Pierwszy od 1997 naprawdę dobry MtG. Co tu dużo gadać, wierne odwzorowanie gry, wszystko działa prawidłowo. Jak ktoś nie lubi karcianki, to nie ma tu czego szukać, ale jak lubisz MtG, to nie ma co się zastanawiać. Wystarczy skonstruować talie w kilku kolorach i realizować stawiane cele, to wtedy można zdobyć sporo boosterów bez konieczności płacenia, dodatkowo ma się sporo możliwości craftowania brakujących kart. Na stronie wizardsów są kody do darmowego pobrania 3 boosterów z każdego dodatku. Gram miesiąc a skonstruowałem sobie już 2 topowe decki, do tego mam kilka kompletnych fajnych do zabawy a nie wygrywania. Grając papierowymi kartami na żywo, na pewno jest większy fun, ale nie byłbym w stanie sobie skonstruować nawet połowy tego co mam online, wkładając w to kupę kasy.
No czyli tzw. parytety, obecnie coraz częściej podnoszona sprawa. Wbrew pozorom, takie podejście działa w dłuższej perspektywie niekorzystnie dla grupy uprzywilejowanej, gdyż osłabia konkurencję i ambicję. W Google jeden z kluczowych inżynierów zakwestionował takie podejście, to go zwolnili :) jak tak dalej pójdzie, to zachodnie firmy zostaną wyparte przez Chiny, gdzie nie ma takiej samodestrukcji.
Jest dobrze, ale nad optymalizacją mogą popracować. Trochę długo wczytują się lokacje. Generalnie to ten sam świetny M&B z lepszą grafiką. Interfejs jest zdecydowanie poprawiony i gdyby tylko nie trzeba było czekać na wejście do głupiej tawerny czy rozmowę z wieśniakiem, byłoby 10/10.
Od Endomondo bardziej polecam Stravę, ale nie bawiłbym się w to samym telefonem, przydałby się zegarek z GPS. Jakiś prosty Polar czy Garmin. Dodatkowo producenci tego sprzętu mają swoje platformy, które są o wiele lepsze niż te darmowe aplikacje.
Racja, nie ma to jak pomylić się w dodawaniu :) W każdym razie 2 część Borderlands jakoś mniej mi przypadła do gustu i raczej w topie bym jej nie umieścił.
Jakoś tak mocno zręcznościowo. Ktoś kto robił to zestawienie zdecydowanie preferuje chyba ten rodzaj gier.
IMO TOP20, tylko pytanie czy z ostanich 10 lat, czy od 2010:
1) Civ5 (oczywiście z dodatkami, podstawka by się w 20 nie zmieściła)
2) FM którykolwiek bo to wszystko to samo
3) Path of Exile
4) Rimworld
5) Euro Truck Simulator 2
6) TW Shogun 2
7) TES: Skyrim
8) Europa Universalis IV
9) Mount & Blade Warband
10) Xenonauts
11) Stardew Valley
12) Darkest Dungeon
13) Battle Brothers
14) TW Warhammer
15) Deus Ex: Human Revolution
16) Wiedźmin 3
17) Stellaris
18) Terraria
19) Borderlands 1 (jeżeli to ostatnie 10 lat, a nie od 2010)
20) Pro Evolution Soccer
Aż się przemogłem i obejrzałem, no prawie obejrzałem, bo w którymś momencie nie dałem rady. Zrobiony jest całkiem nieźle, tylko kto do jasnej cholery pisał scenariusz. W takiej niszowej produkcji to właśnie scenariusz powinien być elementem, który robi film, bo budżetu na obsadę, scenografię, obróbkę nie ma. Obsada jest przyzwoita, aktorzy nie grają świetnie, ale przyzwoicie, scenografia jest naprawdę dobra jak na niski budżet, nie widać wiochy, chociaż mogli trochę pojechać z tego powodu żartobliwie, jak w Monty Python i Święty Graal, że np. rozmyślili się i nie jadą do miasta bo to głupie miejsce :) ,a nie że w mieście jest za dużo par oczu. Natomiast scenariusz jest chyba pisany na kolanie przez nastolatka. No przecież tu nie ma producenta, który wymaga 10 punktów aby film się sprzedał, wystarczy dobra historia, a dostajemy jakąś karykaturę. Sceny w podziemiach nie przetrwałem, tak infantylna, że aż płakać się chciało. 4/10 za scenografię i przyzwoitą grę, do tak głupiego scenariusza, dodatkowy plus za sceny walki, wygląda to dobrze, szybko i bez wodotrysków.
