Posiadam wszystkie dodatki do Warbanda. Grałem sporo, zwłaszcza ostatnio w Vikingów i powiem szczerze, że mimo ilości dość powalającej niedopracowanych mechanizmów gra się bardzo ciekawie. Pierwszy raz z Tale'sami spotkałem się u kolegi na piracie. Pobrałem mu to bo on nie do końca umiał i pograliśmy chwilę. Potem w 2011 roku zacząłem grać sam. Już wtedy były słuchuy o tym, że w 2012 roku ma wyjść Bannerlord i choć nie jestem pewien to chyba od razu miał taki tytuł. Premiera była od tamtej pory zapowiedziana kilkanaście razy.
Rok temu już ponad gra została dodana na Stem i jeden z moich kolegów wręcz krzyczał rozentuzjazmowany do mnie, że "Patrz dodali Bannerlorda, jest data premiery itp." a ja mu na to, że już tyle lat na to czekam, iż prawie na pewno nie wyjdzie w terminie i to, że dodali na steama nic nie oznacza.
Gra miała wyjść wg. tego co było napisane na Steam w 2017r. chyba we wrześniu. Oczywiście nie wyszła, a ja niezbyt ucieszony, ale jednak mogłem dowieść swojej racji.
W Bannerlordzie mam nadzieję, że poprawią po prostu działanie mechanizmów gry.
Po prostu to, a zagłębiając się bardziej to gra, aby miała minimum 7 musi mieć (po tylu latach czekania)
1. Rozbudowane zarządzanie:
-miastami i wsiami
-armiami niedowodzonymi przez nas tylko naszych wasali
-szlakami handlowymi
2.dobrą optymalizację
3.minimum 3 tryby rozgrywki:
-strategiczny z walkami taktycznymi bez fabuły
-fabularny RPG gdzie rozwój postaci i jej decyzje będą miały wpływ na rozgrywkę
-handlowy, czyli po prostu opieramy się na handlu i co najwyżej ochronie karawan
4.Polityka minimum na poziomie Civ 6, choć jest tam prosta, ale tak już by wystarczyła w miarę
5.Kampanię w multi
6. Minimum 1000 żołnierzy na raz na polu bitwy
7. Tryb dowodzenia realistyczny i prosty
-realistyczny odwzorowuje wydawanie rozkazów z za pomocom podkomendnych lub flag, czy innych sygnałów
-prosty pozwala na nieskrępowane wydawanie rozkazów nawet najdalej oddalonym żołnierzom
8. Kamera z lotu ptaka i nagrywanie powtórek bitew w grze.
Grafika, muzyka i dźwięk? To co najmniej drugorzędna sprawa bo popatrzcie ile już gra się lat w Warbanda i dodatki, a dalej jest mnóstwo zabawy.
Grę obecnie aby się nie zawieść oceniam po tylu latach czekania dość nisko bo już dawno powinna wyjść i mieć to co napisałem. Ale i tak czekam choć już mnie to tak nie jara jak kilka lat temu.
Czy ty wiesz co mówisz? Czekać 7-8 lat na premierę gry bo jest zapowiadana kilka razy w roku to przesada... wolałbym niedopracowaną alphę niż tyle czekać.
Napisałem mnóstwo na temat wad produkcji W3, a ty czepiłeś się jednego. W dodatku słabego wątku.
Ale okey, podchwycę go i zmielę te twoje zdanko a potem wypluję papkę jaką tutaj zarzuciłeś.
Nigdzie nie napisałem, że ma się opierać w 100% na książkach bo wtedy byłby to interaktywny serial, a nie gra. Po prostu fabuła w porównaniu do tej z książek jest mierna i wiele gier ma o wiele bardziej złożoną, skomplikowaną fabułę. Żeby daleko nie szukać choćby Baldurs Gate sprzed dwudziestu paru lat porównałbym dokładnie do fabuły z W3, za to ta w W1 była wymagająca i wzruszająca momentami. Nie wiem jak w ogóle fabułę porównać z AC bo to właściwie niemożliwe. Jednak jeśli już to oczywiście na plus również wypada tu AC, a nie W3 (że o W2 nie wspomnę). Teraz mamy mnóstwo możliwości. Fabuła, napisanie ładnego dialogu, spójnej logicznie historii i dania bohaterowi naprawdę możliwości dokonywania różnych wyborów, a nie jedynie ich namiastki skutkującej tym, że ktoś tam zginie albo przeżyje nie jest trudne. Nie jest trudne ze względów technicznych, a co najwyżej intelektualnych. Jest to słaba fabularnie gra, koniec kropka. I NIESTETY, ale z książkami nawet poziomu nie ma wspólnego. Powinni byli dawno dogadać się z Sapkowskim, który napisał by scenariusz do gry, ale nie, woleli pozostawić go w żenującej sytuacji i teraz i tak wyjdzie na swoje dzięki serialowi, a oni będą mogli co najwyżej wysłuchiwać i wyczytywać kolejne wulgaryzmy pod swoim adresem ze względu na kolejny nieumiejętnie napisany patch.
