Bez bicia przyznam, że zawsze staram się wybierać klasę w stylu łotrzyka, zwłaszcza złodzieja. Co prawda, często jest to zajęcie hoobystyczne, bo nie da się przejść gry otwierając zamki. Z drugiej strony, gry często traktują łotrzyków po macoszemu - walcząc z "bossem" często od razu jesteśmy przez niego widziani, co na dobrą sprawę odbiera klasom korzystającym z tych rozwiązań najpotężniejszą broń. Ale na przykład Skyrim przegięło w drugą stronę. Zabijanie smoków jednym atakiem z ukrycia? Czemu nie!
Gry mówiliście o karze za kradzież, właściwie powinno się mechanicznie karać tylko to, co zostało zauważone. Głodująca dziewczynka byłaby idealnym rozwiązaniem, ale tylko fabularnym.
W kwestii otwierania zamków, chyba najbardziej skłaniałbym się systemowi z Morrowinda, albo Fallouta NV. Nie rozwijałeś umiejętności? Nie otworzysz. +Zaklęcia otwierania zamków z Morrowinda (które były jednak trochę zbyt proste do rzucenia). Gdyby dodać do tego zależne od siły wyważanie drzwi toporem czy zwyczajne rozwalanie skrzyni byłoby idealnie, można by nawet dodać procentową szansę na zmniejszone łupy z racji "przypadkowego uszkodzenia". Zręcznościowa gierka na otwieranie zamków z TES IV & V była naprawdę prosta do opanowania i czyniła umiejętność otwierania zamków niepotrzebną. Jeszcze gorzej (prościej) było w Gothicu... Cały czas mam karteczki ze spisanymi kombinacjami do kufrów (Gildia złodziei pod Khorinis <3).
Następny temat? Tak jak mówi @psychoteen.
Oczywisty wybór dla mnie - Thief. Dlaczego? Grałem niestety tylko w Deadly Shadows, jednak żadna gra tego typu nie dorastała mu do pięt. Przede wszystkim niepowtarzalny klimat, po drugie trudność. Dishonored na najwyższym poziomie trudności, bylo prawie dziecinne. Czego oczekuję po Thief'ie? Że będzie takim Dark Souls'em, wyzwaniem. Poza tym wszelkiego typu video promujące są jak najbardziej zachęcające.
Kawał dobrej (ciągle w trakcie!) roboty. Dużo (prawie wszystko), idzie osiągnąć grając absolutnie za darmo. Bardzo przyjemna gra, ciekawy pomysł (trochę kojarzy mi się z Mass Effect), ciągły rozwój gry. Do gry ciągle dodawany jest nowy ekwipunek, czy też nowe lokacje. Tu nie ma zasłaniania się wersją "beta", gra ciągle idzie przodu. Oczywiście, zdarzają się błędy, ale nie uprzykrzają one rozgrywki w zbyt znacznym stopniu. Minusy? Rzadkie, ale pojawiające się raz po raz błędy, uniemożliwiające wykonanie misji. Ponadto najnowszy Warframe, Nova - zniszczyła cały balans rozgrywki, w stosunku do innych "postaci" jest zdecydowanie zbyt silna. Bardzo dobra gra, najlepszy Free to play w jaki grałem.
Gram od jakiegoś tygodnia. Ocena? Bardzo dobra. Gra się bardzo przyjemnie, trzeba się jednak przyzwyczaić do klimatu gry. Dla nowych graczy dostępne są serwery, na których mogą grać tylko niskopoziomowi gracze (1-10). Level'uje się naprawdę szybko, po przejściu na poziom zdobywamy ulepszenia na około 3 dni. Przez te 3 dni spokojnie nabijemy kolejny poziom. Dzienne (i nie tylko misje) też są bardzo dobrze zrobione, dostarczają nam przedmioty (na przykład na tydzień), które dostępne byłyby dopiero za 15 poziomów. Pay to win? Nie. Tak na dobrą sprawę to żadnych niesamowitych ulepszeń nie można kupić tylko za prawdziwe pieniądze. Często widzę niskopoziomowych graczy, którzy stoją w rankingu wyżej niż osoby z wykupionym sprzętem. Pierwsze skojarzenie? Brink. Gra naprawdę warta pobrania i spędzenia nad nią (dłuższej) chwili.
Szczerze? Gra dobra do pogrania, zachwycanie się nad nią nie ma sensu. Jedyne, co w tej grze dobre, to system osłon i umiejętności poszczególnych klas. Minusy? Fatalny launcher (wymaga Internet Explorera, często się psuje), matchmaking to po prostu dno - nie masz wpływu na absolutnie żaden aspekt. Balans - kolejna porażka. Gracze z piątego poziomu grają z 30. Gdzie tu sens? Ostatnio poważniejsza zmiana w grze trochę to poprawiła, ale wciąż najlepszym snajperem jest specjalista z ostatnią bronią. Rozwój gry? Minimalny. Od jakichś 220 dni w grze zostały dodane dwie mapki. W sumie jest ich bodajże 7. Ubi totalnie olewa szarych graczy, właściwie jedyne co robią, to dodawanie nowych zestawów za niebotyczne sumy, bądź za niewielką opłatą z prawdziwych pieniędzy. Ciągłe lagi, błędy. Krycie się za betą? Żadna wymówka, przez 200+ dni można by w końcu wprowadzić jakąś znaczącą zmianę. Podsumowując - free to play, szału nie ma, warto pobrać i samemu się przekonać.
W mojej głowie toczył się zacięty bój pomiędzy nowym Splinter Cellem, a The Bureau, w wyniku którego zwycięzca mógł zostać tylko jeden. Jak dla mnie - The Bureau: XCOM Declassified bez wątpienia zapowiada się na najlepszą grę sierpnia. Skąd taka opinia? Ta gra, przynajmniej z różnych recenzji, w pierwszej kolejnośc będzie stawiała na umiejętnościach szybkiego myślenia. Dodajmy do tego poziom trudności, oraz realia i otrzymamy... cudo. Gra często porównywana jest do Mass Effect (jestem fanem serii) co jest kolejnym powodem, by uznać ją z godną tego tytułu. Dla porównania Splinter Cell - klasyka sama w sobie. Właśnie klasyka. Nie zobaczymy niczego niespotykanego, czy też zadziwiającego, w przeciwieństwie do The Bureau.