To stara wersja Chippin' In, podobno ma jej nie być w grze, od kiedy została zastąpiona nową wersją, ale nikt tego nie potwierdził, więc nadzieja pozostaje.
No przecież dokładnie tak było, ten urywek był tylko próbką, to jasne, że aktorzy to amatorzy, może nawet członkowie studia.
Wiedźmińska brzytwa, mówi to Panu coś, Panie basil? :D
Od książek poprzez gry wiedźmińskie miecze są jedynymi z najlepszych na Kontynencie, tylko gnomie gwyhyry i może krasnoludzkie sihille są im w stanie dorównać, przy czym wiedźmińskie są kute do ręki wiedźmina. Więc w ramach lore mogą one ciąć wszystko :D Niekonsekwencją jest to, że zbroję przetnie, a zwykłym mieczem można go sparować, ale tak też było w książce. Tak czy siak akurat w Wiedźminie jest lepsza podkładka dla takich scen niż w innych uniwersach :P
Patrząc po komentarzach, to chyba 90% nie przeczytało artykułu, tylko komentuje tytuł...
Można się kłócić, czy Sapek jest bucem czy nie, swoje bufoństwo za uszami ma, ale w tym przypadku to tak oczywista ironia, że jeśli komentujący jej nie wyłapali, to nie wyłapaliby jej nawet, gdyby ich kopnęła w dupę.
Dubbing to i tak sprawa, którą robi się na końcu, nic nie stoi więc na przeszkodzie, by wydać przygodę w takim stanie, w jakim planowaliśmy od początku, a jeżeli odbiór będzie pozytywny, to pomyśleć o kwestii dubbingu. Niemniej jednak przyznam, że próbowaliśmy jakiś czas temu pewnego rozwiązania, które nas kompletnie nie usatysfakcjonowało. Poza tym, zebranie odpowiedniej liczby osób pasujących do ról, nawet przez duże fanowskie grupy, to duży problem. I tak, nie mówimy tego na czczo, mieliśmy okazję się przekonać.
Jedyną opcją jaka wchodzi w grę to oryginalne głosy, ale to dodałoby nam na głowę tyle roboty, że robiliśmy tę przygodę jeszcze przez 3 lata... Nie mówiąc o tym, że musielibyśmy zebrać jakąś sumę i czulibyśmy wtedy presję, że ktoś zapłacił nam za modyfikację. A tak na luzie psychicznym ją dopracowujemy i wydamy kiedy będzie to stosowne :) A potem pomyślimy czy warto w ogóle zawracać sobie głowę dubbingiem.
Jako twórca przepraszam, że chcemy by graficznie nasza przygoda wyglądała jak najlepiej i eliminujemy bugi graficzne, na które na pewno nikt nie zwróciłby uwagi po premierze :D Też nie uważamy, by grafika była jak najważniejsza i zapewniam, że nie skupiamy się tylko i wyłącznie na tym. Skupiamy się na każdym aspekcie :) Stąd też w omawianym w artykule poście z naszego fanpage'a jest nieco informacji o tym, czego się po modzie spodziewać w kwestiach mechaniki rozgrywki, a jeden z niedawnych postów informował o czymś bardzo odległym od grafiki, bo o implementacji dziennika :)
Kto by chciał zagrać w niemą grę? Ku naszemu zaskoczeniu - sporo ludzi :) Szanujemy oczywiście decyzję każdego, kto z tego powodu nie zagra w naszą przygodę i nie mamy absolutnie żadnych pretensji, bo dubbing do Wiedźminów robił mnóstwo roboty i klimatu, nie będziemy o to drzeć szat ani nikogo zmuszać :) Jednak zapraszamy każdego, kto mimo tego będzie chciał zagrać i będzie nam bardzo miło usłyszeć wrażenia, te konstruktywnie pochlebne i te konstruktywnie krytyczne. Szczególnie, że to nic nie kosztuje, bo mod będzie darmowy. :)
Dokładnie tak, jako jeden z twórców dziękuję za wyjaśnienie :D Robimy wszystko, by tonacja kolorów wnętrza twierdzy jak najbardziej przypominała tę z W3, ale cudów nie osiągniemy. W zasadzie cykl, który rozpoczęliśmy tym postem ma uświadomić, że nie będzie to wyglądać jak W3, ale wciąż chcemy, by wyglądało to ładnie i jak najbardziej podobnie (tonacja kolorów w KM w W3 była podobna, może nieco mniej pomarańczowa), a głównym elementem, który, według nas, uległ poprawie na tych screenach to spójność sceny (w poprzednich włosy i rękawy Geralta, ramiona Priscilli i koszula Carmen były nieco jak niepasujące puzzle) oraz, jak celnie zauważono w artykule, twarze postaci, bo faktycznie mocno poprawiło się mapowanie oraz oczy. No i to wciąż Work In Progress. :)
