Hej, chyba ze dwa lata nie wchodziłem na wątek. Mam pytanie co z kontynuacją "Gambit lisa" - Yoon Ha Lee. Miała być trylogia i kiedyś widziałem zapowiedź na Katedrze bodaj na kwiecień, ale potem zniknęła...i cisza.
Przy takich pytaniach, zawsze mam taką myśl, że warto by wypisać choć kilka pozycji, które szczególnie się podobały...dużo łatwiej byłoby polecić coś podobnego.
P. S. "Modyfikowany węgiel" super, szczególnie tom pierwszy.
Cykl Diuna to dla mnie powieści, które bardzo mi się podobały i takie które mnie znudziły...tak sobie myślę, że dla osoby czytającej i fascynującej się głównie fantasy (jak ty), to nie ma sensu, natomiast dla miłośnika SF pozycja obowiązkowa...pisze o sześciu podstawowych tomach.
Mam pytanie, może ktoś zna odpowiedź. Na stronie Drageusa w zapowiedziach był na początek grudnia ósmy tom "Starej floty" Webba, po czym zniknął jakieś 2 tygodnie temu. Na wszystkich stronach, m. in. Katedra itp. nadal widnieje w zapowiedziach...nikt tego nigdzie nie komentuje...więc jak jest naprawdę? Tak wygląda teraz, jakby Drageus zrobił sobie 2 miesiące przerwy...po nowym Alansonie oczywiście, ale miały być 2 książki na początku grudnia.
Ponieważ nie czytałem żadnego jeszcze utworu Glukhovskiego, też muszę zabrać głos w dyskusji :). Autor powołał w swoich książkach świat "Metra", który już się rozrósł bodajże do kilkudziesięciu pozycji, więc sam jak najbardziej powinien być zaliczony do klasyki post-apo... a wręcz jest obecnie jego głównym przedstawicielem.
Nie mam nic przeciwko temu, też tak lubię...ale dam przykład. Zabrałem się ostatnio m. in. za serię Nexus Ramira Nameeza. Tam jest podobnie, sporo wątków, postaci, które mają różne dylematy i robią tak czy inaczej, potem żałują, robią coś innego itp. Sporo dylematów, przemyśleń i działań nie zawsze z którymi potrafimy się zidentyfikować. Byłoby może nudno tylko o tym czytać, ale co jakiś, czasem niespodziewanie, jest rozpierducha i to nie jakaś z dupy wzięta, tylko wynikająca ze zdarzeń dziejących się w życiu bohaterów....to czyni, że takie książki lubię i tyle...nie może być nudno i rozkminianie non stop o d... Maryni.
Coś nie mogę się zabrać do tej serii, jak już prawie się decyduję to ktoś pisze, że się zawiódł...gdyby to rzeczywiście miało być podobne do Głębi Podlewskiego, to nie zastanawiałbym się ani chwili.
Natomiast ja czekam z niecierpliwością na każdy tom i akurat przy tej serii pamiętam wszystko doskonale....podobnie jak z drugą serią tego autora.
Bardzo chciałbym mieć czas tak jak Szenk, na możliwość ponownego przeczytania książek sprzed 2-3 lat, a tak naprawdę sprzed kilkunastu czy kilkudziesięciu. Mimo ciągłego bicia rekordów czytania ( w ubiegłym roku przeszło 60 pozycji), nie mam najmniejszych szans na powrót do czegoś starszego, bo musiałbym zrezygnować wtedy z rzeczy, których jeszcze nie przeczytałem, a pozostałe lata na to nieubłaganie się kurczą....a strasznie miałbym ochotę na powtórzenie cyklu "Świt Ludzkości" Hamiltona, dla mnie najlepszego cyklu SF ever. Do Reynoldsa zabieram się już chyba 10 lat i zabrać się nie mogę.
Wystawiam od 2 lat kilkanaście aukcji na Allegro SF, fantasy i sensacji, ciągle dodaję nowe, ale nie przyszło by mi do głowy tu się reklamować....to chyba nie miejsce do tego?
Haldemana wyszły z tej serii trzy tomy (nie wiem czy to całość ogólnie, ale chyba tak), czyli jeszcze "Wieczny pokój" i "Wieczna wolność". Czytałem całość, ale już nie pamiętam wrażeń...złych też nie mam, więc pewnie były OK.
No w końcu uczta, ostatni tom "Expanse", tym bardziej że na marzec zapowiadają tom nowel i opowiadań z tego universum, o czym marzyłem....tylko jedna rzecz spędza mi sen z powiek, czy Aleks zmarł czy nie, bo w serialu zmarł i wydawało mi się, że w powieści też, a jest jakby nigdy nic w ostatnim tomie... pewnie Alzheimer :(
Do Liftera. Jeszcze raz, bo się nie zamieściło. Chętnie przytuliłbym nowe tłumaczenia opowiadań. Ostatnie wysłałeś mi 9.06, ale brakuje mi też cała druga połowa lutego.
W sumie widmo osobliwości i transcendencji wisiało nad bohaterami cyklu od początku. Fajna seria, będzie mi jej brakować, bo rzeczywiście wygląda na koniec.
Całkiem możliwe, bo już teraz po covidzie, który przeszedłem w marcu/kwietniu, czasem się zapominam w drobnych sprawach ;). Z drugiej strony mój ojciec 86 lat czyta kilka książek miesięcznie i muszę mu co jakiś czas wgrywać nowe na czytnik.
Podejrzewam, że większości już nie pamiętam i czytałbym je tak jak za pierwszym razem i chętnie bym wrócił...ale mam tyle teraz opowiadań do przeczytania, których nie czytałem, że po prostu mi szkoda czasu, mimo że większość pewnie dużo słabsza. Zbliżając się nieuchronnie do 60-tki, coraz bardziej zauważam upływ czasu i ciągle nawiedza mnie myśl, ile jeszcze zdążę w swoim życiu przeczytać...nie wygląda to dobrze :(

Z miesiąc temu przeczytałem powieść (prawdopodobnie pierwszy tom) Wojciecha Zielińskiego pt. "Kontroler". Byłoby wszystko OK, gdyby nie przypisy, już nie pamiętam dokładnie, ale na 400 stron było ich około 200. Można się było z nich dowiedzieć, co to jest tropopauza, troposfera, stratosfera, o rakiecie i lotniskowcu chińskim, w którym roku był wprowadzony do jej armii, co znaczy skrót FSB czy CIA, co to jest...nie już więcej nie napiszę, bo to tylko pierwsze 20-30 stron. Po 20 stronach przestałem je czytać, ale chyba przez nie nie pamiętam o czym była ta powieść już po miesiącu...a mogło być wcale ciekawie, nie wiem czy sam autor czy wydawca zrobił krecią robotę. Oceniam na 6*, bez przypisów dałbym 7-7.5*.
Tak przy okazji, wrzuć mi na maila jak możesz wszystko co popełniłeś od marca...błagam, nie wszystko, bo ostatnio zajęło mi 5 godzin oddzielanie tych co już dostałem wcześniej i zrobiłem z nich antologie :P...chyba że nie masz takiej możliwości :P
Tak w skrócie, bo nie chce mi się od nowa tyle pisać. Simmons może, ale raczej nie Hyperion/Endymion, a bardziej dla ciebie Ilion/Olimp, ale jeśli chcesz przeczytać coś naprawdę dobrego z SF, ale z dużą dawką klimatów z fantasy to chyba najlepszy będzie cykl Petera Hamiltona o Uniwersum Wspólnoty, czyli pod cykle "Gwiazda Pandory/Judasz Wyzwolony", "Pustka" i "Kroniki Upadłych". Osobiście wolę inny jego cykl, ale to raczej hard SF (też nie do końca), jednak Tobie powinien podejść tamten.
Postaram się odpowiedzieć późnym wieczorem, bo dwa razy prawie gotowy długi post zniknął przed wysłaniem, a nie mam już teraz siły robić tego trzeci raz.
Raistand----> w sumie nie doczytałeś na co ma ochotę, a on sam niepotrzebnie zamotał, bo wystarczyło zapytać co ciekawego z fantasy wyszło w ostatnich 10 latach i wtedy Ty byś nie próbował odpowiedzieć...militarystyczna, tu chodziło mu też o fantasy. Biorąc pod uwagę posty z co najmniej kilku lat, jak nie kilkunastu, to nigdy nie lubił SF, praktycznie w żadnej postaci. Fantastyka zawsze była równoznaczna z fantasy, w której czuje się jak ekspert, co sam nie raz pisał i teraz zwraca się do kogoś obeznanego w fantasy z ostatnich 10 lat...tak to rozumiem. Polecanie rewelacyjnych książek Coreya czy Cholewy nie ma tu najmniejszego sensu...obawiam się, że od Simmonsa też by się odbił.
...przy okazji, też mam "Trudno być bogiem" i wszystkie inne powieści Strugackich wydane przed 2000 rokiem, oczywiście papierowe...dopóki nie znajdę kupca :)
Przeczytałem ostatnią (nieprzeczytaną) powieść SF Richarda Morgana dostępną w Polsce, czyli "Siły rynku". Znów się nie zawiodłem. Pokuszę się o całościową, subiektywną ocenę jego powieści:
1. Modyfikowany węgiel - 10,
2. Rzadkie powietrze - 9.5,
3. Trzynastka - 9,
4. Siły rynku - 8.5,
5. Zbudzone furie - 8,
6. Upadłe anioły - 7.5.
Dokładnie mam te same odczucia i oceny...mimo wszystko spodziewałem się, że będzie lepiej. Za to na "Nobody" bawiłem się wczoraj świetnie :P
Wydaje mi się, że sam sobie odpowiedziałeś: "Nie lubi fantasy, czyta dużo kryminałów"...a w dodatku nie podobał się serial i nie chciała go oglądać.

