciekawy, choć nie tak udany jak minivan Citroena ;)
PS. Tak w ogóle nazywanie tych wszystkich aut 'braćmi' jest trochę nie na miejscu, gdyż w słownictwie motoryzacyjnym oznacza to, że samochody są spokrewnione-powstałe na bazie jednego modelu, bądź mające wspólne konstrukcje...
Raziel, ja bardzo interesuje się motoryzacją, to mój konik i zapewne nie jestem jedyny. Czytam bardzo dużo na ten temat, tak prasy motoryzacyjnej jak i artykułów w necie i niestety Twoje teksty w tej dziedzinie są zwyczajnie słabe. Czytając widać ze to lubisz (motoryzację), podoba Ci się ale masz nikłe pojęcie tak naprawdę o czym piszesz, opierając się zazwyczaj na tym co przeczytałeś. I tu leży pies pogrzebany, bo piwo możesz spróbować i powiedzieć coś na ten temat (pewnie dlatego ten cykl szedł Ci zdecydowanie najlepiej) a o samochodach w większości przypadków opierasz się na opiniach innych (i co widać wcale nie najlepiej dobierasz sobie materiał źródłowy..).
Inna sprawa że to temat rzeka, trzeba się na tym naprawde znać zeby umieć o tym pisać (pomijam samą umiejętność pisania). Temat w którym siedzi już pełno profesjonalistów a jeszcze więcej amatorów takich jak Ty, którzy mniej lub bardziej się znają na rzeczy i po prostu tekstów o motoryzacji jest już od groma.
Wyszukaj sobie jakiś inny niszowy temat ;)
Kapitan Phillips jest rewelacyjny, końcówka to geniusz Hanksa, ale i rola głównego antagonisty, zagrana przez niedoświadczonego aktora wypada rewelacyjnie. Man of Steel spełnił moje dość wysokie oczekiwania niemal w 100%, świetny klimat i świetnie zagrane role, jedyne do czego mógłbym sie przyczepić to troche zbyt przegadana i widowiskowa finałowa scena walki, ciut za bardzo na modłę Avengersów, ale można na to przymknąć oko ;)
Do listy dopisałbym jeszcze drugą część Igrzysk Śmierci, gdzie mamy przykład niemal idealnego sequela-pierwszy film był bardzo dobry, tutaj mimo zachowania znanego schematu wszystkiego jest więcej i lepiej. Moje oczekiwania były bardzo wysokie i nie zawiodłęm się ani trochę.
Bardzo pozytywnym dla mnie zaskoczeniem był też Pamiętnik pozytywnego myślenia (film z 2012r ale polska premiera w lutym 2013), po którym nie spodziewałem się niczego specjalnego a okazał się dość sztampową, ale bardzo przyjemną komedyjką z rewelacyjnymi postaciami ;)
Miejscami miałem wrażenie, że autor na siłę próbuje się uczepić poprzednich części. Rozumiem, ze rozgrywka mogła nie podpasować, rozumiem, że historia nei zainteresowała, że były różne niedoróbki, ale żeby nie docenić muzyki, trzeba być ignorantem. Zwłaszcza pierwsza i druga część stały na bardzo wysokim poziomie, który ciut opadł w Bratherhoodzie i Revelations. Trójka też mogła się poszczycić paroma fajnymi utworami, ale już tak nie zachwycała. Mimo wszystko są to jedne z najlepszych OSTów z gier komputerowych, zwłaszcza pierwsze, komponowane przez Jespera Kyda.
Nie ma co komentować, dobry tekst i niesamowite wydarzenie, na którym, bardzo żałuję, nie mogło mnie być. Co roku jednak od trzech lat jestem na koncertach The Australian Pink Floyd Show, którzy również serwują świetne spektakle :)
We wstępie do tekstu mówisz o 'klonach' Undergrounda i o tym że pozostali producenci zaczęli wypuszczać swoje gry po premierze F&F i NFS:U, a na pięć wymienionych tytułów sam przyznajesz ze trzy powstały jeszcze przed produktami Universalu i EA.. A więc kto tu kogo kopiował?
I sprawdź w słowniku co oznacza słowo "tudzież" ....
A co do samego tematu, bardzo lubię Juiced, zarówno w pierwszą jak i w drugą część sporo grałem i dawały mi to czego nie znalazłem w żadnym z Undergroundów-większy realizm i jeszcze więcej możliwości modyfikacji ;) Także uważam że są to równie udane gry co wspomniane NFSy, tylko ze skierowane do nieco bardziej wymagającego (TUDZIEŻ zaawansowanego) gracza ;)
Dobry wpis, nic dodać nic ująć ;)
Co do Deusa to chyba w 100% podzielam Twoją opnię, gra jest po prostu rewelacyjna i niewiele brakuej jej do ideału ;)
Bioshocka 1 nadgryzłem, genialny prolog, naprawdę świetne wprowadzenie do historii, jednak gameplay mnie zwyczajnie rozczarował. Fakt, spodziewałem się więcej rpg w tym shooterze (szczerze mówiąc nie wiem skąd wzięło się to przekonanie), a dostałem jedynie możliwość swobodnego upgrade'u zdolności. Tyle. Reszta to liniowa strzelanka. A szkoda, bo bardzo chciałem się zagłębić w ten świat.
Dla porównania Half Life 2 również zauroczył mnie stylistyką i historią ale gameplay był tak do bólu sztywny i sztampowy, że przechodziłem grę na raty, chyba ze 3 podejścia do niej robiłem. Pierwszą część nadgryzłem, ale była dla mnie zupełnie niegrywalna, dopiero Black Mesa jakoś mnie zachęciła do gry, ale więszkość lokacji tylko przebiegłem, żeby pchnąć fabułę dalej. A obecnie jestem na etapie 'przebiegania' episode 2. I tak, świat jest rewelacyjny, projekty, stylistyka-bomba! Wstęp do HL2 miażdży na całej linii i historia tam przedstawiona bardzo wciąga. Ale wszystko psuje prymitywny gameplay...
Tak w ogóle to sorry za OT :P Wpis o Preyu a ja się o HL i Bioshocku wyżalam :P
Długo trzeba było czekać na Twój wpis :P Jak zwykle świetny tekst..
W Preya jeszcze nie grałem, trochę odrzuca mnie formuła gry-nie przepadam za klasycznymi FPSami, z tego samego powodu nie ograłem jeszcze żadnego Bioshocka, mimo że sama fabuła i świat przedstawiony niesamowicie mnie pociągają, jednak wizja nudnego chodzenia i strzelania do wszystkiego co się rusza skutecznie mnie trzyma z dala jak na razie od tych tytułów. Cóż, tak już mam, może kiedyś się przekonam ;)
Miło że wróciłeś z wakacyjnej przerwy, mam nadzieję, że niebawem znów poczytam co Ci tam okołogrowego w głowie piszczy ;)
Przecież to gra akcji dziejąca się w nieco alternatywnej wersji historii, gdzie na porządku dziennym są duchy i jakieś inne poczwary (w dodatku w wersji alpha), a nie symulator piechura z XVII wieku... Już więcej nieścisłości pewnie dałoby się znaleźć w CoD-ach i BFach które jednak uchodzą za względnie realistyczny "symulator" żołnierza.
