Kupiłem oryginał. Trudno, że przyszedł dzien po premierze, wytrzymałem ciśnienie. Zainstalowałem. Od groma problemów z uruchomieniem. Poczytałem, udało się odpalić. Muzyka - mistrzostwo, dźwięk i dialogi - wymiatają. Ale co z tego skoro gram na normalu i jestem zapaleńcem takich gier i nie mogę prologu przejść? Nie wiem kto wymyślił ten system walki ale bym go zabił gołymi łapami... W 1 części walka była świetna, z wieloma przeciwnikami można było walczyć śmigając między nimi jak w książce Sapkowskiego... a tutaj? Co to jest? Wzięli chyba system walki z Gothica 4 i zepsuli go jeszcze bardziej... No tragedia, może to jakoś ogarnę, ale ciężko będzie. Wkurza strasznie bo trzeba zapisywać grę co minutę podobno. Chyba trzeba się cieszyć, że nam mądrale point and click jeszcze nie zafundowali...
Zwycięzcę wskazać jest na prawdę trudno, gdyż tegoroczna jesień rzeczywiście obdarzyła nas wyjątkowo gorącymi i grywalnymi tytułami. Niestety jak dotąd też nie we wszystkie udało się zagrać głównie ze względu na ograniczenia budżetowe. Jednak z gier, na które sobie pozwoliłem wydać okrągłą sumkę pieniędzy najlepiej wypadają dwie: Risen oraz Call of Duty: Modern Warfare 2. Jeżeli jednak mam wybierać to wskażę Risena, który wywołał u mnie wyłącznie pozytywne uczucia. CoD poza zachwytem potrafił wywołać również mnóstwo irytacji, chodzi mi głównie o Multi Player i jego niektóre rozwiązania wołające o pomstę do nieba. Zostawmy jednak Call of Doty i zajmijmy się najlepszą grą jesieni - Risenem. Już na początku gry widać, że Risen bardzo przypomina Gothica, zarówno pod względem grafiki, podzielonej na rozdziały fabuły jak i całego sterowania postacią. To podobieństwo nie jest jednak żadną wadą a wręcz zaletą, gdyż rozwiązania, które były zawarte w Gothicu I i II były w moim mniemaniu kapitalne. Risen to przede wszystkim wciągająca na ponad 20 godzin fabuła, odpowiedniej wielkości świat do zwiedzenia, masa pobocznych questów do wykonania oraz ciekawych postaci jakie możemy spotkać. Nie ma przesadnej ilości irytujących dialogów, które spowalniają rozgrywkę, wszystko jest konkretne. Bardzo dobrze zbudowany system rozwoju postaci, grę można przejść wieloma ścieżkami, każdy wielbiciel cRPG znajdzie coś dla siebie. Dopiero pod koniec gra robi się nieco nudna, głównie ze względu na rutynę i zabijanie kolejnych jaszczurów. Nie jest jednak do końca nudno gdyż walki przeważnie są dość wymagające, nie wystarczy sobie machać mieczykiem jak w Gothicu, trzeba być cały czas skupionym i wykorzystywać pomyłki przeciwnika. Zakończenie na prawdę świetne i niejako rokujące na kontynuację, której mam nadzieję doczekam.
Żałuję jeszcze tylko, że nie miałem wciąż okazji zagrać w Dragon Age: Początek, gdyż gra zbiera fantastyczne recenzje, jednak póki co moim faworytem pozostaje Risen. Polecam.