Teoretycznie Medieval II na modzie "Third Age - Total War" też można by tu zaliczyć...
Adaptacja ma to do siebie, że adaptuje dane dzieło. Więc twórcy adaptacji powinni dzieło przełożyć na ekran wiernie. Najlepiej 1:1, a nie tworzyć swojego własnego fantasy pod znanym szyldem.
Tak. To może być dobre fantasy, ale będzie to fatalny Władca Pierścieni.
(Sam Tolkien zresztą w listach, źle wypowiadał się o adaptacjach i ich twórcach, którym wydaje się, że lepiej od autora, wiedzą co ten miał na myśli).
"satyry science fiction" - Satyry? Satyrom to było podejście reżysera (któremu nie chciało się przeczytać materiału źródłowego, bo jak to powiedział "nie rozumiał go i uznał za nudny").
Nieprawda! Siedmioksiąg Grzechu (w liczbie (jeszcze), sześciu tomów), Gołkowskiego, jest lepszy.
"Pamiętajcie, żyjecie w wolnym świecie tylko wtedy, gdy państwo mówi co Wam wolno a czego Wam nie wolno".
Towarzyszu! Macie pełną wolność wyznawania poglądów, o ile wasze poglądy nie godzą w interesy i linię ideologiczną partii. Zrozumieliście towarzyszu?
Jeśli dobrze rozumiem ta kobieta nie była pracownikiem "szkoły", ale zewnętrznym współpracownikiem.
To jest chore!
Catalyst to bardzo dobra gra. Różni się wprawdzie od poprzedniej części, ale nie jest gorsza, ba! Większość elementów była o wiele lepsza. Po prostu Catalyst to "nie było to samo" i jednocześnie "to było to samo", więc gracze się obrazili.
Politycy i wszelacy "rządcy miejscy", przed podjęciem urzędu, powinni dostać to poprowadzenia przez parę godzin rozwinięte miasto w Cities. Jak spie***li sprawę, to nie dostaje urzędu. No i zaraz nie byłoby polityków.
Gra jako taka, nigdy nie była porażką. Porażką był jej stan techniczny i marketing.
No tak, ale Imperia zwykle nie upadają od jednego ciosu, raczej powoli giną i się rozpadają.
Zależy. Zdarza się, że kierowcy sami ładują i rozładowują towar. Jednak raczej mówimy tu o kierowcach "małych i lokalnych", np. dostarczających zaopatrzenie do żabki, a nie tych jeżdżących z naczepami po Europie (albo chociaż wahadłowo między dwoma punktami). Chociaż wyżej coś pisali, że niektóre duże firmy każą to robić kierowcom (bo pewno taniej). Jednak wydaje mi się, że regułą powinno być, że kierowca kieruje, a naczepą zajmują się pracownicy danej firmy.
Załóżmy; bierzesz zlecenie przewozowe, naczepa własna. Załadunek (w gestii nadawcy), od siódmej (trwa godzinę), sto kilometrów od bazy. Cel siedemset km dalej.
Skoro załadunek jest o siódmej, to musisz wyjechać +/- o piątej czterdzieści. Na miejscu jesteś chwile przed siódmą, podstawiasz naczepę i czekasz na zakończenie załadunku.
Punkt ósma dostajesz informacje, że załadowane, więc wsiadasz i ruszasz, teraz zostało ci tylko osiem godzin i czterdzieści pięć minut do celu (zakładając, że średnia prędkość to osiemdziesiąt km/h) + czterdzieści pięć minut przerwy, po czterech i pół godziny jazdy. Po dotarciu na miejsce rozładunek i powrót do bazy, ale nie do końca, bo zostało ci tylko piętnaście minut jazdy, a potem odpoczynek dobowy. Oczywiście możesz spróbować to naruszyć, w końcu twoja firma, ale... To ty będziesz płacić jak cię dorwie ITD. Chociaż w grach raczej nie umieszcza się ITD i innych takich służb, bo co to by była za radocha z gry, jak na każdym skrzyżowaniu suszą, a co ileś set kilometrów sprawdzają tachograf... Jednak, jeśli ktoś by taką grę zrobił, byłaby ona na pewno bardzo realistyczna, a przez to na dłuższą metę irytująca.