Ryk Brown w szóstej części swojego cyklu zaskoczył i dał czadu. Połknąłem w niecałe trzy dni....mimo covida :(...oj dzieje się tym razem sporo, w pełni zasłużone "9".
Przeczytałem kontynuację "Trzynastki" Morgana, czyli "Rzadkie powietrze" i jestem zachwycony. Podobne tło jak w poprzedniej, tyle że tym razem akcja dzieje się na Marsie, a bohaterem jest nie "trzynastka" a "hibernoid". Więcej się dzieje, jest jeszcze bardziej krwawo i ostro, a całość jak poprzednio w dobrze opisanym świecie i jego mechanizmach. Tak sobie myślę, że Morgan z "Modyfikowanym węglem", "Trzynastką" i "Rzadkim powietrzem", to obok cyklu Hamiltona "Świt ludzkości" i cyklu Cholewy "Algorytmy wojny" (ze szczególnym wskazaniem "Forty"), to najlepsze SF jakie czytałem w tym stuleciu.
Teraz już nie mam wyboru, muszę przeczytać też "Siły rynku".
...a ja się cieszyłem na nią po recenzjach, że King znów pokazał klasę i wcale nie musi być rozwlekły, może napisać pełnokrwisty horror z wartką akcją i bez wodolejstwa, z krótkimi i szybkimi rozdziałami...co nie wynika z twojej opinii...co prawda mnie osobiście "wodolejstwo" u Kinga nigdy nie przeszkadzało.
Natomiast ja chciałbym napisać parę słów o książce wydanej u nas już kilka lat temu. Niedawno zauważyłem, że wydano nową powieść Richarda Morgana, czyli "Rzadkie powietrze". Okazało się, że jest to kontynuacja "Trzynastki", którą zresztą też wznowiono i obie książki mają teraz podobne okładki. Ponieważ byłem zachwycony "Modyfikowanym węglem", to siłą rzeczy interesowałem się innymi książkami tego autora. Zabierałem się do "Trzynastki" dwukrotnie, za każdym razem zniechęcając się opiniami o niej. Postanowiłem jednak, z racji tego że wyszła druga część z tego samego uniwersum, dać jej szansę i przeczytać. No i jestem zachwycony, rewelacyjnie i bogato opisany świat w którym rozgrywa się akcja, świetnie przedstawione postacie, fajne pomysły, akcja, trochę niezłych przemyśleń i odrobina ostrego seksu. Teraz czytam w opiniach całkiem inne zdania o niej z zaznaczeniem, że część druga jest jeszcze lepsza...niedługo się za nią zabiorę i już się cieszę na powrót do tego świata.
overseer--->postaram się, ale musisz się uzbroić w cierpliwość. Niestety mam masę pracy i z tego powodu też tak opornie idzie mi wystawianie tego na allegro, mimo sporego zainteresowania. Sprzedałem na razie głównie rzeczy nowsze, zostało praktycznie wszystko do 1990+, a miałem chyba całość fantastyki, która wyszła po 1945 roku. Oczywiście nowsze rzeczy też zostały, ale te głównie wystawiałem. Serie będę wystawiał w komplecie, na razie nie przewiduję sprzedaży pojedynczych pozycji. Oprócz fantastyki jest też kilkaset pozycji z sensacji/thrillera typu Clancy, Cussler, Ludlum.
overseer---> nie mam niestety tych Rakietowych szlaków, ale jak pisałem wcześniej w tym wątku, wyprzedaję całą swoją kolekcję fantastyki, ponad 1000 tomów i to nie są takie ceny jak chciałeś zapłacić za Rakietowe...nawet 10x taniej...jeśli jesteś czymś zainteresowany, daj kontakt. Sprzedałem już trochę na allegro, ale 90% nadal dostępne.
Jak uzbiera ci się znów jakaś konkretna paczka od ostatniego wrzutu, to znów poproszę :P...a chyba już się uzbierała, bo mam Twoich kilkadziesiąt najwyżej.
Co do przecen Solaris, na razie jestem najbardziej nastawiony na "Rakietowe szlaki" tomy 4-7, antologię anglojęzyczną "Ten świat musi zginąć" i zaciekawiła mnie książka Macieja Musialika "Zanieśmy im naszą wojnę"...to raptem 42 zł, więc w sumie żaden majątek za 6 dość obszernych pozycji.
Chyba się na coś skuszę. Obserwowałem szczególnie "Rakietowe szlaki", teraz za 7 zł to już bardzo ciekawe. Są też inne ciekawe pozycje.
Lifter, może się zrzucimy? :P
Będę chętny na pewno, ale poczekam aż zbierze się znów większa paczka :p
...z tego co napisałeś to w tych tomach, nie licząc tłumaczeń własnych i Bartkiewicza, są opowiadania które wcześniej wyszły w Polsce...jeśli tak, to na bank kiedyś je czytałem (nie licząc opowiadań z NF po 2000+ roku).
...to trzecia próba dodania postu...i w końcu się udało :(
Skończyłem, jak zawsze rewelacja, tylko nie wiem po czym sądzisz, że cykl zmierza do zakończenia? Nawet gdyby UE pokonało Imperium...a do tego daleko, to nie oni są głównym wrogiem w tej historii.
Potwierdzam, jest bardzo dobrze...zostało mi jeszcze 150 stron :P Mam nadzieję, że do finału serii jeszcze bardzo daleko, bo to najlepsza polska seria SF.
Sporo czytania w grudniu dla miłośników militarnej SF:
1. Drugi tom Expeditionary Force Alansona,
2. Czwarty tom Frontiers Saga Browna,
3. Drugi i trzeci tom Legionu Nieśmiertelnych Larsona,
4. Szósty tom Algorytmu wojny Cholewy,
5. Dziesiąty tom Schronienia Webera.
Obrodziło prezentami pod choinkę :P
Serial był rewelacyjny, od początku do końca, nic mnie nie denerwowało, pewnie dlatego że nie czytałem oryginału, bo przestałem czytać fantasy jakieś 20 lat temu, albo więcej. Czekaliśmy z żoną niecierpliwie kiedy wyjdzie kolejny odcinek. Z powodu serialu zrobiłem wyjątek i przeczytałem pierwszy tom, powieść świetnie napisana i super by się czytało, gdyby nie to, że praktycznie w serialu był powielony każdy dialog, więc żadnego zaskoczenia. To samo praktycznie tyczy się "Wiedźmina". Czytałem swego czasu kilka pierwszych opowiadań w "Fantastyce" i tyle. Serial mi się podobał, ale może dlatego, że nie czytałem oryginału....i pewnie w tym tkwi zawsze problem, nie porównuję, cieszę się z oglądania dobrze nakręconego i obsadzonego filmu/serialu. Chociaż pierwszy sezon "Modyfikowanego węgla" całkiem mi się podobał, a uważam że powieść to jedna z najlepszych SF jakie czytałem. To samo "Władca pierścieni", przeczytany dosłownie miesiąc przed pierwszym filmem.
Czytałem, ale też mi chyba wtedy niezbyt podeszło, bo nic nie pamiętam. Mam na pewno, ale raczej na pewno się nie uganiałem za tym.
Hollanek był bardzo w porządku. Ciekawe czy Pan Pindel zna historię ze Staszowa, skąd mam jeden z autografów Zajdla, kiedy to uratował (dosłownie) dupę Jackowi Rodkowi i kilku innym osobom, kiedy ten zrobił tam pokaz "Przesłuchania" Bugajskiego, dla kilku zaufanych znajomych. Ktoś był "życzliwy" i w trakcie seansu weszła policja, skonfiskowała sprzęt i zaaresztowała wszystkich. Hollanek w ciągu kilku godzin sprawę odkręcił i wszyscy wrócili na konwent.
Dodam tylko, że wtedy mieliśmy w moim pokoju nocną imprę z udziałem Marcina Wolskiego, Julii Nideckiej (stąd ten jej wpis z prośbą o wyrozumiałość na zdjęciu powyżej), Piotra Cholewy, Piotra Raka i bardzo młodego Jacka Piekary, który nie uczestniczył w rozmowach, tylko tańczył z jakąś bliżej mi nieznaną panienką...zresztą dostał opr za wyniesienie mi łóżka na balkon. Zresztą mam zdjęcie na potwierdzenie :P
Nie wiem kto to Tomasz Pindel, więc pewnie zaistniał po okresie gdy sam w nim uczestniczyłem...od początku jego powstania do wczesnych lat 90-tych. Tym samym niezbyt jestem zainteresowany tematem :). Z drugiej strony znałem "twórców" Fantastyki, często byłem na ty, z Rodkiem jechałem jego samochodem przez Warszawę razem ze Szmidtem , bywałem w redakcji...hmm, nie mam pojęcia kto to jest.
Lifter--->mnie wszystko się podobało Mathesona, ale ja lubię różne gatunki i pewnie tu tkwi problem. "Diabelski dom" to horror klasyka, która jest powielana po dzień dzisiejszy w filmach i serialach...nic się nie zestarzało....pewnie nie przepadasz za horrorem i cię to męczyło. Mnie nic z tego zbioru nie wydawało się archaiczne, wręcz przeciwnie...no może "`Shrinking Men", bo takich historii teraz się już nie pisze, ale sposób jej opowiedzenia nadal świetny.