"Pożegnanie Białego Wilka" przekładaliśmy dwa razy i nikt nas nie zjadł :D Było smutno oczywiście, nam szczególnie, ale dostaliśmy mnóstwo zrozumienia i ciepłych słów od fanów. Niestety fanowskie projekty mają to do siebie, że nie wiesz ile czasu możesz poświęcić temu projektowi, bo kiedy wypadnie Ci coś nieoczekiwanego, to musisz przedłożyć życie nad pracę nad modem i zaplanowana treść pojawia się kilka tygodni później, niż zakładałeś. Nawet jeśli wyjdą w 2021, 2022, czego nie życzę obu grupom oczywiście, to i tak każdy będzie mógł zagrać za darmo. :)
Bo mod nie jest skończony? Przecież nie wydają go za miesiąc, tylko za rok. A dodawanie szczegółów, kosmetyki, upiększanie świata, to niski priorytet. Skończyli model 3D świata, nie oznacza to, że dodali już wszystkie modele typu, drzewa, kamienie, beczki, ludzie. Ba, przy niezaimplementowanych questach, kiedy jeszcze nie zna się ścieżek, połowa dodanych assetów w świecie mogłaby być usunięta. Dopiero kiedy możesz przejść questa, wiesz gdzie co dodać, by gracz miał jak najprzyjemniejszy widok i przede wszystkim by nic mu nie przeszkadzało. A jak mówią w filmie, ich skrypterzy są na etapie dodawania niezbędnych elementów, a graficy tworzą wymagane przez scenariusz modele.
Jestem jedną z osób pracującą nad modem do Wiedźmina, "Pożegnanie Białego Wilka" i muszę stanąć po stronie autorów Kronik, bo najzwyczajniej w świecie mają rację, w przypadku modów oczywiście. Kiedy znajdziesz wolną godzinę lub dwie, wolisz ją poświęcić na faktyczne prace nad modem, a nie pisanie posta, którego musisz jednak przygotować tak, by brzmiał interesująco, poświęcić chwilę na zebranie informacji, zastanowić się co chcesz przekazać. I to po to, by i tak zebrał mniej reakcji i komentarzy niż kilka screenów, które są zdecydowanie bardziej popularne, a o informacje, które tam zawarłeś za miesiąc znów ktoś zapyta. SoulFire przekazuje informacje w bardzo fajny sposób za pomocą video, ale jest to też najbardziej czasochłonny sposób. Inna sprawa, jeżeli traktujemy to chociażby jako półprofesjonalny produkt, a tak to przynajmniej wygląda, to idąc za przykładem deweloperów gier, nie muszą oni pisać o wszystkim co zrobili. Dodatkowo, by trzymać się z daleka od spoilerów, comiesięczne raporty dla społeczności mogłyby wyglądać bardzo podobnie i zawierać kilka podpunktów typu "zaimplementowano quest główny, zakończono scenariusz do questa pobocznego, utworzono x nowych modeli, wniesiono poprawki do świata itd.". W przygodę każdy też będzie mógł zagrać za darmo, więc każda informacja ze strony zespołu jest dzięki ich dobrym chęciom, bo nie mają z tego materialnych korzyści. Nie bez powodu twórcy gier mają dedykowane działy mediów społecznościowych czy tworzenia materiałów wideo, nie jest to aż takie hop siup, jak mogłoby się zdawać.
Nie wiem skąd masz info, ale postaci z 9 opowiadań są obsadzone, więc będzie ich nieco więcej niż 2. Plus opis serialu na Netfliksie dużo bardziej pasuje do fabuły Sagi niż opowiadań.
Gratuluję kłótni o pomyłkę, której nie było. Oryginał wywiadu:
https://www.google.com/amp/s/www.hollywoodreporter.com/amp/live-feed/witcher-netflix-show-casts-ciri-yennefer-roles-1150868
Vilgefortz to Sodden i patrząc po udziale poszczególnych aktorów w danych odcinkach, to w 8. odcinku dostaniemy tę bitwę. Obstawiam, że Krew Elfów to 2. sezon.
