Pograłem około półtorej godziny. Dosyć mnie wynudziła, chociaż lubię gry adventure z otwartym światem.
Fabularnie jest niezbędne minimum, oczekiwałbym jednak więcej. Nie pokazują się żadne cele do osiągnięcia. Po prostu czyścimy kolejne zakamarki, zbieramy zasoby, idziemy dalej. Żeby wykorzystać zasoby wracamy do bazy, co na minimalnie dalszym etapie było męczące.
Wkurzało też momentami to, że świat jest rzekomo dosyć otwarty, masa skał dookoła, wiele roślin. A jak próbujemy wskoczyc na skałę, to na jednej staniemy, z innej się ześlizgniemy, na innej lekko zbugujemy bo włączy się animacja spadania i trzrba poczekać aż postać spadnie, bo nic nie da się zrobić. Przez cześć roślin przenikniemy żeby zbadać zakamarki, na innych się zatrzymamy, bo stoją jak skały. Wskoczyc się da tylko na klify oznaczone żółtą farbą, co nie było do końca wyjaśnione na początku. Dosyć frustrujące.
Finalnie dostajemy bardzo liniową grę z odtwórczymi, niewymagającymi zadaniami - usunąć szlam i zebrać surowce.