Tak trochę czepianie się na siłę :]
Uproszczenia zawsze będą miały miejsce w filmach. Elementy z bombą, szybami, itd. powtarzają się dlatego, bo to już utarte schematy i większość widzów, nawet świadomych tego że to idiotyzmy, patrzy na to z przymrużeniem oka, bo tak jak powiedział @marcus, nie można wszystkiego potraktować w pełni realnie. Bo byś usnął na tym filmie :P
UWAGA SPOILER:
Gary Oldman też ginie w 99% swoich filmów :P
Szczerze mówiąc na ostatnich "Piratach.." bawiłem się w kinie tak źle, że miałem ochotę wyjść z kina w połowie (przeżyłem do końca, tylko dzięki całkiem fajnej i klimatycznej scenie z syrenami-jedynej chyba dobrej w całym filmie), "Rango" zobaczyłem dość niedawno ze znajomymi i wyszło to raptem przeciętnie, także do kolejnego występu Deppa podchodzę raczej z dystansem, a na dźwięk nazwisk Verbinski i Bruckheimer dostaję mdłości. Zwłaszcza, że filmów sygnowanych tym drugim nazwiskiem nie dzierżę w ogóle. "Jeździec znikąd" od samego początku był promowany jako odgrzewany kotlet, wszyscy dobrze wiedzieli, że będzie to większa lub mniejsza kalka z "Piratów", a twórcy zapewne mieli nadzieję, że na fali popularności tych ostatnich coś jeszcze zarobią. Cóż, do kina na pewno nie pójdę, może kiedyś zobaczę, jak puszczą w tv, albo jak będzie można to na dvd dostać za grosze.
Co do Deppa, to nei powiedziałbym że "się skońćzył". Po prostu producenci toidioci, myślący, że na postaci Sparrowa da się jeszcze coś zarobić.
@ tobi199
Zgadzam się, może pisać co i jak mu się podoba i generalnie nikt niema prawa mu tego zabronić. Ale krytyka chyba jeszcze nie jest zakazana? Pod którymś z jego poprzednich wpisów komentowałem już, że generalnie każda jego aktywność wygląda tak samo: teksty o tym co autor lubi a czego nie lubi (pomijam tutaj wpisy odnośnie piwa ;) ). I zwyczajnie jest to monotonne i mało twórcze, stąd moja krytyka :P
Kolejny tekst z cyklu co lubi a czego nie Raziel :D
Najzabawniejsze jest to, ze ten filmik trwał raptem kilka minut a co analiza to wszyscy wynajdują mnóstwo niestworzonych rzeczy. Np na jakiej podstawie stwierdzasz, że tuning będzie bardziej przemyślany, skoro poświęcono mu raptem kilka sekund, skąd pewność że rozsypujący się mur nie jest oskryptowany (wyobrażasz sobie jaki poziom skomplikowania wprowadziłby silnik zniszczeń otoczenia w tak ogromnym świecie? Albo lepiej, jak przewidzieć co i kiedy gracz zniszczy i żeby to nie miało wpływu na dalszą rozgrywkę, bo przecież to sandbox). Podobnie z systemem jazdy.. to że auta nieco mniej bujają się na boki to ciut za mało żeby twierdzić że nowy system jest bardziej "zręcznościowy i dynamiczniejszy". Wszystko to tak naprawdę okaże się dopiero jak gra trafi w ręce pierwszych graczy.
Rozbawił mnie fragment odnośnie małej odległości widzenia :D Słyszałęś o czymś takim jak perspektywa powietrzna ? ;)
Ciekawe, ze we wpisie o "grach na które czekasz" wymieniasz tytuły, które prawie na pewno się nei ukażą (HL 3 albo ME 2 to raczej marzenia) a w grach których "nie chciałbyś ujrzeć" wymieniasz same potwierdzone pewniaki, które się ukażą. No ale mniejsza.. bardziej irytuje mnie że większość Twoich wpisów dotyczących gier to albo "pozycje ulubione" lub "takie-które-chcę-zobaczyć/zagrać/kupić" lub etc. albo "pozycje nielubiane" lub "takie-których nie-chcę-zobaczyć/zagrać/kupić" lub etc. Trochę mało kreatywnie podchodzisz do pisania tutaj i praktycznie wszystko jest robione na jedno kopyto, zmieniasz tylko tezę i tytułu (z reguły).
Nie żebym się czepiał, ale fajnie było by poczytać jakiś ciekawy wywód na temat jeszcze nie poruszany, zamiast kolejnego subiektywnego zestawienia, bo te teksty są zwyczajnie słabe...
Oczywiście bez obrazy, pozdro! ;)
Hahhh mea culpa :D Oczywiście chodziło mi że przystosowane do ruchu lewostronnego ;) Czyli kierownica po prawej, nie tak jak u nas ;)
Cube był zdaje się króciutko w ofercie polskiego Nissana. W każdym razie po wrocławiu jeździ kilka i w samym Opolu nawet udało mi się pare razy zobaczyć najnowszą wersje ;)
Co do wymienionych w tekście samochodów.. To tylko czubek góry lodowej. Japońskie koncerny zawsze miały w ofercie mnóstwo modeli i wariantów które nigdy nie były oferowane poza rynkiem japońskim. A głównym powodem dla których większości nigdy nie ujrzysz na kontynentalnych rynkach jest kierownica po lewej stronie. Przekładka jest niemożliwa, bo nigdy nie były one produkowane na rynek europejski/amerykański a przeróbka jest ryzykowna i na tyle kosztowna, ze praktycznie nikt nie jest zainteresowany tymi samochodami. Zwłaszcza ze w większości w ofercie europejskich producentów znajdzie się tańsze (doliczając do ceny japońca koszt importu i przeróbki) i lepsze samochody ;)
@pyzior Skyline NIGDY nie był w ofercie w zadnym kraju poza Japonią. Powód podobny do powyższych. Jedynie w GB prywatni importerzy w sporych ilościach je ściągali, na tyle sporych że pojedyncze egzemplarze rozprzestrzeniły się na całą europę, w tym kilka do polski. I nadal są z kierownicą po lewej stronie. Dopiero najnowszy Skyline został wypuszczony w wersji na cały świat, jako Infinity G35 +Nissan GTR R35. Ale GTR to już nie Skyline ;)
Ciekawie ;) A tak poza tym, jak Ci się gra w Gun jak dotąd? Od jakiegoś czasu czaję się na te gierkę, zwłaszcza ze można ją za grosze wyrwać na wyprzedażach, ale jakoś nie mam do końca przekonania i nie do końca wiem czego się spodziewać. Szykujesz może jakaś obszerniejszą reckę, albo możesz się podzielić wrażeniami?
Również polecam wszystkim ;) Szybka, łatwa i przyjemna! Na ostatniej nocy planszówkowej ze znajomymi rewelacyjnie się przy niej bawiliśmy i to pomimo 6:00 nad ranem :P
Poprzednia zmiana nie była aż tak 'rewolucyjna'. Raptem odświeżenie grafik, zmiana kilku przycisków i that's all.
@Materda
Da się znaleźć. Da się przyzwyczaić do wszystkiego, ale nie oznacza to, ze jest to lepsze rozwiązanie ;) Teraz jest to IMO mniej wygodne i jeśli chodzi o ergonomię, szybkość wyszukiwania i sortowania jest to krok wstecz.
A wziąłeś pod uwagę, ze nowy interfejs jest zwyczajnie mniej wygodny dla większości użytkowników? Jest on zaprojektowany na modłę windowsowych kafelków, gdzie każdy przycisk musi być ogromny a przy najechaniu myszką na cokolwiek z każdej strony wysuwa się pierdyliard innych okienek czy menusów. To się sprawdza na urządzeniach dotykowych-ok i pod to właśnie był on projektowany, bo coraz więcej użytkowników korzysta z allegro.pl z urządzeń przenośnych, ale jest też gro zainteresowanych, którzy posiadają jedynie standardowy sprzęt, z myszką i klawiaturą. I standardowy monitor o rozdziałce 1280x1024. I przy takiej konfiguracji jest to po prostu nie wygodne.
Dlaczego?
