Próbowałem w nią grać z rok temu i bugi mnie pokonały. Czy wyszły już patche umożliwiające normalne granie? Bo sama mechanika i sposób gry nie da idiotów był zachęcający.
Wszystko pięknie, ale z fabułą nawet po zakończeniu gry nie wiem o co chodzi. Nie zrozumiem nigdy Japończyków.
Ostatnia warta straty czasu AC, to Revelations. Potem już sam kał. "Smaczki" z tej recenzji (sytuacje gdzie nie zabijesz ukrytym ostrzem) wskazują, że to też będzie kolejny kał. Szkoda
Gra tylko potwierdziła, że cyberpunk nie jest dla mnie. Koncepcja wspomnień mocno naciągana, ale jakoś przeżyłem, choć cały czas czułem się nieswojo wśród tego syfu, natłoku wszechobecnego badziewia itd. Irytowała mnie też mechanika walki, nie tyle sam koncept, który jest całkiem fajny, ale nieregularność w "słuchaniu się" bohaterki. Raz zaczynałem kombinację i wszystko fajnie wchodziło, ale drugim razem nie załapywało i w konsekwencji stałem jak ciul zamiast wyprowadzić cios. Liniowość mi nie przeszkadza, bo mam w dupie modę na sandboxy z dennym GTA V i nudnym do porzygu Skyrimie. Przeszkodził po prostu klimat, który nie jest dla mnie. Już przy Dishonored się męczyłem, ale skradanki, to moja ulubiona forma gier, więc przeszło. Tutaj taka platformówko - zabijakowo - trudno co powiedzieć gra nie spodobała mi się. Nie będę jednak zaniżał zbytnio, bo gra zrobiona ładnie, na pewno sporej rzeszy ludzi się podoba i jeśli ktoś lubi cyberpunk, to na pewno powinien zagrać.
Gra jest absolutnie świetna. Twórcy nie zapomnieli o niczym. Niestety jak w przypadku gry Paradoxu o budowaniu metropolii, wszystko jest tak mega dopracowane i spokojnie można młócić w scenariusz kilkaset godzin, że po prostu nie mam czasu. :) Mimo wszystko jak ktoś ma sporo wolnego czasu, chce trochę "ponolifeować" i lubi strategie, to polecam. Super tytuł!
Kilka postów wyżej napisałem opinię raczej niepochlebną. Jak 30.12 dałem sobie z grą spokój, tak mój charakter dał się we znaki i usiadłem do niej na drugi dzień, zacząłem grę od nowa inną klasą i... PYKŁO! Na początku było nadal trudno, ale potem odpowiednia strategia, obczajenie przeciwników i w pewnym momencie orałem wszystkich aż miło. Niedoświadczonym dam radę. Nie zaczynajcie od łotrzyka, bo mechanika walki i zachowanie wrogów was zabiją i zniechęcą. Silny woj z czymkolwiek dwuręcznym i ciężką zbroją daje odpowiednią wytrzymałość, żywotność i obrażenia. Jak już ktoś ma parcie na kolejne klasy, to niech najpierw nabierze ogłady i potem porywa się na bardziej skomplikowane kombinacje (walka dwiema broniami, lekka zbroja). Na pewno warty rozważenia jest kleryk władający bronią ze skalowaniem do wiary w połączeniu ze średnią zbroją i magią. W każdym razie summa summarum okazało się, że problemem nie były błędy gry, a moja własna ułomność i brak doświadczenia. Jak ktoś poświęci czas na rozkminę i lubi dobrą mechanikę walki (ciekawe kombinacje, różne bronie i style), to grę polecam bez dwóch zdań. Nie daję jednak super dużej noty końcowej, bo dodatek Labirynt słaby i wkurzający (nagrody po nim są gorsze niż to co masz na sobie - to jest najgorsze), a sama fabuła średnia. Niezła, nie słaba - tak no średnia. Ujdzie, ale bez szału. Mimo wszystko warto zagrać.
Nie mam nic do poziomu trudności, wręcz przeciwnie - im trudniej i muszę poświęcić czasu na ogarnięcie mechaniki i wrogów, tym lepiej. Problem jest niestety taki, że nie bardzo byłem w stanie przeskoczyć pewne założenia gry, o których sporo osób pisało. Generalnie moim zdaniem największym problemem jest połączenie respawnu przeciwników z trudnością niektórych. No bo biegniesz i orasz wszystkich, do każdego musisz się przyłożyć, a tu nagle wskakuje dwóch tarczowników i może tak wyjść, że jest śmierć, bo walka z takimi typami jest strasznie nużąca. Ale ok, można przeboleć trudność, jednak jeśli wracasz do punktu zapisu i znów masz orać wszystkich i znów siepać się z tymi tarczownikami, to człowiekowi się najzwyczajniej odechciewa - nie trudności, tylko powtarzania tego samego wiele razy. Do tego koszmarnie wygląda walka w korytarzach i oznaczanie wrogów, bo nie wiesz czy go oznaczyłeś czy nie i jebiesz jak cepem. Na razie daję sobie spokój, żeby odsapnąć i nabrać chęci, bo chcę temu tytułowi dać szansę.
Absolutnie świetna gierka. Przyznam się, że jest tak rozbudowana, skomplikowana i z wieloma możliwościami rozwiązań, że jest po prostu dla mnie nie do ogarnięcia - za mało mam czasu. Pograłem trochę, dobiłem jednym miastem do 7000 i zakończyłem. W sumie szkoda, bo polecę ją każdemu, podczas gdy sam umoczyłem tylko dziubka minimalnie.
Niestety ogólnie seria jako całość mnie nie urzekła. Jedynka była tak dramatycznie monotonna, że nie dałem rady jej ukończyć i olałem całość. Dwójce dałem szansę dopiero w tym roku (po tylu latach), po przeczytaniu fabuły jedynki i na szczęście okazała się mistrzostwem - scenariusz, klimat, muzyka - wszystko pięknie. Brotherhood i Revelations podobny poziom. Tak się napalałem na 3 jako na kontynuację działań Desmonda i niestety wyszła tragedia. Rozumiem, że nie gra się tym całym Haycośtam, ale ta postać jest dla mnie tak odpychająca, że nie dałem rady przejść trzeciej sekwencji i dojść do głównego tego Connora czy jak mu tam. Nie będę wspominał o beznadziejnych kontrolerach na PC i nudnej do bólu scenerii XVIII - wiecznej Ameryki Północnej. Co mnie jednak zabiło i przelało czarę goryczy, to metodyka walki z wilkami. Nienawidzę tego padowego siekania na refleks - totalnie w oderwaniu od normalnego sterowania. Ogólnie niestety na tym kończy się moja przygoda z serią AC - Altair jako postać być świetny, Ezio mistrzostwo, ale teraz doświadczyłem tak dramatycznego spadku grywalności, że nie ma opcji, żebym do tego usiadł ponownie. Może znów za kilka lat spróbuję, ale coś wątpię, bo jak czytam o tych nudnych indianach i jakichś piratach, to mam nudności. Tyle