Odgrzewam kotlecika bo wpadłem na ten wątek jako jeden z nielicznych w internecie na ten temat.
Również często to słyszę.
O ile sporadycznie przechodząc nie zwracałem uwagi, o tyle kiedyś jak miałem pieska i chodziłem po takim "blokowisku" to czasem było to strasznie irytujące, kiedy ciągle słyszałem ten nieprzyjemny dźwięk.
Dzisiaj oglądałem filmik na YT i myślałem, że to zza okna a okazało się że umieścili taki dźwięk w filmie, będąc akurat pod autem. Timestamp:
https://youtu.be/yYcgO_v-J5A?t=1028
Tak, ten dźwięk istnieje i nie jest wymysłem, a jest to odstraszacz własnie mniejszych zwierzątek - instalowany przez domorosłych specjalistów - które mogą wejść pod maskę.
Na ile to legalne jest - sam nie wiem. Na pewno denerwuje...
Poraża mnie jednakże ilość odpowiedzi "specjalistów" którzy rzucają sarkastyczne odpowiedzi niczym specjaliści od dziabania powtarzających telewizyjne narracje... Może to ci co instalują takie urządzonka :D ?
"Zachęcają zdobyciem nowego, cennego doświadczenia oraz możliwością pracy nad bardzo ciekawym projektem" uuuu to jest dopiero zachęta, cholera chyba rzucę pracę i zaraz dołączę. Nie będę miał skąd wykarmić syna, rodziny, ale co tam będą mogli napisać na moim grobie, że pracowałem nad ciekawym projektem jak już umrę z głodu. A tak serio to "praca" chyba dla dzieciaków siedzących na misce u rodziców :/
Pracuje w GameDevie i niestety ale muszę... przyznać Ci rację. Pracuje oczywiście jako programista. Kiedyś wyobrażenie było inne - programista, to ten co tworzy, kreuje grę. Jednak praca w branży szybko to zweryfikowała. Przykładowo gracze uwielbiali nfs Underground - który został stworzony przez właśnie zespoły składające się w większości z programistów - graczy tworzących gry dla graczy. Kolejne części były "rozwijane" o coraz to bardziej wymyślne nowinki - fabuły zwymyslane przez "specjalistów". Kino akcji niczym z filmów na ekranach kin. I może pieniądze zarobiły - ale jednak wielu nie przypadły do gustu, niesmak pozostał a jak spytasz gracza o dobrego nfs, to powie że Underground. Przypadek? Nie sądzę... Pracując w branży doświadczyłem tego co opisujesz ;) Game designerzy czy product ownerzy, nigdy nie mający styczności z TWORZENIEM gry, myślący że pozjadali rozumy, srający pomysłami - innego dnia nowy pomysł, oczywiście każdy lepszy od poprzedniego. Zarząd /góra ślepo wierzące w ich domniemaną nieomylność. Kończyło się tym, że jak coś wymyślili, co było do zrealizowania na tydzień z nadgodzinami, ci "mówcy" potrafili przyjść po 2 dniach, z świetnym nowym pomysłem, próbując go z tobą omówić, przy tym zabierając czas pracy który miałeś poświęcić na poprzedni feture. Oczywiście poprzedni pomysł był do dokończenia (no to na kiedy będzie?) bo przecież trzeba "przetestować", ale teraz ten nowy ma być "do wersji produkcyjnej". Więc teraz robimy dwa. Albo nie, czekaj, trzy, bo jeszcze mam inny pomysł... ???>?. Mówiąc krótko - do gamedevu weszło dużo patologii. Ludzi którzy o procesie tworzenia gier nie wiedzą wiele, ale znają się na Hollywood, Ameryce, robieniu pieniędzy i fajerwerkach... Tylko że niestety dwa projekty w poprzedniej pracy, które w ten sposób tworzyliśmy (i zespół czuł to w kościach) "nie siadły" i były do ubicia. Umarły po paru miesiącach. Bardzo przykre, kiedy coś tworzysz i efekt twojej kilkuletniej pracy jest w ten sposób zmarnowany. Ja ruszyłem dalej - i nie żałuję. Oczywiście w przypadku CP upadku nie będzie, ale przyznam 100% racji że na rynku jest patologia o której piszesz...