Zacznie, oj zacznie... Skoro produkcje będą już "u nas", to będą mieć gotowe napisy. To zaś oznacza, że filmowi bukanierzy będą mieli mniej roboty, przez co produkcje częściej pojawiać się będą "tu i tam". Przy innych platformach schemat się sprawdził.
Dla mnie (kogoś kto z DE zetknął się dopiero za sprawą tej gry), Inkwizycja jest spoko. Nie jest wybitna, nie jest tragiczna, jest spoko.
Że niby gorzej od 2042? Śmiech na sali, "rzetelne dziennikarstwo", taa...
Jeśli by kiedyś zdarzył się Cud i naprawdę zrobili total war w Rzeczpospolitej, to mam nadzieje, że chorągiew Husarska miała by historyczną liczebność (czyli 100-200 koni), a nie jakieś liczby z tyłka jak w Empire (45).
A ja się nie zgodzę. Najważniejsza jest swoboda podróży i (jeśli występują pojazdy), model prowadzenia oraz muzyczka oczywiście.
239.238 = 100
2.392,38 = 1
1.196,19 = 0,5
2.392,38 x 6 = 14.354,28
14.354,28 + 1.196,19= 15.550,47
więc
6,5% z 239.238 = 15.550,47
No dobra, to teraz z kalkulatorem:
15.550,47
Da się.
I) Serio? Problem z liczeniem procentów? Przecież do tego wystarczy kalkulator i własna pamięć, ewentualnie notatnik.
II) Możliwość sprawdzenia czasu na świecie, ma już każdy telefon i to często nawet bez potrzeby łączenia z netem.
O braku umiejętności czytania znaków i rozkładów to nawet nie wspomnę...
Jak tak dalej pójdzie, Techland będzie musiał sięgnąć po drastyczne środki... Tylko czy keczup, ananas i rodzynki na pizzy, to nie jest łamanie sugestii Genewskiej?
Co takiego dziwnego jest w dwóch wirnikach u Ka-52? To przecież bardzo dobry napęd.
Biden ten postawił się Putinowi i rzekł, że najazd na Ukrainę spotka się z sankcjami.
No chyba, że najadą tak tylko trochę, to wtedy sankcje też będą tylko trochę.
Ja bym jeszcze polecił "86 - Eighty Six". Bardzo fajne anime, pięknie pokazuje potęgę artylerii i jaka przepaść jest między żołnierzami doświadczonymi, a świeżakami.
Poza tym przypominam, że z biologicznego punktu widzenia, ty też jesteś tylko zlepkiem komórek. Czy to ciągle daje twojej matce prawo do abortowania cię?
"jak serialowe Wojny klonów z uniwersum Gwiezdnych wojen. Zapewnia nieco frajdy, ale przecież wiemy, jak to się wszystko zaraz skończy…" - O ty pppppppiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiipppppppppppppppppppppppppppp!
Heroiny? Mało to mamy słów w języku polskim? Naprawdę trzeba się bawić w takie słowotwórstwo?
Czego się dziwić? Jest linia ideologiczna, która mówi to, to i to. Jeśli ktoś z tej linii zejdzie, jak pani Rowling, to staje się wrogiem i jest niszczony. Logiczne.
Tylko, że trochę to złe...
Railgun może jeszcze zaistnieć, różne są teorie...
https://www.defence24.pl/pancerniki-metoda-na-pokonanie-chin-analiza
Tylko, że część naprawdę JEST NIEGRYWALNA, choćby dlatego, że nie działają na współczesnych systemach operacyjnych...