Raz, że, tak jak wpominałem, wystarczy najechać na coś myszką, zupełnie niechcący, żeby nagle okazało się ze jest to jakimś rozwijanym menu, czy podglądem i zasłania cały widok.
Dwa, ponieważ duże przyciski i ogromne miniaturki (tak, wiem, że da się zmienić widok na listę, szkoda tylko ze nie da się nigdzie zapisać tych ustawień i co się loguję to muszę ustawiać to na nowo) zajmują multum miejsca.
Trzy, nowy interfejs, przez swoje wysuwane i pojawiające się bajery stał się sporym obciążeniem dla starszych kompów. Może nie wszyscy są tego świadomi, ale są jeszcze ludzie, którzy nie mają 4rdzeniowych kompów z kilkunastoma gigabajtami ramu. U moich rodziców stoi blaszak ze starym celeronem 2,5Ghz i 512Mb ramu i służy on tylko do przeglądania internetu. I właśnie na takim sprzęcie przeglądanie nowego allegro.pl jest katorgą..
Ja rozumiem, że trzeba iść do przodu, postęp i inne tego typu teorie, ale lepsze jest wrogiem dobrego. Głupia lista wyboru parametrów wyszukiwania-dotąd było wszystko wygodnie rozwijane pod jednym przyciskiem, w jednym miejscu. Nie potrzebujesz, to zwijasz i Ci nie przeszkadza, potrzebujesz-klikasz i masz. A teraz, żeby się dostać do dalszych parametrów, to trzeba przewijać całą stronę bo to czego szukasz jest na samym dole listy. A przewijanie nie idzie tak łatwo, bo muszą się po drodze wczytać wszystkie miniaturki i wysuwane menusy.
Z innej beczki-sortowanie listy wg ceny, czasu do końca albo licytujących. Wystarczyło kliknąć w nazwę kolumny, tak jak w eksploratorze czy setkach innych programów/stron/itp i wszystko ładnie i czytelnie się ustawiało tak jak chciałeś. Teraz mamy jedno rozwijane menu-zajmuje niepotrzebnie miejsce kiedy jest zwinięte, a po rozwinięciu jest nieczytelne.
I tak możnaby wyliczać jeszcze długo. Nie chodzi tu o hejtowanie dla hejtowania, albo o to że ludzie nie lubią zmian. Zmiany są dobre, kiedy są na lepsze. A tutaj, poza modą na kafelki, nie widzę nic lepszego.
Jak zwykle fajny wpis ;)
Mi, tak na szybko, do pamięci przychodzi menu z Far Cry 2 - w formie pamiętnika, gdzie wszystko jest wypisane ręcznie a zdjęcia (np miniaturki sejwów) przypięte na spinacze do stron ;) I ta świetna animacja przekartkowywania!
@8
Setlersy!! Hell yeah! pamiętam, można było grać chyba nawet w 4 osoby (?). Pamiętam tylko jak grałem z bratem, z resztą też na nieśmiertelnej Amidze (brat siedział dość mocno w światku Amigowców, stąd to moje "zacofanie komputerowe"). Ahh niezapomniane czasy. Z resztą od przesiadki na PCty przestałem grać w strategia. A Amiga? Settlersy, Diuna 2, Utopia i kilka innych świetnych tytułów i mnóstwo godzin przy nich spędzonych.. Ahhh..
Ale odbiegam od tematu, sorki za OT ;)
Akurat tej produkcji nie znam-ogólnie niewiele gier z tamtych czasów kojarzę, bo aż do około 2003 roku mogłem poszczycić się posiadaniem jedynie mocno podrasowanej Amigi 1200, dopiero potem przyszedł czas na pierwszego PCta i nadrabianie zaległości. W każdym razie mogę podzielić się nieco doświadczeniami z tej właśnie platformy. Splitscreen najbardziej utkwił mi w pamięci z produkcji Fears (nie mylić z F.E.A.R. ;P ):
http://www.youtube.com/watch?v=EWqiAj58Clk
Niesamowita psychodela, potwory wyglądające jak głowy noworodków na nóżkach którym wypływały mózgi po rozstrzelaniu.. brrr.. do dziś jak oglądam filmiki z tego to mam ciary :D
Za to najbardziej uwielbionym przeze mnie FPSem z Amigi była mało znana, polska Cytadela:
http://www.youtube.com/watch?v=ZWpJ6YvwcIM
Świetna gra, z genialną muzyką (do dziś motywy z tej produkcji strasznie mi się podobają), równie niesamowitymi projektami tak przeciwników jak i lokacji. W dodatku naprawdę ciekawa fabuła i intro, które osobiście uważam za majstersztyk! Największą ciekawostką jest, że gra została stworzona przez grupkę zapalonych licealistów, którzy wszystko zrobili sami od A do Z, po czym nie mogli znaleźć na to wydawcy. A jak już znaleźli to ich oskubał. Ale o tej produkcji swego czasu też było dość głośno, a jak się pogrzebie w necie to można trafić na ciekawe artykuły na temat jej powstawania, łącznie z wywiadem z jednym z twórców, który już jako dorosły człowiek, wspomina czasy młodości i siedzenia przy tej grze ;)
Wzięto i to chyba tylko pod warunkiem wybrania ultra hard poziomu trudności ;) O ile dobrze pamiętam :D
Możesz rozwinąć o co chodzi z graniem w styli rougelike ? Nigdy nie grałem w żadne rogale, więc zupełnie nie wiem z czym to się je w praktyce ;)
Fallout to klasa sama w sobie. Dobry wpis, dobrze, ze ludzie jeszcze w to grają (przynajmniej niektórzy:P) idobrze że ciągle się o tej grze słyszy ;)
@RobotKolejkowy EWA-1
Ale tylko jeden z wpisów da się czytać, bo widać, że autor ma dystans do tematu. Szkoda że wszyscy komentują akurat ten drugi wpis :]
@michallo_w
A znasz jakąś serię gier składająca się z powiązanych ze sobą części w której tak nie jest? Podpowiem Ci, że tak samo jest z filmami. A nawet styliści samochodowi wiedzą, żeby każdy model danej marki był podobny do pozostałych... Ciekawe dlaczego ?
spoiler start
To pewnie spisek. Albo trolling..
spoiler stop
Koń jaki jest, każdy widzi. Raziel, w następnym wpisie porównaj stylistykę grzbietów pudełek. Albo kształt płyt na których były wypalane kolejne odsłony GTA...
Powiem tak: gra z otwartym swiatem, mechanika i grafika Farkraja osadzona w mrocznym i brudnym skrzyzowaniu quasi-cyberpunku i nieco kiczowatych realiów filmów akcji z lat '80 to byłoby coś :D
Podpisuję się pod powyższym wszystkimi kończynami ;) Myślę, ze organizatorzy po raz kolejny nie spodziewali się tak ogromnej liczby odwiedzających-rok temu było to około 6 500 osób i o ile kwestia sal przeznaczonych na prelekcje nie była takim problemem (owszem, zdarzało się zę sala była zapchana i trzeba było stać i siedzieć na podłodze przed samym prowadzącym, to nigdy nie zdarzało się, żeby na preelkę dostać się nie dało), tak polegli na kwestii noclegów-w noclegowni po prostu ludzie spali dosłownie wszędzie, wliczając w to schody, a korytarzami niejednokrotnie przejść się nie dało. Tym razem postarano się o znacznie większą powierzchnię na nocleg, jednak prawie 2 razy większa ilość odwiedzających sprawiła ze każdy niemal wykłąd odbywał się w śmiesznie małej sali...