Zgadzam się z większością, choć 2 minuty wczytywania? U mnie około minuty, ale tak, czy siak to problemem nie jest. Wystarczy odrobina cierpliwości, którą już jednak tracę, gdy kolejny raz próbuję wejść na dach budynku lub przebiec lasem i nie mogę bo za gruby jestem albo gram w tchórza z drzewami. Niestety, ani ja w bok nie pójdę, ani drzewo.
Wspaniałe, czyż nie?! A teraz jak ta fikcja ma się do prawdy? Otóż tak jak pisałem, nie da się nigdzie praktycznie wskoczyć, ani prawie nic płynnie ominąć. Walki są fajne i efektowne, ale niestety słabo umotywowane. Jak choćby walka z pierwszym potworem: Wiedźmin nigdy by nie walczył z takim stworem na polu, gdzie przeciwnik ma nad nim tak olbrzymią przewagę. Użył by podstępu, jak w walce z królewną Addą.
Nie chce mi się pisać więcej o minusach choć jest ich mnóstwo w każdym fragmencie. Lubię Wiedźmina właśnie za jego "swojskość" tak, jak Wy wszyscy, ale nie odwalajmy pisząc, że to ultra-super-mega gra tylko spójrzmy na to bardziej obiektywnie.
Pozdrawiam i liczę na świetny serial o Wiedźminie, w którym NA SZCZĘŚCIE nie zabraknie udziału Andrzeja Sapkowskiego twórcy Wiedźmina.
Pierwszego "bossa", który niechybnie łatwym być nie może. I nie jest! Dokładnie w tym rzecz, że nie jest łatwy bo choć wcześniejsze potyczki i mini walki mnie nieco tego nauczyły to teraz Geralt rusza się powoli jak na żadnego Wiedźmina nie przystało, a jego piruety, parady i fikołki bynajmniej nie działają lub mają zbyt duże opóźnienie. Nie no moment. Wcześniej grałem i jakoś tego potwora ubiłem. Może coś robię na przekór logice? Może zbyt słaby refleks? Próbuję jeszcze raz i drugi i trzeci... i za trzecim już wiedziałem- nawet namierzenie (oznaczenie celu) nie działa, jak winno działać. Ot po prostu taka przypadłość, że pad działa normalnie, ale nie w Wiedźminie 3. Celuję na potwora, naciskam i raz zadziała a raz gra uznaje, że za słabo celuję. Ale to nic! To, że oznaczenie celu nie działa nie przeszkadza, aż tak. Próbuję unikać i po prostu walić po 2-3 razy, a potem znowu odskok lub piruet. Niestety, jak się można spodziewać, potwór lubi mnie walnąć nawet, gdy jestem kilka metrów od miejsca jego ciosu. Może nie kilka metrów, ale widać, że waląc w ziemię albo obok mnie zadaje obrażenia. Beznadziejne.
Dobra, ale teraz tak, co do plusów i minusów:
Jestem osobą, która czytała wszystko (opowiadania i sagę) oraz grała we wszystkie Wiedźminy po kolei. Jedynkę przeszedłem jakieś 7-8 razy wręcz rozwalając fabułę na wszystkie możliwe opcje. Majstersztyk choć mogła być lepsza. Porównanie do AC, który wyszedł rok wcześniej od W1 pod każdym niestety względem wypada definitywnie na korzyść tego pierwszego. Jedynie swojskość Wiedźmina daje tutaj ogromny plus przez co na pewno jest tak wysoko oceniany w Polsce.
Piszę jednak pod W3 więc i tego się będę trzymał.
Plusy to wspaniała (naprawdę!) grafika i muzyka, ale już dźwięki są schematyczne. Wygląd postaci powinien być bardziej zróżnicowany. Walki powinny być mniej schematyczne, bardziej zróżnicowane co nie koniecznie oznacza ich utrudnienie dla spostrzegawczego gracza.
Fabuła lipna (jak do tej pory) i z opowieściami Andrzeja Sapkowskiego ma tyle wspólnego co nazwy miejsc i postaci oraz ich wygląd.
