Testują i opisywany problem był zgłaszany od maja tego roku (na Avatarze z tym samym silnikiem co Outlaws). Ale MS go olał totalnie, a support Ubi zbywał zgłaszających "to wróćcie na 23H2" i chyba liczył, że MS sam z siebie naprawi do czasu wypuszczenia do stabilnego kanału. No i jak w końcu 24H2 trafiło do stabilnego kanału, to obu firmom takie ignorowanie wybuchło w twarz i dopiero wtedy się łaskawie wzięły do analizy i naprawiania.
Przecież dla posiadaczy gry jest upgrade do Ultimate za 99 zł ....
Było dość jasne, że walka z udostępnianiem haseł skończy się w najlepszym razie jednorazowym skokiem subskrybentów, kiedy część współdzielonych kont się "podzieli" i potem wróci problem, że reszta nie chce subskrybować usługi na stałe i robi to tylko co jakiś czas (a że w międzyczasie ceny też podnieśli, to z tym większą siłą problem powraca), żeby obejrzeć co ich interesuje (lub "radzi" sobie inaczej).
Życzeniowe myślenie. Jak ktoś ma peceta, to nie kupi konsoli dla kilku gier (szczególnie, jeśli ma go, bo nie lubi grać na kontrolerach).
W dodatku stracą, bo część pececiarzy nie będzie chciała im po tych paru latach płacić pełnej ceny i albo poczekają na przecenę albo skorzystają z kluczowni, a na premierę by im dali tę pełną kwotę.
PS5 Pro raczej tu wiele nie zmieni, bo takie sprzęty kupują ludzie mający na to pieniądze i pewnie już się przesiedli na PS5. Pozostali to raczej ci, co kupowali PS4 za 800 czy 900 zł i póki PS5 choć trochę się do tych progów nie zbliży, raczej będą siedzieć na poprzedniku.
Cóż, PS4 można było mieć za 900-1000 zł. PS5 ciągle twardo trzyma się okolic 2000 zł. Szczególnie w obecnej sytuacji gospodarczej, to jednak wycina sporą część potencjalnych klientów.
Chcą zobowiązać wydawców do utrzymywania ich w stanie nadającym się do użytku
Tak sformułowany wymóg to moim zdaniem kiepski pomysł. Można by z niego wnioskować, że musieliby patchować gry w nieskończoność, aby działały na nowszych maszynach, co albo ubiłoby rynek gier w kraju z takimi przepisami, albo strasznie wywindowało ceny.
Powinni raczej doprecyzować, że chodzi o zapewnienie możliwości działania offline po wyłączeniu serwerów (bądź udostępnienia tych serwerów do samodzielnego stawiania w takim momencie).
Zawsze mnie zastanawia to kopiowanie w świecie dużych gier (pomijam, czy gra jest dobra czy nie) - po co gracz miałby kupić (zapewne wycenioną podobnie) kopię zamiast oryginału? Skoro wygląda tam samo, to zostanie przy oryginale.
Tacy Chińczycy jak kopiują produkty, przynajmniej sprzedają je zwykle dużo taniej i w ten sposób zdobywają klientów, którzy za oryginał by nigdy nie zapłacili tyle ile twórcy chcą. W momencie jak za kopię chcesz tyle co za oryginał, to dlaczego ktoś miałby wybrać kopię (w wypadku multi free-to-play, dlaczego mieliby męczyć się z zaciąganiem znajomych do nowego tytułu, skoro jest taki sam jak ten, gdzie już mają kumpli)?
Dokładnie, często widzę na reddicie żale ludzi, którzy siedzą jeszcze na GTXach 10xx czy nawet 9xx i czekają z wymianą na lepsze ceny GPU ze (prawdziwej) średniej półki.
Cóż, patrząc na jakość wielu tłumaczeń (nawet nie dochodząc do samego dubbingu), płakać nie będzie po czym. W erze wielkich wydawców oszczędzających na czym popadnie, nie mamy co liczyć na solidne tłumaczenie starające się przełożyć żarty, itp. na dany język. Bardzo rzadko trafia się tytuł z solidnie przygotowanym tłumaczeniem.