eJay, rozszerzalny i nielimitowany cloud to mit. Może i jest to brak sufitu, dla serwisu takiego jak gry-online, czy inny portal branżowy, ale przy ruchu takim jak ma Steam zwykły cloud nie wyrobi. Do tego potrzebna jest architektura, która ładnie rozłoży ruch, nie rozwali się na wewnętrznej synchronizacji pomiędzy bazami danych oraz generalnie ma ręce i nogi. Może i fajnie teoretycznie to brzmi, ale w praktyce dla serwisu, który obrabia duże ilości danych to może być nieoptymalne rozwiązane. Ważne jest fizyczne dobre pospinanie maszyn i zrobienie czegoś co dobrze rozdzieli ruch. Bo może być tak, że masz worek bez dna, ale za dużo czasu zajmuje ci wkładanie do niego zawartości.
W którymś momencie po tym jak zaczęła mi się nudzić Civ5, zacząłem robić te wszystkie głupie osiągnięcia, w sumie to spowodowało, że jeszcze przez jakiś czas chciało mi się grać. Poza 2012 zrobiłem jeszcze min. Twoje zdrowie, mała, Rock the Kesbah, Pozdrowienia z Moskwy czy inne tego typu wynalazki. Całkiem fajny pomysł. Najrzadsze to Marsz Hannibala(0.5%), poza tym z rzadkich mam ukończenie Total War Atilla Alanami(0.6%), ale nie wiem dlaczego to takie rzadkie, nie powiem że byo łatwo, ale chyba trochę osób grało tą frakcją.
Dobra gra, z potencjałem na bardzo dobrą, ale ... zawsze jest jakieś ale, w tym przypadku jest powtarzalność i mała motywacja, żeby iść dalej. Na wcześniejszym etapie powinna być dostępna większa liczba postaci, utknąłem na 4ech i gra mnie w pewnym momencie znudziła, bo co bitwa, to ta sama taktyka dawała ten sam pozytywny efekt i nie mogłem się doczekać jakiejś zmiany. Po prostu za rzadko coś się istotnego dzieje. Sama mechanika bardzo mi przypadła do gustu, ale wcześniej gracz powinien dostać wybory i powinny one mieć znaczenie. Na dodatek poziom wyzwań powinien być wyższy. Mam 10.5h gry i do tej pory wszystkie walki to było przedszkole. Wiele bez straty hp na postaciach."Perfection - Finish the battle with full hp on the party" osiągnięte przez 16.5% graczy - to dosyć dobitnie mówi o poziomie wyzwania.
Naprawdę w dzisiejszych czasach posługiwanie się językiem angielskim należy do standardu. Ja swego czasu uczyłem się angielskiego na grach :) i na dobre mi to wyszło. Przywiązywanie wagi do takiej kwestii, to małostkowość.
W każdym razie zainstalowałem wczoraj i uważam, że świetnie sobie poradzili, widać że nie próżnowali przez ostatnie miesiące. W tej chwili gra jest już dopracowana i warto kupować.
Hehe, Polska zacofana w stosunku do zachodu, to niezły żart. Wbrew pozorom kraje rozwijające się oraz niedawno rozwinięte przegoniły technologicznie Europę zachodnią.