Oglądając recenzje jeszcze z beta testów W3 padały tam zwroty typu: "Wiedźmin będzie mógł wszędzie wejść", "będzie można wszędzie wskoczyć", "będzie można płynnie ominąć każdą przeszkodę".
Gram po raz drugi w Wiedźmina na PS4. Na PC grałem w 2 albo 3 wersje W1, w jedną wersję W2 i na PS4 w W3. Za pierwszym razem było typowe wow, piękna grafika, w miarę dobre dialogi i w miarę ciekawe historie w zadaniach. Niestety (ktoś już to pisał wczesniej) najlepsza do tej pory była misja z Baronem. Ciekawa i z wątkiem słowiańskim, który mnie mocno wciągnął. Z przyjemnością ją wykonywałem, a po niej był niedosyt , jak po skończonej książce, czy opowiadaniu. Niestety od czasów W1 strasznie spadła moja ocena i podejście typu "wow, ale zaje...!" do gier ze świata Geralta z Rivii. Po zagraniu w dwójkę na PC i konsolowym systemie walk odechciało mi się ją przechodzić. Gra chyba na 10h rozgrywki zaledwie. Jedynka za to kozacka mimo kijowej grafiki (choć jak na tamte czasy to ujdzie oczywiście) i schematycznym walkom.
W3 za to zachwycił mnie od początku grafiką i dźwiękiem. Wszystko okey. Nieco zepsute... dobra! Bardzo zepsuta scena treningu Cirilli na "grzebieniu" bo to najlepsza scena z książek, którą można było zobrazować o wiele lepiej, ale jadę dalej. Zap ierwszym razem nie zauważyłem tego, aż tak bardzo, ale grając dzisiaj od początku po prostu zaczęło mnie wnerwiać (użyłbym bardziej wulgarnego słowa, gdybym mógł) to, jak Geralt łazi, skacze, turla się i unika. A właściwie próbuje skakać, unikać i turlać się. Dobrnąłem przez stawanie na rogach budynków, krzakach, drzewkach, płotkach i wielu innych maleńkich przeszkodach, aż do pierwszego potwora, którego mam zabić.
@zloteuszy wpadnij na mój kanał na pewnym serwisie, gdzie można oglądać filmy (popularny) i wpisz w wyszukiwarce "Andrzej Żyleta" to ci wyskoczy moja recenzja i mały poradnik. Zapraszam.
A co do gry- ja jestem WIELCE ucieszony z tego jak wygląda. Jest zajefajna oprawa muzyczna, po prostu te dźwięki wciągają! A jeśli chodzi o grywalność to ma niemal wszystko co powinna.
Mało tego: uważam z całą stanowczością, że poza znikomą liczbą frakcji do wyboru gra po dodatkach będzie najlepszą częścią twórczości Sid'a Meiers'a nie licząc może Alpha Centauri, ale jej do cyklu Civilization zaliczyć nie można do końca niestety.
Grałem w CSa od daaawna, grałem w 1.5, 1.6, Source, GO... Ale Warface daje zupełnie inną jakość gry :)
Naprawdę- moje pierwsze wrażenia są jak najbardziej pozytywne. Oczywiście nieco to kijowe, że można jakieś żetony sobie kupować, aby od razu wstawać po zabiciu itd. boli również mała ilość misji. Trochę w tym przypomina Left For Dead'a, jednak oczywiście inny klimat.
Zdecydowanie na plus jest mała ilość uzbrojenia, niewielka różnorodność przeciwników, a jednocześnie mnogość lokacji ich występowania. Przeciwnik ma karabin maszynowy albo snajperski z rzadka. Wspaniale, więc w czym to może świadczyć o jakości rozgrywki? Otóż jeśli ten przeciwnik może być nad nami, za nami lub pod nami to już nie jest tak liniowo. Snajper zabił mnie raz jednym strzałem, byłem nieco obity, ale mimo wszystko udało mu się. Mój kompan (tryb co-op) nie zdołał powstrzymać nawałnicy pocisków i również padł.
Sam początek kiedy wysiadamy ze śmigłowca jest już imponujący, gdyż daje możliwość ostrzału z okien, ale również łatwo można oberwać stojąc przy nich. Naprawdę spora różnorodność akcji.
