Grą, na którą czekam w tym miesiącu najbardziej jest Watch Dogs. Uzasadnienie jest proste i zrozumiałe: Ubisoft tworzy świetne gry, które potrafią wciągnąć dosłownie i w pełni cieszyć się pięknem rozgrywki. Na moją decyzję wpłynęło też to, że gra wykorzystuje metodę bycia hakerem i stawia na skradanie, które w grach naprawdę bardzo przypadło mi do gustu. Nie mogę też nie wspomnieć o pięknej grafice w stylu nowoczesnego miasta. Jednak najbardziej spodobała mi się możliwość interakcji ze światem gry. Główny bohater może uzyskać informacje o dowolnym człowieku dowiadując się na przykład ile ma on lat, lub całkowicie odciąć prąd powodując że miasto pogrąża się w ciemności. Czekam na nią z niecierpliwością!
Pozdrawiam!
Złodziej obudził się z uczuciem okropnego bólu na swojej potylicy, próbując ją rozmasować zrozumiał że został przywiązany do krzesła , tylko jego nogi nie były skrępowane. W pomieszczeniu byłoby ciemno, gdyby nie srebrna poświata bijąca przesz uchylone okno dzięki księżycowi w pełni. Rozejrzał się po lochu mając nadzieję że znajdzie coś, co pozwoli mu na rozcięcie więzów na jego nadgarstkach. Zauważył coś błyszczącego stojącego na półce, która wisiała po lewej stronie drzwi. Ostrożnie wstał na ugiętych nogach z przywiązanym krzesłem do jego rąk i podszedł bliżej do małej półki. Błyszczącym przedmiotem była przezroczysta butelka, jej etykieta wskazywała na to że była ona po wódce, najbardziej lichej jaką można było dostać w Mieście. Garett wiedział jak jej użyć, był tylko jeden problem, czym? Nadgarstki przywiązane do krzesła, jego cały sprzęt zarekwirowany, musiał znaleźć coś innego. Rozglądał się po całej celi nie widząc nic, co mogłoby mu się przydać do strącenia butelki. Podszedł ostrożnie, starając się nie hałasować do jednego z rogów pomieszczenia. Poczuł wszechogarniającą ulgę gdy znalazł tam mały, o nieregularnym kształcie kamień. Przysunął się do niego bliżej złapał, go dwiema stopami i ostrożnie przenosił go odcinkami do miejsca, w którym wisiała półka. Ustawił się na wprost butelki, złapał kamień parą stóp, nogi podniósł wysoko i rzucił w przedmiot. Wiedział że narobi hałasu, ale nie miał wyboru. Na jego nieszczęście nie trafił ani za pierwszym, ani za drugim razem. Próbując jeszcze raz i podnosząc nogi wysoko czuł pracujące mięśnie w swoich nogach. W momencie gdy już miał rzucić usłyszał głos kobiety i mężczyzny.
-Dobrze się spisałeś Verminusie.
-No ja myślę, nikt nie będzie bezkarnie kradł tego, co należy do mnie.
"Wykiwali mnie we dwójkę..."- pomyślał Garett ciskając kamieniem w butelkę po trunku. Kamień zderzył się z butelką, która z charakterystycznym dźwiękiem spadła na ziemię rozpadając się na kilkanaście części. Garett szybko podszedł do zbitego szkła, usiadł na krześle i odepchnął się od podłogi nogami aby spaść na oparcie krzesła. Przewrócił się na jeden bok i wziął w dłoń największy kawałek szkła, przecinając więzy, które krępowały mu nadgarstki. Wstał na równe nogi i podszedł do drzwi. Wyjrzał przez kratę i sprawdził czy da się je otworzyć. Powoli nacisnął na klamkę, która bez żadnych oporów ugięła się pod jego dłonią. Uchylił drzwi i wyszedł, zamykając je za sobą. Musiał odzyskać swój sprzęt tylko nie wiedział gdzie szukać. Poszedł prosto korytarzem zaglądając ostrożnie do każdej z cel. W żadnej z nich nie było jego własności. Skręcił w lewą odnogę i się uśmiechnął. Wszystkie rzeczy Garett'a były strzeżone przez strażnika, który postanowił zasnąć. Zabrał swoją własność i korzystając z okazji przeszukał strażnika. Ktoś nadchodził.
-Wykazuj ruchy Maggie. Chcę żeby ten złodziej kwiczał jak wieprzek!
-Uspokój się lordzie, nie będę za tobą biegła.
Był tylko jeden problem, złodzieja już dawno nie było ani w celi, ani w posiadłości.
Byłem wręcz pewien że pojawi się soundtrack z najnowszego Tomb Raider'a bo muzyka w tej grze była na prawdę świetna. A tu zonk.