Thief - gra, na którą czekałam od bardzo, bardzo dawna. Wszystkie poprzednie części towarzyszyły mi wiernie przez całą moją przygodę z grami komputerowymi - a The Dark Project jest na pierwszym miejscu na mojej liście, wyprzedzając nawet ukochaną Castlevanię, na której każdą kolejną część czekałam z zapartym tchem.
Thief to seria, która mnie osobiście porwała - miałam do niej słabość już od pierwszych minut gameplay'a. Nie znam drugiej takiej gry, która irytując mnie, jednocześnie sprawia mi przyjemność, kiedy łamię sobie głowę jak tu skutecznie sprzątnąć kolejnego gościa bez zwracania na siebie uwagi. A co z jeśli chodzi o głównego bohatera? Garrett był i jest królem. I to nie tylko złodziei. Zawładnął moim sercem na długi, długi czas, więc zamiast serialowych aktorów, ja wzdychałam do Garrett'a, marząc o tym, bym móc razem z nim okradać i mordować. To jedna z tych postaci, które budzą w nas mieszane uczucia ALE jakieś w końcu budzą. Trudno osiągnąć ten efekt, bo teraz postaci są tworzone w sposób bardzo jednolity ( najczęściej ) - jest utarty schemat "złego" i "dobrego" bohatera. Garrett jest gdzieś pomiędzy, bo choć skurczybyk, to da się jednak lubić.
Może to przez sentyment z dawnych czasów, może przez pierwszą miłość, jaką była seria Thief'a i postać Garretta, może po prostu przez dobre reklamy, ale czekam na tą grę bardzo, bardzo niecierpliwie i z mnóstwem entuzjazmu, który - mam nadzieję - nie opuści mnie tuż po odpaleniu gry.
Pozdrawiam