Heh... muszę pospamować bo wyczytałem że DLC na 2h ;P To nie tak- podstawkę można przejść bez większego wysiłku w jakieś 5h wyżynając wszystko i na najłatwiejszym stopniu trudności, ale na Elicie (grałem na tym poziomie dopiero w dodatkach) AI daje popalić pewnie na najwyższym stopniu byłoby chyba niemożliwe ominąć strażnika ;P ja w Więzieniu gdzie mam uwolnić kapitan statku w 1 DLC miałem parcie na niezabijanie i choć było trudno (misję o ledwie 3-5 większych pomieszczeniach) przeszedłem w 2h może nawet ponad a zabijając każdego mogłem to zrobić w kilkanaście minut. Ciągłe save/load mnie wnerwiały, gdy po raz kolejny strażnik mnie zauważył, ale było tak miło unikać ich i przyduszać że powstrzymało mnie to od rozwalania klawiaturki. Reasumując jak ktoś narzeka na długość dLC to niech podwyższy poziom i stara się nie robić rzeźni to wydłuży sobie czas rozgrywki kilka krotnie w porównaniu do "normal"
Właśnie skończyłem kilka dni temu po raz drugi Podstawę, potem przedwczoraj Pierwszy Dodatek i przed chwilą Drugi. Najlepsze DLC w jakie grałem i definitywnie najciekawsza gra w klimacie steam-punk-fantasy a w zasadzie to chyba jedyna w jaką grałem ;P Nie koniecznie chce mi się wymieniać zalety, ale... definitywnie najciekawsze poza skradaniem i walką oraz mocami i gadżetami plus teksty, są "wybory" o których najwięcej mowa w "wiedźmim dodatku". Ja nie zabiłem Dauda grając Corvo- mimo, że wyżynałem wszystkich w pień bez w zasadzie żadnego skradania o tyle Dauda oszczędziłem i grając Daudem robiłem wiele aby zmniejszyć poziom chaosu. Całkiem nieźle to wyszło- życzę dobrej zabawy choć dość krótkiej .
P.S.
Hehehe- niektórzy piszą, że jest "łatwa" ? albo "fabuła do kitu" ? Fabuła jest ekstra, myślę, że "Prototype" wiele zaczerpnął z tej gry (właśnie fabułę a raczej jej przewodni motyw dotyczący mutacji głównego bohatera) . Gra na najtrudniejszym poziomie trudności daje takiego kopa adrenalinowego, że szkoda mówić o niej cokolwiek innego, niż "przerażająco trudna" a jeśli chodzi o liniowość to zapewniam, że w niczym ona nie przeszkadza.
Nie wiem skąd taka rozbieżność ocen- redakcji i graczy. Gracze prawie 8 a redakcja marne 5,5 . Grę miałem z czasopisma (nie piszę jakiego bo nie jestem jak niektórzy tutaj chodzącą/klikającą reklamą) I spodobała mi się od pierwszych sekund. Wspaniały monochromatyczny początek ze świetną grafiką. Potem kolorowa ściana deszczu, która powaliła mnie na kolana dopracowaniem rozmycia tła. Ponadto była to pierwsza od dawna gra, w którą nie mogłem przestać grać,a gdy przestałem nie mogąc pokonać jednego z "bossów" myślałem przed zaśnięciem jak to zrobić. Jedyne co mi się nie podobało to trochę lipne zakończenie choć bardzo trudne przez co ogólnie nie popsuło to zabawy z przejścia gry. Minusem największym był zdecydowanie czas potrzebny na przejście, czyli po prostu zbyt krótka przygoda, ale zdecydowanie wydłużona przez trudne momenty, na których zatrzymywałem się nawet na kilkadziesiąt minut. A w dodatku... niektóre straszne chwile (jak np. w kanałach) były na tyle przerażające, że miałem dosyć i z trudem nie przerywałem rozgrywki. Grywalność 11/10 muzyka i grafika spokojnie 8/10 a pomysł 9/10. Ogólnie oceniam jako mocne 9 na przekór redakcyjnym konserwom.
Grałem chwilę- cały czas ją mam- i po kilku minutach zrobiła się ciekawa. Udoskonalenia (rozwinięcia) zrobione z trochę w stylu crysisa (niektóre!). Silnik graficzny nie zachwyca, ale za to dostajemy strzelankę w mrocznym cyberpunkowym świecie bardziej realistyczną od niektórych nowości jak choćby Syndicate, który na początku powala, a potem staje się nudny i przewidywalny- miałem wrażenie, że gram w Matrix The Path of Neo sprzed lat z lepszą grafiką i bez akrobacji. Cybermancy, z racji pomysłu i możliwości gry w Co zasługuje na 8/10 z racji grafiki oczywiście na nieco mnie (5/10), a jeśli chodzi o grywalność to dam spokojnie 9/10. Nie przeszedłem z powodu starego Medievala i Albion Prelude, którymi się zająłem, ale zapewne wrócę do niej niebawem. Ogólna moja ocena to 7,5/10 i wątpię, abym bardzo się pomylił mimo krótkiej z nią przygody.
