Moją ulubioną mapą w BF3 jest do dziś zdecydowanie "Wielki Bazar". Była to pierwsza mapka na której grałem po zakupie gry. Od tamtego czasu jestem w niej zakochany. Podoba mi się w niej przede wszystkim ponura kolorystyka, panująca tam pogoda - wszystko jest mokre, w powietrzu fruwają jakieś śmieci. Ze względu na ciasne, krzyżujące się ze sobą alejki, przeloty przez rożne podwórka, czy legendarną już "kuchnię" - jest to świetna mapka do dynamicznych trybów gry typu DM, gdzie rzeczywiście, grając nawet z obcymi ludźmi mogłem poczuć się jak członek jakiegoś zespołu w tarapatach, przyciśnięty ogniem wroga, gdzie naprawdę trzeba było się wspierać i uzupełniać. Najlepsze dywany tylko na bazarze! :D
Co zabawne pierwszy mój kontakt z grą Piranii zaowocował niemalże nienawiścią do niej, jako że pewnego lata wszyscy moi kumple zamiast spędzać czas na dworze zagrywali się w Gothica 1, a kiedy już wychodzili to rozmawiali tylko o nim, a ja nie mogłem zrozumieć co może być fajnego w smażeniu mięsa w grze albo w spaniu :D Nie muszę chyba jednak dodawać, że wkrótce się przekonałem, i od tamtego momentu przeszedłem wszystkie gothic'ki łącznie ze wszystkimi dodatkami oraz całą(jak dotąd) serię jego duchowego spadkobiercy Risen'a. Można powiedzieć że byłem z Piraniami na dobre i na złe i w tym przypadku nie zamierzam robić wyjątku.