„Tłumaczyć się mieli i prosić szanownego pana o pozwolenie?”
Nikt nie mówi o proszeniu o pozwolenie - to klasyczne przerysowanie stanowiska, by łatwiej było je zaatakować. Mówimy o komunikacji marki. GOG budował wizerunek „przyjaciela graczy”. Jeśli ten „przyjaciel” nagle zaczyna oszczędzać na jakości i serwuje generyczny „AI-slop” z błędami, to nie potrzebuję go prosić o pozwolenie, by stwierdzić, że stał się niechlujny i korporacyjny. Zresztą zacząłeś rozmowe od Gaslighting na innym użytkowniku tego forum i wielokrotnie ją stosowałeś.
W kwestii "DNA" i "Projekcji":
Pytasz, gdzie GOG deklaruje swoje wartości? W samej nazwie (Good Old Games), w polityce "DRM-Free", kiedyś był projekt FCK DRM i w latach budowania wizerunku jako "tego dobrego" gier, a nie tylko bezdusznego sklepu. To nie jest moja projekcja, to ich Unique Selling Proposition. Jeśli GOG staje się "tylko sklepem", traci przewagę nad Steamem czy Epic Games, które mają większe budżety. Tożsamość marki to kapitał, a nie wymysł sentymentalnych graczy.
Mit watermarku i kontroli jakości:
Stosujesz tu karkołomną racjonalizację. W profesjonalnym graficznym designie pozostawienie interfejsu/watermarku narzędzia to błąd w sztuce - analogicznie do pozostawienia mikrofonu w kadrze filmu. Twierdzenie, że to "akt transparentności", jest nadinterpretacją. Brzytwa Ockhama podpowiada prostsze rozwiązanie: ktoś wygenerował obrazek, nie sprawdził go dokładnie (lub nie potrafił usunąć błędu) i wrzucił na produkcję. To jest definicja braku kontroli jakości, o której pisałem i o której mówi mnóstwo osób.
Prawo i Stocki (Fałszywa analogia):
Popełniasz błąd merytoryczny. Grafika ze stocka posiada licencję, która chroni nabywcę i gwarantuje mu prawa do użytkowania. Grafika wygenerowana przez AI (według obecnej wykładni) jest domeną publiczną. Oznacza to, że assety GOG-a stają się darmowym zasobem dla każdego. Dla firmy budującej wartość intelektualną to ryzykowne puszczanie zasobów "wiatrem". "Śmieszne kataklizmy" w biznesie często zaczynają się od zaniedbania właśnie takich detali prawnych.
Przyjrzyjmy się Twoim głównym argumentom na chłodno, bo jestem ciekaw, jak odniesiesz się do tych informacji, a nie tylko naszych odczuć:
1. Mit "Narzędzia" został już dawno naukowo obalony. Śrubokręt jest deterministyczny - robi dokładnie to, co chcesz. Generatywne AI jest probabilistyczne(chodzi tu w uproszczeniu mówiąc o prawdopodobieństwo). Lubie bardzo Nature rok, czy dwa lata temu był artykuł... chyba "Model Collapse". Wskazano tam, że zalewanie sieci treściami AI prowadzi do degeneracji jakości, bo modele zaczynają uczyć się na własnych błędach. Zostawienie watermarku to nie jest tylko "błąd ludzki". To dowód na to, że proces jest poza kontrolą. Jeśli "śrubokręt" sam nie dokręca śruby, a majster tego nie widzi, to czy nadal ufasz tej firmie budowlanej? Naprawdę uważasz, że akceptacja błędów poznawczych AI (jak halucynacje wizualne) w oficjalnej komunikacji to "nowoczesność", a nie zwykłe niechlujstwo?
2. Twierdzisz, że to "tylko grafiki". Cory Doctorow ukuł termin "Enshittification" ( w skrócie psucie platform), opisując cykl życia serwisów online. Zaczynają od jakości dla użytkownika, a kończą na maksymalizacji zysku poprzez drastyczne cięcie jakości, licząc, że użytkownik nie ma gdzie uciec. GOG jest na etapie, gdzie testuje naszą wytrzymałość. Badania wskazują, że autentyczność marki jest kluczowym czynnikiem lojalności klienta w e-commerce. Zastąpienie pracy kreatywnej "slopem" (jak to nazwałeś – tanim i generycznym) to sygnał: "przestaliśmy się starać". Ponownie skieruje pytanie do Ciebie: Gdzie jest Twoja granica? Jeśli jutro opisy gier będą generowane przez AI i będą zawierać błędy merytoryczne (halucynacje o fabule), też powiesz, że to OK, bo "liczy się tylko, że gra działa"?