No to po tylu głosach że gra gorsza od pierwszej części zdecydowanie wstrzymam się z decyzją zakupu... a naprawdę żałuję bo cholernie chciałem w to pograć- przejdę penumbre i może jak się uda zdobyć to tego "waszego" outlasta ;P
Też czekam z niecierpliwością- mam nadzieję że wersja PL naprawdę będzie dostępna. Mroczny Obłęd był zarąbisty- gra na słuchawkach skutkowała po prostu ustawicznym ich zdejmowaniem a na głośnikach wyłączaniem ich z powodu okropieństw dźwiękowych przy zabijaniu mnie ;/ po prostu za którymś razem miarka się przebrała i dłużej tych dźwięków nie mogłem już znieść! A co do ogólnego strachu to niektórzy twierdzą, że Penumbra Przebudzenie to straszna gra... No ja gram akurat teraz i nie mam takiego uczucia grozy jak w przypadku Amnezji. Po prostu kolejna niby survivalowa gra w której zagadki są tak mało straszne, że aż nie chce się dalej grać (w porównaniu z Mrocznym Obłędem bo tak w ogóle to Penumbra to kawał dobrej roboty) Tak więc- Amnesia MO to zdecydowanie najlepsza gra z tego gatunku jaka się urodziła.
P.S.
Czytałem Opowiadania o Geralcie i Sagę o Wiedźminie, ale w W2 nie ma praktycznie nic ciekawego ani w porównaniu z książkami ani w porównaniu do W1- ponadto zobaczcie na 2 gry- W1 i Assasin 1- jedna i druga zrobione prawie w tym samym czasie a różnice są kolosalne- gdyby nie klimat Jedynki nigdy nie powstała by ta kicha W2. Teraz zaczynam przechodzić od nowa po ponad rocznej przerwie- może tym razem znajdę coś ciekawego i ją ukończę.
P.S.2 - niebywale żałuję, że Andrzej Sapkowski nie jest producentem żadnej z tych gier bo na pewno byłyby wiele więcej warte.
Daję tą 7kę - jak u kolegi wyżej- brak skakania to jednak GŁUPOTA w tego typu grze, w zapowiedziach W2 miał być otwarty świat jak w TES a tymczasem... mamy kilka dużych lokacji. Poza tym wymagania gry są wyssane z palca- świetnie chodzi na moich 2gb RAM (ddr2 wiem wiem- zabytek ;) ) i karcie gt220 1gb więc... skąd te 4gb na WIN7 ?
Ponadto... Wiedźmina 1 przeszedłem jakieś 7 razy, a W2 nie mogłem przejść jeden raz bo mnie nudził...
p.s. Dla tych którzy twierdzą że "przecież to Sapkowski" to prosiłbym o poinformowanie mnie w którym z Wiedźminów w ogóle brał udział i miał jakikolwiek wkład skoro powszechnie wiadomo że go na kasę wyrolowali producenci gry i nie maczał palców w żadnej z nich ostatecznie.
Fajna była do pierwszego bossa- potem trochę nie spodobało mi się,że jestem na dworcu i co chwilę atakują mnie wrogowie wychodzący po kilku przez 2 różne przejścia... no i wspomniany boss- ten Azjata ma nie tylko geny Bruce'a Lee, ale z całą pewnością supermena, spidermana i batmana - nie chciałem obrazić żadnego z nich! Liczyłem na znacznie więcej- gra wciągnęła mie po pierwszej minucie, ale nie mogłem grać (za mało ramu i się cięła) teraz jestem rozczarowany choć pewnie i tak przejdę do końca.
@FanWiedźmin - hahaha no ja grałem w słuchawkach ale nie zawsze umiałem po ciemku- pamiętam jeden pochmurny i chyba deszczowy dzień kiedy mieliśmy pozasłaniane okna i zaczęliśmy w to grać- po prostu HORROR hahaha :D jeśli chodzi o słuchawki to moją lubą niemal zmusiłem do ich założenia i nawet dzieci co chwilę przybiegające z czymś tam nie były w stanie popsuć klimatu, a raczej wytrącić z przerażającego osłupienia.
