"Potrzebny mi zatem jeszcze jeden żywot"
Podobno już nad tym pracują i ma to wyjść jako DLC do życia ;)
A mnie zastanawia jedno-kupiłem FFXV w wersji z season passem na XO. Dostanę w ramach passa wszystko o czym tu piszą czy będę musiał płacić? A jeżeli będę musiał płacić to po cholerę kupować season pass? Mam nadzieję że nie zagrają gorzej niż EA czyli kup grę za 60$, kup season pass za 40$ a potem jeszcze kup rozszerzenie do Royal Edition za następne 20$. Już abstrahuję że w samej grze dostępne jest kilka płatnych kosmetycznych dodatków... Gra fajna, ale przestaje mi się podobać taka polityka, szczególnie że pełnometrarzowy film który jest bardzo ważny dla fabuły gry też swoje kosztuje (dobrze że chociaż 5 odcinków serialu anime jest za freestyle na YT)
Wszyscy "brawo! brawo!" a nie ma się z czego cieszyć. Star Citizen będzie wielką bańką finansową za nasze pieniądze i miną całe lata zanim opuści stadium Alfa i Beta, jeżeli w ogóle do tego dojdzie. Kasę zbierają całymi wiadrami a postępy w robocie są de facto nikłe - studio się rozrasta, budżet jak typowe gry AAA od Blizza, EA, RockStar itd a nie ma nawet PRZYBLIŻONEJ daty premiery. Teraz rzucają temat że przejdą na VULCANa i że będzie to DŁUGI I ŻMUDNY PROCES, czyli mają tłumaczenie na kolejne opóźnienia ("Gra jest w dużej części gotowa, ale nie możemy jej pokazać/wydać ponieważ przenosimy ją na VULCAN"), potem pojawi się DirectX 13 na jakiegoś tam nowego Windows XXX więc znów ogłoszą że na nowych systemach VULCAN nie działa tak jak oczekiwali, ale że nowy DX to coś fantastycznego to zamiast siedzieć na bez przyszłościowej otwartej platformie to oni przechodzą z powrotem na wspierane rozwiązania zamknięte. I tak w koło Macieju... Skoro zebrali tyle ile potrzebowali to zbiórka powinna być już zamknięta (a zebrali dużo więcej niż mówili że potrzebują!) a firma nie powinna przyjmować żadnych datków itd. Generalnie większość tych start-upów to taki sam szmelc jak pre-order... milion razy mówiłem - ja dostaję pieniądze jak wykonam swoją prace i to jak wykonam ją dobrze, nie rozumiem dlaczego mam płacić komuś za nieukończony produkt którego jeszcze nie wypuścił na rynek (pre-order) lub za produkt którego jeszcze nawet nie ma, ale ktoś ma wizję (start-up). A co do wielkich wizji pięknych gier które maja możliwości i świat rozwinięty niczym prawdziwe życie - przypominam nazwisko pewnego wielkiego wizjonera - Peter Molyneux i firmy o równie dużych ambicjach - Hello Games - twórcy sławnego i rewolucyjnego No Man's Sky. Jaki był finał wizji tych dwóch podmiotów to wszyscy wiedzą. Mądrości sobie i wam życzę.
A ja powiem tak - pograłem na XOne S, starałem się podejść do gry pozytywnie i nie przejmując się grafiką bo ta jest co najmniej niezła a często od kilku detali ważniejszy jest gameplay i tu niestety trochę się zawiodłem.
Gra jest definitywnie WIELKA, ale nie za bardzo widzę opcję na satysfakcjonujący end-game. Zastanawiam się ile czasu kosztuje wylevelowanie na maxa postaci i zdobycie wszystkich broni, bo likwidacja każdego bossa to raczej kwestia dobrego ustawienia się z kolegami i można likwidować jeden po drugim. Właśnie... koledzy - gra ma gigantyczny potencjał na parę tygodni fajnego grania pod warunkiem że ma się 3 kumpli z grą i wszyscy mają czas w tych samych godzinach. Gra z botami? Nudna, boty głupie i właściwie nie da się nimi sterować. Gra z losowymi osobami? Powiem tak - grałem tak 3 razy:
1. każdy robił co chciał w innych częściach mapy - cele wykonywałem sam
2. brak komunikacji sprawił że z cichej likwidacji zrobiła się krwawa nieskoordynowana jatka
3. mój ulubiony - jeden gracz podążał za mną chcąc wykonać zadanie, oznaczał wrogów i likwidował ze snajperki podczas kiedy ja infiltrowałem obóz wroga, drugi latał dla zabawy helikopterem w innej części mapy, a trzeci nas najpierw olał po czym w połowie zadania wjechał do obozu wroga ciężarówką, za nim 4 patrole wroga i zginał na środku jednocześnie demaskując nas i uniemożliwiając wykonanie zadania.