Warhammer z tymi wszystkimi bohaterami, jakimi super-zdolnościami itd. To bardziej RPG, a nie porządna strategia. Plus ta różnica w rozbudowaniu między pierwotnymi i najnowszymi frakcjami...
Prosty sposób jest, zrobić save zaraz na samym początku jak wysiądziesz z wozu. Potem możesz do niego wracać tyle razy, ile chcesz.
Jak chcesz realizmu to polecam (trochę leciwe, ale ciągle bardzo grywalne), Men of War: Assault Squad 2, bardzo dobra gra. Dobrze ustawiony KM może zatrzymać natarcie kilkuset piechurów (zwłaszcza w edytorze map), a czołgi nie mają pasków życia.
Uwielbiam tę grę i jej (odrobine), społeczność.
Poza tym... Może i dobrze grali, ale przegrali. Więc nie liczy się jak grali, liczy się wynik, a dokładnie przegrana.
Są pewne rzeczy... Z których się nie żartuje i przy których nawet największe śmieszki, zachowują powagę.
Rosja, USA, Rosja, USA, Rosja, USA... Co oni się w dwudziestym wieku zatrzymali, czy jak?
Są różne rodzaje piękna. Odchodzi się powoli od ideału sex-bomby, ale niestety zamiast tego zaczyna promować się fat-bombę. Najlepiej by było, jakby wszystko to poszło w stronę naturalnego piękna (jak na obrazu tu: https://www.facebook.com/ZarzewieNRT/photos/a.2199018343517517/3887480518004616), a nie w jakieś absurdy.
1) Pewnie autor nie zna
2) Nie wiem.
3) Pewnie autor nie umie w to grać i raz po raz, zabija go Dodo.
Cyber akurat historie ma dobrą...
ad 8. Pomijając tu dyskusje na temat wiadomo jaki. Według mnie nie jest to najlepszy przykład, bo co to za mama, która porzuca dziecko i wyrusza na daleką, daleką wyprawę, by znaleźć i zabić kogoś, ale potem tego nie robi. Znaczy się robi, ale nie kończy roboty... Nie jest to wzór do naśladowania.
"Modern Dark Ages" - Ciemne wieki to raczej później przyszły, a ludzie przestali się myć. Średniowiecze było spoko.
To naprawdę trzeba dodatkowo tłumaczyć? Przecież na stronie Windowsa jest instrukcja.
Czemu w żadnej grze twórcy nie umieją zrobić kawalerii z rozsądnej długości kopiami, tylko zawsze dają krótkie włócznie?
W gruncie rzeczy strzelanie ogniem ciągłym sens ma tylko w razie stawiania ognia zaporowego, ewentualnie zrywania kontaktu. Przygnieść wroga do ziemi i jazda. W innych sytuacjach raczej nie ma on sensu.
A ja się nie do końca z tobą zgodzę. Zdarzało mi się ładować magazynik i zawszę szło to szybko i sprawnie. Wprawdzie ja nie robiłem tego pod ostrzałem, ale jednak...
A wystarczyło wstąpić do sił powietrznych i sobie polatać w realu...
>Superbohaterowie (ale w takim klasycznym ujęciu)
>Deadpool
A co do Batmana to racja.
A według mnie samochody z napędem atomowym to może być przyszłość. Tylko, że potrzeba tu wielu, ale to wielu miliardów dolarów na rozwijanie tego... Więc póki co się nie opłaca.
1) Oczywiście, miecz jako broń główna wielkiego sensu nie ma, więc stanowił raczej broń zapasową. Mieczami jednak walczono też pewnie w ograniczonym obszarze, jak np. wnętrza. Bo i takie walki się przecież zdarzały.
2) O samurajach się nie wypowiem, nie mój krąg zainteresowań.
3) Wydaje mi się, że walka wręcz następowała raczej w ostateczności i w dość specyficznych warunkach. Bo raczej nie rzucisz się na przeciwnika, gdy wokół ma paru kolegów i na odwrót. Plus zabicie takiego w dobrej zbroi jest bardzo nieekonomiczne, a jak się go nie lubi... Zabójcy działali raczej nie tylko w Japonii.