Również próbowałem się dostać na sobotnią prelekcje o trendach w grach komputerowych, jednak zdołałem dotrzeć jedynie w okolice drzwi... Przeczekałęm tam tę prelekcje co pozwoliło mi zająć względnie dogodne miejsce na następnej, dot. projektowania fabuły w Wiedźminie 3, którą prowadził Paweł Sasko i mimo że ciasno, duszno i gorąco to jestem bardzo zadowolony (a specjalnym fanem Wieśka nie jestem ;) ), zwłąszcza, ze zarówno na tej, jak i na porannej prelekcji/Q&A z gościami z CDP red podano dość sporo detali nt. nowej ich produkcji ;)
Również polecam wszystkim i podpisuję się wszystkimi kończynami pod tym wpisem ;) Impreza przednia i grzech nie przeżyć tego na własnej skórze ;)
Widać widać klimat :) Nie tylko muzyka, ale i swobodna kreska, pozawijane gałęzie, mrok i zaświaty, przedziwne i odjechane potwory. I nie jest to może bezpośrednio wzorowane na Burtonie, ale po prostu widać, ze Twórcy lubią wykreowane przez niego światy. A wszystko połączone z fajnym, świeżym i (z tego co słyszałem) solidnym gameplayem, z czego Klu z resztą słynie ;) W wolnej chwili na pewno spróbuję swoich sił w tym przedziwnym swiecie ;)
Jak zwykle fajny tekst i jak zwykle fajny temat ;) Niema się co rozpisywać, wiesz, ze zawsze miło się czyta Twoje wpisy ;) Dodam tylko że nie grałem, ale jak tylko zobaczyłem pierwsze filmiki z tej produkcji to skojarzenie było tylko jedno - Tim Burton pełną gębą :D
Przychylam się do tej recenzji i również uważam że film jest po prostu świetny ! Rewelacyjnie wykreowane postacie, rewelacyjnie dobrani aktorzy, przyjemna i nie wlokąca się fabuła przyprawiona wieloma żartami sytuacyjnymi (chociażby znane z trailerów "przepraszam w imieniu Hemingwaya" :D ).
@2 To dobrze kolego, że napisałeś o tym filmie
Sądząc po nicku i awatarze to chyba koleżanka jest autorką tekstu :D
Ten film jest niesamowity! Do jego obejrzenia zachęciła mnie z resztą właśnie cudowna muzyka Clinta, a sam soundtrack do tego filmu uważam za jeden z najlepszych, o ile nie najlepszy w ogóle.
'Źródło' ma w sobie coś niesamowicie magicznego i potrafi poruszyć jak mało które dzieło. Aronofsky pokazał tym filmem, że jest klasą samą dla siebie :)
@berial6
"cze wygłaszanie opinii, do czego mam prawo, jest od razu hejtowaniem?"
nie, ale wyrażanie opinii negatywnej, nie popartej żadną argumentacją już tak. Twój komentarz "nie bo nie" wnosi tyle do tematu i jest tak konstruktywny, że ręce opadają...
A zeby nie było OT..
@eJay, owszem, TDKR miejscami jest zwyczajnie głupi, siedząc w kinie łapałem się za głowę jak bohater znalazł się nagle na drugim końcu świata albo czemu amerykańscy policjanci po cienkim lodzie zamiast się czołgać to chodzą.. (akurat to jest nagminne w amerykańskich filmach ;] ), albo po co Baneowi ta maska :D
Co nie oznacza, ze film nie był świetny. I IMO zmiótł i zmiażdżył Avengersów, to dopiero był gniot ;/
Niedługo powtórzę sobie TDKR i zobaczymy jak wtedy się zaprezentuje ;) Naprawdę wielka szkoda, że nie wydano wersji reżyserskiej bo wiele z idiotyzmów w filmie jest ewidentnie spowodowane cięciami i skracaniem produkcji..
Wiadomo, co kto lubi i to jest kwestia gustu ;) Ale nie można powiedzieć że jako film, The Dark Knight Rises to film słaby, nawet pomimo wielu nieścisłości i głupotek. Osobiście miałem nadzieję, że wersja reżyserska, o której było dość głośno na jesień naprawi i uzupełni kilka dziur w scenariuszu, ale niestety Nolan jej nie wypuścił ...
Ja pierdziele, berial, czy Ty zawszcze musisz wszystko hejtować? Komentujesz każdy niemal wpis i zawsze sie rozżalasz jakie to jest do dupy. Nudny się robisz.. Powiedziałbym, żebyś sam coś napisał ale sądząc po jakości komentarzy to szkoda miejsca na serwerach na Twoje wpisy...
@Marcus Podsumowanie spoko, zachęciłeś mnie do kilku produkcji, Hobbit i Batman są świetne. Pierwszy to był dla mnie pewnik, Jackson po prostu nie mógł tego spieprzyć i wiedziałem od początku kiedy tylko się zaangażował w tę produkcje że to będzie klasa sama dla siebie. TDKR mógł być lepszy. TDK postawił poprzeczke na tyle wysoko że ciężko byłoby to przeskoczyć, mimo wszystko nie żałuję i było to godne zwieńczenie historii. Film solidny.
Jedyne co mnie dziwi to brak na liście Skyfall. U mnie znalazłby się w pierwszej piątce :P
@Autor: HTC M7 już na początku marca - co prawda oficjalna prezentacja flagowca HTC odbędzie się w lutym, ale klienci nie powinni zbyt długo czekać na sprzedaż tegoż, bowiem M7 trafi do sprzedaży już na początku marca.
Chciałbym zauwazyć, że ta reklama to fake.. Zarówno w newsie jest podane że to podejrzana informacja, jak i użytkownicy w swoich komentarzach podali wystarczająco argumentów żeby zdementować te plotę.
Także ~barth89 pilnuj, żeby nie wprowadzać czytelników w błąd, nie każdy news nadaje się do publikowania ;)
Wielka szkoda, że nie grałeś w 'jedynkę' tylko poszedłeś na łatwiznę. Ja np nie wyobrażam sobie przechodzenia drugiej części bez znajomości pierwszej i to nie ze względu na jakieś tam wydarzenia, ale zwyczajnie przez wzgląd na kultową GLaDOS. Wydaje mi się że w Portal2 nie mamy okazji poznać ją tak na prawdę, natomiast jeśli mamy za sobą pierwszą część gry, to scena w której wyjeżdżamy windą do pomieszczenia GLaDOS wygląda zupełnie inaczej a w naszej głowie pojawia się myśl "oooooo niee...." współpracownicy Cave'a Johnsona ?
Nie chodzi o to, że człowiek nie potrafi zarejestrować więcej niż 25 fps, bo gdyby tak było, to tworzenie filmu w 48 mijałoby się z celem, czyż nie ? ;) Chodzi o to, że granica obrazu odbieranego przez mózg jako płynny jest przy około 25 klatkach na sekundę. Jeśli jest poniżej, da się to wyłapać klatkowanie. Większość animacji poklatkowych tworzy się w 12 klatkach na sekundę, stąd jest ten charakterystyczny 'feeling' animacji ;)
A ja pewnie wyjdę na idiotę i ignoranta, ale rozumiem, że te magiczne 48 fps uracza mnie jedynie na seansie 3D? Czy standardowe 2D również ma ten ficzer ?
Wg mnie najrozsądniejsze byłoby wydawanie dwóch wersji OSu, pierwsza, tradycyjny Windows przeznaczony dla bardziej zaawansowanych użytkowników, obsługujący typowe okienka i druga wersja, dla 'casuali' korzystających z komputerów bardziej okazyjnie i nie grzebiących we wnętrznościach komputera-oparta na ModernUI. Produkcja byłaby tania, bo oba systemy opierałyby się dokładnie na tym samym, wersja 1 miałaby udostępnione jednak szersze funkcje, które w 2. byłyby niedostępne (bądź ukryte, do wglądu tylko dla osób upoważnionych, np serwisantów) a korzystanie ograniczało by się tylko do tego co oferują kafelki (oczywiście zakładając że ich funkcjonalność poszerzy się względem 8 na tyle, że będzie to miało sens jako niezależny interface).