Dostaniemy za to masę błędnych tłumaczeń podstawowych zwrotów, bo tłumaczom dano tylko goły tekst bez kontekstu. To niestety nie są czasy Shreków czy filmowego Asteriksa, gdzie rzeczywiście tworzono solidne lokalizacje.
Tak naprawdę jedyna gra z ostatnich 10 lat jaką zapamiętałem z dobrego polskiego dubbingu, to Wiedźmin 3. We wszystkie inne grałem z angielskim dźwiękiem, a nierzadko (z powodu robionych po taniości tłumaczeń tekstu) nawet z angielskimi napisami.
Nadal nic mającego dać cokolwiek użytkownikom (jak chociażby minimalna próba dorównania Steamowi oferowanymi funkcjami)
Oby nie odstawili przy okazji Ubi, że teraz osiągnięcia będą tylko w PSN, a na Steamie już nie.
Podejrzewam, że chodzi raczej o to, żeby nie tworzyli kolejnego niechcianego launchera jak Ubi, EA, itp.
Wystarczy sobie ręcznie wgrać APK na Androidzie, sama aplikacja nie ma ograniczeń regionalnych.
iOSowcy mają gorzej, bo tu już trzeba się bawić ze zmianą regionu konta w App Store albo przelogowywaniem się na drugie konto z ustawionym regionem poza EU.
Plus już kiedyś był. Po prostu się miotają i nie mogą zdecydować na jedno rozwiązanie (albo z braku pomysłów na "innowacyjne" zmiany robią takie zmiany byle coś zmieniać). Ja osobiście wolałem stare, kiedy biblioteka była jednym i dodawało się plusem, a ulubione (wtedy chyba była to gwiazdka) czymś osobnym.
Trochę nie rozumiem rozdmuchania tematu, skoro i tak w kostiumie znając życie gra go inny aktor, a głosu udziela jeszcze inny.
Sam Hayden w praktyce pojawiłby się może na parędziesiąt sekund, jeśli znowu byłaby scena Vadera z rozciętym hełmem i tyle.
Thia, szkoda tylko, że to gracz nie ma tego wyboru jak na PC (w formie ścinania ustawień, bądź dopłacenia za lepszy sprzęt).
Mogliby najpierw wydać tego wampira co od lat się z nim męczą zamiast zapowiadać kolejne.
Z której strony rozwiązała? Nie oferuje OLEDa ani ekranów VRR. Jedyne ulepszenie to rozdzielczość i pokrycie sRGB, które akurat nie były największymi bolączkami fabrycznego ekranu.
Dla mnie było oczywiste - przede wszystkim gracze z segmentu budżetowego nie wymieniają sprzętu co generację, a dopiero jak pojawią się większe zmiany (więc raczej co drugą, jeśli nie rzadziej).
Do tego, jak ktoś nie mógł wytrzymać ze starą kartą i był w stanie przełknąć zawyżone ceny, to prawdopodobnie i tak kupił już 30xx (więc 40xx tym bardziej po wywaleniu takiej kasy teraz nie kupi, za małe zmiany).
Ci co zostali ze starymi kartami są cierpliwi i bacznie pilnują portfeli albo porzucili już granie na PC na rzecz konsol obawiając się ustabilizowania cen na obecnym poziomie. Odpadli też "budżetowi" kopacze. Do tego jeszcze mamy słabą sytuację gospodarczą, więc normalni ludzie tym bardziej pilnują wydatków.
Tym samym, w segmencie budżetowym NVIDIA tak naprawdę nie ma w ogóle grupy docelowej z aktualną generacją i swoją obecną polityką cenową.
Było do przewidzenia, że z cenami będą mogli szaleć w górnej półce (xx90 i xx80) bo tam jest towarzystwo potrafiące każdą cenę płacić, byle mieć "naj".
Przy zejścia do poziomu xx70, xx60 i niżej, jest grupa baczniej oglądająca swoje portfele, więc tutaj tak łatwo już nie jest.
Gdyby byli gotowi grać na przetrzymanie rok czy dwa, może by jakąś większą ilość złapali, ale w dniu premiery było dość oczywiste, że zbyt wielu chętnych nie znajdą przy takich cenach i parametrach.
