Far Cry 2 to gra której wielu graczy, jeśli nie większość delikatnie mówiąc nie lubi. A to przez odradzające się stanowiska z przeciwnikami oraz ogólną schematyczność rozgrywki. Wydaje mi się jednak iż niektórzy zapomnieli, że gry są przede wszystkim po to żeby bawić. A to FC 2 moim zdaniem robi świetnie. To zasługa silnika fizycznego dzięki któremu wybuchy mogą łączyć się razem tworząc ze sobą reakcje łańcuchowe i w konsekwencji wywołać ogromne wybuchy. Feeling broni jest bardzo dobry tak samo jak i ilość spluw, które ponad to możemy ulepszać. Jest całkiem dużo pojazdów. Dajmy na to paralotnię. Służy głównie do dostawania się w trudno dostępne miejsca ale na upartego da się dzięki niej zaskakiwać przeciwników. Fajny pomysł z naszymi kolegami którzy mogą nas wyciągnąć z opresji i w drugą stronę. Zdarza się też że zostaną ranni i możemy ich porzucić lub próbować ich uratować, nie możemy też przesadzić z ilością podawanej im morfiny bo umrą z przedawkowania. Buduje to świetny klimat i dodaje tej rozgrywce dramaturgii. Niestety, drugi far cry nie jest grą w 100% udaną, wszystkie misje i te fabularne i poboczne (może poza ostatnią) sprowadzają się do robienia tego samego. Odbierz zlecenie - pojedź - wysadź coś - wymorduj wszystkich pozostałych - zakończ. Beznadziejnie zaimplementowany pomysł z malarią. Nic a nic to nie wnosi do rozgrywki poza wymuszaniem na graczu wykonania questa z wymianą dokumentów podróżnych na lekarstwa. Świat w grze jest dla nas wyjątkowo nieprzyjazny, co dwa zakręty musimy mierzyć się z patrolem chcących nas zabić kolesi. Bardzo to utrudnia swobodne poruszanie się po terenie. Fabuła nie ma najmniejszego sensu.