P.S. dla tych co się zastanawiają nad kupnem/grą :
Jeśli chodzi o strach to ta produkcja straszy jak żadna inna w jaką grałem i daje multum emocji- od przerażenia, przez irytację kolejnymi niepowodzeniami, aż po niedosyt, gdy (z zamkniętymi oczami i zatkanymi uszami) ją przejdziemy. Na prawdę momentami, gdy dopadał mnie potwór i wydawał te dźwięki... po prostu zatykałem uszy lub zdejmowałem słuchawki. Przerażenie nie do opisania.
Majstersztyk- od połowy, czyli do czasu kiedy brzemieniem strachu dzieliłem się z moją panną zacząłem grać na pałę bo za bardzo byłem przerażony :D Potem też czasami grała i zapewniam, że nie było lekko na to patrzeć jak się skrada korytarzami i gdzieniegdzie widzi monstra... 10/10
prosta, ale nawet wciągająca gra- daję 7/10 (głównie za klimat - dźwięk/obraz) który daje pietra ;P
A ja się pytam skąd te wymagania ???!!! przecież mi to szło płynnie przy najwyższych ustawieniach na 2 giga ramu !!!
na Twoją pozycję i napierdziela jednak na ogół nawet jeśli wie, że jesteśmy za jakimś obiektem to i tak daje nam sporo czasu na wyeliminowanie zagrożenia. Reasumując - Chaos Theory to gra, w której mogłem godzinę bez znudzenia spędzić na obmyślaniu i próbowaniu różnych dróg wyeliminowania wrogów po cichu, a tutaj jest to na ogół zbędne, a poza tym jeśli tam było Wiele opcji zabicia kogoś (np. z dachu, z rynny, zza okna, strzałem/granatem lub z innego daszku, lub zza rogu etc. etc.) to tutaj są 2 opcje, albo strzał w łeb albo wchodzimy po rurze i zrzucamy się na niego... a jeśli mamy "aż" tyle opcji to gra przestaje być zaskakująca i tak się niestety stało - jak dla mnie po jakichś 3-4 godzinach. Ocena (za ładną grafikę i parę innych wyżej wymienionych detali) 7/10 - Chaos Theory zdecydowanie 9.9/10
Pierwsza gra z serii w mojej przygodzie ze splinterem to Chaos Theory- i dowolność eliminowania wrogów, typowa skradanka plus momentami nieoczekiwana akcja były niesamowitym zaskoczeniem dla mnie (wcześniej niezbyt lubiłem takie gry) Nie kupiłem CT w sklepie tylko z cd-action'em- i chwała im za to, że ją dołączyli. Tutaj jednak (Conviction) się zawiodłem- nie ma już tak typowej skradanki, nie ma łażenia po niemal każdym daszku, światło nie odgrywa już takiej roli, a trupów nie można ukrywać. Jest to totalnie uproszczona wersja ct z wyeliminowaniem wielu dróg na zabicie każdego guarda. Tutaj, albo headshot, albo "C" przed nim i koleś nawet nie odsuwa się żeby go nie dorwać i nie wali serią uciekając (co byłoby logiczne skoro ma broń) tylko niemal bezruchu czeka aż mu się walnie w grdykę albo nerkę. Poza tym, może nie "za dużo" strzelania, ale mogłoby być więcej opcji poruszania (tutaj nawet nie można na samochód wejść lub wczołgać się pod niego, aby ukryć się przed strażnikami. Za to na pewno na plus jest grafika (piękna jak na 210 rok) i dynamika (tylko, że niekoniecznie w tej grze dynamika jest ciągle wskazana). Aha... i jeszcze sporym plusem jest dość agresywne AI, które wbiega na Twoją pozycję i napierdziela jednak na ogół nawet jeśli wie, że jesteśmy za jakimś obiektem to i tak daje nam sporo czasu na wyeliminowanie zagrożenia. Reasumując - Chaos Theory to gra, w której mogłem godzinę bez znudzenia spędzić na obmyślaniu