Po pierwsze - to naturalne, że "The Last Jedi" ma wyniki gorsze niż tak bardzo wyczekiwany Episode VII.
A po drugie - to jest niestety konsekwencja tego, że film jest taki a nie inny. Obiektywnie to jest niezły film, natomiast jeśli chodzi o kolejną główną część sagi "Gwiezdne Wojny" jest średnio udany, a wybory dotyczące niektórych postaci są trudne, a momentami bardzo trudne do zrozumienia i zaakceptowania w świetle dotychczasowego rozwoju tych postaci, ich przyszłości i konsekwencji dla całości uniwersum.
W moim odczuciu panu Johnsonowi zabrakło nieco umiejętności i dużo pokory w poprowadzeniu tej historii, w efekcie czego wyszedł film dosyć ciekawy psychologicznie, ale przesadnie silący się na oryginalność, walkę z konwencją i oczekiwaniami odborców, prezentujący osobistą wizję twórcy w dużym oderwaniu od istniejącego świata Star Wars, a w dodatku najeżony wyjątkową ilością nielogiczności i koncepcji chybionych czy wręcz stojących w sprzeczności z dotychczasową wiedzą na temat tego świata.
Podejrzewam, że raczej rzadko będę wracał do tego filmu, nawet rzadziej niż do "The Force Awakens". Najłatwiej jest z "Rogue One" - filmem nakręconym bez obciążeń, według ciekawej koncepcji i z dużym rozmachem, który ląduje i pewnie będzie lądował w moim odtwarzaczu regularnie.
Ktoś tu nieźle kłamie. Albo wiceprezes Cloud Imperium Games:
https://robertsspaceindustries.com/spectrum/community/SC/forum/1/thread/re-uk-tax-rebate-advance-for-foundry-42/277779
albo redakcja gry-online.pl.
Póki co wygląda raczej to drugie. Zapowiada się ciekawie.
Jedna rzecz w tej dyskusji trochę mi się nie zgadza. Padają porównania do cen karty graficznej, monitora, telefonu, itp. Różnica polega na tym, że mówimy o zaawansowanych goglach VR, które oferują przeżycia, jakich praktycznie nikt nie jest w stanie doświadczyć w inny sposób (oprócz Vive). Nawet "ciężarówka monitorów za setki tysięcy zł" nic tu nie da. Chwila, w której założy się DK2 (mimo jego niskiej rozdzielczości, czy raczej wyraźnego screen door effect) i odpali choćby na minutę Elite: Dangerous, Euro Truck Simulator 2, DCS World czy choćby demko RTS pt. Tactera, jest pierwszą chwilą reszty życia gracza, jeśli jest entuzjastą VR. Patrząc z tej perspektywy i zakładając znacze usprawnienia w CV1 w stosunku do DK2, cena staje się nagle w pewnym sensie okazyjna. Oczywiście trzeba być przygotowanym finansowo i sprzętowo, ale to było nie do uniknięcia, a u nas dodatkowo boli VAT i aktualne kursy walut.
Drogo, szkoda, że tak drogo. Ale kupiłem. Czekałem na to dobre 20 lat. Po ponad dwóch latach spędzonych w DK1 (niestety z drugiej ręki, nie z Kickstartera) i DK2 nie miałem wyjścia. Dobre VR to po prostu nowa jakość doznań, niezależnie od gatunku gierki czy rodzaju doświadczenia.
Każdy ma własne potrzeby i opinie, ale mnie jest ciężko zrozumieć, jak będąc entuzjastą gier 3D można nie być zachwyconym VR. Dla mnie po kilkukastu miesiącach z DK1 i DK2 jest pozamiatane, a rozumiem, że CV1 będzie lepszy od DK2 praktycznie pod każdym względem. DK2 prawie zupełnie mnie nie męczy, mogę spokojnie siedzieć w nim 2 - 3 godziny, czasem więcej.
Kino 3D - nie siedzę w liczbach, ale mam wrażenie, że radzi sobie dobrze i nigdzie się nie wybiera. Ja oglądam regularnie od lat i nie wyobrażam już sobie blockbusterów sci-fi bez 3D. Myślę, że filmy bardziej kameralne też na tej technologii mogą skorzystać.