Lifter--->poczekam jeszcze z miesiąc, bo oprócz Twoich mam jeszcze zbiór opowiadań Vladimira Wolffa z serii "Pierwsze starcie", które chcę przeczytać...będzie więcej do nowych tomików :)
lifter--->jeszcze mi zostało ze 100 stron Twoich tłumaczeń, ale najpóźniej za miesiąc będę znów pokornie prosił :P
lifter--->prawdopodobnie tak zrobię, czekam jeszcze kilka dni, bo z rozpędu zaproponowałem po 100zł za wszystkie komuś i prosił mnie o kilka dni do namysłu, poprzednią ofertę 2x więcej wyśmiał. Minął tydzień i zaczynam żałować propozycji, ale nie lubię kręcić więc poczekam jeszcze tydzień, a potem chyba już nie będę szukał nabywcy....tylko że co potem? Pewnie po mojej śmierci, a nie zna się dnia i godziny, wszystko trafi na śmietnik lub makulaturę. Żona mówi żebym zostawił, bo miejsca dużo nie zajmuje, a to było kryterium pozbycia się książek. Uzmysłowiłem sobie po czasie, że część autorów nie żyje już przeszło 30-lat. Czytam właśnie w przerwie między powieściami przetłumaczone przez Ciebie opowiadania Fredricka Pohla...przecież on to napisał w latach 50-60-tych, a ja mam jego dedykację imienną.

Przy okazji likwidacji mojego księgozbioru, pochwalę się autografami...to na pewno jeszcze nie wszystkie :)
Zyga--->jeszcze mała dygresja w temacie uczenia się z SF. Z tych rozrywkowych militarnych SF rodem z Drageusa też ciągle się uczę. To z nich dowiedziałem się o teorii hipotetycznego napędu Alcubierre"a, świetnej według mnie skali Kardaszewa, czyli kryterium oceny rozwoju danej cywilizacji w zależności od wykorzystywanej energii i wiele innych...i to właśnie z książek Evana Currie i Iana Douglasa między innymi. Fantastyka naukowa to nie tylko statki kosmiczne, czasem nawet się o nich w ogóle nie wspomina...taki prosty podział jak napisałeś, to sam miałem jak zaczynałem przygodę z fantastyką, czyli w latach 80-tych...od tego czasu wiele się zmieniło na tym polu.
Raistand--->i tu się zgodzę. Termin hard SF już od dawna funkcjonuje w SF i gdyby Zyga użył tego terminu tobym się pewnie zgodził, natomiast powieść typu "Głębia to po prostu SF, bo wspomniane "zombie" to nie takie powstałe z grobu jak z horroru, a pewnie na etapie jakiejś ewolucji, to samo zakochany robot...czy SI nie może dojść nigdy do takiego poziomu, że uzyska samoświadomość? SF nie określiłbym nigdy bajek rodem z fantasy czy horroru, reszta jest jak najbardziej możliwa. Tak samo statki lecące z ciągłym, olbrzymim przyśpieszeniem, przy panowaniu nad grawitacją mogę sobie to wyobrazić.
Yoghurt--->"Terror" wystarczył mi pierwszy sezon serialu, żona czytała, ja raczej odpuszczę. Natomiast zapowiedź nowej książki bardzo ciekawa.
Bardzo podobała mi się "Trupia otucha" Simmonsa, przeczytana kilka lat temu...ale to nie SF ani fantasy, raczej horror/thriller/sensacja...niemniej pochłonąłem te kilkaset stron momentalnie.
Zyga--->"Głębia" to też świetne SF...a to że Boruń i Trepka pisali dużo prostszą SF (teraz, dla nas), to kwestia czasów w których ją pisali. Świetne wtedy, niemniej dziś ramotki. Mimo sentymentu i może nadal w większości da się czytać, ja byłem zachwycony wtedy, ale dziś raczej wolałbym nie psuć sobie wspomnień. Współcześni autorzy muszą wymyślać historie, które dziś mają dopiero zalążki pomysłów w rzeczywistości, zresztą zupełnie jak ich poprzednicy. Te pomysły z "Głębi" gdzieś już krążą w świecie naukowym i pewnie niektórych doczekamy wcześniej niżbyśmy chcieli. Niemniej dla człowieka czytającego Borunia/Trepkę i wyrwanego z tego czasu, dzisiejsza SF byłaby fantasy.
Co do Currie czy Taylora, oni opierają swoje pomysły na nauce, o której Boruń i Trepka nawet by nie pomyśleli, bo niby skąd, jeśli najtęższe umysły naukowe wtedy nie miały nie tylko o tym pojęcia, ale nawet nie podejrzewały możliwości ich istnienia.
Natomiast ja bardzo lubię Evana Currie i wszystkie jego książki oceniam na 8-9. Nie przeszkadza mi to w tym, że też podobały mi się obie powieści z serii "Bobiverse", które oceniam na 8.5. Nie zmienia to też faktu, że zarówno Currie jak i Taylor, to SF praktycznie czysto rozrywkowa.
Przeczytałem ostatni tom nowej trylogii Scalziego, czyli "Ostatnią Imperoks". W sumie mógłbym to samo idealnie napisać co przy tomie 2, więc tylko ocena.
Wiesz, że to jest powtórne wydanie tego co już było, czyli Zaginiona Flota + Przestrzeń Zewnętrzna...ale może potem rzeczywiście zdecydują się na wydanie nowych, nie publikowanych u nas serii z tego uniwersum? Czeka The Lost Stars 4 tomy i The Genesis Fleet 3 tomy.
Skusiłem się na pozycję z "Artefaktów" pióra Richarda Mathesona. Pamiętam, że swego czasu lubiłem jego nielicznie publikowane opowiadania, z "Czarną walizeczką", z kultowego "Kryształowego sześcianu Wenus" poczynając. W skład książki wchodzą trzy powieści i dziewięć opowiadań. Wszystkie powieści były swego czasu sfilmowane i każdy film do teraz pamiętam, a "Legenda o diabelskim domu" z 1978 roku (data emisji w TV), była dla mnie, ówczesnego nastolatka, ideałem horroru przez lata. Teksty w ogóle się nie zestarzały i czyta się je doskonale. Bardzo polecam.
Mnie by się marzyły nowe powieści osadzone w uniwersum "Świtu ludzkości"...to była rewelacyjna seria, od której nie można się było oderwać.

Przeczytałem pierwszy tom nowej serii Marko Kloosa. Podchodziłem jak do jeża, bo byłem wkurzony że porzucił serię "Frontlines", która bardzo mi się podobała. Cóż, muszę przeprosić autora, bo powieść jest bardzo fajna, stworzył ciekawy i rozbudowany świat, bardzo odmienny od poprzedniej serii, a w dodatku w grudniu ma wydać nowy nowy tom "Frontlines". Tak że jest OK. Powieść polecam.
P.S. Czwarty tom "Shadow Raptors" Nieściura trzyma poziom.
Chciałbym was ostrzec przed debiutem Marka Szymańskiego - "Nick Primeon", który zapowiada się na serię. W lipcu gdy wyszła książka zerknąłem na "lubimyczytać" i zachęciłem się oceną kilku osób na przeszło 9 (w tej chwili 6.95). Tak grafomańskiej, wtórnej i będącej zlepkiem z wielu innych historii, choćby z "Gwiezdnych wojen" nie czytałem już od dziesięcioleci. Co ciekawe wiele osób ocenia ją na wyżej wymienionym serwisie na 9-10. Zgoda, jest cały czas akcja, jest krótka i szybko się czyta, ale najbardziej skojarzyła mi się z przeczytaną kilka lat temu powieścią E.E. Doc Smitha - "Trójplanetarni", straszną dziś ramotką napisaną bodajże przed 2 Wojną Światową. Spokojnie mógłbym uwierzyć, że również została napisana w tych czasach, bo nie ma w niej nic co zaskoczyłoby ówczesnego czytelnika.
Zyga--->ale żona ma masę innych zalet, co po blisko 35 latach małżeństwa świadczy samo o sobie, poza tym nadal jest kochana, więc nie ma co porównywać ze starymi książkami, których już nawet nie wezmę do ręki :P.
Zresztą sprawa padła, bo panowie po godzinnym przeglądaniu książek, stwierdzili, że fantastyka i SF to niezbyt ich działka i zaproponowali 500zł za wszystko. Wykopałem ich. Będę wystawiał na allegro te ciekawsze, lub seriami/paczkami, a resztę oddam za darmo.
Żona w końcu wywalczyła pozbycie się całej mojej kolekcji książek SF i sensacyjnych, około 2000. Miałem wam napisać wcześniej i zapomniałem, bo w środę rano mają przyjechać, wycenić i kupić całość, a pomyślałem, że może ktoś coś sobie znajdzie dla siebie jak jest z okolic Gliwic. Teraz już chyba za późno, bo zostało tylko jutro :(. Chyba że ktoś coś szuka i zostawię. Fantastyki jest około 1300 pozycji, m. in. chyba wszystkie klubówki....gdzieś tam podpisy chyba wszystkich polskich autorów, oprócz Chruszczewskiego i Lema i kilku zagranicznych.
No to opowiadania mam zapewnione pewnie do końca roku. Z ośmiu ostatnich tłumaczeń Bartkiewicza i 50 twoich, zrobiłem trzy kolejne tomiki "Złotego Wieku SF" numery 21-23 :P Jeszcze raz dzięki.
Trylogia Varleya to jedna z najlepszych rzeczy jakie czytałem...ale było to co najmniej 30 lat temu. Opowiadania zawsze świetne.
Mam pytanie. Nie tak dawno oceniałem tu bardzo dobrze zbiór opowiadań "Wielka księga SF", tom 1-2. Dorwałem kolejną część "Wielka księga ekstremalnego SF tom 1" i jestem zachwycony...przyznam, że po tych 300 "ramotkach" z lat 40-50 ubiegłego wieku to jak oddech świeżości, mimo że te opowiadania mają też 20-40 lat. Problem w tym, że nie mogę znaleźć ebooka z tomem drugim, podobno jest bardziej dziwny i słabszy, ale chciałbym jednak przeczytać. Znalazłem tylko na allegro oba tomy w papierze, co mnie już nie interesuje. Może ktoś ma, albo wie gdzie można to kupić w wersji elektronicznej?
