ukończona w 67 h z dodatkami Immortal Throne, Atlantis i Ragnarok (na zwykłym poziomie trudności)
Wspaniała gra, mega wciągająca, klimatyczna, genialna w swoim gatunku. Ukończyłem wszystkie misje i wszystkie trzy zakończenia, teraz biorę się za platynowanie :)
ukończona w 15 h (poziom trudności: 2/3 - "Champion", za wyjątkiem ostatniego bossa pokonanego na poziomie trudności 1/3)
Podpisuję się pod postem wszystkim kończynami, idealnie oddaje moje odczucia po ukończeniu dwóch z czterech dostępnych kampanii. A grałem na dodatek na najwyższym poziomie trudności, co poziom irytacji wybiło ponad miarę i dlatego też odechciało mi się grać kolejne kampanie
Niby fajnie, tylko po jaką cholerę ta infantylna pixarowska stylistyka postaci - tego pojąć nie mogę.
Ukończyłem ze 30 misji i przeciwnicy niczym znaczącym się nie różnią, setting map mega podobny, objectivy te same, czyli zniszcz źródło zarazy, albo rozwal wszystkich. Żonglowanie członkami drużyny, czyli raz wybieranie jednego justycjariusza czy tam purgatora, a jak jest ranny, to drugiego i dawanie temu wybieranemu najlepszego ekwipunku - no rzeczywiście zabójczo taktyczne, ale może dla 13-latka xD
Serio, po tych ~30 misjach kompletnie odechciało mi się grać. Poza misjami wymuszone i nudne dialogi, dziwny sposób rozbudowy statku, a co denerwowało mnie chyba najbardziej, to brak jakiegoś logicznego ciągu tych wszystkich misji, a jedynie latanie po mapie statkiem w tę i z powrotem i czekanie na kolejne losowe te same misje.
Początkowo jest efekt wow, ale po kilku godzinach umiera się z powodu monotonii, każda misja jest dosłownie TAKA SAMA.