TV 3D to trochę inna sprawa. Dla wielu osób męczące jest już wciskanie guzików w pilocie, nie mówiąc o szukaniu jakichś okularów. A mówiąc poważniej, żeby uzyskać dobry efekt potrzebny jest badzo duży ekran, co jest niepraktyczne w warunkach domowych. Moje wrażenie jest takie, że 50- czy 60-calowy telewizor daje obraz 3D odbierany jako miniaturowy, o dziwnie pomniejszonej skali. Z aktorów robią się trójwymiarowe krasnoludki. Prawdopodobnie mózgowi w przypadku 3D potrzebna jest odpowiednia skala, inaczej odbiera scenę jako nienaturalnie zminiaturyzowaną.
Ja mam zupełnie inne spostrzeżenia. Moim zdaniem nie ma odwrotu od VR. Jedyny poważny problem to dopracowanie rozdzielczości, czy raczej czytelności obrazu, bo nie samą rozdzielczością da się to załatwić.
Dodam jeszcze, że ETS2 to must have dla posiadaczy Oculus Rift. Po kilkudziesięciu godzinach jazdy w goglach odpaliłem tę grę na monitorze i... stwierdziłem, że nie potrafię :) Nawet przy ograniczeniach technicznych DK2 powrót do tej gry (i nie tylko tej) na monitorze jest dla mnie po prostu niemożliwy. Czekam na obsługę Oculusa w Skandynawii.
Ściągnąłem, odpaliłem na Oculusie i jestem zachwycony mechaniką posługiwania się bronią, przede wszystkim celowania. Trzeba to zobaczyć w akcji. Oczywiście wymaga to dopracowania, wprowadzenia paru opcji/modyfikatorów, natomiast ogólna koncepcja celowania w VR w tym demie jest genialna. Nie sprawdzałem jak to wygląda bez okularów, ale jakoś zupełnie mi się nie chce.
Half Life 3 VR - mam nadzieję, a właściwie głębokie przekonanie, że tak właśnie będzie, że HL3 będzie mocno dopracowany pod względem rozgrywki w VR.
"Nie mamy wystarczająco pieniędzy" - żart sezonu.
Dla mnie rewelacja. Dobre tekstury, świetnie oświetlenie, przy tym chodzi to jak burza. 110 - 120 fps na podkręconym dwurdzeniowym Pentium i GTX 970. I to z zakodowanym na sztywno motion blurem i na oko jakimś grubym temporal anti-aliasingiem. Procek obciążony w ok. 50 - 60%. Vsync nie działa. Jakby zadziałał i przyciął to do 60 fps, to pozostaje pół grafiki (pewnie więcej z lżejszym AA) i 2/3 procka (czyli pewnie prawie cały w przypadku i5/i7) na policzenie reszty ewentualnej gierki. Bardzo obiecująco.
Ta gra jest świetna do grania w dwie osoby, najlepiej z rozgarniętą kilkulatką. Ciekawa i klimatyczna przygoda, we dwójkę podwójnie dobra.
Dalej nie rozumiem. Syndrom sztokholmski, wyznawcy, o co tu chodzi? Facet obmyślił i wyprodukował parę dużych gier, teraz produkuję kolejną. Pisanie tego typu gry trwa normalnie 4 - 5 lat (rozbudowane późniejsze części GTA, Elder Scrolls, Diablo, Red Dead Redemption, Half Life, etc.). Pomijam tu development hell w stylu DNF. Po prostu poprawna produkcja rozbudowanej gry z paroma setkami developerów tyle trwa.
Zasadnicza produkcja SC na razie trwa dwa lata, plus rok pasjonackiej roboty paru gości nad prototypem. Na razie pokazano trochę alfy - czegoś, opublikowanie czego w przypadku wymienionych wcześniej produkcji byłoby nie do pomyślenia. Jakby ktoś zobaczył GTA 5 albo Skyrima po dwóch latach produkcji to by się przeżegnał ze strachu albo wyśmiał cały projekt. A alfa Dooma 3, która kiedyś wyciekła? Wtedy chyba pierwszy raz zobaczyłem, jak wygląda prawdziwa pre-alpha. Normalni ludzie nie są gotowi na taki widok.
