passingby

passingby ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

14.11.2017 00:29
odpowiedz
passingby
2

6 lipca 1934 Piotr obserwował z daleka, jak trumnę z ciałem jego żony opuszczano do grobu. Stały tam jego córki, ale nie podszedł ich pocieszyć. Wszak pochowano go w tym samym grobie 28 lat temu. Nie żałował swojej decyzji, tak musiało się stać. Wiedział, że Maria w żałobie pracuje najlepiej, przekonał się o tym po śmierci drugiej córki. Jego upozorowana śmierć przyniosła templariuszem potrzebne ilości radu, a jemu pozwoliła zająć się badaniami, których nie mógł powierzyć żonie. Badaniami, które mogły ocalić ludzkość. Potarł Szczątek Edenu, który nosił na palcu - promieniotwórczość okazała się kluczem do jego mocy. Pozwalała ją wzmacniać i przenosić na inne obiekty. Już wkrótce templariusze będą mogli dokonać tego, co nie udało się Pierwszej Cywilizacji - otoczyć całą planetę polem ochronnym. To było też jego przeznaczenie, wszak urodził się w roku burzy magnetycznej Carringtona. A to przecież tylko jego przygrywka do tego, co może zrobić Słońce. Teraz Zakon będzie w stanie chronić ludzkość również przed takim zagrożeniem.
Szkoda, że Maria musiała zapłacić za to przedwczesną śmiercią z powodu choroby popromiennej. Póki z nią był, ją też chronił Szczątek, była to więc konsekwencja jego odejścia. Zresztą, od początku to były konsekwencje jego działań. On zachęcał żonę do badań w tym kierunku, potrzebował jej pomocy. Ludzkość potrzebowała jej pomocy. Odkrycie polonu 18 lipca 1898 to był dopiero obiecujący, ale czas połowiczego rozpadu był zbyt krótki, pierwiastek zbyt niestabilny. Na szczęście już 26 grudnia odkryli rad. Nie musiał ukrywać podekscytowania, chociaż cieszył się również z powodów nieznanych Marii. Uśmiechnął się do wspomnień. Nie żałował, tak musiało się stać.

29.11.2015 17:37
odpowiedz
passingby
2

(14) Kurt wspominał lata chińskiej okupacji. Czas powoli uspokajał koszmary, ale zawsze do niego wracały, kiedy musiał odwiedzić okolice budynku Hoovera na Pennsylvania Avenue. Dawna siedziba FBI, miejsce przesłuchań i kaźni Amerykanów, niezmiennie przywoływało z zakamarków pamięci wszystko, co najgorsze. Jego zdaniem powinni byli zburzyć budynek po rewolucji, zamiast zamieniać w muzeum.
Tym razem jego myśli krążyły wokół wyjątkowo nieprzyjemnej historii.
(35) Oddział Zwalczania Terroryzmu "Razor" pod dowództwem bezwzględnej inspektor Mirandy Fondy był jednym z najwierniejszych Chińczykom, z wyjątkowym okrucieństwem eliminującym partyzantów. Fonda była jednym z tych najgorszych przypadków - nie wykonywała swojej pracy z przymusu czy rezygnacji, ani nawet ideologii. Pałała nienawiścią do rządu Stanów Zjednoczonych, odkąd jej siostra została zastrzelona przez policjanta i czerpała dziką przyjemność z możliwości zemsty na ludziach wiernych Gwieździstemu Sztandarowi.
Dowództwo uznało wyeliminowanie jej oddziału za misję priorytetową, a wykonanie powierzyło w ręce majora Radley'a, pod którego rozkazami pozostawał wówczas Kurt. Niechętnie, ale musiał przyznać, że byli siebie warci, Radley i Fonda.
(9) Spencer Radley nie walczył dla wyższych idei i również czerpał z tego, co robił prymitywny rodzaj przyjemności napędzany osobistą zemstą. Gdyby tylko dożył wyzwolenia zapewne przeprawiłby się przez ocean, by dalej zabijać Chińczyków, a los ojczyzny niewiele go obchodził. Nie bronił jej w czasie inwazji, potulnie przyjął okupację i żył, jakby nic się nie zmieniło. Rzeczywistość przypomniała mu o sobie podczas przyjęcia urodzinowego jego syna. Ciężarówka pełna pijanych, chińskich żołnierzy wjechała przez płot i po prostu zaczęli strzelać. Dla zabicia czasu. Wendeta za utraconą rodzinę czyniła z Radley'a bezwzględne i skuteczne narzędzie w rękach dowództwa.
Wówczas stanął przed niełatwym zadaniem. Personalia agentów z "Razor", były nieznane i nieosiągalne dla informatorów wewnątrz FBI. Powstał więc prosty w teorii plan - porwać Fondę, wyciągnąć od niej potrzebne informacje, a w najgorszym razie pozbyć się chociaż jej. Wystarczało wiedzieć gdzie i kiedy będzie przebywać. To już była informacja, którą partyzanci mogli zdobyć.
(25) Konkretnie mogła ją zdobyć Elyza Kowalyk. Kiedy Chińczycy przejęli aparat państwowy oczywiście przeprowadzili czystki również w FBI. Nie mogli jednak zwolnić wszystkich, potrzebowali szeregowych pracowników, których obchodziłoby ściganie zwykłych przestępców i którzy wiedzieliby, jak to robić. Elyza, pozornie szara myszka z Alabamy, przeszła weryfikację bez problemu, uznana za kompletnie uległą przełożonym i pozbawioną inicjatywy. Jakże się mylili. Była jednym z najcenniejszych ludzi dla partyzantów, z którymi sama nawiązała kontakt. Kurt nigdy jej nie spotkał, nie wiedział nawet jak wyglądała. Podziwiał ją i nieraz myślał, że po wyzwoleniu kraju odnajdzie ją i zaprosi na randkę w starym stylu. Nie było mu to jednak dane. Elyza zginęła w ostatnich dniach rewolucji, walcząc na pierwszej linii frontu.
(6) Fondę udało się dorwać, kiedy wizytowała placówkę w Cincinnati. Nie ugięła się przez wiele dni, aż do czasu, kiedy kryjówkę, gdzie była przetrzymywana odnalazł oddział FBI. Szkoda, że nie był to "Razor", wtedy eksplozja pochłonęłaby także ich.
Z koszmarów na jawie Kurt odpłynął w koszmary senne. I tak dobrze, że udało mu się zasnąć. Blizny po oparzeniach na plecach nawet teraz przynosiły bezsenne noce pełne bólu.

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl