Mieszkałem przez całe życie 6 albo 7 mieszkaniach. Sąsiadów nie było słychać w tylko jednym - starsi ludzie z góry, mało aktywni, pokoje w większości wyłożone grubymi dywanami. Wszędzie indziej zawsze szmery, rozmowy, trzaskanie, muzyka - a to zza ściany, a to z sufitu, a to spod podłogi. Stopień uciążliwości w poszczególnych lokalach zależał wyłącznie od stopnia kultury sąsiadów. Czy skutecznie wyciszysz mieszkanie? Nie; chyba że wydasz na to naprawdę grubą kasę i zrobisz sobie z pokoju dźwiękoszczelne pudło. Czy przemówisz sąsiadom do rozumu? Też nie - w 50% Cię oleją, a w 50% po prostu się skonfliktujecie. Od hałasu w mieście nie ma ucieczki. Współczuję serdecznie, bo też przeszkadzają mi tego rodzaju odgłosy. Ale jedyne co Ci pozostaje to się przyzwyczaić.