Premiera pierwszej części single playera pewnie za rok, może trochę wcześniej. Pełna gra z mmo to głęboki 2016, czyli momożna powiedzieć, że SC nawet jeszcze nie jest na półmetku prac, biorąc pod uwagę, ile miesięcy i wysiłku musiało już zająć i nadal zajmuje opracowanie koncepcji, interakcja między modułami z milionem zależności, koordynacja ekipy (ekip), pisanie narzędzi, walka z enginem (który ciągle jeszcze przepisują dla swoich potrzeb), itd., itd. Teraz jadą po kolei z misjami, statkami, lokacjami, infrastrukturą sieciową, sterowaniem, balansem rozgrywki, dostosowaniem szczegółów jak wielkość i szybkość pojazdów, itd. ED to jednak nieco inne przedsięwzięcie, zresztą pewnie też od paru lat w cichej produkcji, w tej chwili jest na ukończeniu, o dacie premiery dowiemy się pod koniec listopada. Tak na marginesie będzie około roku opóźnienia - ED miała sie ukazać w marcu 2014. I chyba nikt się o to nie czepia bo to normalne.
Jeśli miałbym się martwić o Star Citizena, to zacznę to robić, jeśli w paździeniku 2015 będzie wyglądał podobnie jak dziś. Ale coś mi mówi, że będzie wyglądał i będzie się w niego grało znacznie lepiej niż w dzisiejszą alfę. Na to liczę i spokojnie czekam. W ogóle nową złotą erę space simów z ED, SC i EVE Valkyrie jako okrętami flagowymi. Pomijając to, że nazywanie mnie kimś w rodzaju fanboja brzmi już dla mnie dosyć sympatycznie, to chyba niewiele z tego co napisałem daje podstawę do takiego określenia. Proponuję raczej skupić się na pozytywnych stronach, których w SC jest już niemało, i trzymać kciuki za tę i inne produkcje zapowiadające nowy wymiar zabawy (szczególnie na Oculusie), na które wszyscy czekamy.
Zupełnie nie rozumiem, po co taka egzaltacja, nie mówiąc o epitetach. Ja po prostu widzę to zupełnie inaczej i mam ku temu powody. Chodzę i latam sobie po alfie, śledzę rozwój i nie widzę powodów do niepokoju. Mają ambitne plany, mają na to dużo pieniędzy, 250 osób w paru studiach zaangażowanych w produkcję, przywiązanie do szczegółów, przełamywanie barier technologicznych. To trwa i potrwa jeszcze długo. Mnie się zupełnie nie spieszy i mam nadzieję, że im też nie. Będzie z tego duża i piękna rzecz.
To jest niesamowite, jak ludzi potrafi coś boleć właściwie bez powodu. Ja kupiłem i SC i ED i spokojnie czekam na rozwój wydarzeń. SC to po prostu innego rodzaju przedsięwzięcie niż ED, innego rozmiaru, z inną strukturą. Obydwa projekty są fantastycznie, już można sobie nieźle pograć, z miesiąca na miesiąc jest coraz lepiej. Jakoś jestem zupełnie spokojny o zainwestowane pieniądze.
Trochę mi się chce śmiać z tych wszystkich cyników i hejterów. Ciekawe, gdzie się podzieją jak gra wyjdzie i pozamiata.
EyeMaze - potrzebujesz dwóch rzeczy:
1. Ship Package, czyli jeden z zestawów fura plus dodatki (hangar, trochę kredytów, etc.) plus oczywiście pełna gra kiedy się pojawi)
https://robertsspaceindustries.com/pledge/single-ship-packages
2. Arena Commander Pass, czyli przepustkę do tego modułu alfy:
https://robertsspaceindustries.com/store/403-arena-commander-pass
Czyli da się to zrobić za 35 dolców - 30 za podstawową Aurorę i piątaka za przepustkę.
@Ksanth - czy "tu" oznacza artykuł, prezentację czy grę? Bo że w grze będzie obecny handel to mało powiedziane:
https://robertsspaceindustries.com/comm-link/engineering/13128-The-Star-Citizen-Economy
Sir Xan - jak pisze dj_sasek, wiadomo, że celują w mocny sprzęt, szczególnie że gra wychodzi w 2015, ma być efektowna graficznie, będzie się opierać się na dużym i skomplikowanym świecie i ma pożyć parę lat. Ale spokojnie, mocne i5 plus GTX 660 to nie jest jakiś słaby sprzęt, szczególnie do obsługi tak niskiej rozdzielczości jak 1280x1024. Jeśli masz możliwość dorzucić drugą GTX 660 to jesteś w całkiem komfortowej sytuacji. Jeśli chodzi o pamięć, to na pewno drugą czwórkę warto dorzucić, niezależnie od Star Citizena.