Przyjeżdza szef IT ze Szwajcarii do oddziału w Polsce i chce przesłać do centrali faks. Pyta gdzie tu może taki znaleźć, to ludzie mu mówią, że najbliższy w muzeum :) - to nie żart tylko autentyczna sytuacja. Piszesz, że płatność kartą zbliżeniową jest niebezpieczna, niby masz rację, ale ja np. mam ustawione 100 PLN limit dzienny i nie ma nic niebezpiecznego, za drobne zakupy płacę dotykowo, po przekroczeniu tej kwoty muszę już włożyć kartę i idzie pełna autoryzacja, a na zachodzie (i nie tylko, też na południu Europy) są kraje, gdzie ludzie płacą jeszcze czekami !!! lol, to jest dopiero odjazd i niebezpieczna forma, niech ktoś ci po otrzymaniu blankietu dopisze coś w kwocie, fakt że musi się postarać o to żeby słownie się zgadzało, ale to też mały pikuś dopisać tysięcy :)
Różnica jest taka, że możesz samemu wybrać miejsce w którym będzie twoja osada, ale jak już osiądziesz, to kończy się koczownictwo :)
Na muzykę nie zwracałem uwagi. Zdecydowanie inaczej wygląda zdobywanie nowych członków plemienia, w 1 było to z eventów + szansa budowana bonusami budynków. W 2 jest tak, że któraś para członków plemienia może się doczekać dziecka. Strasznie wolny jest początek, gdyż zaczynamy z 4ma osobami i zanim dojdą nowi, trochę czasu minie. Kilka rzeczy miało być pewnie bardziej rzeczywiste, ale niestety wygląda to na krok wstecz. Mapa jest jakby mniejsza, jak już założy się osadę, to długo trzeba czekać, zanim pojawi się szansa na wyprawę, przy 4-6 mieszkańcach podział ekipy na 2 oznacza klęskę przy pierwszym niezbyt trudnym evencie. Strata każdego boli bardziej niż w 1. Zwłaszcza jak ma się mało kobiet i któraś zginie, można resetować grę.
Jakiś czas temu odinstalowałem i może jeszcze spróbuję, jak gra wyjdzie z wczesnego dostępu, na razie zawód.
A w której częśći AI było dobre ? Już w CivIV średnio działało, co nie zmienia faktu, że była to bardzo dobra gra. CivV była totalną kichą, do momentu wydania drugiego dodatku, wtedy gra naprawdę przewróciła się do góry nogami i z nobraina stała się fajna i zbalansowana, też AI nie było dobre, ale sama mechanika dawała dużo. CivVI grałem tylko w podstawkę i zdanie mam podobne jak o V bez dodatków, grać można, ale po co.
Co do dyplomacji, to jedynie w Alpha Centauri dyplomacja była świetnie rozwinięta i dobrze działała, w serii Civ była zawsze tylko mało istotnym elementem, traktowanym po macoszemu.
W ogóle jak czytam o zakresie zmian w dodatkach do CivVI, to jestem zdegustowany, już pierwszy dodatek do piątki miał większy zakres zmian niż te 2 do szóstki, z których każdy kosztuje tyle co nowa gra.
Jak na razie mogę napisać, że jest wciągająca, ale spodziewałem się mimo wszystko czegoś lepszego. Mocno ograniczone możliwości rozwojowe, przynajmniej w early game. Najbliżej jej chyba do Thea: the Awakening, ale tamta zdecydowanie lepiej się prezentuje. Tutaj z kolei mamy zorganizowanych przeciwników. Może w mid lub late game pokaże się z lepszej strony.
Kupiłem na premierze wczesnego dostępu. To co było do zmiany zostało zmienione na dobre, walka jest bardziej kombinacyjna, można decydować, w którą stronę postać ma się rozwijać, samemu wybiera się miejsce osady, ale są też minusy.
Na ten moment moim zdaniem jeszcze nie warto kupować. To nawet nie beta, tylko wczesna alfa. Jeszcze nie udało mi się wczytać save'a, nawet tego samego dnia, coś jest skopane w mechaniźmie dobierania zdarzeń - po kilka razy z rzędu pojawia się ten sam event, nawet 3-4 dni pod rząd, brak opisów wielu elementów, np. budynki po wybudowaniu są na liście, ale nie da się sprawdzić jakie dają efekty. Brak możliwości sensownego popchnięcia technologii - przyrasta tylko ze zdarzeń, budynek szkoły nie daje żadnego efektu, kilka totalnie niezbalansowanych elementów.
Wszytko pewnie da się poprawić, ale uważam, że błędem było wypuszczenie gry w tak wczesnej fazie - oczekiwania były duże, bo Thea:1 była świetna, a teraz po pograniu w Thea:2 trochę się zniechęciłem.
