Jak uwielbiam Dooma Eternal, tak dodatek mnie strasznie zawiódł. O ile podstawkę przeszedłem z żądzą krwi w oczach, tak przy TAGp1 czułem zmęczenie i brak chęci do dalszej gry. Każdy z trzech poziomów zostawiał mnie z myślami w stylu "Niech to się wreszcie skończy" i "Twórców chyba do reszty posrało". To trochę tak, jakbym oglądał 5-godzinną wersję Avengers Endgame. O ile samo Endgame jest świetnym filmem, tak tylko najbardziej zatwardziali zapaleńcy byliby w stanie to wytrzymać.