Kto jak kto, ale autor tekstu (tj. Jordan Dębowski) dobrze wie, że tego typu gry są robione masowo i na jedno kopyto. Wystarczy spojrzeć na OnePiece online, Bleach online i pewnie kilka innych tego typu produkcji z metką "online", aby widzieć, że wyglądają identycznie pod względem mechaniki jak i stylu wizualnego, a jedyne co jest zmieniane do fabuła by pasowała pod konkretne anime, a sam zabieg ma na celu wyciągnięcie kasy od fanów. Tak więc trochę szkoda zachodu na recenzowanie Naruto Online...