Wygoda i imersja.
Fotele używane 100 lat temu nie różnią się tak bardzo o tych, których używamy obecnie, więc czy za 100 lat siedzieć będziemy w lewitujących machinach? Nie sądzę. Natomiast obserwując aktualne trendy przypuszczam, że głównym zadaniem foteli przyszłości będzie pogłębianie imersji gracza.
Z pozoru klasycznie wyglądający, masywny i głęboki fotel gamingowy, będzie układał gracza w pozycji półleżącej. Do sesji gry gracz będzie głęboko zapadał się w oparciach fotela i zapinał kilka szerokich pasów bezpieczeństwa. Wbudowany w fotel system szybkich siłowników i wibrujących elementów będzie w niespotykany sposób pogłębiał wrażenia typu force feedback. Zza zagłówka wysuwać się będzie szereg elementów, które zamkną się nad głową gracza formując sferę. Od wewnatrz będzie ona pokrytą ekranami o wysokiej rozdzielczości - noszenie ciężkich gogli vr od lat będzie już nieaktualne. Pod samym fotelem będzie znajdował się uniwersalny slot na standardową jednostkę centralną - nowoczesny komputer lub rodzaj konsoli, oraz na wszelkie dodatki typu plug and play: dodatkowe karty graficzne, muzyczne i dotyczące obliczania fizyki. Największą zmiana będzie wiązała się z zupełnie nowym systemem wprowadzania danych. Podczas gdy ramiona, przedramiona i nadgarstki będą stabilnie spoczywać w masywnych oparciach, to same dłonie będą wolne, zamknięte w przezroczystych sferach dających swobodę ruchu. Gracz nie będzie musiał dotykać klawiatury - zostanie ona zupełnie wyparta przez systemy rozpoznawania mowy. Natomiast sterowanie ruchem w grze będzie odbywało się za pomocą urządzenia rejestrujące najdrobniejsze ruchy samych dłoni. Całość dopełni wbudowany system przestrzennego dźwięku i pierwsze modele urządzeń sczytujących oraz interpretujących impulsy neuronalne. Ale o tym opowiem przedstawiając “fotele gamingowe za 150 lat” :)