Gra ma potencjał, ale tylko do grania z kumplami więc brak takowych zabija zabawę więc odpływ graczy i niszczącą PUGi gimbaza pogrzebią tą grę bo granie w trybie single jest w tej grze łamaniem jej założeń.
Dzięki wielkie :D Ledwo kupiłem XOne S a już w Wildlandsa pogram :)
Wypowiem się z jednej prostej przyczyny (w zasadzie z dwóch):
1. jestem graczem
2. jestem magistrem inżynierem zastosowania przemysłowych technologii w ochronie środowiska więc i ekologię i ochronę środowiska przyrodniczego miałem w dużej ilości.
Odniosę się do ostatniego pytania Arasza - uważam że "kierownictwo" PETY pozwala wydawać takie gry właśnie celem zwrócenia uwagi - na zasadzie nie ważne co mówią - ważne żeby mówili, ale problem z PETĄ jest inny - o ile kierownictwo ze strategicznego punktu widzenia wie co robi o tyle ich "wyznawcy" niestety są często takimi właśnie oszołomami którzy na siłę dopatrują się we wszystkim zła, dorabiają filozofię do czego się tylko da i w całą tą PETA-owską propagandę wierzą najbardziej dzięki czemu chcą być bardziej święci od papieża. Takie gry to jest jakaś droga do dotarcia do świadomości ludzkiej - tka jak kiedyś plakaty, filmy, ulotki - po prostu czasy się zmieniły a więc i media nośne dla informacji również-problemem jak zawsze są ludzie którzy z "działań na rzecz..." robią swoją "osobistą krucjatę przeciw..."
Mądrości sobie i wam życzę :)
Orek666 a ja bym się bardziej cieszył gdyby takim gimbusom jak ty banowali konta po takich głupich komentarzach.
2:29 - 2:41 - wyje ze śmiechu :D pokazałem w biurze - wyją ze śmiechu, pokazałem żonie w domu (nie gra w gry) - wyje ze śmiechu :D Hed - you made my day :D
Zgadzam się :) Materiał bardzo fajny, miło się słucha takich rozważań, dykcję i wymowę masz jak najbardziej ok, ale widać trochę nerwy związane z występem przed kamerą wyszły bo trochę szybko mówisz, mało oddychasz w trakcie i słabo się czuje interpunkcje (było kilka momentów gdzie dosłownie zjadałeś przecinki jadąc na jednym wdechu). Ale dobrze - ogólnie na plus - rozwijaj się.
Jeżeli to było dla ciebie beznadziejne i nudne to wnioskuję że masz max 16 lat i publicystyki nie rozumiesz, a to że czegoś nie rozumiesz to nie znaczy że jest złe tylko albo nie masz dość wiedzy żeby coś pojąć albo zwyczajnie do pewnych rzeczy nie dorosłeś. Właśnie dlatego niektóre treści oznacza się jako 16+ - nie bo są tam nagie kobiety tylko dlatego że zrozumienie sensu jest zbyt trudne dla młodego umysłu. Reasumując - dorośniesz - zrozumiesz.