Raistand--->ale przecież te multum pomysłów, podobne właśnie jak u Hamiltona, dopiero "eksplodowały w trzecim tomie, w pierwszych dwóch w sumie prosta historia, ciekawa i super się czytało, ale bez fajerwerków i jakichś specjalnych kombinacji...trochę fajnych pomysłów było, ale dopiero w trzecim tomie rozwinął skrzydła :P
Tak jak pisałem już kilkukrotnie, Podlewski jest świetny w tej serii, ale w ostatnim tomie niestety przekombinował.
Dzięki. Muszę jeszcze przebrnąć ostatni tom "Pustki" Hamiltona, przeczytana połowa, super rzecz gdyby nie te "sny Iniga"...a czym dalej tym gorzej...i nudniej
Marko Kloose albo zarzucił, albo zrobił sobie dłuższą przerwę w rozwijaniu swojej świetnej serii "Frontlines", dlatego pewnie FS postanowiło wydać jego kolejną serię "The Palladium Wars". Seria liczy dopiero dwa tomy, trzeci zapowiadany na czerwiec przyszłego roku. W Polsce tom pierwszy ukaże się już pod koniec września.
Drugi tom "Bobiverse" Taylora przeczytany...fajnie i lekko się to czyta, czekam na kolejne i zabieram się za trzeci tom "Pustki" i na tym kończę Hamiltona po stwierdzeniu Zygi, że "Kroniki upadłych" to bardziej fantasy...może kiedyś.
Ja już po drugim tomie...weszło bez bólu :P. Alanson dużo lepszy, chociaż przez pierwsze kilkadziesiąt stron myślałem, że to będzie najsłabsza seria Drageusa.
Mam co prawda pierwszy tom w miękkiej oprawie, to mój ostatni zakup "papierowy", ale czytam epuby z drugiego wydania...od tego zakupu, a to już trochę czasu minęło, czytam wyłącznie na czytniku i nie sądzę, żebym kiedyś znów skusił się na wersje papierowe.
No to kicha, bo jak dla mnie te wstawki fantasy w tej serii też niepotrzebne...te sny Iniga, mimo że czyta się bez znudzenia, to jak mokre sny 17-latka. Mógł to wydać dla młodzieży osobno. Podejrzewam, że to się potem wszystko splecie, ale i tak pewnie nie do końca potrzebne. Czytam i czekam kiedy znów wrócę do rozdziałów SF...pewnie gdybym był z 20-30 lat młodszy to bym nie narzekał.
Czytam zawsze tak jak autor pisał, widocznie taki miał zamysł i nie mnie to kwestionować. "Kroniki..." oczywiście też przeczytam, po skończeniu "Pustki"...jestem w połowie drugiego tomu, ale w międzyczasie przeczytałem jeszcze drugi tom Ryka Browna, powieść Ludluma i 10 opowiadań.
Nie ma możliwości edycji więc muszę kolejny post:
Wcześniej w serii była jeszcze jedna pojedyncza powieść, ale nie wydana u nas...jeszcze przed Pandorą.
Do zobaczenia za dwa tygodnie, chyba że uda mi się zalogować na wakacjach.
Przecież sprawdzałem specjalnie na wiki i nawet tu wklejałem chronologię i Pustka była najpierw...chyba że znów coś popier...., teraz i tak już za późno.Jednak nie:
The Void Trilogy
Pustka: Sny (The Dreaming Void) – 2007
Pustka: Czas (The Temporal Void) – 2008
Pustka: Ewolucja (The Evolutionary Void) – 2010
The Chronicle of the Fallers
Otchłań bez snów (The Abyss Beyond Dreams) – 2014
Noc bez gwiazd (The Night Without Stars) - 2016
Zyga--->to absolutnie nie jest wojenna SF. Rzeczywiście ostatnie lata często taką czytam i lubię, ale pewnie dlatego, że dawniej praktycznie była w Polsce niedostępna. Tym bardziej, jak natrafię na coś innego w SF, a jest to dobre, to traktuję to jako świetną odskocznię...i między innymi tak traktuję Hamiltona (kilka dni temu wreszcie zabrałem się za "Pustkę"), cykl Coreya, czy też tę dylogię Mroza, zresztą mógłbym wymienić więcej. Dylogia Mroza to solidna i ciekawa SF, ale o wiele wyżej stawiam Hamiltona (szczególnie jego cykl "Świt ludzkości", który jest najlepszą rzeczą, jaką czytałem od 20 lat) i Coreya, więc pewnie i tak sam będziesz musiał ocenić.
Zyga--->Dodam jeszcze, że swego czasu obie książki tu dość wysoko oceniałem i polecałem...i naprawdę warto, jak masz ochotę na coś nietuzinkowego, a ciekawie napisanego, to osobiście polecam. Absolutnie nie żałuję lektury, a wręcz odwrotnie. Bardzo chętnie przeczytałbym coś jeszcze z jego SF...jeśli napisze.
W odróżnieniu od reszty, mnie jego dylogia SF bardzo się podobała. Fajny pomysł, ciekawe rozwiązania, brak sztampy i dobrze mi się je czytało...cóż chcieć więcej. Innych jego książek nie znam, więc się nie wypowiem.
Przyznam, że nigdy nie słyszałem...a swego czasu przeczytałem wszystkie dostępne opracowania o amerykańskiej SF...Lem o nim nie wspominał w "Fantastyce i Futurologii", a przeczytałem ją dwa razy...chyba że skleroza :)
lifter--->przerobione na epub i wraz z pięcioma najnowszymi tłumaczeniami Bartkiewicza, tworzy 21 tom mojej kolekcji "Złoty Wiek SF". Wgrane na czytnik, jak tylko skończę "Dzień Kolumba" Alansona, zabieram się sukcesywnie do czytania :)
lifter--->przerobione na epub i wraz z pięcioma najnowszymi tłumaczeniami Bartkiewicza, tworzy 21 tom mojej kolekcji "Złoty Wiek SF". Wgrane na czytnik, jak tylko skończę "Dzień Kolumba" Alansona, zabieram się sukcesywnie do czytania :)
lifter--->nic nie doszło, może źle wklepałeś nick? Na wszelki wypadek odpisałem ci na poprzedni mail.
Dzięki.
Zyga--->a skąd miałem wiedzieć? Dopiero dodałem sobie wypowiedź o 25-letniej pracy redaktorskiej do adresu mailowego :P. Zresztą gdybym nie był czytelnikiem CD-Action od pierwszego numeru, przez kilkanaście kolejnych lat, to też bym nie wiedział :)
Ehh, nie tak dawno wysyłałeś mi teksty z NF. Zresztą co tu kombinować, przecież to nie jest mój główny mail: [email protected], jak łatwo się domyślić...i jeszcze jedno, czy przypadkiem nie jesteś tym Smugglerem z CD-Action, którego komentarze od początku powstania pisma najbardziej ceniłem? :P
W sumie nie miałem najmniejszego pojęcia czym i jak długo się zajmujesz, a teksty chętnie sprawdzę...mail masz :P
Przecież to mnie zarzucił :P...a chodziło tylko o to, że jak masz się męczyć z tłumaczeniem, które jak napisałeś, nie możesz udostępnić z powodu niejasnej sytuacji prawnej utworów, to w tym czasie gdy to tłumaczysz, przeczytałbyś 5-10 innych rzeczy i tyle. Wiem, bo sam tłumaczyłem swego czasu dla ŚKF kilka opowiadań...tyle, że z rosyjskiego :P...i wiem ile to czasu zajmuje, nie samo tłumaczenie, ale poprawianie tego.
Zamiast czekać na wrzut, nie prościej po prostu je czytać? Po co bawić się w tłumaczenie dla siebie? Trochę bez sensu.
Z SF u mnie nie jest tak źle, gorzej właśnie z sensacją/thrillerem, które też bardzo lubię (teraz akurat też Reacher :)). Na razie nie zmieniam jednak wypracowanego schematu czytania bo mi pasuje, czyli trzy SF, potem sensacja/thriller, a pomiędzy każdą powieścią trzy opowiadania z fantastyki.
Spoko. Znalazłem ebooka na Świat książki za 22.80, taniej chyba nie będzie. W sklepie Maga była tylko wersja papierowa.
Ktoś coś wie co dzieje się z Wydawnictwem Mag? Zapowiadany kolejny tom Expanse na kwiecień, przełożono na 17 czerwca i cisza. Na stronie wydawnictwa strona z zapowiedziami pusta, nie ma żadnego info nigdzie i w ogóle wygląda na to, że ostatnia pozycja została wydana w lutym....tak jakby całkowicie zawieszono działalność.
Zyga--->ja zawsze stawiałem na pierwszym miejscu "Strefy zerowe", przeczytane kilka razy i nawet przypomniałem je sobie ze dwa lata temu. "Tylko cisza" swego czasu też przeczytana 2-3 razy i możliwe, że z perspektywy czasu, gdybym przeczytał ją teraz, to też uznałbym ją za najlepszą.
Pamiętam żal jaki czułem, kiedy uwielbiany przeze mnie Petecki, autor Stref zerowych, Tylko cisza, czy Messier 13, przerzucił się z hard SF na te młodzieżowe historyjki...pewnie chodziło o kasę.
