Ogrywane na bazowym PS4 i na kilkuletnim PC z GTX1060 z Intel Core i7 16 GB RAM i... wersja na PS4 jest może i mniej imponująca wizualnie ale mimo ograniczenia do średnio stabilnych 30 FPS (przypomnę że na PS4 nawet ex'y gubiły klatki - Bloodborne) BARDZIEJ STABILNA. Albo to zasługa wyjątkowego szczęścia i że gra postanowiła mi się na 'peesczwórce' nie wykrzaczać specjalnie. Bugi też nie były jakieś totalnie nagminne ale gra była regularnie aktualizowana więc może to zasługa starań RED'ów.
Także zaczynam odnosić wrażenie iż hejt jest wręcz sztucznie pompowany przez jakichś tzw. "onych".
Zaś moje odczucia wobec obu wersji są zaskakująco pozytywne.
Przede wszystkim to co widać po CP2077 to to że to dzieło bardzo ambitne i czuć w nim coś czego brakuje większości produkcji AAA - pasję twórcy i mityczne "coś więcej".
Mimo iż nie wszystkie elementy gameplay'u nie są innowacyjne i są powtórką z tego co częste w innych produkcjach to tu rozwiązane są one "po swojemu" i sprawnie splecione z innymi. Gram ma specyficzny vibe takich stareńkich tytułów jak m.in Vampire: Bloodlines (co zdaje się być irracjonalne ale kto zagrał pewnie przyzna mi rację, choć dla mnie też jest to niezrozumiałe).
Na plus:
- fabuła, zakończenia, dialogi/wybory w formie "pól minowych" (nie wiesz kiedy coś jest istotne... a kiedy nie do końca... lub to zapychacz zrobiony by brzmiał "cool"), splecenie losów bohaterów tak by miały wpływ na to jak to się zakończy dla bohatera i jak skończą oni sami. Gra nie stroni od dylematów, choc mogłoby być "mocniej". Dodatkowo mamy do czynienia z osobista historią, a nie kolejnym nadętym RPG w którym ratujemy świat/ludzkość/uniwersum.
Tu ratujemy "własną duszę". Czasem jest bardzo osobiście i intymnie w pewnym sensie (nie tylko w romansach).
- erpegowość - zarazem plus jak i minus. Plus bo daje więcej możliwości i swobody niż Wiesiek 3 jeśli chodzi o rozwój V - skrajne buildy sprawdzają się równie dobrze jak te bardziej zrównoważone. Także jeśli postawisz np. na hackowanie to pomijając kilka momentów możesz wrogów "zahackować na śmierć" i być przy tym naprawdę OP. Jednocześnie bohater/ka jest na tyle nieokreślona by każdy mógł wejść w jego buty - a także na tyle określony by być ciekawą postacią. Fajnego smaczku nadają też linie związane z pochodzeniem V... choć zdają się nie mieć sporego znaczenia dla fabuły... za to pogłębiają immersję. Fakt nie jest to Neverwinter czy inne Pillarsy... ale na tle Wiedźmina czy innych mainstreamowych RPG jest bardzo dobrze i... naturalnie.
- postacie. Ciekawe, żywe, nie jednowymiarowe. Ich losy splatają się z historią V w ciekawy sposób na ogół.
- System walki. Duży plus za dany nam wachlarz możliwości jak sobie radzimy ze starciami choć broń miała wypada mniej elegancko niż palna. Świetne też jest to że
CP2077 to bardzo kompetentna skradanka z dopracowanymi mechanikami skradania które w połączeniu z odpowiednim buildem pogłębia to odczucie (pomijając fakt że niektórych przeciwników nie powalimy mając zbyt mało tężyzny fizycznej etc. Ale czy to minus?).
- Wizualia. Jako że ogrywane na średniej świeżości sprzęcie to gra nie miała okazji w pełni rozwinąć skrzydeł jednakże kierunek artystyczny i design to coś w czym można się zakochać. Widać pomysłowość, dbałość o detale i szacunek do pierwowzoru. Mocno wpływa na budowanie klimatu.
