Ciekawą rzeczą, a może raczej dziwną jest nasza rodzima gra Dying Light. Po sprawdzeniu historii jej ceny, w chwili obecnej jest ona najniższa.
Sęk w tym, że w złotówkach jest drożej niż w euro.
Co prawda nie jest to jakaś kolosalna rożnica, ale dziwi trochę fakt, że akurat "naszą" firma traktuje nas nieco gorzej niż innego Europejczyka.
Drugą rzeczą jest fakt ( choć może to już być zbyt duże czepialstwo), że Wiedźmin 3 wydany poźniej od dzieła Techlandu, jest prawie w tej samej cenie co bazowa gra Dying light, tylko że z dodatkami.
Choć oczywiście Redzi pod względem cena/jakość są dla mnie fenomenem.