Bardziej wiarygodnie brzmiał el_kocyk, który w moim poprzednim wątku - o pracy, w której można się opierdzielać - wskazał właśnie IT i stanowisko testera automatycznego:)
Tak, to przeszkadza.
Zapach potu też, tyle że zapach potu nie powoduje raka, taka subtelna różnica.
Abstrahując już od tego, czy jest to legalne, to kopcenie w miejscach, gdzie te trujące, cuchnące opary mogą wdychać inni ludzie, to solidne skurwisyństwo.
Jezuśku drogi, czy minęło już więcej czasu od premiery Piasków Czasu, niż cały okres od początku serii po Piaski Czasu właśnie.
Jezuśku, przecież 1989 to jakaś prehistoria, a Sands of Time w zasadzie współczesna gra...
Też takie zjawisko zauważyłem - Tesco pod Warszawą, czy to jest powszehne na tym "stanowisku"?:D
Mimo wszystko wyspa w centrum handlowym to jednak nie są idealne arunki pracy, ale jak wszystko inne zawiedzie, spróbować nie zaszkodzi:P
A macie jakieś sposoby, jak wyczuć/odsiewać te miejsca, gdzie jest zapieprz? Tj. na początek oczywiście nie będzie mi przeszkadzać fakt, że trzeba pracować, ale potrzebuję tego czasu choćby, by dobrze opanować narzędzia i móc rozwijać się programistycznie, a nie zapieprzać z klikami tak, że nawet tych metaforycznych taczek nie będzie kiedy ładować.
Generalnie chcę zminimalizować rzeczy, które mnie nie rozwijają.
Myk polega na tym, by sam szef to akceptował:P
No ale dobra, wygląda na to, że jedyną sensowną propozycją tutaj jest tester.
To w takim razie jeszcze dodatkowe pytania: czy takie eldorado pod względem warunków i czasu pracy mają też testerzy manualni, czy jedynie automatyczni?
Czy lepiej złapać jakąkolwiek fuchę jako tester manualny i próbować się rozwijać już w miejscu pracy, czy może lepiej odrobinę dłużej poszukać i podszlifować umiejętności, by zacząć już jako automatyczny w porządnej firmie?
I wreszcie czy duże znaczenie ma technologia, w której wykonywany jest sam projekt? Czy często zdarza wam się zaglądać w kod, a nie tylko testować funkcjonalności?
Nestbank, bo darmowy;) (+podkonto oszczędnościowe, więc zawsze jakiś tam grosz wpadnie)
Ostrzegam tylko przed takimi upierdliwościami jak np. brak możliwości zdalnej zmiany PINu do karty - trzeba wyrabiać nową, a to potrafi trwać długie tygodnie.
Czytaj proszę poprzednie posty:P
Ile można? Można po wieczność.
Jest tyle książek, artykułów, filmów z którymi chciałbym się zapoznać, a także umiejętności, jakie mam nadzieję zdobyć, że nie starczy mi na to życia.
A już na pewno nie starczy mi, kiedy większość zmarnuję na pracę (a raczej mam małe szanse na pracę, która będzie rzeczywiście rozwijająca i dostarczająca satysfakcji sama z siebie).
Nigdy nie nudzę się mając swobodny dostęp do internetu.
No ale dobrze, rozumiem, że ostatecznym celem powinno być IT. W sumie i tak myślałem o tym kierunku, choć raczej nie pod kątem opierdzielania się:P
Cały czas zostaje jednak pytanie: co, jeśliby się tymczasowo nie udało? Gdzie się zaczepić, żebym mógł w godzinach pracy spokojnie kodzić i zdobywać potrzebne umiejętności?
Może nie wyraziłem się jasno - jasne, że nie ma nic gorszego niż się w pracy nudzić i np. od pracy recepcjonisty, który nic konkretnego do zrobienia nie ma, ale musi się ciągle patrzeć na wchodzących ludzi i ich pozdrawiać, wolałbym najgorszy zapierdol.
Fatalnie brzmi też praca, w której zadań wiele nie ma, ale trzeba wciąż udawać przed szefem, że jest się czymś bardzo zajętym.
Natomiast jak najbardziej byłbym w stanie spędzić 12 godzin na przeglądaniu internetu i czytaniu książek - ba, gdybym był milionerem, i tak większość swego czasu spędzałbym właśnie w ten sposób.
Na świecie jest za dużo książek, filmów itp. itd., które chciałbym poznać, a na które przy normalnej pracy etatowej w życiu nie starczy mi czasu.
Nigdy nie nudzę się mając swobodny dostęp do internetu.
Jasne, że najlepiej zdobyć takie skille i pozycję, by móc wyżyć z kilku godzin pracy tygodniowo, ale gdybym takie miał, to nie byłoby tego wątku.
Na to trzeba być ponadprzeciętnie inteligentnym - z kolei na zdobycie roboty, w której płacą ci za 40h+, ale realnie pracujesz kilka, wcale nie. Widać to nawet po forum:P
Też pracujesz jako tester? Ile ci się tygodniowo schodzi na pracę-pracę?
Trudno było się wkręcić?
Nie rozumiem, czego nie rozumiesz.
Życie mam tylko jedno. Dlaczego miałbym chcieć spędzić je robiąc coś, czego nienawidzę?
To co ty mówisz na tych wszystkich meetingach Agile'owych, kiedy pytają cię o plany na najbliższy dzień?:>
Ale przyznam, że kusisz:P Pythona muszę się nauczyć tak czy inaczej, Selenium ponoć warto opanować po prostu dla zautomatyzowania zwykłych, niezwiązanych nawet nijak z testowaniem niczego codziennych czynności...jak mi się spodoba, i inne ścieżki nie wypalą, spróbuję pójść w tę stronę.
Pytanie tylko, czy okażę się wystarczająco sprytny, by "pracować mądrze, nie dużo":P
A jak tam wygląda w branży elastyczność godzin pracy? Musisz dostosować się do tego, jak pracują programiści, czy masz większą swobodę?
Ja się jak najbardziej zgadzam, że leserowanie sobie w pracy, w której wymagają od ciebie zaangażowania jest wybitnie niepoważne.
Zadaniem tego tematu jest znalezienie takiego stanowiska, na którym sam szef w pełni akceptowałby fakt, że dana osoba przez większość czasu zajmuje się sprawami osobistymi, a pracuje, kiedy jest rzczywiście taka potrzeba.
No i umówmy się, przy tej skali automatyzacji, z jaką mamy do czynienia w XXI wieku, absurdem jest, by wszyscy ludzie musieli wypełniać niemal cały swój czas pracą. Zresztą ogromna część dzisiejszych zawodów to tzw. "bulshit jobs", które naprawdę nie są światu do szczęścia potrzebne. Jeśli ktoś pracuje np. w marketingu, to niech nie ma złudzeń, choćby harował dzień w dzień po 14 godzin, to nijak nie stanie się społecznie pożyteczny.
O, no to zaczynamy rozmawiać:) Dzięki, chyba najwięcej wnoszący post w tym temacie.
Możesz powiedzieć coś więcej? Trzeba być bardzo inteligentym, by to odpowiednio ogarniać (tu może być problem:P)?
Jak to wygląda na co dzień, nie masz poczucia monotonii? No i ile godzin w ciągu dnia zazwyczaj przeznaczasz na "pracę pracę", a ile na "inne, ważne zajęcia"?
Ja oczywiście rozumiem i akceptuję, że pierwsze ~2 lata będę musiał ostro zapierdzielać, żeby wyrobić sobie odpowiednią pozycję i umiejętności. Zastanawia mnie jednak, jak trudno potem znaleźć pracę, która nie polegałaby na zapierdzielaniu na okrągło.
No i w kwestii praktycznej: co warto opanować? Uczę się w tej chili Pythona, bardziej pod kątem Data Science, ale widziałem, że choćby w rzeczonym Selenium też można w tym języku pisać skrypty.
A jeśli chodzi o umiejętności pozaprogramistyczne, to w co polecasz inwestować?
"Skakanie wyżej w drabince" skutkuje zazwyczaj tym, że nagrodą za dobrze wykonaną pracę jest...więcej pracy;)
Miałem okazję poznać wielu managerów, wiem, jak to jest. Pół biedy jeszcze, jak twoja praca sprawia ci przyjemność, a ty z nią sobie dobrze radzisz.
Ale jeżeli talentów nie masz i przez to praca twoich marzeń leży poza zasięgiem, to masz przerąbane. Twoje życie zamienia się w piekło, a ty może i masz parę tysięcy na koncie więcej - tylko co z tego, skoro nie masz ani czasu, ani siły ich wydać?