Takie puszczenie rycerza by zebrał okup było nawet bardziej ekonomiczne. Po co w końcu go utrzymywać? Lepiej niech utrzyma się sam, a jak jest honorowy to z okupem wróci... Tak też chyba po bitwie pod Grunwaldem, większość mniejszego rycerstwa puścili na słowo honoru, by wrócili z okupem.
Ja nie znam żadnego takiego historyka.
1) Tak, przez wieki powstały różne rodzaje broni specjalistycznej, nastawionej na walkę z jednym konkretnym "typem" przeciwnika. Jednak jako broń bądź co bądź, specjalistyczna nie nadawała się ona do walki w każdej sytuacji. Zresztą, żadna broń nie jest uniwersalna, ale niektóre mają lepsze właściwości ogólne i dlatego są/były szeroko stosowane, jak np. miecz. Miecz jak już ustaliliśmy nie był najlepszy do przebijania zbroi, ale był bardziej uniwersalny od takiej np. włóczni. Jednak ta o to włócznia lepiej raczej zdawała się w dźganiu i przebijaniu niżeli miecz. Pomijam tu oczywiście, że samych mieczy było wiele różnych odmian i rodzajów.
Warto też wspomnieć, że każdej broni trzeba się nauczyć i nawet osiągnięcie mistrzostwa w jednej nie sprawi, że będziemy mistrzami wszystkich jej rodzajów.
2) Pochodnie miałem w ręku zarówno sklepowe, jak i "rekonstrukcyjne", a nawet raz czy dwa samemu robione. Różniły się one od siebie oczywiście; konstrukcja, wykonanie, smród itd. Jednak było to zawsze niezłe źródło światła. Nie próbowałbym raczej oświetlać nimi sali, ale do łażenia gdzieś na zewnątrz są jak znalazł (zwłaszcza jak się nie ma latarki).
5) Może i tak, może nie. Tu trzeba by historyka do weryfikacji, a tacy raczej nie siedzą na stronach o grach, a co najmniej ja żadnego takiego nie znam.
6c) Kaganek to taka jakby mała miseczka pełna tłuszczu/oleju/CzyCoTamMieli z knotem. Więc w praktyce jest to świeca, tylko, że jeszcze bardziej nie trwała, raczej z czymś takim trudno się łazi, zwłaszcza na zewnątrz.
2) No dobra, uprościłem to znacznie. Tak, najnowocześniejszych zbroi raczej mieczem nie przebijesz. Jednak te zbroje to jest raczej już końcówka średniowiecza, a nawet i dalej.
Co do miecza jako broni bocznej. To też zależy, bo w końcu historycznie (może nie stricte w średniowieczu, ale jednak), były całe armie których główną bronią do walki w zwarciu był miecz.
2b) No dobra, uprościłem to znacznie v2. Różne kusze przebijały różne zbroje, niektóre, niektórych nie przebijały, Jednak to nie tylko kwestia samego naciągu "kuszy, ważne przecież jest również jej wykonanie, amunicja, kąt uderzenia i jeszcze parę.
A co do tych wszystkich testów, pragnę zauważyć, że ich raczej nie wykonuje się na zbrojach z epoki, ale na współczesnych replikach. Co może zaburzać wynik eksperymentu. W końcu współczesne konstrukcje są lepsze, zarówno materiałowo jak i w dokładności wykonania.
6b) No może i tak, świeczki są ekonomiczniejsze od pochodni. Jednak nie zmienia to faktu, że w porównaniu 1vs1 pochodnia daje światła więcej.
I) Mam pojęcie o czym piszę, może nie 100%, ale ja nie jestem z wykształcenia historykiem.
II) Pochodnie miałem w ręce i to nie raz. Podtrzymuje swoją opinie.
III) Dawaj! Punktuj. Odpowiem chętnie.