NIE MA innej gry która sprawiłaby wrażenie miasta które może w praktyce pomieścić masę ludzi i tak monumentalnymi drapaczami chmur. Ale screeny same za siebie raczej mówią.
- Udźwiękowienie. Wszystko gra! Z*jebiście gra! Zarówno OST jak i utwory radiowe są klimatyczne (tak dobre by część z nic zasiliły moją playlistę poza grą ), pukawki mają "moc", efekty toczenia stosowne etc.
- KLIIIIIIIMAT!!! (tak rzadki dziś... trzeba coś dodawać)
- IMMEEEERSJA!!! (choć niszczona przez technikalia)
- wehikuły, model jazdy (raczej osobiste wrażenie, a i tak preferuje motocykle)
Na minus:
- Totalnie głupi system policji. Na tyle "pro" by potrafić się zespawnić za twoimi plecami i w kilka sekund zabić jeśli jesteś gapą. Na tyle głupi by nie móc ruszyć za tobą w pościg. Ucieczka udają się gdy tylko znajdziesz się wi przecznice dalej i sprawy jakby nie było. Słabo.
- system leczenia. Powinno się ograniczyć posiadane przez V inhalatorki. Sprawia to że gra jest dziecinnie łatwa nawet popsutą (Powtórka z Wiedźmina 3 w pewnym sensie).
- ruch uliczny. Pozostawiając wózek/motor na ulicy tworzymy korek który będzie czekał aż łaskawie przeparkujesz pojazd by komunikacja wróciła do normy. Wystrzelenie choćby jednego pocisku powoduje że cały ruch ustaje... a "manekiny" w samochodach wysiadają z aut i kucając przy ich kołach niemal synchronicznie. Zaś gdy patrzysz przez karabin snajperski na przemieszczające się po mieście samochody ze sporej odległości widzisz iż to jedynie atrapy niskiej rozdzielczości (jednym słowem - bieda).
- BUUUUUUGI... choć osobiście u mnie jakieś rzadkie i niepsujące rozgrywki. (ale widok zapadniętego po kolana w ziemi Srebrnołapkiego z butami na tychże, tylko dlatego że ty kucałeś przed dialogiem... niezapomniany)
- Manekiny na ulicach. Cóż przechodnie to w zasadzie jedynie dekoracja która możesz sponiewierać (mi to osobiście nie przeszkadzało specjalnie).
- "W Night City styl to wszystko." Ale ty drogi bohaterze skończysz ubierając się jak menel bo statystyki tego t-shirtu i tamtej śmieciowej bluzeczki są lepsze niż twoja stylowa kurteczka... don't fight it. Nie zapomnij włożyć jeszcze obskurnych okularów bo mają dobre staty i cybersamurajskiego hełmu...
(Przypomina mi to pokazy mody z tymi źle dobranymi ciuchami w które nikt się nie ubiera... albo nie nosi ich w ten sposób)
- Prywatnie - ilość podobnego, śmieciowego lootu. Ale to zależy od gustu... ja nie lubię looter-shooterów.
- Mapa to niezły bajzel.
- Ustawianie tego samego przycisku pod kucanie, pomijanie dialogów to grzech przeciw ludzkości i bestialstwo w czystej postaci.
- Minimapa podczas kierowania samochodem... nie oddala się gdy nabierasz prędkości... CDPR dlaczego...? To jest dziecinnie proste przecież do zrobienia...
Więcej nie pamiętam... Ale CP2077 ale zakochałem się w tym kawałku kodu. To mega-ambitna gra... za ambitna. To co mi przychodzi do głowy, to przypowieść o Ikarze. Chłopaku który chcąc wzlecieć zbyt wysoko, zbyt blisko słońca zniszczył -swe skrzydła zlepione woskiem i zobaczywszy ten piękny widok z góry... równie pięknie walnął o glebę xD Ale cóż to był za lot, cóż za upadek. Cytując jeden z utworów zawartych w grze.
"a thing of beauty - i know
will never fade away
what you did to me - i know
said what you had to say
but a thing of beauty"
8/10
(choć pewnie na lepszym sprzęcie i 9 byłoby uzasadnione)