Ja właśnie od wczoraj siedzę na Ósemce i jestem zadowolony ;) Zarówno z oprogramowaniem z którego korzystam, tj Photoshop, Indesign i parę mniejszych apków jak i ze sterowniami do nie najnowszego sprzętu nie ma żadnych problemów. Wszystko instaluje się samo, a jak nie samo, to standardowe stery ładują się bez problemu. Nie wiem jeszcze jak jest z grami, bo niczego jeszcze nie wrzucałem.
Swoją drogą również przesiadłem się z XP i pracuje mi się nadzwyczaj sprawnie i przyjemnie. Nie ma mowy o jakiejś nie intuicyjności czy problemach z ergonomią. Brak przycisku 'start' to pestka, bo de facto klikając w miejsce gdzie go nie ma przenosimy się do ekranu 'start' więc nie robi to specjalnej różnicy. Przełączanie się między Modern UI a Desktopem też jest wygodne i całość bardzo łątwo obsługuje się myszką, nawet nie znając skrótów klawiszowych ;)
Z rzeczy które mnie denerwują to trochę mało opcji customizacji ekranu Start, możemy raptem wybrać motyw kolorystyczny i wzorek, i poprzestawiać kafelki. Zmiana wielkości tyczy się tylko niektórych i polega albo na zmniejszeniu do małego kwadraciku, albo powiększeniu do dwa razy większego prostokąta, to wszystko. Brakuje możliwości zmiany etykiet, wzorów ikon, czy płynnej regulacji powiększenia.
Druga wkurzająca mnie sprawa to eksplorator plików. Nie dość że ribbon zajmuje sporo miejsca (to jeszcze przeboleję, bo można go zwinąć do wąskiego paseczka) to na dodatek strzałki do przeskakiwania między folderami są tak malutkie, że ciężko w nie trafić przy szybkim poruszaniu się po folderach. W XP mogliśmy zarządzać przyciskami które znajdują się w eksploratorze i ich wielkością i rozmieszczeniem, tutaj niestety nie (a przynajmniej nie rzuciła mi się w oczy taka opcja, choć specjalnie nie szukałem).
A ja, po przeczytaniu wspomnianego tekstu Prometheusa postanowiłem sprawdzić jak 8 będzie się sprawować na moim nieco starszym już sprzęcie i już pobiera mi się 90-cio dniowa wersja próbna. Zobaczymy czy wydajnością i szybkością przebije mojego starego XPeka ;)
Właśnie wg mnie narrator był fajnym dodatkiem, wcale mi nie przeszkadzał, zwłaszcza że nie było go zbyt dużo. Ponadto przyjemny głos. A sam taki zabieg nadawał realizmu filmowi, można by rzec, że od razu człowiek czuł, ze obcuje z wydarzeniami które miały faktycznie miejsce w historii i z realnymi postaciami.
Swoją drogą "Zabójstwo..." postrzegam bardziej jako biografię Roberta Forda aniżeli Jesse'iego Jamesa.
Autor jasno napisał, że osoby korzystające z Siódemki nie powinny się oglądać za nowymi okienkami ze względu na brak większych zmian i unowocześnień, poza interfejsem. A ewentualny upgrade do najnowszego systemu poleca jedynie użytkownikom starszych systemów (takich jak np ja). Oczywiście, mógłbym przesiąść się na 7 ale, po pierwsze niedługo nie będzie już jej na rynku w ogóle, a po drugie jak już się robi upgrade, to do najnowszego softu (pomijam już kwestie ekonomiczne, bo siódemki za 120zł raczej nie kupię..)
JA wciąż siedzę na starym dobrym XPeku, a to w dużej mierze przez dość przestarzały sprzęt. Raptem 1,5GB ramu i nie najnowszy już Pentium 4 raczej nie pozwalają na instalacje nowszego systemu, choć znajomi namawiali mnie do 7 twierdząc ze mój komp sobie z tym bez większego problemu poradzi. Więc może i 8 byłaby dobrym rozwiązaniem, skoro jest jeszcze szybsza i oszczędniejsza?
Wpis świetny, jak zwykle z resztą. Niesamowicie przyjemnie czyta się Twojego bloga, ale pewnie już to mówiłem ;)
Co do filmu to fakt ze jest nieprzyzwoicie długi, ze jest rozwleczony i miejscami nudny, jednak od samego początku, leniwe kadry i spokojny głos lektora przedstawiającego nam zarys historii zwiastują ze nie będzie to film akcji z toną pocisków i drugą toną trupów. Chyba największą siłą tego filmu jest klimat i środki którymi jest on podawany - zdjęcia, muzyka, gra aktorska, zderzenie charakterów głównych bohaterów.
Widać ze każdy kadr jest wysmakowany, każda scena dopracowana niemal do perfekcji. Jeden z lepszych filmów które ostatnio miałem okazje oglądać.
[2] Ja tylko wyraziłem swoją opinie, że nie do końca tematycznie pasuje mi tutaj taki wpis, nikogo ani niczego nie neguję, a Tyś się w swojej frustracji tak zagalopował że jeszcze troche to posądzałbyś mnie o mieszanie z błotem autora tekstu za takie a nie inne zainteresowania... Czytaj ze zrozumieniem przyjacielu, to przydatna w życiu umiejętność ;)
I na przyszłość życzę Ci więcej cierpliwości i dystansu ;)
Od razu zaznaczam, że materiału nie czytałem (poza wstępem), bo zwyczajnie ani mnie tematyka polityczno-gospodarcza nie interesuje, ani się na niej nie znam.
Ale wydaje mi się, że gameplay.pl to nie najlepsze miejsce do takich wpisów. Fakt, nikt jakoś z góry nie określił ram tematycznych wpisów poszczególnych bloggerów, ale już sam nagłówek na stronie głównej ("gameplay.pl gry, filmy, komputery, konsole, książki, muzyka... serwisy na fajne tematy.") daje nieco pojęcia czego można szukać na tym portalu . I w żadnym wypadku nie spodziewałbym się tutaj materiału o tematyce politycznej. Także nikogo nowego nie przyciągniesz tutaj wpisem o stanie gospodarki, a stali bywalcy gameplay'a, którzy w jakimkolwiek stopniu się tym interesują, to raczej od dawna korzystają z serwisów ukierunkowanych na tę tematykę.
Także wg. mnie wpis raczej nie trafiony :]
No ale nie mnie oceniać, ale wypowiedzieć się musiałem ;)
Tekst wstawił Ci się dwa razy ;)
Nie byłem na PGA, a miałem być, właśnie przy okazji targów Hobby, gdzie wystawiał się klub modelarski do którego należę. Szkoda, że PGA wszyło jak wyszło, miejmy nadzieję, że za rok pokarzą klasę ;)
Wg. mnie film był całkiem niezły, zwłaszcza w obliczu innych ekranizacji gier (z Maksem Pejnem na czele). Mimo, że Timothy w ogóle do roli nie pasuje (pod względem urody, bo zagrał nadzwyczaj dobrze) a sama fabuła jest trochę zbyt fajerwerkowa w porównaniu do cichociemnej skradanki jaką była gra, to ogląda się fajnie i przyjemnie. Trzeba też przyznać, że twist fabularny jest zrealizowany naprawdę dobrze. Mnie osobiście szkoda byłoby wywalać kase na kino, ale jak leci w tv to pozycja obowiązkowa dla każdego gracza ;)
Zwracam honor, filmik jest, zwyczajnie wbudowany program antyreklamowy mi go ukrył (zupełni enie wiem czemu, nigdy wcześniej nie ukrywał filmików:P )
Widziałem kilkanaście odcinków SMS i muszę przyznać ze od początku do końca Majewski raczej przedstawiał bardzo żenujący, prymitywny poziom żartów i humoru (adekwatny z resztą często do tematów, które podejmował).