Myślę, że EA ma jeden zasadniczy problem: Steam. Nie wiem o co im chodzi z tą sagą z wrzucaniem gier na Steama, usuwaniem ich, wrzucaniem z powrotem. Czy to im się podoba czy nie, Steam staje się de facto standardem jeśli chodzi o sprzedaż na PC. Origin ludzie omijają szerokim łukiem i jest mała szansa, żeby to się zmieniło w niedługim czasie. Sprzedaż na fizycznych nośnikach jak wiadomo sukcesywnie spada. A EA zamyka oczy, zatyka uszy i śpiewa "lalala". Pewnie, PC to nie konsole jeśli chodzi o skalę sprzedaży, ale pewnie by się nie obrazili za tę dodatkowe parę(-dziesiąt) baniek zysku przy takich stratach.
Amiga4ever - to jest jak z pytaniami do Radia Erewań. Po pierwsze nie dwa miliony tylko jeden, a po drugie nie "kosztuje" tylko "nie kosztuje".
Bombaj - po pierwsze byłoby to nie w porządku wobec ludzi, którzy już za nie zapłacili spore pieniądze. Po drugie, to właściwie nie jest kupowanie statków, szczególnie po 26 listopada. Temat tego, co się właściwie kupuje i czy to ma sens, był wielokrotnie tłumaczony przez samych twórców.
W razie potrzeby służę wyjaśnieniami.
Nie bardzo rozumiem, co im nie idzie. Na razie stało się tyle, że została opóźniona publikacja wersji pre-alfa złożonego modułu gry, której faktyczne rozmiary i tempo realizacji dopiero na dobre się ustalają, której sama baza produkcyjna jest w wersji beta i rośnie praktycznie z każdym tygodniem w reakcji na potrzeby i możliwości rozwijającego się projektu. Jest dostępne wiele godzin materiałów wideo z ostatnich tygodni, które to wszystko przedstawiają w drobnych szczegółach. W skrócie ja widzę to tak, że dogfighting module się opóźnił bo produkcja idzie "za dobrze" w stosunku do pierwotnych planów, a nie dlatego że nie idzie.
.:Jj:. [22]
To jest jakaś pokręcona logika. To, że grupa ludzi aktywnie przyczyniła się do sukcesu projektu, nie znaczy że wszyscy inni aktywnie przyczyniają się do jego upadku.
Chodzi mi o prostą myśl, że martwić powinni się głównie ci, którzy zainwestowali w tę grę swoje pieniądze. Reszta może sobie spokojnie siedzieć popijając piwo i czekać na rozwój wypadków.
@ Asmodeusz
Robi się coraz ciekawiej. Jeszcze parę postów i zaoszczędzę na wizycie u psychoanalityka :)
Lutz - owszem, aktualnie mieszkam w Polsce.
Odwiedzam wiele różnych forów, w tym parę poświęconych SC w ciągu ostatnich paru dni. I widzę tam głównie powtarzającą się opinię: "jestem rozczarowany, ale lepiej niech to dopracują niż wypuszczą zabugowane demo oparte na tymczasowym kodzie". Jest oczywiście też krytyka pod adresem Robertsa, to zrozumiałe. Ale ogólnie ton wypowiedzi wskazuje na spokój w narodzie gwiezdnych obywateli.
Roberts ma wizję, którą ruszyła wielu ludzi. Czy pompuje balon? Ja tak tego nie widzę. Mówi tylko, że zrobi najlepszego &%X* space sima na świecie :) Czyli to samo, co mówił nie mając jeszcze grosza i nie wiedząc, czy i na ile Kickstarter w ogóle się powiedzie. Czy jest zakładnikiem swojego sukcesu? Niewątpliwie. Dlatego wierzę, że stara się spełnić oczekiwania ludzi najlepiej jak potrafi. A że potrafi kierować produkcją gwiezdnych strzelanin to już parę razy pokazał w życiu; stąd między innymi wziął się sukces tej zbiórki.
Pożywiom, uwidim.
PS. Elite Dangerous też jak najbardziej zakupiłem. Niestety Braben rząda za dostęp do bety sporych pieniędzy, nie mówiąc o dziko drogiej alfie. Tak że tu pozostaje mi oglądać filmiki.