Niestety przytoczyłeś tu tylko pozycje z gatunku fantasy, której nie czytałem już w tym stuleciu (wyjątek to bardzo dobry pierwszy tom "Gry o tron"). Dawno, dawno temu, w innej galaktyce, przeczytałem pierwsze kilka tomów "Czarnej kompanii" i pamiętam, że wyróżniała się bardzo na plus pośród innych pozycji w swoim gatunku.
Pewnie je gdzieś tam wszystkie mam, jedynie tego Nivena za bardzo nie kojarzę, ale jak był wydany przed 1990 to na pewno też mam. Niestety nie za bardzo mam czas tego szukać, a po remoncie kilka lat temu książki już nie są jak kiedyś poukładane seriami czy wydawnictwami, tylko poupychane jak popadnie w kilku warstwach i piętrach.
Oprócz Nieściura przeczytałem ostatnio drugi tom Scalziego. Pierwsze 1/3 dość nudne, potem trochę się rozkręca. Ogólnie jakby wziąć z dowolnych kilku tomów Honor Harrington fragmenty dotyczące, spisków, polityki itp., wywalić cała resztę z bitwami w kosmosie na czele, dodać odrobinę seksu, to otrzymamy obraz tego tomu.
Druga pozycja to "Nadir" Edwarda Struna. Powieść składająca się z dwóch odmiennych części. Nawet ciekawa i dobrze się czyta, ocenę zaniża u mnie to, że przewidziałem prawie wszystkie twisty autora.
Ocena obu na 7.
Poza tym jeszcze drugi tom "Skyward" Sandersona. Mimo, że to niby "młodzieżówka", to chyba najlepsza z tej trójki-osobiście daję 8.

Sławomir Nieściur rozkręca się ze swoim cyklem "Shadow Raptors" z każdym kolejnym tomem. Może nie jest to jakieś arcydzieło, ale solidna militarno-przygodowa space opera, którą czyta się rewelacyjnie i za to ta ocena.
Dla mnie, podobnie jak dla Raistanda ta seria to też rewelacja i jedna z najlepszych czytadeł dziesięciolecia, jeśli nie w ogóle, ale też sądzę, że jak nie jesteś zadowolony po trzecim tomie, to raczej Twoja opinia się nie zmieni.
lifter--->nie mam ciśnienia, to raczej żona je ma...a klubówki chyba wszystkie mam, łącznie z fanzinami poszczególnych klubów SF.
Ja bym się cieszył, jakby ktoś moją biblioteczkę (pod 3000), wziął płacąc po kilka zł za tom :P...a jest tam prawie cała powojenna fantastyka do lat około 1990-2000 i trochę nowszych, sporo autografów.
Odpuściłem sobie to po przeczytaniu streszczenia i recenzji...ale jeśli naprawdę czyta się lepiej niż Larsona, którego czyta mi się w większości bardzo dobrze, to trzeba będzie spróbować. Przeczytałem właśnie drugi tom Mammaya "Planetside: Przestrzeń", podobnie jak w tomie pierwszym czyta się dobrze, 2/3 luźnego kryminału i 1/3 misja wojskowa. Nie jest to jakaś rewelacja, ale na pewno sięgnę po następne tomy jak wyjdą.
Jedna z nielicznych zalet pandemii, Pan Witold Bartkiewicz wykorzystuje czas wolny, tłumacząc w ekspresowym tempie kolejne opowiadania ze Złotego Wieku SF, dzięki czemu moja biblioteczka powiększyła się o kolejny tom opowiadań z tego okresu....a nazwiska zacne: Bester, Simak, Vance, Hamilton, Leiber...

Na czerwiec Drageus zapowiada rozpoczęcie kolejnej serii militarnej SF, "Expeditionary Force" Craiga Alansona. Seria liczy na razie 9 tomów.
To będzie pewnie następny zbiór opowiadań jaki przeczytam. Teraz jestem w trakcie lektury "Wielkiej księgi SF" w redakcji Mike'a Ashleya, wydanej u nas w dwóch tomach, zawierających 22 opowiadania, w większości wcześniej u nas nie publikowane. Po lekturze sześciu jestem bardzo zadowolony. Miałem w kolejce jako następne opowiadania Zbierzchowskiego i Szmidta, ale pewnie będzie to Chiang. Czytam po trzy opowiadania pomiędzy powieściami, więc trochę zejdzie :P
O tym też nic nie słyszałem, ale przeczytałem kilka opinii (w sumie wysoka ocena) i może być różnie...ale podobno nie za długie i czyta się szybko, czyli za dużo nie stracisz jak masz i może polecisz, albo nie, innym.
Oooo...poprzedni zbiór był świetny...nic nie wiedziałem o wyjściu kolejnego...super info.
Raistand--->jakbyś przeczytał całość, to wiedziałbyś, że czas w tych powieściach nie ma najmniejszego znaczenia. Bohaterowie zaś i ich rozmowy, cóż kwestia gustu, mnie się akurat podobało, żonie też, a ona czyta bardzo mało SF, w sumie "Chór..." i "Prom kosmiczny 03" Beara w ostatnich kilku latach. Pozostałe szczegóły to dla mnie "drobiazgi", na które nie zwracam nawet uwagi, a skojarzenie z czymś co mi się podobało uważam za zaletę. No ale rozumiem i szanuję inny punkt widzenia, myślałem raczej, że wszyscy którzy napisali niepochlebne słowa na temat autora pod moim postem, nie przeczytali żadnej jego pozycji. Sam też przeczytałem tylko te dwie jego powieści i nie mam żadnego pojęcia jakie są jego kryminały czy thrillery. Natomiast sądząc po popularności i ocenach, to nie może być źle.
Raistand--->Takie proste pytanie. Czy napisałeś tę opinię po przeczytaniu tej dylogii, czy też tak sobie?
Iselor--->ale zdajesz sobie sprawę, że to zaledwie "kropla"?
Cooka mam zdaje się tylko cykl "Czarna kompania" i to pewnie też nie całość, a tylko 4-5 pierwszych tomów. W latach 1990-2010 kupowałem już tylko sporadycznie te pozycje na których najbardziej mi zależało. Wcześniej wszystko co tylko wpadło mi w ręce z fantastyki, zaś później przerzuciłem się całkowicie na e-booki.
On to całkiem logicznie wyjaśnił w posłowiu do tej powieści. Otóż ta właśnie leżała kompletna w szufladzie od 2014 roku.
Cytat: "Dobra, dobra. Mieliśmy już do czynienia z filozofią temporalną na kartach powieści – i myślę, że tyle wystarczy. To jednak prawda, że każdy pisarz na początku swojej drogi musi nauczyć się wyjątkowej cierpliwości. Szczególnie kiedy ma całkiem niemało powieści poupychanych w szufladach.
Moje aż się uginają. Oprócz Echa z otchłani jest tam przynajmniej sześć skończonych historii z gatunku fantastyki i dwie napoczęte, ale nigdy niedomknięte. (Nie pytaj, ile mam kryminałów, thrillerów i innych). Co jakiś czas te widma szepczą, przypominają mi o sobie, domagają się zredagowania (czy raczej przepisania) i chcą, żebym do nich wrócił. To dość kuszące, bo pisanie każdej z tych książek wspominam jako niesamowitą zabawę – owszem, była to ciężka praca, ale najprzyjemniejsza, jaką można wykonywać w tej galaktyce.
Problem polega na tym, że nie mam konchy ani dostępu do Terminala. Mawia się, że twórczy żywot jest krótki – nawet jeśli trwa kilkadziesiąt lat. I to święta prawda. Bez względu na to, na jakim jest się etapie pisarskiej kariery, autorowi nieustannie towarzyszy poczucie, że nie zdąży przelać na papier wszystkiego, co mu się w głowie zrodziło. A zatem to zawsze wybór na zasadzie ryzyka – nie wiadomo, czy daną książkę się skończy, czy nie. Czy wyśle się ją w świat, na półki księgarń, czy schowa się ją do szuflady i nigdy nikomu nie powie o jej istnieniu."
Zresztą co tu dużo mówić. Obie powieści są nie tylko dobre, ale nawet bardzo dobre i tyle...po co filozofować.
Iselor--->ale ty przecież nie czytasz SF...tak przy okazji ma w szufladzie kilka zamkniętych powieści SF i dwie niedokończone.
bridgeburner--->nie, nie mam ochoty ani czasu katalogować, a kilka sztuk więcej, czy mniej nie zrobi mi różnicy...fantastyki mam pod 2000, a wszystkich książek papierowych dwa razy tyle. 99% to pozycje wydane przed rokiem 2000. Nie mam tam rzeczy typu Dragonlance itp, może oprócz Conana.
PS. Pewnie Zajdla z podpisem nie masz? :P
bridgeburner---> fantasy to bym się pozbył od razu z biblioteczki...nawet za kilka zł od książki, jeśli hurtem...po tym nie miałbym żadnego skrupułu, ale tego też będzie sporo.
lifter--->no to zapamiętaj sobie na przyszłość, żeby przypadkiem nigdy mnie do siebie nie zaprosić...bo potem by było "wielkie mi uczyniłeś pustki w domu moim" :P. Najstarszą, też za szybą, to widziałem około 60-letnią whisky za kilkadziesiąt tysięcy euro z tego co pamiętam....i zazdroszczę znajomych :P Brandy też pijam, ale taką częściowo własnej produkcji głównie :P

Drugi i ostatni tom SF Mroza bardzo dobry...jeśli czytaliście "Chór zapomnianych głosów" to polecam.