Co do tekstu, to czytając miałem wrażenie że to jeszcze nieukończony wpis, który dopiero ma powędrować do jakiejś korekty ! Literówka na literówce, literówką popycha, a brak opisanego filmiku to już totalna wpadka.. Popoprawiaj to i następnym razem przeczytaj tekst zanim go gdziekolwiek opublikujesz. A jeśli czytasz i nie widzisz błędów, to daj do przeczytania komuś innemu ;)
Selective Attention Test. Dość stary motyw, a filmik panów z EA zrobiony dość kiepsko, bo trzeba by mieć faktycznie mistrzowską podzielność uwagi żeby przeliczyć wszystkie przejęcia i zauważyć wszystkich komandosów.
Tutaj oryginał tego testu: http://www.youtube.com/watch?v=vJG698U2Mvo Polecam sprawdzić, bo zrobiony mniejszym nakładem, teoretycznie dużo prostszy a jednak działa tak samo a na końcu jest jeszcze większy zonk ;)
Tekst jak zwykle rewelacyjny, najlepszą pochwałą powinno być że po przeczytaniu od razu zacząłem szukać płytki do instalacji :D
@DM Ale poprzednia Nokia nie wyglądała jak jeszcze poprzednia przypominająca jeszcze poprzednią wyglądającą jak całą reszta ;) Nokia wprowadzając topowe Lumie pokazała nowy styl, którego się trzyma, a sądząc po numeracji 910 nie jest stuprocentową nowością, a rozwinięciem 900, nawet jeśli na papierku tak nie jest, to takie właśnie miejsce będzie zajmować w katalogu.
Developerem może być każdy, owszem, ale developerem którego aplikacje są w AppStore już niekoniecznie ;) Nikt nie ukrywa, ze systemy Apple są zamknięte, z jednej strony to dobrze, bo firma ma kontrole nad tym co da się odpalić na ich sprzęcie, z drugiej strony mocno ogranicza to zdrową konkurencje.
Ok, nie mam iPhone'a ani Maca, ale nie wierzę, ze użytkownik iOSa niema dodatkowych ficzerów związanych z korzystaniem z reszty sprzętu Apple i integracji ich. Jeśli się mylę, mea culpa ;)
Zacznijmy od tego, że Apple nigdy nie wyznaczało trendów w dziedzinach technologii i praktycznie zawsze było sporo za konkurencją (oo tak, hejtujcie mnie teraz, karmię się tym :P ). Jedyną zaletą tej firmy był design i od czasu do czasu jakieś ciekawe pomysły, jednak praktycznie zawsze okazywało się ze konkurencja potrafi to zrobić lepiej i taniej. System? Co mi po wspaniałym iOS-ie, skoro Apple zamyka swoje oprogramowanie nie dopuszczając praktycznie żadnych developerów z zewnątrz, więc 'wspaniały iOS' rozwija skrzydła dopiero po podłączeniu do Mac'a, więc de facto użyteczny staje się dla ludzi którzy siedzą w tym sprzęcie po uszy, cała reszta ma z tego pożytek niemal taki znikomy jak z większości preinstalowanych 'systemów producenta'...
Co do designu, to przyznam że większość produktów apla mi się podoba (z małymi wyjątkami) i są naprawdę fajnie zaprojektowane i mają przyjemny styl. Jednak po ostatnich prezentacjach Nokii nawet bym się dwa razy nie zastanawiał i brał wyróżniającą się Lumie, która zwraca uwagę i jest wreszcie czymś nowym, a nie kolejną kopią ajfona. I pomijam tu względy techniczne, po prostu widać ze konkurencja wreszcie wyrosłą z podglądania co takiego dizajnerzy z Cupertino wymyślili i tworzy coś własnego.
Z tego miejsca pozdrawiam koleżankę Basię, z którą spędziłem wiele pamiętnych nocy.... na młuceniu w Battlefild 2 :D
Ze swoją lubą ostatnio wymasterowaliśmy Lego Star Wars III świetnie się przy tym bawiąc ;)
I w tym momencie dochodzimy do momentu, gdzie stwierdzasz, że to DLA CIEBIE topowy sprzęt jest nieprzydatny, a to nie oznacza, że niema on prawa bytu. A hejtowanie tego co dzieje się na najwyższych półkach i wyśmiewanie ludzi z tego korzystających jest trochę nie na miejscu. Bo skoro Tobie wystarcza to co masz i taka konfiguracja sprzęty dla Ciebie jest najodpowiedniejsza, nie oznacza, ze każda inna jest zła ;)
Używam Signala, którego reklamy gdziekolwiek nie widziałem chyba od kilkunastu lat :D
Raczej chodzi o chęć posiadania i obcowania z najnowszymi technologiami, niż szpanowanie nimi przy znajomych (chociaż i takie przypadki są, ale o tym nie gadamy, tak?). Dobrym przykładem może być samo apple, które w pewnych kwestiach technologicznych jest i zawsze było za murzynami, mimo to ludzie to kupują. Bo jest stylowe, bo jest ekskluzywne. Gościu w Maserati o którym mówiłem nie jeździ do sklepu nim po to żeby to sąsiedzi zobaczyli jako on jest bogaty bo stać go na jeżdżenie trzy przecznice dalej sportowym wozem za 1mln (nie przesadzam), bo i tak wszyscy wiedzą, ze go na to stać. Chodzi o czerpanie przyjemności z obcowania z czymś takim. Chodzi o to, że posiada się telefon wyposażony w technologie niedostępne dla innych, bo albo żaden inny producent tego niema, albo ich nie stać. Chodzi o świadomość przebywania w 'klubie' ludzi którzy z tego korzystają.
Co do marketingu i głupich haseł reklamowych i namawianiu ludzi "kupujcie nasz sprzęt bo jest zaj3bisty, nieważne ze nie wykorzystacie wszystkich funkcji" to nie mów mi, ze dotąd sądziłeś że wszystkie reklamy mówią prawdę? To jest temat oczywisty i stary jak świat. Każdy marketing to kit i o tym wiedzą nawet dzieci w podstawówce..
Swoją drogą musze przyznać racje koledze ~NewGravedigger - ten artykuł jest strasznie pretensjonalny ;)
To były pierwsze z brzegu przykłady, chodzi o to, że są sytuacje kiedy chcesz coś zrobić a nie możesz bo nie masz odpowiedniego, dedykowanego sprzętu, albo nie możesz go gdzieś zabrać, bo jest to niewygodne. A ja lubię sobie pograć w coś jadąc autobusem na uczelnie, i nie będę do tego specjalnie targał ze sobą konsoli (nie mówiąc już o specjalnym jej kupowaniu, tylko dla tego jednego celu), albo tabletu, żeby sobie obejrzeć nowy odcinek ulubionego serialu. Proste.
Wiadomo, że nie potrzebny jest do tego "ajfon" ale o sensie posiadania sprzętu z najwyższej półki i ogólnie o jego sensie istnienia pisałem już nieco wyżej.