Soplic - ja nie uważam się za "mądralę" i nie przypisuję Polakom tego, co najgorsze. Mamy swoje wady i zalety, jak wszyscy. Po prostu obserwuję ludzi od kilkudziesięciu lat i na tej podstawie spokojnie mogę powiedzieć, że mentalność pod tytułem "ja mam słabo albo nie umiem czegoś zrobić, więc fajnie by było żeby inni mieli tak samo, szczególnie tacy wyróżniający się z tłumu" jest bardzo wyraźną cechą Polaków.
Jasne, że tego tupu zachowania można spotkać wszędzie, frustratów nie brakuje w żadnym miejscu na świecie. Po prostu u nas ich wyjątkowo łatwo zauważyć. Na przykład wystarczyło przeczytać trzy pierwsze posty pod tym newsem. Albo sięgnąć po tego typu cytaty na temat Star Citizena (spod newsa sprzed paru tygodni): "Ale bede mial jazde jak wyjdzie z tego wielkie gowno XD".
Tak przy okazji, ciekaw jestem, ile osób tak krytukujących i rozdających faile tak naprawdę wsparło tę produkcję, żeby się powiodła. Bo ja na przykład tak zrobiłem i wierzę w sukces całego przedsięwzięcia.
Oprócz paru przyznaję że nieco mętnych sformułowań w swojej wypowiedzi Roberts przedstawił jak dla mnie wystarczająco dużo bardzo dobrych powodów przesunięcia wydania tego modułu. Zresztą można się było domyślić już od paru tygodni, że jakieś opóźnienie nastąpi. Wystarczyło obejrzeć parę ostatnich wydań "Wingman's Hangar" albo niedawny livestream, żeby zobaczyć, co i jak dużo się dzieje z tym projektem w ostatnim czasie.
Podsumowując, ja czekam spokojnie na bardziej dopracowany dogfighting module za 2 - 3 miesiące, a w najbliższym czasie na piątkową prezentację.
Chris Roberts nieźle rozumie polską mentalność:
"There are a lot of eyes on the game, and more than a few people wanting us to fail."
Coś wię wreszcie rusza w tym biznesie. Tyle lat czekania. Mam nadzieję, że czasy przysłowiowych "tekstur z PS2" mamy na dobre za sobą.
@Econochrist. To nie jest tak, że Roberts wypuszcza tę grę w modułach. To są moduły w wersji alfa, później pewnie beta, do testowania dla kickstarterowców i późniejszych przedpłacających. Gotowa gra będzie wypuszczona na rynek "w jednym kawałku" w 2015 roku, przynajmniej taki w tej chwili jest plan.
@kiupa. To będziesz miał jazdę jak się nie uda czy bardzo czekasz na sukces? Wyczuwam tu pewną sprzeczność. Ja na przykład czekam na sukces i sam staram się do niego przyczynić, więc nie będę się cieszył jeśli ten projekt nie wypali.
@dj_sasek. Dużo więcej raczej nie uzbiera, w każdym razie nie z taką dynamiką. Najważniejsza była wczorajsza data: 26 listopada - koniec LTI (lifetime insurance) oferowanej ze statkami.
Bazylisheq - pełna zgoda. Wystarczy mi użerania się z własnymi dzieciakami, przy kompie wolałbym odpocząć ;) Praktycznie nie gram w multi, gry kupuję dla singla, w tym CoD i BF. Takiego np. Star Citizena też kupiłem dla singlowego modułu Squadron 42. Gdyby zrobili tylko moduł multi online community cośtam, prawie na pewno bym nie kupił, chyba że dla turystyki :)
@Sir Xan Nie dość, że obrażasz ludzi bez powodu i niepotrzebnie pouczasz, to jeszcze piszesz nie na temat. Rozmawiamy o jakości grafiki w grach komputerowych a nie w parkach narodowych.
Ja czytam od lat wypowiedzi jak to niby grafika nie ma znaczenia bo liczy się grywalność, i nie mogę tego zrozumieć. Przecież grafika jest nieodłącznym składnikiem grywalność znakomitej większości gier. Twórcy nowego Wolfensteina nie zdecydowali się na zrobienie go jako tekstówki tylko jako nowoczesnego sci-fi fps'a, a to zobowiązuje jeśli chodzi o oprawę graficzną. Pewnie nie mnie jednemu z roku na rok jest coraz trudniej patrzeć na te tekstury "z PS2". Nawet w nowego XCOMa ciężko mi grać ze względu na grafikę, chociaż to całkiem grywalna strategia.