Lifter--->aleś dał czadu, tak sobie myślę, że pijąc 1-2 szklaneczki whisky wieczorem, plus jak nie było korony tak 0.7 z kumplami średnio raz w miesiącu, idzie mi tych butelek 0.7 kilka na miesiąc...weź się nie męcz i wyślij mi swoje zapasy...zapłacę za przesyłkę :P
Raistand---dokładnie
Mnie zostało jeszcze 6 lat przeszło do emerytury, ale na razie jestem praktycznie na bieżąco z czytaniem...no może jedynie z tego co chciałbym przeczytać z SF wiszą mi cykle "Pustka" Hamiltona i "Schronienie" Webera...trochę przerażają mnie objętości, bo wtedy pewnie nie byłbym na bieżąco z resztą....ale z Drageusa nie mam żadnych zaległości, oprócz serii Saulskiego, Naama, Browna i Dębskiego. Pozostałe cykle militarnej SF i nie tylko z innych wydawnictw też raczej na bieżąco. Od dwóch lat, co najmniej, czytam też sporo opowiadań, pewnie gdyby nie to, zaległości nie byłoby żadnych...ale nie żałuję. Natomiast kupowanie książek więcej niż da się radę przeczytać, zakończyłem ze 20 lat temu...i z tego ta 1/3 kupionych, pewnie nigdy nie zostanie już przez mnie przeczytana.

Drageus zapowiedział nową serię, autor Ryk Brown pt. "The Frontiers Saga". Będzie co czytać, ponieważ dotychczas wyszło 28 tomów w dwóch pod seriach, plus kilka nowel. Początek 28 maja.
W nawiązaniu do wcześniejszej dyskusji...jestem po seansie ostatnich SW...i jestem zachwycony, zupełnie nie rozumiem zarzutów...i proszę nie odpowiadajcie, bo to niczego nie zmieni i dalej będę zachwycony...czekam na następne filmy z tego uniwersum z tęsknotą i mam nadzieję, że dożyję ich premiery. Po seansie wczorajszym zastanawiam się żeby kupić 65 OLED i zobaczyć raz jeszcze.
Tak naprawdę nie mam zupełnie ciśnienia na fantasy, ale dwa lata temu sobie pomyślałem, że może czasem warto do tego wrócić. Uznałem po przeczytaniu opinii, że w grę wchodzi tylko Martin i Gemmel. Wybrałem pierwszego i skończyło się jak napisałem powyżej. Prawda jest taka, że wychodzi tyle SF i szczególnie mojej ulubionej odmiany militarnej, której wcześniej praktycznie nie było, że fantasy odchodzi na dalszy plan..naprawdę dalszy.
Kurcze, ja też się za to zabieram ciągle...wybrałem sagę Martina, ale mimo że świetnie napisana, niczym się nie różniła od serialu...więc muszę wpierw chociaż częściowo go zapomnieć...no i z tego co czytałem "Malazjańska" by mi przypadła do gustu....chodzi mi o czytanie czegokolwiek fantasy, bo tak z 20 lat temu ten gatunek całkowicie odpuściłem....ale może już za stary na niego jestem?
Nie chce mi się szukać książki na moich przepastnych półkach :P....ale było o tym, że leci statek pokoleniowy do najbliższego układu gwiezdnego, a w tym czasie postęp technologiczny sprawia, że jak dolatują, to Ziemianie już dawno tam są.
Pamiętam doskonale, bo mi "ukradł" pomysł na opowiadanie. W czasach licealnych napisałem dwa czy trzy opowiadania (oczywiście mierne) i miałem pomysł na kolejne, zresztą najlepszy z dotychczasowych...i właśnie wtedy wpadł mi w ręce tomik Zegalskiego, gdzie było opowiadanie napisane dokładnie według mojego pomysłu :P
Mało ci akcji?...to bierz się za nową serię Larsona...tam jest tego tyle (po przeczytaniu 2/3 pierwszego tomu), ile w kilku książkach Campbella...ale tylko na powierzchni planety na razie, nawet jednego strzału w kosmosie.
Obejrzę całość to skomentuję, ale osobiście nawet nie pomyślałem po końcówce sezonu 1, że mogą co pociągnąć dalej z książek.
Z cyklem powieściowym jest dokładnie jak piszesz, natomiast jeśli chodzi o serial obejrzałem dopiero pierwszy odcinek drugiego sezonu i jest całkiem OK. Pierwszy sezon był rewelacyjny, ale zaczął się totalnie rozjeżdżać pod koniec i było wiadomo, że jeśli nakręcą kolejne sezony, to będzie coś zupełnie innego...nie wiem jak mogłeś się spodziewać że będzie zgodny.
Pewnie to będzie kolejna powieść po Childzie, choć zastanawiam się też nad drugą częścią SF Mroza, czyli "Echo z otchłani".
Zyga---Oglądałem, pamiętam nawet scenę, kiedy próbowali się wydostać z jakiegoś kipiącego "żywego" bagna, czy coś takiego.
Lifter---> "Dalekie szlaki" to była wtedy prawdziwa uczta, podobnie jak "Człowiek w labiryncie", "Misja międzyplanetarna" , "Strefy zerowe" Peteckiego, czy "Non stop". Kilka lat temu powtórzyłem sobie je wszystkie i mimo że nie było już tych emocji co kiedyś, to nadal czytało się je dobrze...to samo dotyczy, przeczytanego ponownie rok temu "Niezwyciężonego". Oczywiście "Kroki w nieznane", "Kryształowy sześcian Wenus" czy "Rakietowe szlaki" to też była klasyka, przeczytana wówczas 2-3 razy.
Do dziś pamiętam z jakimi emocjami i wypiekami czytałem w "Proximie" te rozdziały kiedy badali ruiny obcych, bardzo mnie to wtedy fascynowało. Lądowanie na Księżycu pamiętam relację na żywo, oglądaną na małym cz.-b. TV z rodzicami. Bakcyla czytania SF załapałem kilka lat później, kiedy znalazłem "Astronautów" Lema i zapytałem ojca co to jest, powiedział że fajne, no i się zaczęło, szczególnie po przeczytaniu ostatniej, trzeciej części.
lifter--->ja nie poległem :P...ale doznania były ekstremalne, chociaż jeszcze gorzej męczyłem się przy "Locus Solus"...autora nie pamiętam, chyba Francuz.
Zyga--->oczywiście co najmniej dwukrotnie przeczytałem ich trylogię, ale pojedyncze ich powieści i zbiory opowiadań też raczej wszystkie przeczytałem...i pewnie je mam, może nawet podpisane. Do czasów gdy zaczęły wychodzić klubówki, a zaraz potem nastąpił wysyp SF i nie tylko w księgarniach, to łykałem wszystko co wychodziło, a niektóre rzeczy po kilka razy...a i tak nie było czasem co czytać.
Do co najmniej lat 90-tych, przeczytałem chyba wszystko co wyszło spod pióra polskich autorów, nawet takie "cuda" jak "Kreks" Krzepkowskiego, ale przyznam, że Babuli i Czechowicza nie kojarzę.
W sumie tak sobie pomyślałem, że ten najnowszy tom Reachera przeczytam jak mi się uda dożyć do emerytury, czyli prawie za 7 lat....bo czytam tak dwie jego książki rocznie.
Tak jak napisał Raistand, adaptacja jest dość wierna, ale jak w większości wypadków nie oddaje wszystkich niuansów i zdarzeń w powieściach. Miałem ten sam dylemat, bo najpierw widziałem 3 sezony serialu, a dopiero potem sięgnąłem po książki...i nie żałuję absolutnie. Teraz nie ma problemu, bo przeczytałem siedem tomów, a oglądam właśnie najnowszy 4 sezon...i teraz to jest czysta przyjemność. Dlaczego nie oglądasz Raistand ?...przecież rzadko się zdarzają dobre adaptacje, a teraz już sobie nic nie zepsujesz. Osobiście uwielbiam oglądać adaptacje książek które wcześniej przeczytałem...odwrotnie dużo gorzej. Innymi słowy CZYTAJ Kyahn, bo naprawdę warto.
Lifter---> u mnie kolejny znaczy tom 10, bo takie mam zaległości...podobnie jak z Rollinsem, gdzie dopiero Sigma 4 będzie...ale tu przynajmniej przeczytałem wszystkie spoza serii.
Raistand---> no kwiecień jest OK i liczę, że skończą cykl w tym roku, a MAG zdąży to wydać, także liczę po cichu na koniec, na tomik z nowelkami. Poza tym myślę, że to czytelniczy sukces i panowie zabiorą się za kolejny temat :)
Przeczytałem "Planetę" Mammaya i ogólnie zgadzam się z oceną Raistanda. Czyta się dobrze, choć arcydzieło to nie jest, niemniej mam zamiar czytać dalej jeśli wyjdą kolejne tomy. Moja ocena to 7.
Trzy opowiadania Leinstera i potem też się zabieram za nowego Campbella...a już 3 marca tom kolejny.
Opowiadań nie czytałem od kilkunastu lat (a szkoda) i dopiero niecałe dwa lata temu się z nimi przeprosiłem. Niemniej to tylko przerywnik do powieści i nigdy ich nie zastąpią.
Moja ocena Podlewskiego:
Tom 1 - 8.5/10
Tom 2 - 9/10
Tom 3 - 9/10
Tom 4 -8.5/10
Ocena Cholewy:
Tom 1 - 8/10
Tom 2 - 9/10
Tom 3 -10/10 (Forta to arcydzieło pod każdym względem i tyle w temacie)
Tom 4 - 9.5/10
Tom 5 - 9.5/10
Podsumowując to najlepsze polskie SF jakie czytałem od wielu lat, a nawet dziesięcioleci. Z zagranicznych najbardziej podobał mi się Hamilton i jego cykl "Świt nocy" ("Dysfunkcja rzeczywistości" to tylko dwa pierwsze tomy)...no i zawsze będę fanem "Honor Harrington" Webera.