i próbowaniu różnych dróg wyeliminowania wrogów po cichu, a tutaj jest to na ogół zbędne, a poza tym jeśli tam było Wiele opcji zabicia kogoś (np. z dachu, z rynny, zza okna, strzałem/granatem lub z innego daszku, lub zza rogu etc. etc.) to tutaj są 2 opcje, albo strzał w łeb albo wchodzimy po rurze i zrzucamy się na niego... a jeśli mamy "aż" tyle opcji to gra przestaje być zaskakująca i tak się niestety stało - jak dla mnie po jakichś 3-4 godzinach. Ocena (za ładną grafikę i parę innych wyżej wymienionych detali) 7/10 - Chaos Theory zdecydowanie 9.9/10
W tej grze nie ma 3d tylko jakaś namiastka ;/ kamera sztywna tylko można dookoła nią obracać... no dobra niby to się nazywa 3d ale takie 3d sprzed 112 lat mniej więcej więc... to po prostu totalna porażka... pełno bugów, i debilna kampania- jak zawsze jedynie poziom trudności w następnych odsłonach kampanii rośnie dlatego tylko, że wróg ma więcej jednostek a my mniej czasu lub miejsca na rozbudowę... i to tyle ;/ w starej grzez knights & merchants był element taktyki (prawdziwej!!!) cios z boku +20% do obrażeń z tyłu x 2 a szarża rycerzy też coś tam dodawała a tu po prostu debilizm po raz 3ci... o ile poprzednie części były wydawane jakiś czas temu to 3 powinna już dorównywać takiemu choćby total romowi (mówię o jego pierwszej części) albo Królowi Arturowi (również chodzi mi o jedynkę) i wtedy byłoby zajefajnie ale tu jest rozpacz i niewiedza programistów hliphlip ;/
O rany, myślałem że 3 część będzie lepsza nie tylko pod względem grafiki od pozostałych (pierwszą tego typ[u grą dla mnie był Knights & Merchants a potem Twierdza 1 itd. ) ale tutaj grafika i tak leży jak na rok wydania, gra powinna kosztować maks 10 zł (bez grosza ;) ) a formacje powinny być nieco bardziej rozwinięte... poza tym kuleje pod względem bagów których nie było w poprzednich częściach (nie pamiętam przynajmniej...) żołnierze się zacinają i ch... i nie idą o krok nawet dalej mimo różnych kombinacji... jednym słowem lipa. Poza tym jeszcze jedno (to co w każdej Twierdzy mnie wnerwiało po jakimś czasie) kampania jest co raz trudniejsza tylko przez to że wróg ma co raz więcej jednostek a my mniej (trudniejsze zdobywanie surowców lub mniej miejsca na rozbudowę itd. co przekłada się na mniej jednostek w określonym czasie)
P.S. Sam klimat świetny i grafika również, ale tak jak wyżej - nie ten system walki- nie lubię jatek i hektolitrów krwi, ale tutaj walka (samo słowo kojarzone z czymś dynamicznym, emocjonującym) została zrównana do partii szachów- uwielbiam szachy, ale jak chcę w nie pograć to wyciągam planszę i gram lub odpalam z kompa. 3/10 za "walkę" a reszta 8/10 więc średnia to jakieś 5.5
No nie... dobrze, że gry nie musiałem kupić bo bym się zawiódł- absolutnie nie podobają mi się gry w których walka jest "planowana" a potem tylko postać odgrywa zaplanowane ruchy- fakt to ciekawe podejście do tego tematu, ale jest mało rzeczywiste... ktoś tam pisa o Dishonored- gra o niebo lepsza i z ładniejszymi widokami ;P poza tym co to za gra akcji jak tej akcji się nie czuje bo jest zaplanowana z góry ? można coś tam zmienić ale twoje kliknięcie na myszy nie odwzorowuje 0,01 sekundy później ruchu postaci i to ta bieda...