Porównywanie zagadnienia gier indie do jakości grafiki w nowy Wolfie uważam za chybione. Po pierwsze, da się zrobić całkiem dobrą grafę w grze indie, oczywiście zachowując proporcje w skali produkcji, (Grimrock, Deadlight, Trine, Dear Esther), po drugie w wielu z nich zupełnie nie o to chodzi (Binding of Isaac, bardzo grywalne gry flashowe), po trzecie gry z grafiką nawet na niezbyt wyśrubowanym poziomie czysto technicznym z powodzeniem nadrabiają to artyzmem (Limbo, Journey).
A strzelanina sci-fi z rozmytymi teksurami po prostu nie przejdzie, szczególnie w 2013 roku, po latach zastoju technologicznego wymuszonego przez PS3/X360 i z 8-megowymi next-genami za rogiem. Mam nadzieję, że coś z tym zrobią przed premierą, przynajmniej w wersji PC.
Spokojnie, na razie wygląda to słabo, jak jakiś prototyp, ale już zacząłem łapać klimat MoMa :)
Wierzę, że nie wyjdzie z tego produkcja klasy Uprising 44 czy bałagan w stylu Elementala, tylko miodna gra na poziomie technicznym produkcji typu Defense Grid czy Anomaly.
Do roboty!
Masa ludzi czeka na porządny remake MoMa od 20 lat. Co prawda było parę pospolitych ruszeń, które spaliły na panewce, były połowicznye próby (mody do Civ), był fail w postaci Elementala. Co nie znaczy, że kolejna ekipa ma polec, jeśli tylko zaprezentuje profesjonalne podejście do tematu. Ja skończyłem tę grę dziesiątki razy i czekam na remake z niecierpliowścią. Chętnie wrzucę parę zeta jeśli się pojawi na Kickstarterze.
Panowie, coś nie tak z tym newsem o Rifcie. W marcu 2013 urządzenie nie zostanie wysłane do sklepów, tylko rozpocznie się wysyłka dev kitów do ludzi, którzy za nie zapłacili na Kickstarterze. Potrwa to do kwietnia, kiedy dodatkowe dev kity zostaną wysłane do ludzi, którzy zakupili je na stronie oculusvr.com po zakończeniu Kickstartera. Do sklepów to jeszcze nieprędko.
"Przeznaczone są one wyłącznie dla posiadaczy najnowszej karty graficznej GeForce GTX 680." - to nie do końca prawda, tak naprawdę można je zainstalować na dowolnej karcie obsługiwanej przez aktualne drivery, tylko trzeba podmienić plik inf. Można sobie wtedy włączać nowe bajery jak FXAA i Adaptive Vertical Sync choćby na GTX 460. Fajna sprawa.
Brzmiało to groźnie, bo "cancelled" nie oznacza "wstrzymany"... Mam nadzieję, że jednak ktoś przesadził z tą plotką. Grafiki wyglądają bardzo dobrze: klimat, szczegóły. Być może Bethesda szykuje to jako tytuł startowy dla konsol następnej generacji.
IMO bardzo dobrze że opóźnili, jeśli czują że jest taka potrzeba. Gier na rynku jest do oporu, szukują sie kolejne duże premiery, a jak się pospieszą z tą produkcją i wypuszczą ją na skróty to wszyscy będziemy płakać. To ma być dopracowana perełka. Oczywiście lepiej żeby się nie zamieniła w vaporware, ale w końcu to Gearbox wyciągnął DNF z vaporu, więc nie ma strachu. Pewnie będzie w październiku albo listopadzie.