Raistand--->może nie należy od razu rzucać kogoś na tak głębokie wody? Podlewski rewelacyjny, ale jak widać po postach tutaj nie każdemu podszedł, Banks to jeszcze cięższy przypadek, nawet nie wiem czy określiłbym "Wspomnij Phlebasa" mianem space opery...nie mówiąc już o pozostałych tomach cyklu, to bardziej cyberpunk. Myślę, że powinien zacząć od Webera, Curie, Cholewy, Domagalskiego (Heimdall), Larsona, Webba, Douglasa, Campbella, Fostera, Honsingera, Hudnera, Kloosa, Łukjanienki, McMaster-Bujold, Moon, Resnicka, Szmidta, Shelleya, Ringo, Zahna, a dopiero potem spróbować Podlewskiego, Hamiltona czy Simmonsa.
...a to kolejna w kolejce, tzn. tom 10, bo 9 przeczytałem w 2018. :P
Na razie jakieś 40% i potwierdzam, czyta się nieźle, ale z oceną poczekam jak skończę.
W sumie nie rozumiem, przecież serial miał zakończenie? Myślisz że będzie z czasem inne? Wątpię.
Mnie też dobrze się czytało, ale odwrotnie do Liftera początek mnie nie zachwycił, dopiero potem miałem większą przyjemność z lektury. No i też nie sądzę żeby Currie płakał, że coś kończy (nie wiedziałem, że tylko geniusze płaczą na zakończenie swojego cyklu), pewnie też kasa na pierwszym miejscu.
Za Starbasebook.pl:
"14 stycznia Evan Currie wydał drugi tom Archangel One ,a już 17 stycznia wydał 8 tom Hayden War (On Silver Wings Book).
Najgorsze że zawiedziony sprzedażą ogłosił że będzie jeszcze tylko tom 9 i kończy serię, może wykorzysta jeszcze uniwersum lub Sorille w innej serii ale to już koniec historii."
Trochę przykre, jeśli to prawda, że autor dalsze pisanie opiera jedynie na wynikach sprzedaży...mam nadzieję że nie.
Altered Carbon to jeden z najlepszych seriali SF (w sumie nie serial, tylko ekranizacja powieści), ale jakbyś przeczytał wcześniej powieść, to byś miał pojęcie co by było, gdyby reżyser pokazał to samo...a nie próbował totalnie załagodzić sceny porno z powieści.
Miałeś do mnie maila, jeszcze raz podać? Napisałem że zagraniczni głównie mnie interesują, czyli tak jak ciebie :)
Chętnie przygarnąłbym te z roczników 2010-2013 i od 2016 w górę, szczególnie zagranicznych autorów. 2014 i 2015 mam chyba większość, a wcześniej prenumerowałem.
Edit: Niestety lata lecą zbyt szybko. Sprawdziłem prenumeratę i skończyłem czytać NF około roku 2000, a nie 2010, więc od tego rocznika jestem chętny.
Chętnie przygarnąłbym te z roczników 2010-2013 i od 2016 w górę, szczególnie zagranicznych autorów. 2014 i 2015 mam chyba większość, a wcześniej prenumerowałem.
Nie tutaj miało być :(
Kilgur--->miałem na myśli wszystko, także spin-offy, które bardzo mi się podobały, szczególnie R1.
Kilgur--->mam nadzieję, że twoje wieszczenie jest tyle warte, co przepowiednia naszego głównego jasnowidza Jackowskiego o wojnie we wrześniu 2019 i max za dwa lata zobaczę kolejną odsłonę z uniwersum SW.
No to mnie zaskoczyłeś. Wydolność płuc miałem zawsze słabą, pewnie po kilkumiesięcznym zapaleniu płuc w siódmej klasie podstawówki. Po skończeniu policealnej i kilkuletniej pracy na kopalni były tzw. badania okresowe...pielęgniarka kazała mi dmuchać kilka razy i powiedziała, że powinna mnie skreślić po wynikach z pracy "na dole". Może coś w tym jest? Nigdy nie przyszło mi do głowy, że to się może wiązać z bólem głowy...sorry za offtop, bo to nie miejsce na takie dyskusje. Na tym trzeba skończyć ten wątek w tym miejscu i przepraszam resztę za zajmowanie miejsca.
A mój ojciec 84 lata namiętnie czytał Politykę i też kilka miesięcy temu zrezygnował, bo stwierdził, że strasznie się męczy.
Myślę, że ja to już do śmierci będę oglądał SW. Nie znudziło mi się przez 40 lat, to pewnie i te pozostałe max 20-25 lat też nie. Szkoda tylko, że nie mogę ostatnio oglądać filmów w kinie, tak samo jak koncertów w hali. Od kilku lat w trakcie oglądania narasta mi taki ból głowy, że nie da się czasem wytrzymać. Normalnie nigdy mnie nie boli głowa, w domu mogę odpalić dźwięk na maxa z subem, na powietrzu koncerty też spoko, a w zamkniętej sali nie, chociaż czasem nie tak źle...najgorzej było na koncertach Judas Priest w Spodku i w kinie na Mad Maxie 3. Niestety muszę czekać aż nowe SW wyjdą na BR.
Nowa odsłona "Star Wars" przekroczyła 1 mld wpływów z biletów na świecie...jestem spokojny o kontynuacje.
U Bartkiewicza na 100% nie, na tej drugiej pewnie też nie, bo ściągałem wszystkie opowiadania, ale nie sprawdzę bo posiałem gdzieś link :(.
No ciężko im to idzie, ale lepiej już tak, niż jak ze Scalzim. To w sumie jest 10 i 11 tom całości, czyli "Zaginionej floty",w sumie ostatnie z drugiego pod cyklu. Potem są cztery tomy trzeciego pt. "Lost Stars", zakończony przez autora w 2016 i w planach jest czwarty, który ma być trylogią pt. "First Stars".
To opowiadanie było dopiero drugie, które mnie zaintrygowało. Nie było sztampowe, a tego Henseya nie znalazłem, pewnie masz go z jeszcze innej strony niż od Bartkiewicza i tej co podałeś sam.
Będzie kontynuacja "Zaginionej floty:Przestrzeń zewnętrzna" Jacka Campbella. Tom czwarty w tym miesiącu, kolejny na początku marca. Fabryka słów wznowi też poprzednie tomy. Osobiście lubię autora i cykl, więc jak dla mnie bardzo fajny news.
Czytałem całość i jak dla mnie jedna z najlepszych polskich SF jakie czytałem. Pierwszy tom mi się podobał, właśnie ze względu na bohaterów, drugi i trzeci tom jeszcze lepsze i o wiele więcej akcji, natomiast w czwartym autor strasznie zakręcił i rozumiem że nie każdemu może się to podobać...jako całość rewelacja. Totalnie nie zgadzam się z NicK w żadnym praktycznie aspekcie, a wręcz widzę je zupełnie odwrotnie.
Lifter--->żebyś ty wiedział, w jakich ja różnych sytuacjach od lat wykorzystuję ten zwrot, to byś mnie pewnie udusił :P
Ja, jako fan całości, mam nadzieję, że absolutnie nic się nie skończy i czekam z niecierpliwością na kolejne zapowiedzi :P
Dopóki miałem wannę to zawsze podczas kąpieli czytałem długo, zarówno papierowe jak i na czytniku...tyle, że z tym drugim z większą uwagą.
Sam nie wiem jakim cudem, ale znów udało mi się pobić mój czytelniczy rekord z ubiegłego roku. Na koncie 46 powieści i 130 opowiadań. Biorąc pod uwagę, że czytam tylko przed snem, w łazience podczas najważniejszej czynności (kiedyś jeszcze była wanna, niestety 3 lata temu wymieniona na prysznic) i intensywnie podczas około 3 tygodni wakacji, to całkiem niezły wynik...no może jeszcze okazjonalnie w różnego rodzaju poczekalniach.
No cóż na to odpowiedzieć, szkoda mi w sumie fanów i nie tylko, którzy nie mogą się cieszyć z kolejnych części jak ja i sporo moich przyjaciół. Trudno, musicie odpuścić i zapomnieć o SW, a ja będę z utęsknieniem czekał na ciąg dalszy. Na szczęście wielu podziela moje zdanie i zagłosowało pieniędzmi wydanymi w kinie, więc jestem spokojny o kontynuacje. Disneya zaś poważam za to, że nie pozwolił mi czekać pół życia, żeby obejrzeć kilka części, jak poprzedni producenci.
Kilgur---to już było do wszystkiego przyklejane od kilku lat...a prawdziwa, początkowa historia jest o tym, jak chciał oczyścić talerze i miski z restauracji w oceanie i mu przypływ wszystko zabrał...i tyle, tak naprawdę historie pod to dopisane były dużo śmieszniejsze.
Kilgur--->i tym się różnimy, bo ja nawet o najsłabszej części nie napisałbym że to crap. Pamiętam, jak po latach oczekiwania pojechaliśmy sporą paką starych fanów SW, wszyscy około 50-tki na "Przebudzenie mocy"... wszyscy po seansie byli zadowoleni, nikt nie mówił o słabym filmie...nie mówiąc już o crapie...no ale z drugiej strony też rozumiem ciągle narzekających fanów, którzy mieli własną wizję jak to miało wyglądać...na szczęście ja się do nich nie zaliczam i dlatego bawię się świetnie na każdym filmie.
Nie wydaje mi się, żeby w poprzednich "Gwiezdnych wojnach" ktokolwiek przejmował się tymi zasadami, które wymieniłeś w nawiasie...chyba byliśmy fanami innej sagi o podobnej nazwie....bo ta moja zawsze miała w d.... prawa wszechświata.
