Mnie najbardziej przypadł do gustu Rainbow Six, może dlatego że mogłem go ograć w becie i mniej lub więcej dowiedzieć się jak to wygląda. Dobrze mi się strzelało bla bla bla itp. ale chyba najbardziej przekupiły mnie te iście kinowe akcje, zrobioną z innymi ludźmi na pół słówka "you you there" a potem oglądać efekty i ewentualnie nie ginąć :p. Podoba mi się podział na oddziały specjalne z różnych krajów i do tego było ich dość dużo a każdy coś ze sobą reprezentował, raczej nikt tam się szczególnie nie powtarza ze swoimi umiejętnościami. Do pełni szczęścia potrzebowałbym mapę "Sejm" (oczywiście nasz cyrkowy) :> a tam wyobraźnia sama by już sobie poradziła. A tak na poważnie, na koniec, nazywanie tej gry mianem Rainbow Six jest lekko na wyrost wg mnie, ograłem 1. część i mają ze sobą tyle wspólnego co nic, nawet "paczenie" na świat w "jedynce" nie jest zasłonięte przez broń jak w tej najnowszej ;> Tyle ciau