Judgement jako taki nie jest aż tak zły jak o nim często mówią - ma po prostu trochę inną formułę a fabularnie jest prequelem całej serii (czyli przechodzić powinieneś Judgement, 1, 2, 3, Pokłosie (dodatek który odblokowujesz w Judgement który jest swoim uzupełnieniem fabuły 3) i dopiero 4). Judgement ma jedną zaletę tak na prawdę - pozwala inaczej spojrzeć na postać Bairda i zrozumieć skąd jego zgryźliwość. Ja generalnie bawiłem się dobrze przy całej serii a na 30ste urodziny zmierzam sobie sprawić XO i na pewno przejdę GoW4
Nie chcę się czepiać ale nie wiem czy nie doszło do małego błędu merytorycznego. W 5:39 pada zdanie że "[...]w 1991 roku [...] wirtualna historia ludzkości która zmieściła się na dyskietce o pojemności 3MB [...]" - fakt - w 1991 roku pojawiła się dyskietka o pojemności 2,88MB ale nie przyjęła się do powszechnego użycia gdyż standardem wtedy byłą dyskietka 3,5cala o pojemności 1,44MB, a już 5 lat później dostępne były dyski typu ZIP mające pojemność 120MB a i co raz bardziej upowszechniały się płyty CD. Co prawda nigdzie nie mogę się dokopać do informacji ile "ważyła" pierwsza Cywilizacja co za pewne by pomogło rozwikłać tą zagadkę - po prostu jakoś dziwnie mi zagrało w uszach informacja że dyskietka miała 3MB a nie słynne 1,44 (czyli de facto 1,38 po sformatowaniu, ale były programy formatujące dyskietki tak że miały nawet 1,76MB a na ATARI ST 1,85MB jeżeli pamięć mnie nie myli), a nie jestem pewien czy MicroProse inwestowałby w wypuszczenie gry na technologicznie nowym dysku który zapewne w tamtych czasach był drogi. Gra została wypuszczona w późnym 1991 w tym samym roku ukazała się dyskietka 2,88, ale jak twierdzi wikipedia:
"[...]Rozwinięciem tej konstrukcji jest standard dyskietek ED (Extra Density) 2,88 MB [...], ale nie przyjął się, m.in. z powodu konkurencji ze znacznie bardziej pojemnymi dyskietkami napędów typu ZIP czy JAZ"
Jeżeli się mylę i jednak to była dyskietka ED 2,88 to proszę o poprawienie mnie bo piszę to wszystko z czystej ciekawości a nie chęci udowodnienia czegokolwiek :)
Bardzo fajny materiał - im dłużej tu siedzę tym bardziej doceniam materiały Jordana i co raz mniej rozumiem ludzi którzy się go czepiają, no ale nie o tym chciałem. Lubię grać w MP i jako przykład podam 2 gry - taką od której się odbiłem i taką którą "wymasterowałem".
BF3 - mój pierwszy BF - dostałem w jakim Bundle'u i stwierdziłem że będę w niego grał. Mimo najszczerszych chęci nie potrafiłem... tempo gry (a właściwie umierania) było dla mnie dramatyczne - właściwie gdzie się nie ruszyłem dostawałem kulkę i... tyle. Starałem się kilka dni, potem przeszedłem singla w ramach oswojenia się bardziej z produkcją i dalej nic... w końcu stwierdziłem że BF nie jest grą dla mnie, a szkoda - na prawdę chciałem.
Drugą grą jest Destiny na X360. Na początku chciałem się bawić tylko w PvE i traktować to jak typowe MMO - pozabijamy potwory, ubijemy bosa, wpadną fajne itemki - będzie git. Momentem w którym postanowiłem spróbowac PvP był Iron Banner - event PvP pojawiający się raz na miesiąc i trwający tydzień, a to co mnie zmotywowało to wygląd otrzymywanych tam itemów (stylizacja na zbroje średniowieczne). Zaczęło się skromnie - byłem na końcu listy i swoje zwycięstwo uzależniałem od zespołu - przeszkadzać jak najmniej, rzucać granaty żeby może przypadkowo kogoś zabić i jakoś to będzie. Z miesiąca na miesiąc podobało mi się to co raz bardziej, przed każdym kolejnym IB ćwiczyłem na zwykłym PvP i zaczeło mi to przynosić satysfakcję. Co prawda zadania jakie dostawaliśmy w ramach IB mnie przytłaczały (zabij 3 przeciwników na 1 życiu, bądź na szczycie rankingu meczu itd) więc celowałem w te łatwiejsze (wygraj mecz, zabij w sumie 15 wrogów granatami). Takie "samobalansowanie" pozwoliło mi wyznaczać osiągalne cele i im łatwiej mi szły tym bardziej mobilizowały mnie do próbowania trudniejszych - ostatni IB jaki miał miejsce na X360 (nie jestety na starych konsolach tego eventu już nie będzie) dałem radę zrobić na 100% w ciągu 3 dni. Chaotyczne strzelanie z broni automatycznej zamieniłem na precyzyjne strzały z karabinku scout'a, osiągnięcie 1 miejsca w rankingu wciąż było trudne bo na 12 graczy lądowałem jako 2 lub 3 i to było takie bicie się o punkty z 1-2 osobami, ale nie na zasadzie "nie mam szans tego zrobić" tylko "kurw@ mać! znów zabrakło 1 fraga i bym miał achivement".
