Ale to co on opowiada to kompletne korpobzdury, nie pierwszy raz zresztą.
Przypomina mi to opowieści z mchu i paproci w wykonaniu prezesa Stellantisa o tym, że auta elektryczne to w sumie wcale się jednak nie sprzedają i dlatego wracają do napędów konwencjonalnych, gdy w praktyce ich producent baterii - spółka ACC (join venture z Mercedesem) - kompletnie nie radzi sobie z produkcją (osiągając wydajność produkcyjną 100 sztuk dziennie wobec zapowiadanych ~10 tysięcy xD) i Stellantis nie jest w stanie na rynek elektryków dostarczać, a nawet ma problem z dostarczeniem tych już zamówionych. "No to co, udajemy, że rynek to jednak nie chce tych elektryków, może udziałowcy się nie połapią i będzie można sobie wypłacić premie".
Nadella idzie w podobny ton - wymyśla jakieś bzdury o protestach przeciwko DC (pierwszy raz w życiu słyszę, by ktokolwiek kiedykolwiek protestował przeciwko tak nieuciążliwej działalności) gdy ich inwestycje w AI są najzwyczajniej w świecie przestrzelone i chyba już sobie z tego zaczęli zdawać sprawę. Oni naprawdę w to poszli bez opamiętania (kupowanie własnej elektrowni!), co jest kompletnym szaleństwem w sytuacji, gdy nie masz pojęcia jak na AI zarabiać. Microsoft nie ma pojęcia, bo choć wpychają Copilota wszędzie, to oni nie są fajną korporacją i ludzie nawet nie chcą tego używać, a co dopiero płacić. Normicy wybiorą usługi od Google, chociażby były sporo gorsze (jak w przypadku przeglądarki, gdzie Edge jest zwyczajnie lepsze od Chrome - przynajmniej na PC). U konsumenta liczą się nie tylko twarde liczby, ale i emocje - a Microsoft nie umie być fajny. Nawet jak ma fajny produkt to go ubija.
Nie zapominajmy, że Nadella to CEO, który ubił Windows Mobile - i to w momencie, gdy już niczego tam nie brakowało (byłem wtedy użytkownikiem), jakby kompletnie nie rozumiejąc, że to wokół smartfonów będzie się kręcić świat technologii, Windows 10 zaprojektowano jako "mobile first" (zresztą do samego końca praktycznie każda aplikacja na Windows 10 dobrze wyglądała w układzie pionowym), a pozycja numer trzy na rynku jest o niebo lepsza, niż całkowity brak obecności (bo apki Microsoftu na iOS czy Androida to żart, a nie obecność na rynku mobile). Ja mam wrażenie, że obecny CEO tak szczerze to wcale nie lubi produktów Microsoftu. Uwalenie Xboksa i klęknięcie przed Sony czy Steamem całkiem dobrze wpisuje się w jego dotychczasową strategię, może apkę na SteamDecka wydadzą. xD
Tak czy siak, Microsoft zakontraktował ogromne ilości sprzętu i módlmy się, by bańka AI w ciągu tego roku pękła, to może faktycznie skierują moce przerobowe na rynek gamingowy.
Microsoft nic nie "nagromadził", ani tym bardziej nic nie "leży". Microsoft ma zakontraktowane dostawy pamięci, procesorów etc (na ogół serwery tak wielkich firm to custombuildy), ale ten sprzęt dopiero dostanie w przyszłości. Nikt nie kitra na półkach sprzętu, który jest w peaku swojej wartości.
Nie wiem skąd się takie wesołe teorie biorą...
Pytanie głupie, ale odpowiem: bo nic nie wiadomo jakoby Microsoft nie wyrabiał się z produkcją. Nie zarobisz na sprzedaży sprzętu który jest normalnie dostępny w sklepie, a musisz skupić większość żeby ludzie kupili u Ciebie. Proste.