Chciałbym, żeby fotel za sto lat, czyli taki na którym będą siedziały moje wnuki, był czymś więcej niż wygodnym meblem napakowanym elektronicznymi bajerami.
Wirtualna rzeczywistość staje się dla nas coraz bardziej kusząca. Coraz więcej czasu chcemy spędzać w światach wykreowanych dla nas przez twórców gier, filmów i seriali - siedząc przed ekranem. A nasza praca też często wymaga od nas długiego siedzenia.
Nie oszukujmy się, nie jest to dla nas korzystna pozycja.
Dlatego fotel, do którego jesteśmy przyklejeni przez większość życia powinien umieć się nami zaopiekować. Zaalarmować nas kiedy robimy sobie nieodwracalną krzywdę siedząc w nieprawidłowy sposób. Powinien móc monitorować stan naszego kręgosłupa i móc nam doradzić jak lepiej o siebie dbać. I może czasem delikatnie zachęcić nas do wstania. Tego bym sobie życzył. Może nawet szybciej niż za sto lat.