I nie jest prawdą, że wszystko zależy tylko od wysiłku. Są ludzie, którzy przez całe życie ciężko pracowali i w wieku 40-50 lat dalej to robią, harują po 50-60+ godzin tygodniowo bez chwili wytchnienia, pracy swojej nienawidzą, a fruktów i tak z tego nie ma.
Są też tacy, którzy od razu trafili na ciepłą posadkę i fruktów też z tego nie mają, ale przynajmniej...żyją.
To mniej kwestia pracowitości, a bardziej dokonywania odpowiednich wyborów.
No i oczywiście znajomości - temat tego wątku, to jak poradzić sobie ich nie posiadając.
Taaa, cieć, tyle że wiecie, oprócz pracy trzeba też mieć co jeść i gdzie spać.
A o to przy zarobkach 5 zł/h, niewspomaganych rentą czy emeryturą, może być ciężko.
Oprócz tego trzeba dobrze ogarniać rynek, żeby nie wpaść miejsce, gdzie łątwo zebrać w mordę można zabrać, albo skończyć z przymarzniętymi kończynami.
Ale jeśli ktoś miałby namiary na miejsce, gdzie mogę sobie rzeczywiście w spokoju i ciepełku czytać książki, to jak najbardziej jest to też jakaś opcja.
A nawet miałem raz propozycję stażu jako tester, tyle że manualny, choć z opcją zautomatyzowania wielu rzeczy po tym, jakbym już ogarnął Selenium.
Problem, jaki miałem z tą pracą był taki (pomijając fakt, że wtedy po prostu nie miałem 30h tygodniowo, bo miałem jeszcze złudzenia co do swojego sukcesu na PW:P), że wydawała mi się mocno powtarzalna, a przez to nudna i wyczerpująca. No i że non-stop masz więcej do zrobienia, niż starcza ci czasu.
Ale to mylne wrażenie? Jeśli wiesz coś więcej i twój post nie był tylko żarcikiem, to podziel się:)
Plus to na pewno fakt, że docelowo można zgarnąć nieco więcej, niż te polskie 3000, więc motywacja do przemęczenia się na początku jest jakby większa.
Jak taką znaleźć?
UWAGA: temat nie jest trollingiem, na odpowiedzi na zadane pytanie naprawdę mi zależy!
Na forum widzę sporo osób, które korzystają z niego w typowych godzinach pracy, lub wręcz przyznają, że piszą sobie radośnie z biura. Jak wy to robicie? Jak znaleźliście taką, ekhem, "robotę"?
Słyszałem nawet o ludziach, którzy realnej pracy mają w tygodniu max. parę godzin, a resztę spędzają, bez specjalnego krycia się przed szefostwem, na oglądaniu Netfliksa. Chcę taką pracę!
Pytanie jest poważne, więc dam trochę backgroundu: jestem studentem (PW - więc szukam w okolicach Wawy), ale coraz bardziej zdaję sobie sprawę, że tych studiów nie ukończę. Wobec czego szans na dobrą, ciekawą, nieźle płatną pracę raczej nie mam.
A skoro mam zarabiać 3000 brutto, to wolałbym się przy tej okazji nie przepracowywać, ale raczej robić rzeczy, które lubię: błądzić po internetach, czytać książki, oglądać filmy, może nawet grać w gry?
A jeśli pojawią się u mnie problemy finansowe, to chciałbym także mieć czas, by zdobyć umiejętności pozwalające tę kasę zarobić.
Problem w tym, że nie mam żadnych znajomości w ministerstwach, ale chyba i bez tego są jakieś drogi dojścia do stanowiska marzeń? Poradźcie!
No dobra, to w takim razie może powiesz jak?
Pytanie jest zupełnie serio. Opisz krok po kroku, jak to się robi "w dobie dzisiejszego internetu".
"To", czyli proste umówienie się na niezobowiązujący, darmowy (! :P) seks z w miarę niebrzydką dziewczyną lub drobny romans.
Interesujący mnie z pewnych względów przypadek (:P), to przypadek osobnika dwudziestokilkuletniego, bez wielkiej kasy, o przeciętnym wyglądzie (takim, przez który na pewno nikt na ulicy nie ucieka, ani w tramwaju się nie odsuwa, ale na pewno nie wywołuje niczyich westchnień na plaży, a i o matche na Tinderze trudno) i braku wrodzonego skilla do rozmów z kobietami.
Czyli przypadek, jak mówiłem, bardzo ciekawy dla mnie osobiście, ale też jak myślę dość typowy dla forum.
Co robić?