Ci co nadal mają 10xx i 20xx, pewnie czekaliby na obniżki cen do bardziej akceptowalnych poziomów. A ci co kupili 30xx, będą czekać raczej na większy przyrost wydajności i po popisach Last Of US na PC, przede wszystkim pewnie na coś z więcej niż 8 GB VRAMu w tej półce cenowej.
W najważniejszym aspekcie (zysku) stoi w miejscu, a nie rośnie.
Ciekawe, czy osiągnęli już sufit, jeśli chodzi o zdobywanie graczy siłą (zamiast dbając o sklep od ich strony, czyli funkcjami, wydajnością i UX, które z punktu widzenia klienta są niemal w tym samym miejscu co kilka lat temu), czy to tylko zadyszka.
Ach, nie ma to jak tworzenie przepisów, gdzie potem wszyscy udają, że są one przestrzegane / miały sens.
Po co wprowadzać takie normy także dla takich produktów premium i udawać poprawienie czegokolwiek, skoro wiadomo, że większość zmieni domyślne ustawienia i przepisy guzik zmienią poza utrudnianiem życia?
Mnie najbardziej zastanawia, czy oni serio myślą, że po tylu latach zarówno reddit jak i potem dostawcy internetu tych mają jeszcze logi pozwalające ustalić tożsamość.
Nie wspominając o tym, że bazując na cytatach tych użytkowników, raczej nie będą chcieli pomagać Hollywood i nawet gdyby ich namierzyli, to Ci by im tylko powiedzieli "Panie, to tyle lat temu było, nie pamiętam ...".
I na co było wkurzać graczy inwazyjnym anti-cheatem skoro i tak nic (poza wkurzeniem graczy) nie dał :)
Na szczęście deweloperzy w porę zareagowali
W porę to by zareagowali, gdyby załatali to zanim Steama zalała fala negatywnych opinii.
Kiedy starasz się też o użytkowników (oferując im interesujące ich funkcje), a nie tylko deweloperów płacąc im za exclusivy i oferując niższą prowizję a mając kompletnie gdzieś UX dla użytkownika (jak niemal cała konkurencja Steam może z wyjątkiem GOGa), to w końcu procentuje, bo nie użytkownicy sami przechodzą i nie trzeba ich łańcuchami do siebie ściągać na siłę.
Samodzielny dodatek, ale wyceniony prawie na tym samym poziomie co pełna gra (o wiele od niego dłuższa) i przyczyna jest dość oczywista (pomijając gorący okres).
Następna produkcja to FIFA World Cup Qatar 2022 w Upland Metaverse, czyli „największym metaverse bazującym na blockchainie odwzorowanym w świecie rzeczywistym”.
Duży ten blockchain musi być, pierwszy raz o nim słyszę :)
Generalnie wiadomo było, że FIFA nie będzie dbać o jakość, bo od lat jedyne na czym im zależy to hajs. Więc wszelkie tworzenie gier pod ich egidą będzie się zaczynać od tego jak doić hajs, a reszta zejdzie na dalszy plan.
Ja jako pecetowiec do niedawna nie słyszałem w ogóle o tej serii, w przeciwieństwie do pajączka czy God of War. Nie kojarzę, żeby media się nimi tak zachwycały jak tymi dwoma grami, czy chociażby Ghosts of Tsushima.
Więc jak dla mnie to połączenie wysokiej ceny i nieznanej wielu pecetowym graczom marki (trochę jakby Sony wyszło z błędnego założenia, że wszystkie ich exy są znane poza kręgiem posiadaczy PlayStation i żaden marketing nie jest potrzebny).
W efekcie ukończenie SBC może wymagać wydania pieniędzy na brakujące karty.
To jakby wszystko wyjaśnia :)
musiałoby dać dziewięciu milionom ludzi powód do przeprowadzki
W Arabii Saudyskiej za powód wystarczy pewnie rozkaz władcy jak będzie taka potrzeba, bo ile pamiętam prawami człowieka się tam jakoś specjalnie nie przejmują.
Nawet bogaci nie mogą spać spokojnie (np. historia przejmowania władzy przez obecnego księcia, gdzie powiązania rodzinne nie miały znaczenia, jeśli ktoś stał na drodze).
W serialu jest więcej czasu na przedstawienie fabuły, nie trzeba tego robić na wyścigi, żeby się zmieścić w dwóch godzinach.