3. Tu rzecz, której nitk w tej duskusji nie wziął pod uwagę do tej pory czyli konsekwencje prawne - Piszesz: "Kwestie prawne są uregulowane". To bardzo ryzykowne stwierdzenie. Sprawa Thaler v. Perlmutter w USA potwierdziła, że dzieła AI nie mają ochrony autorskiej. Oznacza to, że GOG używając tych grafik, nie posiada do nich praw. Każdy może je wziąć, użyć i GOG nie może nic z tym zrobić. Czy z biznesowego punktu widzenia budowanie identyfikacji wizualnej na zasobach, których nie można zastrzec i które prawodawstwo UE (AI Act) dopiero bierze pod lupę pod kątem transparentności danych treningowych, to przejaw rozsądku, czy hazardu? GOG strzela sobie dosłownie w nogę. Każdy może skopiować ich reklamy. W dłuższym oknie czasowym, gdyby gog postawił na AI, można legalnie zacząć korzystać z ich wizerunku. Oczywiście znak, nazwa będzie dalej chroniony, ale to tylko jeden z elementów jezyka komunikacji wizualnej marki. Co ważniejsze tam gdzie był AIslop to logo nie było najwazniejsze, ale chrakter informacji graficznej.
Nie atakuję GOG-a dlatego, że "nienawidzę postępu". Krytykuję ich, bo jako klient,fan widzę, jak wymieniają unikalną tożsamość na generyczną papkę. Twoim zdaniem widzisz oszczędność, ja dostrzegam erozję marki. Jestem ciekaw, czy potrafisz wskazać choć jeden przykład firmy, która przeszła na generatywny content wizualny i zyskała na tym wizerunkowo w oczach swojej społeczności? Bo ja takiego przypadku nie znam.
GOG nigdy nie grał na masę, tylko na core, i to właśnie ten core mówi: to nie pasuje. To sygnał, że idziecie na skrót, który kosztuje was tożsamość. Jeśli tego nie widzisz, bronisz AI, a nie marki. Widzę tu obronę GOG'a z mojej strony i wielu innych graczy. Wymaganie by ktoś dbał o standarty, które sam wyznaczył to normalna rzecz. Akurat teraz to się tyczy AI. Wygrała chciwość, której duża grupa ludzi nie akceptuje. Ich filozofia i podejście do konsumentów, dlatego ten sklep jest tak ważny i dalej istnieje na tak trudnym rynku, gdzie walczą giganci. Poruszenie pokazuje jak ogormna moc ma gog i jak bardzo nie jest tylko bezduszynym korpo sklepem dla wielu ludzi. To te małe rzeczy są składową większej całości. Uważam, że to pomijasz.
„Kwestie prawne są uregulowane” - nie, nie są. Toczą się procesy, zmieniają się interpretacje, a regulacje w UE i USA są w trakcie kształtowania. Argument „wolno, bo jeszcze nie zabronili” to nie jest argument etyczny ani wizerunkowy. To nie my jesteśmy ekstremistami wymagając jakości. Sprawiasz wrażenie jakbyś ciągle mówił "good enough" - bylejakość i księgowi są super.
Podejście, które prezentuje Kwisatz_Haderach, jest o tyle ciekawe, co zupełnie pomija realia budowania marki w internecie. Bagatelizowanie reakcji społeczności tylko dlatego, że pod jednym wątkiem nie podpisało się pół miliona osób... to krótkowzroczność. GOG to nie jest „osiedlowy kiosk”, ale platforma operująca na bardzo specyficznym, niszowym kapitale, jakim jest zaufanie i sentyment do pewnej kultury oraz jakości. W tej branży negatywny sentyment rozchodzi się błyskawicznie, a użytkownicy to właśnie trzon klienteli, która zostawia na tej platformie pieniądze.
Zarzucanie Wrześniowi braku wiedzy o AI jest o tyle chybione, że w tej dyskusji technologia jest sprawą drugorzędną. Kluczowy jest aspekt wizerunkowy i komunikacyjny. Można doskonale rozumieć zasadę działania sieci neuronowych, a jednocześnie uważać, że ich wykorzystanie do generowania grafik promocyjnych przez firmę taką jak GOG jest po prostu estetycznym i wizerunkowym błędem. To nie jest kwestia „niezrozumienia narzędzia”, ale zrozumienia tożsamości marki. Jeśli GOG obiecuje podejście rzemieślnicze, a dostarcza produkt wygenerowany algorytmicznie, który w dodatku wygląda niechlujnie, to reakcja konsumentów jest najbardziej naturalnym i zdrowym odruchem rynkowym.
Zamiast pisać o „braku negocjacji z terrorystami”, warto zauważyć, że GOG sam przyznał się do błędu w swoim oświadczeniu, co pokazuje, że ich dział marketingu ma jednak nieco więcej wyczucia niż niektórzy komentatorzy tutaj. Firma zrozumiała, że oszczędność kilku dolarów na grafiku nie jest warta ryzykowania reputacji „tej dobrej platformy”. Ignorowanie głosu zaangażowanej mniejszości to najprostsza droga do stania się kolejnym bezbarwnym korporacyjnym tworem, o czym Wrzesień słusznie wspomina. W świecie gamingu to właśnie te „małe” afery często decydują o tym, czy marka zachowa swoją duszę, czy stanie się jedynie sprawnym, ale pustym automatem do sprzedaży licencji.