Wnioski? Metoda wabienia gracza czymś innym niż tylko rankingi jest dobra - mnie zmotywował fajny wygląd itemów i mimo początkowych frustracji była to na tyle silna motywacja że uznałem że warto walczyć. Nigdy nie odczuwałem strachu przed upadkiem w rankingu - za młodych lat byłem sportowcem i grałem w kosza w zespole klubu sportowego - fakt że można przegrać mecz jest normalny w mojej świadomości - porazka powinna motywować, ale powinna też rozwijać w jakiś sposób. W BF3 porażki mnie tylko pogrążały, te z Destiny sprawiały że chcę być lepszy - myślę że reguły na jaką grę wypadnie nie ma i jest to raczej osobista sprawa każdego gracza, ale warto próbować swoich sił w MP ponieważ jednak po drugiej stronie jest inny gracz - taki sam jak my, raz ma tylko większe a raz mniejsze umiejętności a taka gra to jednak interakcja z przeciwnikiem który może nas zaskoczyć bo myśli twórczo, a nie na bazie skryptów.
[...]sprzedawcy bibelotów w orkijskim[...]
[...]starać się o zjednoczenie orkijskich klanów[...]
"orkijskich"? serio? Orczych, słyszałem też określenie orkowych ale dla mnie brzmi jak celowy błąd w odmianie, ale nie "orkijskich"! :P
A grze wystawiam 10/10 bo bardzo na nią czekałem i wieść o jej anulowaniu na prawdę mnie zabolała bo za młodych lat byłem fanem przygodówek typu point&click. W weekend sobie pobiorę i pogram :)
Chciałem zwrócić uwagę że jest błąd w opisach Fallout i Fallout 2 - grafiki poszły na krzyż - obrazek rzekomo pokazujący Fallouta 2 jest z 1 części i na odwrót (tak, jestem pewien - poznaję to po wyglądzie HUDa dla gracza).
Byłem na filmie z żoną i przyjaciółmi (drugie małżeństwo). Jesteśmy fanami filmów z Minionkami i generalnie film nam się podobał i całkiem się uśmialiśmy, ale... nie jest to film dla dzieci. Jak James_007 wspomniał dzieci wychodziły czasem zapłakane, generalnie bały się głównej antagonistki, a mnie osobiście strasznie raziły po uszach słowa "No Kevin! Którego mam najpierw zabić? Boba? Czy Stewarda? Zabije ich obu Kevin!" Sorry, ale dla mnie za ostro w filmie który ma kategorię wiekową 3+. Spodziewam się córeczki i nie zabrałbym jej na ten film mimo że jeszcze raz powtarzam - ja się nieźle bawiłem. Pokazywanie głównych bohaterów jako postaci których głównym marzeniem jest służyć złym postaciom chyba troszkę zaburza to jak wychowujemy dzieci.
Definitywnie okładka nr 1 - jest ku temu kilka powodów - po pierwsze akcja gry dzieje się w górach i w jaskiniach - okładka nr 2 na której widać zwykłą podłogę tak mi średnio pasuje bo sugeruje że część gry będzie rozgrywała się w budynkach. Po drugie czaszka dzikiego zwierzęcia z drzewami wyrastającymi niczym rogi sugeruje że gra będzie się działa w lesie (zgodne z prawdą), powoduje powstanie groteskowo-psychodelicznego skojarzenia (a gra ma bazować na takim klimacie) a to co wydobywa się z oczodołów daje duże pole do domyślania się czym jest - światło? śnieg? może iskry z jakiegoś pożaru bądź ogniska? Sama czaszka z tymi elementami wzbudza już niepokój a jak dołożymy do tego poprzerywane geometryczne wzory po lewej i prawej stronie, niejasne piktogramy na dole z których oczywisty jest tylko krzyż kojarzący się ze śmiercią i niedbale namalowany tytuł gry zwykłym pędzlem otrzymujemy zwycięzcę - okładkę wzbudzającą niepokój, działającą na psychikę krótkim sygnałem - uciekaj! w środku czai się coś złego!
Od dawna wchodzę na gry-online.pl, ale dopiero obejrzenie dzisiaj rano tego filmu skłoniło mnie do założenia konta i napisania komentarza. Autor w genialny więc sposób powiedział jak wygląda rzeczywistość, a myślę że jest to o tyle ważne że u naszego południowego sąsiada autentycznie panuje wojna. Sam się przyznam że niejednokrotnie grając w gry wojenne nie zastanawiałem się nad faktem obecności lub nie cywili w miejscach gdzie bywam. Zawsze mi się wydawało normalnym że przecież cywile uciekli skoro wojna do nich przyszła, a jeżeli zdarzyło mi się zabić jakiegoś przypadkowo to czułem wyrzuty sumienia. Mimo że mam 28 lat ten filmik bardzo otworzył mi oczy na to co pokazują w grach. Niby jasne że prawdziwe życie nigdy nie jest zupełnie białe ani zupełnie czarne, ale... hmmm... mocny film. Gratulacje.