Wiele razy już widziałem w sieci dyskusje, że ekranizacje (gier czy książek) lepiej by wyszły jako seriale, bo nie trzeba by właśnie pomijać tylu wątków, przez co nierzadko całość traciła sens dla osoby nieznającej materiału źródłowego.
Przy tym o ile więcej za pajączka życzy sobie Sony w porównaniu do God of War na premierę powiedziałbym, że to i tak dobry wynik.
Mam Questa i też mnie akurat te aspekty niespecjalnie interesują. Kupiłem go do grania, ewentualnie oglądania filmów/seriali "prawie" jak w kinie. Aspekt społecznościowy jako samodzielny element, a nie dodatek do gier, do mnie nigdy nie przemawiał w VR.
Horizony tylko raz odpaliłem zobaczyć z czym to się je i w sumie spodobała mi się tylko wirtualna tablica do rysowania w Workrooms. Ale jej przydatność dla ogółu ludzi znikoma, bo mało która firma sprawiłaby wszystkim gogle VR dla takiej tablicy, więc to raczej długo pozostanie niszowe.
Good for you. Niektórym bangla bez problemu, ale na reddicie i forach Oculusa dużo jest postów ludzi, u których tnie od aktualizacji i musza kombinować z trzymaniem okna jakiejś konsoli debugowej otwartej, żeby mieć normalną wydajność.
W tej sytuacji trudno się dziwić, że ludzie nie mają ochoty ryzykować zabawy z przywracaniem 10 jeśli się okaże, że ich ten problem też dotyka. Sam Oculus też ciągle powtarza, że 11 jak na razie oficjalnie nie wspiera, więc aktualizuje się na własną odpowiedzialność.
Pousuwali część opcji (związanych z paskiem zadań i menu Start), mieli trochę dość poważnych bugów (kłopoty z wydajnością na Ryzenach czy dyskach NVMe), a chociażby Oculus ciągle jest niekompatybilny i miewa problemy z wydajnością pod 11.
Trudno się dziwić, że sporo ludzi woli poczekać aż się "wygrzeje".
Jak ktoś ma włączone cienie RT, to zwiększył się ich zakres (zamiast tylko obejmować cienie rzucane przez promienie słońca, obejmuje też sztuczne oświetlenie) przez co FPSy mocno lecą.
Ale opisu tego ustawienia nie zaktualizowali i nadal mówi tylko o słońcu :)
Nie można jednak zrzucić na nią całej winy, bowiem przykład Spider-Man: No Way Home pokazuje, że dobry film może zarobić bardzo duże pieniądze.
Tylko, że Spider-Man to któraś z kolei część, widzowie mniej więcej wiedzą czego się spodziewać i mimo wszystko mocniejsza marka.
Eternals dla wielu nowa marka, nowa obsada i nie do końca wiadomo czego się spodziewać. W pandemii widzowie mogli stwierdzić, że nie będą ryzykować dla niepewnego filmu i odpuścili czekając na premierę w VOD. Szczególnie, że opinie w siedzi nie pomagały raczej w przekonaniu się z tego co pamiętam.
Wystarczyło zrobić takie GTA V ze świeższą grafiką i w klimatach Vice City. Ale jak widać komuś tam za bardzo zachciało się kombinowania z czymś ...
Może dlatego chcą zaczynać z wyższego pułapu. Zawsze ktoś kupi za pierwszą cenę i pewnie liczą, że sumarycznie do tego samego poziomu ceny co teraz schodziłyby nieco dłużej :)
Kwestia wygody, bo ludzie wolą mieć rzeczy w jednym miejscu, a nie potem się zastanawiać, który to launcher był (szczególnie, że FF nie ma wybitnego skojarzenia z konkretnym tak jak Simsy czy FIFA z Origin albo AC czy Far Cry z Uplay).
Dla części też pewnie braki w Epicu. bo nie ma jak się chwalić znajomym osiągnięciami czy czasami gier (ciągle nie ma stron profilowych, a użytkowników też mniej). Osiągnięcia dopiero co dodali, więc też prawie żadna gra ich nie ma.