Co oni się tak uczepili tego Białego Zimna? Wspomniane bez sensu w opisie awatara Eredina w Gwincie, teraz jeszcze tutaj, też bez sensu i bezcelowo, ta informacja nie jest wcale potrzebna. Sukcesywnie przypominają o największej nieścisłości w Dzikim Gonie.
Wiem, że nieco późno, bo prawie rok po publikacji artykułu, ale dopiero odnalazłem tą publikację, a chciałbym wtrącić dwa słowa, szczególnie a propos fałszywej Ciri.
Nie miała być ona tak po prostu zabita po ślubie, ale zabita z powodu odnalezienia prawdziwej Cirilli, wtedy pozorantka nie byłaby już potrzebna. Była kluczową postacią dla pokoju cintryjskiego i Cintry samej w sobie, gdyby nie ona Cintrą władaliby władcy Północy, jakie konsekwencje miałoby to dla wydarzeń z gier, łatwo się domyśleć, Nilfgaard nie kontrolowałby Jarugi. Północ zgodziła się na to, by Cintra byłą prowincją Cesarstwa tylko dlatego, że Emhyr się z Ciri ożenił i że zaakceptował ją lud cintryjski jako królową. Dodatkowo w talii Nilfgaardu w Gwincie pojawiła się Fałszywa Ciri, co może oznaczać, że REDzi o niej nie zapomnieli, istniała w kanonie growym(wskazują też na to wycieki), ale została wycięta, prawdopodobnie by nie komplikować spraw(jak bardzo mnie boli, że dosyć ważna dla sytuacji politycznej sprawa została pominięta, tak jestem sobie w stanie wyobrazić, jak skonfundować by mogła niesagowych graczy taka sytuacja).
Nie mam zastrzeżeń charakterologicznych co do Avallac'ha, moim zdaniem był ok, natomiast mam zastrzeżenia do tego, co mówi o Białym Zimnie, bo przeczy sam sobie, jeśli porównamy jego wypowiedzi z Wieży Jaskółki i Dzikiego Gonu. Sprawę Białego Zimna próbowałem już wyjaśnić jakiś czas temu, i naciągając pewne fakty i wykorzystując luki udało mi się, osobiście teoria mi się podoba, ale idealna nie jest. Wkleję tutaj moją dawną wypowiedź z YT(proszę wybaczyć, że po angielsku):
"About the White Frost itself. I personally have a little theory which causes no holes in my opinion, or some minor ones. When Ciri escaped from the Aen Elle's world in "The Lady of the Lake" she created a breach, through which the Frost from the space between the worlds(not the White Frost, the natural one) got into the Aen Elle's world. When Ciri was running away from the Wild Hunt from one world to another, sometimes her teleportation caused similar breaches. Avallac'h decided to help her, he might be surprised how much power Ciri had and that she can't fully control it, and he saw that she might by threat to all worlds. He started to teach her how to control her abilities and make her able to close all of the breaches. That would not be possible when the Wild Hunt was still after them, because in the run Ciri was able to make more breaches. Furthermore, the Frost I mentioned is not the actual White Frost. The White frost is unstoppable ecological catastrophy, it will come in certain amount of time no matter what Ciri or her offspring will do(Avallac'h mentioned this in conversation with Geralt in Tir na Bea Arainne in "Swallow's Tower"). That's why in witcherverse there are couple different interpretations of the White Frost, because there are not just one Frost. Avallac'h knew about natural catastrophy, but was surprised about the Frost from the Ciri's breach. He could doubt in his knowledge and interpretated this as the phenomenon from Ithlinne's prophecy and called it White Frost. It doesn't mean that in the future Ciri's offspring would not open Ard Geath and take all the elves with him/her to Aen Elle's world, nothing stands in the way of that story. Why not Ciri, here and now, after defeating Hunt and Frost, openinig the Gates of the Worlds? Because of two reasons. First, Avallac'h doesn't know, that actual White Frost is still out there and will come in the future. He thinks that White Frost is beaten and Aen Seidhe are safe. Second, Ciri is still one step from real Child of the Elder Blood, her offspring will be the "Chosen One". Eredin could have taken risk when he didn't trust Avallac'h(Aen Saevherne who knows nothing about the cold catastrophy in their lands, Eredin could have been confused), but Avallac'h, when the White Frost is theoretically gone, would not risk the stability of the Ard Geath."
