Na kilka sekund przed odbiciem Mirandy Jones (6) – najmłodszej i najefektywniejszej Pani Prezes w historii korporacji HammerTec, przez głowę doświadczonego dowódcy oddziału antyterrorystów FBI - sierżanta Paula Starovskiego (1) przemknęła ohydna myśl. „Jeśli ONA nie przeżyje szturmu, to czy świat na tym nie zyska?”. W pamięci miał on ciągle karierę swojego brata Thomasa, która rozpoczęła się i zakończyła właśnie w HammerTec’u. Światowy potentat w produkcji i dystrybucji broni zawsze wyżej cenił sprzęt który produkował niż ludzi, których zatrudniał. Nie inaczej było z Thomasem, którego śmierć Paul widział parę miesięcy temu na 24 kanale TV w przerwie meczu NBA, jako migawkę z walk toczonych w centralnej Afryce. „Jeśli ONA nie przeżyje…”.
Tożsamość porywaczy nie stanowiła tajemnicy dla oddziału FBI. Wstępne rozpoznanie potwierdziło przypuszczenia: to grupa Red Sky - nieoficjalni partnerzy HammerTec’u, wysyłani tam gdzie nie jest możliwa dystrybucja broni w legalny sposób. Na jej czele stoi Victor Zayec (14 i 16), były członek SPECNAZU. To on zrekrutował i omamił łatwą kasą w Afryce Thomasa, przerywając jego błyskotliwą karierę w policji Los Angeles. Zgodnie z zebranymi danymi, podczas ostatniego zrzutu broni na terenie Sierra Leone Victor z Thomasem odpowiadali za zabezpieczenie lądowiska. Zrzut uniemożliwiony został przez atak sił partyzanckich na ich pozycje. W raporcie nie było słowa o tym jak zginął Thomas i jakim cudem oblężenie przeżył Victor. Paul domyślał się jednak, że Victor przeżył kosztem Thomasa, zgarniając przy tym podwójną dolę. Widocznie jednak po tej akcji nie tylko Zayecowi przestała odpowiadać stawka oferowana przez Prezes Jones, skoro przeciągnął na swoją stronę legendę Red Sky, Miroslava „Volk” Drohova (9) – uznanego za najlepszego żołnierza bloku wschodniego oraz kilku innych najemników grupy. Porwanie i okup za Mirandę miały być ich biletem do wcześniejszej emerytury gdzieś na bananowych wyspach. W razie problemów plan awaryjny przewidywał jedno – pożegnanie Mirandy z fajerwerkami (17) i siłowe przejęcie jej biznesu.
Stary magazyn przy warsztacie meblarskim na przedmieściach Miasta Aniołów został po zmroku świadkiem imponującego pokazu siły elity antyterorystów. Starovski zamiast rozkazu przypuszczenia szturmu na pozycje wroga zdecydował się przeprowadzić akcję „po cichu”. Wejście do budynku prowadziły „Twin Dolls” jak mówiono o nich w szeregach antyterrorystów – Maria Koenig (23, 24) i Anna Vasquez (25, 26) – zrekrutowane osobiście przez sierżanta do jego oddziału. Odpowiednio 1 i 2 miejsca na testach sprawnościowych do FBI potomczyń emigrantów z Europy oraz powodzenie w 87 kolejnych misjach musiały robić wrażanie wśród kolegów. Bezszelestne wejście do starego, skrzypiącego budynku zrobiły z kolei wrażanie na trzech porywaczach misji nr 88, którzy w mgnieniu oka zostali obezwładnieni (28). Czwarty ustawiony w drugiej części magazynu był bardziej czujny, co paradoksalnie stanowiło przyczynę jego śmierci. Trzask drewnianej podłogi pod butami oddziału automatycznie zmusił go do obrotu za źródłem dźwięku (32). Na ten ruch dziewczyny zareagowały tak jak ćwiczyły miesiącami na salach treningowych – celną serią w okolice czoła i klatki piersiowej.
Misja nr 88, której kulminacyjna akacja trwała 2 min. i 6 sek., zakończyła się powodzeniem (35). Miranda przeżyła, Zayec jako jedyny porywacz nie został pojmany żywcem. „Zawsze coś bracie”… - pomyślał sierżant – „choć nie wiem, czy odwrotna sytuacja nie byłaby korzystniejsza dla świata”…