Stajesz się Kwisatz_Haderach ekstremistą, gdy czyta się kolejne Twoje odpowiedzi. Może poszukajmy środka? Spuszczam z emocji, mimo mojej radości z udzielania się na forum po wielu latach.
Ciężko sobie poradzić z takmi emocjami, ale agresja nie wnosi nic do merytorycznej dyskusji. Nie bądźmy ekstremistami. Krytyka, o której mowa, nie wynika z nienawiści do samej technologii, lecz z troski o jakość i etykę działań firmy, którą wielu graczy ceniło właśnie za bezkompromisowość. GOG budował swój wizerunek jako platforma "od graczy dla graczy", dbająca o detale. Zastępowanie pracy grafików niskiej jakości generatami (tzw. AI slop) jest przez wielu odbierane po prostu jako pójście na łatwiznę i obniżanie poprzeczki.
Po drugie, porównanie generatywnej sztucznej inteligencji do śrubokręta jest znaczącym uproszczeniem. Śrubokręt jest narzędziem pasywnym. Modele AI są "trenowane" na ogromnych zbiorach danych, często chronionych prawem autorskim, bez zgody ich twórców. To rodzi dylematy etyczne, których nie można zbyć prostą analogią do narzędzi warsztatowych. Kwestie prawne są wciąż nieuregulowane i płynne, dlatego opieranie się wyłącznie na argumencie "to nie jest nielegalne" jest w dyskusji o etyce biznesu niewystarczające.
Co do misji GOGa – masz rację, ich głównym celem jest dostarczanie gier bez DRM i archiwizacja klasyki. Jednak sukces tej platformy został zbudowany na zaufaniu i specyficznym "przymierzu" z graczami. GOG latami pozycjonował się jako alternatywa dla bezdusznych korporacji, firma dbająca o jakość i detale (np. ręcznie przygotowywane instalatory, dodatki). Wprowadzanie tanich, generowanych masowo grafik ("AIslop") stoi w sprzeczności z wizerunkiem marki premium, która szanuje kulturę gamingu.
To nie jest "polowanie na czarownice", lecz uzasadniona reakcja konsumentów na obniżenie standardów. Jeśli firma decyduje się na oszczędności kosztem wizerunku, klienci mają pełne prawo wyrazić swoje niezadowolenie portfelem lub słowem. Nazywanie tego "projekcjami" ignoruje podstawowe zasady relacji marka-klient. Oczekujemy od GOGa jakości, do której nas przyzwyczaił, a nie podążania linią najmniejszego oporu. Takie generalizowanie i zbywanie tych argumentów stawia osoby broniące AI w tym konkretnym przypadku w roli ekstremistów z powodu tego, że pokazuje skrajne podejście do tematu.
Zleciała się cała masa osób, która potrafi napisać jakiś bełkot w stylu: nikogo, albo mam to w dupie. Brak konstruktywnej rozmowy na ten istotny temat dla graczy ze strony fanów AI. Mamy tu albo ekstremistów - AI chce wszędzie. Albo racjonalne osoby, które mówią o granicach dla AI. Gdzie wykorzystanie jest spox, a gdzie to jest żenujące.

Polać mu. GOG zakpił sobie poprostu. Popatrz co potrafili wrzucić na stronę. Nawet znaku wodnego im się nie chciało usunąć. Ile jeszcze takich rzeczy było?
No rozpisałem się, ale co tu się wyprawia to szaleństow
Wybaczcie jeżeli tak nie wolno, ale tu macie newsa o tym jak jedna z branż dostaje po dupie przez AI, bo akceptujemy to, że AI jest pozytywne - [link]
Co się tu dzieje, nikt nie zna teorii martwego internetu? Nie czytacie co się dzieje w innych branżach?
GOG zawsze było spox, bo byli fair. Tylko, że okazało się, że od miesięcy robią komiksowe grafiki i udają, że to robi człowiek. Teraz ktoś ich złapał to powiedzieli ehh no bo eksprymentujemy z AI. Chodzi o to by nie byli tymi złolami co przyczyniaja się do tego, że ludzi zastępujemy AI w ramach super optymalizacji.
Wybacz za emocje, jestem tu nowy, ale wszedłem w komentarze i nie wierze co tu się dzieje.
Spojrzałem na sekcje kometnarzy i stwierdziłem, że zarejestruje się na gry-online. Generalnie nie pisze komentarzy, ale ta sprawa z GOG pierwszy raz spowodowała, że jakaś firma mnie kopneła w zadek. Nie rozumiem jak można bagatelizować to, że GOG od miesięcy używa masy grafik generowanych przez AI. AI było trenowane na rzeczach artystów, wielu twórców, teraz jest multum newsów o tym ile jest pozwów. Ludzie co tu się dzieje, że my tak nie szanujemy siebie na wzajem. My nie rozmawiamy o grzejnikach, ale sztuce. GOG przecież udawał, że to robił człowiek. Specjalnie używali komiksowego stylu i nie mówili, że to generują. Mi to nie siedzi z ich filozofią.