@.:Jj:. To wszystko to jest już kwestia gustu, a o tym się nie dyskutuje, tym bardziej, ze fakt, ze Tobie jest niewygodnie i nieintuicyjnie korzystać z telefonu dotykowego ze wszystkimi bajerami, to nie oznacza ze takowe nie mają racji bytu ;)
@keeveek Racja, wszystko to na przeciętnym poziomie, ale przecież nie będziesz ze sobią nosił wypasionej lustrzanki, bo nigdy nie wiadomo czy nie znajdziesz czegoś ciekawego/zabawnego żeby obfocić i pochwalić się znajomym? Zawsze masz ze sobą czytnik e-booków, nawet jak jedziesz tramwajem do znajomego, albo stoisz w korku? Funkcje smartfonów nie mają wyprzeć innych urządzeń z rynku, ale zastąpić je w sytuacjach, kiedy te są zwyczajnie niewygodne. Wiadomo, ze jak idziesz na sesje foto to bierzesz ze sobą porządny aparat, a jak chcesz napisać książkę, to nie robisz tego na telefonie.
Owszem, telefony za 800zł też mają te wszystkie rzeczy potrzebne do życia, jak aparat, duży ekran, otwarty system, mnóstwo aplikacji i muzykę. I to one są dla zwykłego szarego człowieka. Topowe modele służą promowaniu firmy, prezentowaniu możliwości, mają budować markę i ją nobilitoweać, jak już pisałem wcześniej. I są 'mułami testowymi' nowych technologii. Jeśli ładowanie QI nie sprawdzi się w nowych Lumiach, to nie będzie się opłacało wpychać tego do tańszego sprzętu. A w najdroższym modelu można sobie pozwolić na taki eksperyment, bo jego cena jest wystarczająco zawyżona, a sprzedaż tańszych produktów wystarczająco wysoka, żeby w razie niepowodzenia i tak się to zwróciło.
Inna sprawa, że taki sprzęt podwyższa również status użytkownika. Co z tego że taki iPhone (tutaj to w ogóle zabawna historia, tak jak i z większością innych produktów tej marki-płaci się za dizajn, nie za technologię, bo ta jest raczej za konkurencją niż przed, ale to temat na inną pogawędkę) ma to wszystko co jego tańsze 3x odpowiedniki? Ale to iPhone, to Lumia i to Galaxy. To jest marka. Po co kupować sobie Mercedesa S skoro klasą C też da się jeździć i, o dziwo, ma nawet wszystko to co topowy model-skórzaną tapicerke, super mega komputer pokładowy, wszelkie cuda wianki.. Po co kupować najdroższe auto? Bo można. Bo ludzie chcą żeby inni ludzie widzieli ze ich stać.
Ostatnio w pobliskim miasteczku widziałem jak gościu jechał najnowszym Maserati z domu do sklepu. Po co? Przecież Golfem też się da :P
Ot zwykły wyścig szczurów, jak w każdej dziedzinie. Każdy producent wszystkiego ma jakiś flagowy produkt, który musi być lepszy od flagowego produktu innego producenta, nieważne czy mówimy o proszkach do prania, szczoteczkach do zębów, telefonach, myszkach czy samochodach.. Zawsze produkty z najwyższej półki wykraczają możliwościami poza swoje ogólnie przyjęte ramy, nawet jeśli ktoś z tego nie korzysta.
Pamiętaj też, że im więcej bajerów i 'rewolucji' będzie miał flagowy model, tym bardziej nobilituje to całą resztę oferty producenta. Pomijając już fakt, że zazwyczaj wszelkie nowinki są wprowadzane właśnie w tych najdroższych telefonach (skoro już tak bardzo się telefonów czepiamy), a dopiero potem trafiają do modeli 'dla ludu'. To one wyznaczają trendy i kierunek rozwoju całej branży. Jeszcze parę lat temu śmiano się z odtwarzaczy w telefonach, albo z systemów operacyjnych (kto pamięta te pobłażliwe spojrzenia jak znajomy pytał Cię po co Ci OS w starej Nokii na Symbianie?), a teraz to w większości telefonów jest standard, bez którego ciężko się obejść. I nie mówię tu o przypadkach starszych ludzi którzy potrzebują tylko wielkich klawiszy i przezroczystej tylnej klapki żeby wsunąć sobie tam karteczkę z numerami znajomych. Takie telefony po prostu dają więcej możliwości. I nie trzeba tu być uzależnionym od GPSa, ba, jak ktoś bez tego żyć nie może, to właśnie kupuje sobie dedykowany temu sprzęt. Ja umiem przetrwać w mieście bez tego, ale wiem, że mój telefon w razie czego mi pomoże znaleźć drogę.
Jeszcze odnośnie ładowania bezprzewodowego, masz rację, ze telefon w pewnych przypadkach traci na mobilności, ale, taka możliwość nie wyklucza ładowania przez zwykły kabelek, a przecież często jest tak, że wracając do domu, siadasz do pracy/nauki/grania, whatever, i zostawiasz telefon w konkretnym miejscu. Czemu w tym miejscu nie może być ładowarka (np głośniko-ładowarka, jak w przypadku Lumii, od razu możesz posłuchać sobie muzyki)? Chcesz napisać sms? Ok, przecież nie robisz tego cały dzień, piszesz i odkładasz tel z powrotem, ale nie musisz go cięgla przypinać do kabli. Pomijam fakt, ze ta technologia daje mnóstwo innych możliwości-ładowanie poprzez odkładanie na laptopie (Intel), specjalne powierzchnie na blatach mebli z wbudowanymi modułąmi QI (firma meblarska KI). Teraz wydaje Ci się to śmieszne, ale wierzę, że za kilka lat, kiedy taka technologia będzie standardem, będziesz mógł sobie naładować telefon w biurze, w urzędzie załatwiając sprawy, czy u znajomego, nie martwiąc się ze nie zabrałeś kabla, a on ma inny model..
Jak zwykle świetny artykuł i jak zwykle świetne spojrzenie na grę ! Nic dodać nic ująć (poza kilkoma literówkami, ale to pierdoła).
No proszę, Mass Effect jako anime. I to jeszcze ma powiązania z twórcami Ghost in the Shell. Pierwszy raz o tym słysze, to jakaś pełnoprawna kinowa produkcja będzie? Czy tylko filmik poszerzający uniwersum a'la te z Assassin's Creeda ?
Fajny tekst i ciekawe spojrzenie na gre ;)
Od siebie dodam tylko że wspomniany apartament zrobił na mnie ogromne wrażenie. Połączenie stylów, nawiązania do różnych epok, kolorystyka, wystrój.. po prostu coś niesamowitego. Jest to chyba jedno z najlepiej i najbardziej kunsztownie zaprojektowanych wnętrz w grach komputerowych. Niezwykłe połączenie przytulnego, ciepłego i gustownego mieszkania w którym aż chce się przebywać, z mnóstwem niepokojących detali, o których jest mowa w tekście, dających jasno do zrozumienia ze 'coś wisi w powietrzu'.
no to żeś brachu podał przykłady gier dla których niema solucji.. Battlefield 3 ?! Przecież to jest strzelanka multi, do czego tu solucja?! Singiel w tej grze polega na przejściu przez korytaż i strzelaniu do wszystkiego co się rusza, jak możesz to porównywać do Gothica który jest w pełni sandoxowym erpegiem ? Co ma piernik do wiatraka.. Tu nie jest kwestia tego, ze gry są za proste i nie potrzeba do nich solucji, a kwestia tego że patrzysz na niewłaściwą kategorie gier. To raz. Przecież jakbyś spojrzał na TES-a, troche dawniej, KoTOR-a czy nawet na serie GTA czy przyjrzał się dokłądniej wymienionemu Assassinowi (jestem pewien że do Sleepeng Dogs również niebawem się pojawią) wiedziałbyś, ze solucje istnieją a nawet bywają przydatne. Nieraz spotykamy się z zadaniami w których można utknąć, niewiedzieć jak dotrzeć do danego miejsca, jak przejść daną misje bądź jak się gdzieś odpowiednio zakraść.. Gothic jest ekstremalnym przykładem, bo tam gracz (przynajmniej na początku) nie dostaje nawet mapy terenu, wiec zwyczajnie zgubić się jest łatwo.
