Ja rozumiem, że clickbaitowy tytuł musi się zgadzać w dzisiejszych czasach, ale autorowi się chyba gry pomyliły, subiektywność reportera powinna jednak znać jakieś granice...
"TRAGICZNA" premiera? Niby gdzie? Z której strony? Gra miała wyjść o 20, i faktycznie miała obsuwę - dało się zalogować o 21:30. Całe 1,5h po czasie. Ale po zalogowaniu ciurkiem dało się grać. Bez problemów, bez lagów, bez rubberbandingu, bez powtórnego wyłączania serwerów. W ciągu 24h miałem 2 disconnecty, oba do menu wyboru postaci - nie musiałem się nawet ponownie logować.
A do czego my to porównujemy? Pal sześć to nieszczęsne D4 w którym dzień po premierze DODATKU nie można się było dostać do gry. Last Epoch było praktycznie niegrywalne jeszcze tydzień po premierze - bo lagi, nie rejestrowanie wydarzeń, itemów, hitów, questów etc. Idąc trochę dalej od gatunku Lost Ark miało problemy z ograniczoną ilością miejsc na serwerach jeszcze 2 tygodnie po premierze, aż hype podumarł.
A Ty chcesz chłopie nazwać (jednorazowe) 1,5h opóźnienia i brak realnych konsekwencji gameplay'owych "tragedią"? Halo dziennikarska obiektywność? Halo kontekst? Może jednak trochę sobie stonujcie te tytuły?
Moim zdaniem to wszystko sprawa drugorzędna. Wygląd postaci biegających wokół ma naprawdę minimalne znaczenie. Kto faktycznie zwrócił uwagę na jakąś naklejkę na broni sojusznika przebiegającego mu przed t warzą niech pierwszy rzuci kamieniem.
Ale zgodzę się niestety, że klimatu nie ma. Ale to nie wina customizacji ani upgrade'ów do broni (na które możemy narzekać, ale ledwo się je w grze zauważa). To kwestia czysto gameplay'owa. Battlefield był zawsze tym, co obiecywała jego nazwa - polem bitwy. Można się było skradać obrzeżami, snajpić z daleka, albo wlecieć z buta na regularny FRONT - jakiś konkretny obszar, który akurat w tym konkretnym meczu na tej konkretnej mapie usytuował się przez rozwój sytuacji w konkretnym a nie innym miejscu i mógł się przesuwać. Tak było w BF3, w BF4 i bardzo fajnie było to widać w BF1 (chociaż samoloty OP i wszędzie nadespam). W BFV tego po prostu... nie ma. Nie spotkałem się z tym ani razu. Grałem ładnych kilka godzin, i za KAŻDYM razem mapy były... pustawe. Serwery pełne, 64 graczy jest, ale nie ma tego uczucia wojny, zaszczucia, adrenaliny w żyłach. Nawet na Operacjach, gdzie wszyscy powinni się skupiać na tych samych celach. To bardziej wygląda jak wspomniany w artykule airsoft... Pod warunkiem, że ponad połowie graczy w ostatniej chwili "coś wypadło".
Mapy są chyba mniejsze niż w BF1 ale i tak ma się wrażenie, że nikogo na nich nie ma. Rozgrywka jest... opieszała. Balans woła o pomstę do nieba (ANI RAZU nie widziałem, żeby atakujący na Narviku wygrali mecz). Tutaj leży pies pogrzebany, IMHO. Nie w customizacji, tylko w gameplay'u.