Otwieram oczy, światło zapala się chwilę później, jak zawsze. Z mroku wyłania się tylko biurko i ta.. maszyna. Wstaję z łóżka, czuję ból w całym ciele, wciąż nie doszło do siebie po ostatniej misji. Pokój zamknięty, kamera w rogu miga. Nadgarstki sine, dłonie lekko drżą ale sprawnie otwierają nową kopertę, zawsze jest na biurku. Wypada portret, na odwrocie data. Cyfry nic mi nie mówią. Pustka w pamięci, twarz z portretu nieznajoma. Siadam do animusa, wszystko już przygotowane, jak zawsze - wystarczy jeden przycisk...
W brzuchu zaczyna wirować, głowa boli jeszcze mocniej, gardło zasycha. Wspomnienie namierzone SYNCHRONIZACJA. Zaczęło się, to moja ulubiona gra...
Ciemność. Czuję gorące powietrze, zapach spalonego prochu i straszny fetor. Uwiera mnie strój, inny niż poprzednio. Sprawdzam tylko czy ONE są na swoim miejscu i działają. Zaczynamy słyszę za swoimi plecami. Odwracam się, widzę tylko dwa błyszczące punkty w kapturze. Nie muszę wiedzieć więcej – jest jednym z nas. Otwiera drzwi. Jest noc. Z baszty wychodzimy na mur, przy kolejnej blance bez słowa wyskakuje. Widzę tylko kilkadziesiąt ognisk w oddali, skaczę w mrok. Bezszelestnie przechodzimy między bastionami, obchodzimy obrońców, działa, składy kartaczy i szrapneli. Rubież, mijamy setki rozerwanych ciał, oderwanych kończyn, rozprutych żołądków, zaschnięte fekalia. Wszędzie padlina dla tysięcy owadów. Dochodzimy do pierwszych sotni.
Pamiętaj po co tu jesteśmy Mikołaju1. Działamy w mroku by służyć światłości słyszę szept. Pamiętam Krzysztofie2. Ruszajmy odpowiadam. Czuję, że dla części mnie jest bliski - nasza misja musi się udać! Odchodzi w stronę kilku armat, ogniska i czerni, która jeszcze nie śpi. Zaczyna świtać
Przekradam się między kolejnymi barłogami, głównie wozy z sianem, po kilku śpiących ordyńców. Co jakiś czas namiot atamana dowodzącego mijanym kureniem. Syf jak pod twierdzą z przewagą fekaliów i resztek z wyjedzonego bydła. Wozy z sianem mogą być pomocne - adrenalina wyostrza zmysły. Z daleka widzę główny majdan, powiewają chorągwie. Namiotów coraz więcej, bardak jakby mniejszy. Jest dobrze - blisko drzewa. Coraz widniej, moja aquila powinna już latać nad stepem. Przenikam dalej, niektóre ordy dopiero kończą wieczór. Patrząc na nich zaczynam rozumieć swój strój: hajdawery, lniana koszula, kamizela z kapturem. Bez przeszkód zachodzę główny plac na skraj lasku. Wchodzę na stary buk, sprawnie przeskakuje między drzewami, jak najbliżej celu. Przyczajam się. Czas przywołać aquilę. Mam chwilę na poznanie otoczenia - uruchamiam zmysł orła. Dostrzegam partnera, czai się pod wozem blisko swojego celu - namiotu Islama Gereja. Czekamy na ustalony sygnał. Dobry moment na sprawdzenie broni: ostrza działają jak część ciała, 2 bomby dymne, w sakwie składniki wytwarzam 3. Słońce coraz wyżej
Jest. Widzę mojego orła, brat też zauważył. Przelatuje nad majdanem, wiem już dokładnie, jak się dostać do celu. Pisk ptaka ZACZYNAMY Skaczę na dwóch tatarów, ostrza miękko wchodzą w karki. Bezszelestnie naprzód. Główny plac. Mijam kolejnych kozaków i starszyznę. Jest wejście do namiotu. Straż zaczyna się przyglądać. 1 bomba dymna! Jest mocna, przenikam niezauważony ale podnosi się alarm. Przedsionek, widzę długi stół, na jego końcu.. mój cel! Bohdan Chmielnicki - niepodobny do portretu ale to on! Namaszczony przez templariuszy przywódca powstania. Razem podpalają kresy przeciw Koronie. Ruszam na ofiarę, wskakuję na stół, ostrza błyszczą...
DESYNCHRONIZACJA
AD 2.08.1649
1 Mikołaj Skrzetuski
2 Krzysztof Stapkowski