Ja powiem więcej: dostępność angielskich wersji jest dla mnie jedną z podstawowych zalet GOG. Radzę sobie z tym językiem dobrze i cieszę się, że mogę pograć w gry w takiej formie, w jakiej dopracowywali je twórcy. Jeśli ktoś potrzebuje polskich wersji to ok, dobrze że wydawcy im to zapewniają. Gorzej, jeśli nie ma możliwości wyboru oryginalnej wersji, jak przypuszczam z powodów licencyjnych. Swego czasu musiałem się nieźle nabiedzić żeby zdobyć angielskie wersje Baldurów, Diablo II, Freespace, etc. Teraz większość lokalizaji jest przynajmniej przyzwoita, ale w tamtych czasach nie było to regułą, a polski dubbing na tym poziomie co w pierwszym Baldur's Gate był czymś wyjątkowym. Do tego patent z napisami po polsku a dźwiękiem po angielsku bywa dosyć upiorny, słuchanie angielskiego tekstu i czytanie w tym samym czasie kiepsko przetłumaczonej wersji polskiej, próba jednoczesnego rozeznania się, czy sensowniejsze jest to co się słyszy czy to co się czyta, grozi rozdwojeniem jaźni lub innym kalectwem :) Chwała Cenedze za podwójne wersje językowe z możliwością wybrania pełnej angielskiej; pomaga też Steam, kiedy po zakupieniu gry w polskiej dystrybucji dostaje się kod, który uprawnia do pobrania dowolnej wersji.
Pewnie że obszerny i dokładny, w końcu to stary, dobry Koroush Ghazi (TweakGuides.com).
To oczywiście kwestia nomenklatury, każdy serwis trochę inaczej sobie definiuje oceny. W każdym razie chyba właśnie o owo "średni" czy nawet "niezły" zamiast "ujdzie" czy "nieudany" (bo tak chyba trzeba przetłumaczyć IGNowskie "bad") postulują ludzie, którym nie pasuje ocena 4. Podsumowanie samego recenzenta - "klapa", "nieudany debiut", "produkcja niezaprzeczalnie słaba" - brzmi zdecydowanie bardziej jak "bad" niż jak "ujdzie".
Moim zdaniem da się w tej grze znaleźć elementy dobre, o czym parę osób tu pisało (klimat, historia, miejscami grafika), są elementy słabe (dziwaczna animacja, miejscami rozmyte i brzydkie tekstury, głosy aktorów), są kontrowersyjne (mechanika walki, która jednym się umiarkowanie podoba a innym nie). Ja na pewno dałbym tej grze coś powyżej 5, ponieważ wzbudziła we mnie więcej odczuć pozytywnych niż negatywnych, a nawet nieco mnie wciągnęła. A to już duży plus i na pewno nie klapa.
Również uważam, że recenzja jest nieco stronnicza i wystawiona ocena jest źle wyważona. Tak sobie z ciekawości rzuciłem jeszcze raz okiem na system ocen IGNa (uk.games.ign.com/ratings.html) i wychodzi mi, że do tej gry równie dobrze pasuje ich ocena "bad" jak i "good". Czyli wypadkowa byłaby tu w okolicach "ok", co zgadza się z moim odczuciem. 4 oznacza grę po prostu nieudaną, na granicy niegrywalności. Afterfall taki nie jest. Nie wiem, czy d0bo jest pracownikiem Nicolasa/Intoxicate czy nie, ale w jednym ma rację: Polacy mają problem z wyważonymi sądami. Ta gra, przyznaję, jest trudna do oceny z powodu szerokiego rozstrzału między zaletami a wadami. Potrzeba tu było recenzenta z dużym doświadczeniem i chłodną głową; trochę tych cech autorowi zabrakło.
Ta ocena dla Skyrima pośrednio pokazuje, skąd się wzięly te wszystkie 10/10 w zachodniej prasie mimo paru zauważalnych problemów. Ta gra wrzuca gracza w niezwykle sugestywnie przedstawiony świat i nie pozwala się wydostać. Ten, kto podszedł do niej negatywnie lub głównie zwracał uwagę na bugi czy niedopracowania, nigdy tego nie zrozumie. Jednak dla większości graczy i recenzentów jest to gra znakomita, a dla dużej części wręcz idealna, jak widać niezależnie od szerokości geograficznej.
Czy jeśli kupię i zainstaluję Crysisa 2 przez Origin to dostaję pełną, najnowszą wersję z DX11? Czy muszę jeszcze ściągać tego mega patcha DX11 hi-res pack?
Komandos69 ---> Zgadzam się, że Adept jest zbyt łatwy. Po paru pierwszych starciach przełączyłem na Expert. Pewnie tak już dojadę do końca, bo mam mało czasu na granie więc nie chcę zbyt wydłużać potyczek. Wolę poświęcić ten czas na oglądanie krajobrazów ;) Przy drugim podejściu spróbuję Mastera.