Co prawda ta teoria robi z Avallac'ha idiotę, ale jeśli traktujemy grę i książki jako całość, to i tak nim jest we względzie BZ.
Inna sprawa odnośnie Avallac'ha i przede wszystkim Eredina, brak jakiejkolwiek interakcji między nimi. Kiedy został ogłoszony tytuł gry, zacząłem się zastanawiać, co REDzi mogą rozwinąć w tym względzie przy tak małej ilości materiału źródłowego, byłem wręcz zaskoczony i nie widziałem opcji wystarczającego potencjału, by Dziki Gon był osią wydarzeń. Czytając zwróciłem jednak większą uwagę na wątek DG w książkach i znalazłem mnóstwo małych wątków, które można rozwinąć w niesamowity sposób. Jednakże okazało się, że REDzi są jednak bliżsi moim pierwszym przemyśleniom, a ich jedyny dodatek do DG to Naglfar i Nawigator Caranthir(bardzo ciekawa postać, ale ze zbyt małym czasem ekranowym, jak wszyscy Aen Elle). Przez to praktycznie nie czuć, że Avallac'h jest częścią ludu Aen Elle, że z Eredinem przez długi czas współpracował dla dobra całego ludu, że dla niego taka "zdrada" też musi dużo kosztować. Nawet wzrostem nie dorównuje pozostałym Aen Elle. Parafrazując słowa samego Avallac'ha, że swojego wroga trzeba dobrze znać(Ciri cytuje go przed sabatem), to trochę kiepsko z wiedzą gracza na temat Dzikiego Gonu.
Szczegóły postaci, jak pieprzyk Keiry Metz. Fakt, świat i modele postaci są cudownie szczegółowe, sporo ma książkowe cechy oddane idealnie. Jednakże niebieskie oczy Dijkstry i Triss, piwne oczy Shani, zielone oczy Eredina, kasztanowe włosy Triss czy nawet szare włosy Ciri(o których mowa co i rusz w grze) w grze zostały nie uwzględnione. To oczywiście pierdoły, ale pieprzyk jest chyba jeszcze większą, a jednak zwrócili na niego uwagę. O Jaskrze nie wspominam, bo mało kto zwrócił uwagę na wzmiankę o jasnym zaroście w "Mieczu przeznaczenia", poza tym nie musiało to koniecznie oznaczać, że jest blondynem, więc to nie błąd ze strony REDów. Cieszę się, że Geralt w W3 ma ciemniejsze oczy, bo w którymś opowiadaniu zostały określone jako ciemne.
Co do postaci Emhyra, bardzo spłycony, oddaje raczej stosunek do Geralta jaki cesarz miał w "Krwi elfów", a nie po zakończeniu Sagi. No i szkoda, że nie można przy nim usiąść. Poza tym takie odzywki jak "Milcz" czy "Zapomniałem, jaki jesteś bezczelny" nie budują sympatii do tej postaci. W Sadze aniołkiem nie był, ale był dosyć skomplikowany i wbrew pozorom emocjonalny. Cieszy mnie fakt, że w polskiej wersji Piotr Grabowski uchwycił choć część tych uczuć, angielska wersja to czysty Tywin Lannister.
Wybory z poprzednich gier, cóż, nie liczyłem, że zostaną uwzględnione i się nie przeliczyłem. I tak nawiązań do przygód z W1 i W2 jest na tyle dużo, że czuję się usatysfakcjonowany(super, że nawet Vetala został wspomniany, a przy momencie z Aerondightem w Krwi i Winie uroniłem łzę, to była prawdziwa magia).
Kończąc, uwielbiam W3. Radocha z oglądania w tak doskonale wyreżyserowanych cutscenach Geralta, Yen i Ciri, a nawet Eredina przez te 10 sekund łącznego czasu cutscenowego jest za każdym przejściem równie duża. Końcówka gry jest sztucznie widowiskowa, ale krótka i szybko ją przechodzę, a za jakiś czas znów zaczynam i kiedy Geralt budzi się przy akompaniamencie muzyki z Białego Sadu czuję się znów w pełni w świecie wiedźmina i zapominam na jakiś czas, że W3 skończy się nieco rozczarowująco, bo przecież przede mną mnóstwo solidnej jakości przygód.