Pojechałabym z Arthurem Morganem do saloonu w Valentine, gdzie whisky lałaby się strumieniami, a następnie pojechalibyśmy w góry szukać robota od Tesli.
Później spotkalibyśmy się z Dijkstrą, który odziany byłby w wyszczuplające, pionowe paski, a wieczór zakończylibyśmy z Regisem i Geraltem na cmentarzu pijąc wino i jedząc gulasz z elfa.