Widać Epic przecenił możliwość zmuszania graczy do swojego sklepu exclusive'ami przy olewaniu doganiania Steama funkcjonalnie - cały czas brak kupowania jako prezent, paczek obniżających cenę jeśli część ich zawartości już mamy, newsfeeda znajomych, wbudowanych for, opinii o grach, profili, czatu, a osiągnięcia dopiero raczkują. Zasadniczo z tego co oferuje Valve mają tylko listę życzeń i zapisy w chmurze powszechnie wdrożone.
tutaj nie chodzi o robienie różnych gier
Ale w Twoim przykładzie masz właśnie dwie różne gry. To co podlinkowałeś nie jest porównaniem gry odpalonej na PC z różnymi goglami do niego podłączonymi, tylko dwiema różnymi wersjami gry (dla Questa w trybie samodzielnym i dla PC z podłączonymi goglami).
Wersja dla Questa musi być przynajmniej osobno skompilowana (bo jest dla zmodyfikowanej wersji Androida na goglach, a nie kompa z Windowsem), a w praktyce przerobiona (Quest ma nieco zmodyfikowany układ ze smartfonów, więc możliwości graficzne są mniejsze niż na PC z GeForce'em czy Radeonem).
Przy czym mi chodziło o to, że drogie gogle mają swoje wyjątkowe funkcje (jak to śledzenie palców w Indeksie). Tylko skoro tylko dane gogle to mają, a są drogie i ich posiadaczy jest mało względem tańszych gogli bez takich opcji, to większość deweloperów je oleje i nie doda wsparcia dla tych funkcji (bo to kosztuje i może się nie zwrócić przy małej grupie docelowej - lepiej tę kasę włożyć w coś dla wszystkich). A skoro większość tytułów takich bajerów nie obsługuje, to wpadamy w błędne koło - po co płacić więcej za drogie gogle z bajerami, skoro praktycznie nie ma gdzie tych bajerów używać? Szczególnie, że przy Indexie wielu ludziom bardziej niż brak śledzenia palców czy lepszej jakości obrazu będzie jednak przeszkadzać konieczność męczenia się z kablami czy stacjami bazowymi.
To podobny problem, na który obecnie zaczynają narzekać konsolowcy - tych z nową generacją jest mało w stosunku do posiadaczy poprzedniej, więc twórcom nie opłaca się dla nich szaleć z grafiką (co kosztuje) i optymalizują gry raczej pod znacznie liczniejszą starszą generację. Exclusive'ów dla nowej generacji praktycznie nie ma (ja kojarzę tylko te opłacone przez Sony, czyli Returnal, Demon's Souls i Racheta, plus Flight Simulator na Xboxie, ale tu wyszli od peceta i nie bardzo dało się przenieść to potem na poprzednią generację). I teraz niektórzy zaczynają się zastanawiać, po co wyłożyli kasę na nową generację, skoro jak na razie prawie wszystko i tak wychodzi na starszą i dla wielu największą różnicą są cichsze wentylatory, a nie gigantyczny upgrade grafiki.
z goglami VR jest tak że każdą grę uruchomisz na każdych goglach
Tylko jeśli gra jest dla peceta. Wtedy owszem rozbija się głównie o wsparcie bajerów (jak wykrywanie palców w Index). Ale już exclusive dla Questa poza nim nie odpalisz, tak samo jak exclusive dla PSVR poza PlayStation. Więc to nie do końca prawda (tym bardziej, że Quest zgarnia już tytuły ekskluzywne jak RE4 czy GTA SA, których na PC nie ma).
Udział Oculusa jest pewnie jeszcze większy, bo przecież Questów można używać samodzielnie bez komputera i spora ich część zapewne nie jest podłączana do komputera.
Valve stworzyło drogie gogle dla niszy zapalonych graczy pecetowych z odpowiednio mocnym sprzętem (a zdobycie takowego dzisiaj jak wiemy jest problemem w normalnych cenach) i odpowiednim miejscem w mieszkaniu (bo trzeba na stałe mocować stacje bazowe). Oculus postawił na tańszy i łatwiejszy w użyciu (bo bez kabli i stacji bazowych) sprzęt dla mas i na tym obecnie wygrywa, szczególnie, że sprzedaje też bezpośrednio, więc nie ma problemu z podbijaniem cen przez pośredników (Valce bezpośrednio sprzedaje same gogle, komputera do nich już nie).