Ogólnie gra jest (przynajmniej dla mnie ) niezwykle trudna. Nie chodzi o skomplikowanie lecz o trudność AI. Szybko odkrywają nowe technologie a ja zostaję w tyle. Dawno już tak nie miałem w żadnej strategii. Do tej pory njawięcej grałem w Civilization IV (zaczynałem od pierwszej części) i żadna turówka kosmiczna mnie nie wciągnęła a tu mam niespodziankę :) Gra nie obfituje w akcję (dopiero około 130 tury mam problemy militarne) nie obfituje też w dyplomację... na tym polu Civ 4 wygrywa. Ale jeśli chodzi o budowę nowych jednostek wojskowych to pole manewru jest niemal nieograniczone i na pewno jest kluczem do wygranej. Nawet niewielka zmiana w budowie statku może oznaczać zwycięstwo lub porażkę podczas wspaniale zwizualizowanych batalii. Klimat jaki poczułem grając w pierwsze ES towarzyszył mi jakieś... 20 lat temu kiedy to rozpoczynałem przygodę z Civilization 1 (wtedy jeszcze nie miała numerka :) ) Odkrywanie zupełnie nowych pól rozgrywki daje niewiele więcej jak... SATYSFAKCJĘ bo pierwsze zwycięstwo militarne na pewno na długo zapamiętam. Brakuje wielu rzeczy, ale i tak jest świetnie. Choć... naprawdę dyplomacja mogłaby nie być uzależniona od takiej masy technologii. Jako Imperium (civilizacja, która jednak wyrusza w kosmos powinniśmy mieć opracowane pierwsze protokoły dyplomatyczne/ lingwistyczne ułatwiające nam komunikację a tu kicha. Gra bez dyplomacji wiele tracji i datego daję o 1 punkt mniej niż maksimum. Pozdrawiam :)
Gra jest lepsza niż Dark Sector czy Dark Messiah (zresztą ten ostatni twórców Dishonored). Po prostu można wejść niemal na wszystko, wskoczyć, zmieścić się w wąski kanał albo szparę między kratą (umiejętność zmiany w zwierze- szczur) lub iść do celu na 2-3-4-5!!! sposobów! bez kombinacji też wyjdzie na Hard'zie, ale sieczka to nie najlepsze rozwiązanie jak nie umiemy wykorzystywać z głową umiejętności ;) każda jedna ma super opis ze wskazaniami na strategię co pomaga baaardzo w domyśleniu się kiedy jeszcze nam przyjdzie z niej skorzystać. A grafika? moja panna zachwycała się widokiem miasta i wody na horyzoncie o poranku lub zachodzie słońca. Dźwięk to też rewelka. A zróżnicowanie przeciwników i broni, mocy oraz dróg do wyboru daje minimum kilkanaście sposobów pokonania adwersarzy za każdym razem nieco zmienione przez ich poruszanie się. Strażnik potrafi np. pogwizdywać wesoło przy scianie co uniemożliwia zajście go od tyłu a 3-4 savy pod rząd tego nie robił ;)
Powiedzmy to szczerze- gra to nie tylko grafika czy engine- gra to (dla mnie!) klimat jaki tworzy.
Lucius to jedyna taka gra jaka została stworzona. Nie gramy jakimś zabójcą, płatnym mordercą czy innym kolesiem, który ma jakiś sensowny cel aby dopuszczać się zbrodni. Lucek robi to po prostu z miłości do krwi i lubuje się w zabijaniu. Wcielenie się w postać 6-7 latka Pana Mordu i Syna Szatana to miodzio. Bagi graficzne ani razu nie popsuły mi rozrywki a podpowiedzi z pierwszego prezentu były ZAWSZE precyzyjne choć owinięte w metaforę.
dodam jeszcze jedno- ok jest A, B i C i tak trzeba zrobić, ale jest to gra pint&click w 3D a dodatkowo okraszona świetnymi efektami dźwiękowymi i grafiką wszelkich świetlnych efektów.
Jednym słowem- 11/10 ;)
Właśnie doszedłem do ostatniej "misji" i dałem sobie chwilowo spokój. Piszecie, że gra jest liniowa- zgoda, że słaba grafika- ok też prawda oraz wiele innych rzeczy na minus.
Jednak z zapartym tchem niemal jednym zamachem ją przeszedłem (prawie) . Nie było tak wspaniałej gry osadzonej w "realnym" świecie, gdzie wcielamy się w samego syna Diabła i robimy naprawdę złe i podłe rzeczy. Nie mówię o grach typu assasin czy innych tego typu, gdzie wcielamy się w rolę kolejnego mordercy tylko o 6 letnim chłopcu, który nie jest zły bo morduje tylko dlatego, że kieruje nim Diabeł i to on go napędza. Nikt nie porwał nam albo nie zabił kogoś bliskiego i teraz się mścimy, albo mamy do wykonania brudną robotę, aby ktoś mógł spać spokojnie. Jesteśmy małym ale bardzo potężnym koszmarem, który bez żadnych skrupułów wykorzystuje ludzkie słabości do popełniania kolejnych wyrafinowanych morderstw i takiej gry NIGDY jeszcze nie było a jest to właściwie spełnienie marzeń każdego kto choć raz chciałby wcielić się w tego na wskroś złego bohatera.
Jasne! nawet w Star Wars można (force unleashed) stanąć po stronie "zła" ale to (mimo iż jestem fanem Star Wars ogólnie) nie jest takie samo zło jak tu w Luciuszu.
Myślę nawet że ktoś kto stworzył tą grę (mimo, że wzrorował się na Omenie) dał pokaz swojego porąbanego umysłu i chyba tylko ktoś równie porąbany może czuć satysfakcję z wykonywania kolejnych... zadań ;)