Przecież nikt nikomu na siłe nie każe dodatków kupować. W sumie sama podstawka jest na tyle dobra, że grać można długo. 2 czy 3 DLC nawet kupiłem, zmiany gry nie wywracają, ale jak komuś się już nudzi podstawka, to zawsze jest urozmaicenie.
Minus jest taki, że ciężko o kompatybilność modów, zwłaszcza że te czasami niektórych DLC wymagają. Np. Conquest of Paradise kupiłem żeby któryś mod mi ruszył, a potem okazało się, że i tak gryzie się z aktualną na tamten moment wersją gry. Mimo wszystko zakupu nie żałuję, fajnie jest odkrywać nowy świat, zamiast kolonizować wybrany rejon.
Ja czekam przede wszystkim na Theę 2. Co prawda to wczesny dostęp, ale wystarczy, że zostawią bebechy z jedynki i rozbudują mechanizm walki (a ze screenów wynika, że to właśnie się stanie), to będę usatysfakcjonowany. Pierwsza część, to największe moje zaskoczenie na plus w ostatnich latach.
Popularność filmów karate przypada raczej na czas gier z końcówki lat 80tych. Także o wpływie filmów na popularność gier karate/ninja to można mówić przy World Karate Championship czy Last Ninja na Amigę. Lata 90te to posucha, Van Dame już odszedł do lamusa. To bardziej w drugą stronę, Mortal Kombat wygenerował popyt na filmy, zresztą niezbyt wielki ten popyt był. Po prostu w czasach Mortal Combat czy Virtua Fightera dominowały gry nastawione na jednorazową rozgrywkę. To była jeszcze epoka Amigi, wczesny PC. Obecnie gry oferują ciągłość rozgrywki, większą złożoność i na dodatek mieszankę różnych kategorii gier. Surowa bijatyka nie ma obecnie sensu, jeżeli zrobić grę, w której wybiera się bohatera, podróżuje po świecie (jeszcze otwartym do tego!) i tylko konflikt w spotkaniach jest rozwiązywany za pomocą klasycznej bijatyki, a np. doświadczenie i uzbierane przedmioty mają wpływ na siłę ciosu czy szybkość reakcji, taka gra może cieszyłaby się zainteresowaniem. Gra gdzie występuje czyste masakrowanie joystick'a (obecnie pada) bez jakiejś progresji czy otoczki ligowo/rankingowej to raczej niezbyt duża pokusa dla gracza.
Na obu modach grałem, ale AI nie poprawiają na tyle, by gra była w jakimkolwiek stopniu wyzwaniem. Najlepsze były DarthMod'y, zwłaszcza w Empire podnosił poziom AI. W Rome 2 podobno ograniczyli możliwości modowania, a przynajmniej moderzy narzekali, że mają mniejsze możliwości ingerencji.
Edit: coś źle wcisnąłem, to odpowiedź do wątku wyżej.
No niestety, jest to straszny regres w serii, zwłaszcza w porównaniu do świetnego Shogun 2. Wyzwania tutaj prawie nie ma, po zajęciu 2 całych prowincji, nawet na maksymalnym poziomie trudności gra sprowadza się do stopniowego grindu ;)
Co gorsza kolejna gra - Warhammer jest skalibrowany w ten sam sposób, zajęcie 2 pełnych prowincji to koniec wyzwań.
Aż się odechciewa rozgrywać bitwy. We wcześniejszych częściach nawet w lategame bardzo często bitwy trzeba było rozgrywać manualnie, żeby przełamać przewagę przeciwnika, tutaj robi się 3 pełne armie i rzuca na kolejnych wrogów, którzy wystawiają max. 2 połączone pełne armie i automatycznie następuje pogrom. Na wodzie z kolei wystarczy wystawić 4-6 okrętów artyleryjskich + 2-3 lekkie jednostki na przynęte. Przeciwnik rzca na to pełną flotę transportową i bitwa kończy się masakrą bez strat.
Niby można specjalnie grać gorzej, żeby dać szansę komputerowym przeciwnikom, ale to trochę bez sensu.