Super technologia niewiele Ci da, jeśli mało osób ją ma (bo droga czy trudna do wykorzystania), a do jej wykorzystania potrzeba oprogramowania firm trzecich (tutaj gier), bo to oznacza zwykle nieopłacalnie małą grupę docelową. Trzeba zbalansować cenę i technologię, żeby odnieść sukces. Napakowanie bajerów podnoszących cenę już nie raz kończyło się klapą platformy, mimo że technicznie mogła być lepsza od konkurencji - nikomu po prostu nie opłacało się dla niej czegokolwiek tworzyć.
Dlatego drogie gogle z bajerami skończą w najlepszym razie z kilkoma tytułami wykorzystującymi ich pełne możliwości (zrobionymi na zlecenie producenta albo firmy zachłyśnięte nowinką) chwilę po starcie i tyle. Reszta będzie tym samym co jest na tańszych. A skoro gry na takim urządzeniu działają tak samo, jak na tym tańszym, to po co dopłacać dla jednego czy dwóch tytułów?
Oculusa lepiej kupić bezpośrednio przez oficjalną stronę za jakieś 1600 zł (taniej niż w każdym polskim sklepie) i gratis do tego dostaniemy teraz 50 € na gry i aplikacje w sklepie.
Dla mnie takie usuwanie modów zawsze jest oznaką braku wiary w oficjalny remaster. I tak tylko garstka się nimi bawić, bo ich instalacja zwykle nie jest najłatwiejsza, plus to zabawa tylko dla pececiarzy, więc jakoś szczególnie im zysków by raczej nie uszczupliło.
Nie baliby się modów, gdyby wierzyli, że ich własny remaster/remake jest dobry i się sam obroni (w wypadku Definitive Edition trylogii się chyba sprawdziło, bo widzę, że opinie są raczej negatywne jeśli chodzi o jakość).
A jak robią po taniości i na kolanie, to zwykle się boją, że jednak mody okażą się lepsze.
Niewiele to pomorze, jeśli nadal będą tak do tyłu względem Steama (ciągle brak dyskusji, profili, porównywania achievementów, etc.) od strony użytkowników.
Nikt kogo znam praktycznie nie kupuje tam gier, wszyscy wolą Steama. Ja sam kupiłem tam tylko gry, które i tak przypisuje się do uPlaya i tam ma się element społecznościowy.
Dlatego pewnie też wydawcy się specjalnie nie garną o ile Epic im nie dopłaca i to narzędzie raczej niewiele tu zmieni.
Sądziłem, że po całej przygodzie z crossplay i dodatkowo mailami o tym opublikowanymi przy okazji procesu Epica, ludzie już się nauczyli, że Sony myśli głównie o wyciskaniu jak największej kasy z graczy, a nawet twórców gier 3rd party, więc trochę nie rozumiem skąd zdziwienie.
Mnie zastanawia co Tom Clancy ma wspólnego z jakimiś "gluto-zombie".
Widzę tu problem Mafii 3 - gra podczepiona pod markę na siłę z obawy, że bez tego by się nie sprzedała.
Innymi słowy jak sprzedaż gry na konsoli spadnie poniżej pewnego poziomu ustalonego przez Sony, to wypuszczą na PC żeby wycisnąć jeszcze trochę kasy.
Mi pasuje, bo przynajmniej nie będę musiał się męczyć z kontrolerem :)
Jak się zamawia Oculus Quest 2 ze strony producenta, to cena wychodzi około 1560 zł (350 €), dość daleko od "około 2000 zł"
Ciekawe tylko czy w dwójce przyłożą się do sterowania na PC, bo w jedynce było tragiczne.
Prawda jest taka, że danie EA wyłączności na robienie gier ze świata Star Wars przez 10 lat to najgorsze co mógł zrobić Disney z punktu widzenia graczy.
Obstawiam, że do końca tej umowy powstaną może jeszcze ze 2 gry, ale patrząc na to co robi EA, raczej nie będą jakieś super.
Gdyby dawali prawa różnym firmom, było by na pewno więcej gier i obstawiam, że przynajmniej kilka z nich byłoby bardziej udanych. A tak EA wie, że nie ma na tym polu konkurencji, więc się nie spieszy i nie specjalnie stara.