10/10, w pełni się zgadzam. Grałem przez 20 lat w masę gier, przy okazji zawsze uwielbiałem i skończyłem (prawie) wszystkie części Elder Scrolls, zaczynając od Areny (przy Buggerfallu poległem uwięziony gdzieś w Oblivionie pod schodami - kto grał ten zna te bugi w lochach :)
Prawdę mówiąc, trochę mnie już znużył temat gier, zarówno powielanie starych pomysłów jak i wymyślanie na siłę nowych zaczęło mnie odpychać od tej rozrywki.
Niedawno patrzę: o, będzie nowy Elder. Fajnie, połażę chwilę, powspominam stare czasy i odstawię na półkę. A jak się stało w rzeczywistości? O tym wiedzą ci wszyscy, którzy zgadzają się z oceną w recenzji. Powoli zaczynam się zastanawiać, czy to nie jest dla mnie najlepsza gra ever, staruszki Doom i Deus Ex powoli szykują się na detronizację :)
Nie przypuszczałem, że jakaś gra komputerowa będzie jeszcze potrafiła tak mnie zauroczyć, tak wciągnąć w swój świat. Niby w Morrowindzie czy Oblivionie było podobnie i były to gry świetne, a jednak, w moim odczuciu, zabrakło im tego czegoś, co Skyrim ma. Tego klimatu, który łamię barierę między postrzeganiem świata gry jako mniej lub bardziej udanego zestawu wielokątów, a wkroczeniem w ten świat, uczeniem się jego funkcjonowania i czerpaniem z tego wielkiej frajdy. I za to należy jej się absolutnie najwyższa ocena.
Właściwie należałoby tu użyć oceny stosowanej przez niektóre pisma audio: hi end. Czyli coś genialnego, co niezależnie od swoich mankamentów przekracza granicę, za którą kończy się jakość a zaczyna się magia.
tgolik--> Jak to możliwe, że dużo grasz, jesteś z pokolenia, które miało rosyjski w szkole i nie znasz angielskiego? Chyba że niedawno zacząłeś grać. Przecież w latach 80-tych i przez większą część 90-tych praktycznie nie istniało coś takiego jak polskie wersje językowe anglojęzycznych gier, a przez kolejne parę lat było rzadkością. Nie siedzę dokładnie w datach, ale wydaje mi się, że polonizacje zaczęły być standardem dopiero kilka lat temu.
Jeśli chodzi o główny temat, jaki się tu dyskutuje, to sprawa jest dla mnie prosta: powinien być wybór języka: oryginalny/polski zarówno jeśli chodzi o dźwięk jak i wszelkie napisy. Tak jak to często robi Cenega. Dyskusja na temat tego, która wersja jest lepsza, jest z gruntu bezsensowna. Ludzie mają różne potrzeby i powinni mieć wybór: ang-ang, ang-pl, pl-pl (wersja dialogi pl - napisy ang chyba byłaby najmniej popularna, ale też się może komuś przydać).
Ten news jest jak żebranie o kliki na wp albo onecie ("Zginął syn znanego muzyka", itp.). Saves35 zauważył, że mało która gra tworzy skróty pod Win7. Ja dodam, że tak samo jest pod Vistą - może jedna na pięć gier tworzy skróty, albo jeszcze mniej. Czy redakcja GOLa użwała kiedyś komputerów z tymi systemami do grania? Błąd CRC w pliku .txt to oczywiście jest niedoróbka, ale bez przesady, skoro demo daje się pomimo to bezproblemowo zainstalować i działa bez zarzutu. Proponulę redakcji odpuścić takie tanie chwyty.
mikmac ---> Niestety, muszę cię zmartwić: zatrucie wodne jest bardzo śmiertelne. Spokojnie może kończyc się śmiercią w ciągu kilku godzin, tak jak w przypadku tej biedaczki. Troje sierot... Gdzie ona miała głowę?!?
[*]
Oj, coś mi się wydaje, że torrent wrze. Niektóre wypowiedzi osób, które skończyły już tę grę są bliźniaczo podobne do wypowiedzi mojego kolegi z pracy. W takich warunkach Cenedze i innym polskim dystrybutorom gier należy się Krzyż Walecznych ;->
Tak przy okazji: Futuremark to chyba firma fińska a nie kalifornijska.
A demko obejrzę za jakies 44 minuty :-)