A że z biegiem czasu forma solucji uległą zmianie, to nikogo nie dziwi. Komu chciało by się drukować dziesiątki stron i map żeby wiedzieć gdzie i jak najszybciej gdzieś dotrzeć i znaleźć w takim Oblivionie czy GTA4, skoro można to zrobić szybciej i łatwiej oglądając odpowiedni fragment na YT bądź przewertować kilka screenów z podpisami na innym portalu.
Fajny i konkretny tekst, świetnie napisany. Brakuje mi jedynie jakiś linków dla leniwych, które odnosiłyby się do wartościowych poradników tudzież innych tekstów nieco szerzej opisujących ten temat.
Zachęciłeś do zainteresowania się e-biznesem wychwalając go (i sprytnie wplatając w tekst również jego wady), ale przydałoby się jakieś nakierowanie dla tych, którzy podłąpali bakcyla, ale są jeszcze zieloni ;)
Czy tylko ja mam wrażenie, że kolega nie dość ze ameryki nie odkrył (przecież to naturalne ze jeśli miejscówką w grze jest, dajmy na to Florencja w AC II to jest ona wzorowana na prawdziwym mieście oO ) to jeszcze podał jakieś dziwne zdjęcia nie wiadomo do końca co przedstawiające. Żeby chociaż troszkę się pomęczyć o porobić zestawienia kadr z gry-kadr z rzeczywistości, to miałoby to jakiś sens.. A tak to mamy jakieś zdjęcia widoczków i porównanie budki z napisem "Ryby..." z jakiejś gry z zupełnie inną budką z jedynie podobnym napisem, jakich pewnie setki tysięcy na swiecie...
Przyznaję, ze miałem podobnie jak Ty-premiera LoTR w kinach, gigantyczna wrzawa wokół dzieła Tolkiena i filmu Jacksona zupełnie mnie nie zachęcały ani do filmu ani książki. Dopiero po jakimś roku czy dwóch, gdy "Dwie wierze" były jeszcze ciepłe a w tv pokazano "Drużynę Pierścienia", od niechcenia do tego usiadłem i... tak mnie wciągnęła ta historia, że nie minął tydzień a w ręku już miałem książkę, po czym przez kolejnych kilka dni nie wychodziłem z pokoju zatapiając się w przepięknym tolkienowskim świecie :)
Film zdecydowanie ponadczasowy i nawet w erze wszędobylskiego 3d nigdy się nie zestarzeje ;)
Bo dopiero Robert stworzył godną kreacje a Guy Ritchie świetnie wykonał film. Wcześniejsze ekranizacje po prostu były do kitu ;) Wiele się mówiło o tym, że dopiero TEN Sherlock oddaje w pełni charakter oryginału. Tyle że Housowi udało się to wcześniej i stąd Twoja opinia ;)
Zmierzam do tego, że Sherlock w wykonaniu Downey'a Jr jest wzorowany nie na Housie, a na postaci z książki.
Jaki byłby sens w kreowaniu postaci Sherlocka opartej na postaci Housa który to się opiera na oryginalnym Sherlocku? :P
Nie twierdzę ze film z 2009r. jest świetną adaptacją książki, bo książek było wiele. Jednak postać, jest rewelacyjnie uchwycona i oddaje w pełni to co przedstawiał w swoich opowiadaniach Doyle ;)
A mi się wydaje, że trochę ze złej perspektywy patrzysz na cały temat. Owszem, House był przed Sherlockiem. Tyle ze na ekranach. Downey Jr. wykreował genialną postać genialnego detektywa, który zrodził się w umyśle Doyle'a pod koniec XIXw. Niemal perfecyjnie odzwierciedla on postać, z której pełnymi garściami czerpie właśnie House. Nie jestem specjalnym fanem tego serialu i widziałem może ze trzy odcinki, ale gdy pierwszy raz zobaczyłem go od razu przyszły mi na myśl skojarzenia z postacią genialnego detektywa z Baker Street.
Zatem gdybyś najpierw poznał historię Holmesa (i nie mówię tu koniecznie o filmie z 2009r.) a dopiero później postać Gregorego House'a sądzę, że miałbyś zgoła inny pogląd na tę sprawę ;)
To samo tyczy się serialu "Sherlock" - wyprodukowanego na fali popularności kinowego filmu.
Ostatniego serialu z Timem Rothem nie widziałem takze się nei wypowiadam, choć już po opisie ewidentnie widać że jest to kalka "House M.D."
PS. Swoją drogą dopiero teraz przyszła mi do głowy zbieżność nazwisk obu panów-fonetycznie House i Holmes brzmią bardzo podobnie ;)
PPS. Taka ciekawostka (za [url=http://pl.wikipedia.org/wiki/Sherlock_Holmes]wiki[/url] ):
"W 13 odcinku 7 sezonu serialu Dr House w prawie jazdy House'a jako adres podany jest 221 Baker Street, apt. B, Princeton."
Nawet nr i ulicą zamieszkania pana dr nawiązali do prozy Doyle'a ;)
Jesteś pewien, że to kwestia fabuły? Wydaje mi się ze nie to było kluczem do sukcesu jaki osiągnęło Angry Birds. Gra po prostu okazała się trywialna w założeniach i mechanice, niesamowicie intuicyjna (nawet moja mama potrafi w to grać, bez najmniejszego problemu, choć dotychczas ogarniała tylko pasjanse..), zabawna (grafika, stylistyka, animacje, samo założenie wystrzeliwania ptaków z procy) i bardzo miodna. Natomiast Peggle wygląda (nie grałem) zdecydowanie mniej zachęcająco. Jak typowa gra logiczna na zasadzie 'pozbądź się kolorowych kulek w odpowiedni sposób'. I nic by tu nie zmieniła fabuła, nadal byłaby to mało zachęcająca gra logiczna. Powiem nawet ze dodanie tam na siłę fabuły wyglądałoby trochę idiotycznie, tak jakby dorabiać fabułę do Tetrisa..
Inna sprawa ze AB wcale nie jest grą logiczną tak do końca, bardziej podpiąłbym to pod zręcznościówki, no ale jak kto woli. Mnie tam szare komórki nie bolały od celowania ptakami w świnie :D
Siedzą dwie blondynki przy stole, na środku szklanka obrócona do góry dnem.. Poważne miny, chwila pełna napięcia.. jedna z nich pokazuje palcem na szklankę i mówi:
-patrz, ta szklanka niema otworu- na co druga podnosi ją:
-denka też nie !
Ja wybrałem Lucy :) Przeurocza babka^^
A do kolejnych edycji typuję: Catherinę Sforzę i Christinę Vespucci (AC II/ AC: B) i nieco bardziej oldschoolowo-Bastila Shan (SW: KOTOR)
;)
Coś jakoś nie widzę nigdzie ukrytego ostrza, tylko wszędzie ta ciupaska... Mam nadzieję, że nie zabraknie tej kultowej broni ^^
Niewiem czy chciałbym zobaczyć ten film w wersji pełnometrażowej... Poza samą oprawą techniczną nic mnie w nim nie ruszyło, totalne zero oryginalności... Stylistyka troche jak ze Starcrafta (zwłąszcza roboty bojowe podchodzą pod Protosów), fabuła jak z "I, Robot"...
Ta krótkometrażówka była nieoryginalna do tego stopnia ze oglądając ją praktycznie przy każdym ujęciu miałem skojarzenia z jakimś innym filmem.. od wspomnianego wyżej "I,Robot", przez "Mrocznego Rycerza" i "Pamięć absolutną", po "Terminatora". Typowa pokazówka stworzona przez gościa który pracy nie może znaleźć a chce się zareklamować...