Też jestem fanem od prapremiery w Polsce i osobiście cieszę się na każdą odsłonę i liczę, że jeszcze ich sporo obejrzę. Na każdym filmie bawiłem się doskonale, czasem mniej (Mroczne widmo czy Ostatni Jedi), czasem bardziej (praktycznie wszystkie pozostałe, włącznie z Historiami). Fajnie, że teraz nie muszę czekać po kilka czy kilkanaście lat na kolejne części. Na zawsze pozostanę fanem Gwiezdnych wojen i myślę, że za 20 lat, gdy będę dochodził do 80-tki (o ile dożyję), będę również cieszył się jak dziecko i czekał na kolejny film z tego uniwersum . Najnowszego filmu jeszcze nie widziałem.
Nie wiem. Natomiast powyższych autorów na wiki nie szukałem, ale po wpisaniu w Google było sporo odnośników i w sumie dowiedziałem się tego co chciałem, a najbardziej interesowały mnie oceny czytelników. Ze swojej strony mogę polecić Domagalskiego, fajnie napisane i czyta się super, jak dla mnie oprócz Cholewy i Podlewskiego najlepsza na razie seria space opera/military SF polskich autorów, chociaż Nieściura też nie czyta się źle.
Drageus zapowiedział na 2020 rok trzy nowe serie:
- B.V Larson - "Undying Mercenaries" - 12 tomów,
- Ryk Brown - "Frontiers Saga (Part1)" - 15 tomów (jak się sprzeda będzie też Part 2,
- Craig Alanson - "Expeditionary Force" - 9 tomów.
Oprócz tego kontynuacje serii Domagalskiego i Nieściura.
...a ja jestem "Mandalorianinem" zachwycony, na razie obejrzałem 5 odcinków...tak jakby mnie przeniosło w czasie i wrażenie oglądania dalej "starych" "Gwiezdnych wojen". Mam nadzieję, że na "Expanse" też się nie zawiodę, a "Wiedźmina" pewnie kiedyś obejrzę, ale parcia nie mam.
Sapkowskiego przeczytałem lata temu, kilka pierwszych opowiadań zamieszczonych w Fantastyce, pewnie dlatego oglądając serial, nie będę miał żadnych oczekiwań...które zresztą po oglądnięciu trailera nie są zbyt wysokie...i podejrzewam, że też się wynudzę.
Przeczytałem i znów fajnie. Tunele mi się podobały i nadal podobają...to chyba najbardziej cykl "science" ze wszystkich militarnych SF jakie czytałem.
NicK--->w sumie mnie zachęciłeś. Od kilku lat miałem myśl, żeby chociaż jedną czy dwie powieści fantasy znów przeczytać w ciągu roku, a nie tylko SF i sensację/przygodę/thriller czasami. Postawiłem na "Grę o tron" i rewelacja...co z tego jak wszystko, włącznie z dialogami pamiętam z serialu i na razie drugiego tomu nie ruszę. Natomiast cały czas myślałem o "Malazjańskiej", bo z tego co czytałem, jest tam to co mi zawsze odpowiadało...teraz też to potwierdziłeś.
Dotychczas była zawsze rewelacja...mam nadzieję, że aż tak to wszystko nie siadło w tym tomie :(
Tak myślałem że to "Auto-da-fe", ale nie byłem pewny, czy to czasem nie był "Diabelski samochód", więc wolałem nie podawać tytułu. "Rakietowe szlaki zdobyłem bardzo późno, bo był to wówczas biały kruk i wcześniej trafiłem na to opowiadanie w Problemach.
Z "żółtych stron" najbardziej pamiętam opowiadanie Zelaznego o pojedynku krwiożerczych i inteligentnych samochodów (wiem że to głupio brzmi, ale było rewelacyjne), bo czytałem go na głos w liceum na przerwach i miałem spore grono słuchaczy :P
Jakby zrobić zbiór wszystkich tych opowiadań tam zamieszczonych, to jedynie "Kroki w nieznane" mogłyby się z tym równać.
"Młody technik" owszem, czasem też pojawiały się w "Przeglądzie technicznym", o ile nie pomyliłem nazwy, ale najlepsze i to dość sporo opowiadań pojawiało się na tzw. "żółtych kartkach" w Problemach...tam były świetne rzeczy, sam pewnie mam gdzieś jeszcze zszyte własnoręcznie, rocznikami. Znajdowałem też SF w "Przekroju", "Ty i ja" i "Perspektywach"...z tym, że te ostatnie kupowało się wtedy dla czegoś innego :P.
Absolutny kanon to "stare" Kroki w nieznane" i "Rakietowe szlaki" i od tego trzeba zacząć, a dopiero potem szukać dalej.
10 grudnia nowy "Star Carrier" Douglasa, a w lutym nowa seria Larsona "Undying Mercenaries" licząca na razie 12 tomów. Oczywiście Drageus. W styczniu może też nowy Domagalski i jego świetny "Hajmdal".
Podsunąłem wczoraj opowiadanie żonie (w tym czasie spokojnie mogłem zobaczyć mecz Barcelony :) ) i też była w szoku...nie chciała uwierzyć, że opowiadanie ma blisko 70 lat.
Kończę powoli czytać te "starocie" i wreszcie, po przeczytaniu przeszło dwustu trafiłem na perełkę, jakbym dostał obuchem w łeb. Polecane przez ciebie wcześniej dłuższe opowiadanie Waltera M. Millera - "Warunkowi ludzie". Opowiadanie z 1952 roku i nie wiedząc o tym jestem pewny, że gdyby mi powiedział ktoś, że to tegoroczny zdobywca Hugo, to bym uwierzył...nie znalazłem żadnego anachronizmu, a temat i sposób jego przedstawienia lepszy nawet od Teda Chianga. Rewelacja!
Z kolei dla mnie były to jedne z nielicznych fantasy, które mi się bardzo podobały. Szczególnie za klimat i ciekawą akcję...przeczytałem chyba pierwsze cztery tomy.
Prawdę mówiąc brakowało mi tego "przegadania", bo mógł jeszcze trochę rozwinąć wątki, a tak mam wrażenie, że chciał szybciej to pozamykać ...można było dodać jeszcze z 200 stron przed zamknięciem pewnego etapu w Honorverse... a przecież można było dodać więcej z treecatami, czy zależnościami pomiędzy głównymi bohaterami, także sprawy polityczne w tej sytuacji...trochę po łebkach poszedł, ale pewnie to życzenie i wina wydawcy.
Najnowsza Honor przeczytana. Układałem sobie w myślach całą recenzję, szczególnie polemikę z Lifterem, bo mam wrażenie że czytaliśmy inną książkę, ale to spowodowałoby masę spoilerów, więc odpuszczam, bo to bez sensu. Ocena fana.
Jestem dopiero w połowie, ale moja ocena na razie powyżej 9, proporcje jak dla mnie dobre, były dwa starcia, z tego te drugie co najmniej 100 stron. Nie wiem jaka katastrofa może się zdarzyć w drugiej połowie, że musiałbym znacznie obniżyć ocenę...ale zobaczymy. Na razie wszystko zgodnie z oczekiwaniami.
Jak napisałem, jestem w 1/3 i w trakcie drugiej bitwy, zajmują całkiem sporo miejsca i w sumie jestem zadowolony, że proporcje są jakie są. Pamiętam jego serię "Starfire", która też mi bardzo podeszła i jak zawsze czekałem na bitwy w kosmosie...ale w tomie 3 i 4 dostałem ich taką ilość, że poczułem znużenie. Kolejny tom z kolei był ich praktycznie pozbawiony i nudny, natomiast w szóstym idealnie znów wypośrodkowano całość i dołożono nawet sporo potyczek na powierzchni planety...szkoda że dalej to nie wychodzi u nas, bo bardzo polubiłem tę serię.
Jestem dopiero w 1/3, ale akurat w tej serii zupełnie nie razi mnie to "przegadanie". Dzięki temu to uniwersum staje się prawdziwsze i bardziej żywe. Przyznaję, że w innych książkach sprawy polityczne czy obyczajowe mnie nudzą i denerwują, a tu jakoś nie. Wczoraj przed snem przeczytałem przeszło 100 stron, co ostatnio prawie mi się nie zdarza.
"Prochy Babilonu" Coreya przeczytane. Zauważyłem, że wracając do tej serii, czuję się jakbym wracał do domu. Dotychczas tak naprawdę czułem się tak jedynie przy serii "Honor Harrington" Webera (kolejny tom następny w kolejce do czytania). Na szczęście wcale nie było zwolnienia akcji, jak wcześniej przeczytałem, wręcz miałem wrażenie, że fajerwerków w kosmosie było tyle, co we wszystkich poprzednich tomach razem wziętych. Oczywiście gorąco polecam i czekam na część siódmą...bodajże 11.11.19. Szkoda że na "9" seria ma się skończyć...ale kto wie.
Przeczytałem nową powieść Zbierzchowskiego - "Distortion". W moim przekonaniu zupełnie odmienna niż "Holocaust F". Uczucia mieszane, w sumie pozytywnie, ale strasznie dołująca...i jako czytelnik od początku miałem wrażenie, że to się dobrze nie może skończyć...a czy tak było to już sami musicie się dowiedzieć.
Sheckleya uwielbiałem, szczególnie że sporo jego opowiadań wyszło u nas, a co do powieści to mam wrażenie, że pisał je na zamówienie i często było to rozwinięcie wcześniej wydanego opowiadania, vide "Dziesiąta ofiara".
...a LeGuin pewnie też wszystko przeczytałem co wyszło w Polsce...ale to już zamierzchłe czasy...20-30 lat temu, jak nie więcej :P
Kolejna osoba która pisze mój nick przez "y" na końcu...jakieś fatum? :P
Dokładnie dwa miesiące później wyjeżdżam na wakacje i marzeniem byłoby zabrać ze sobą właśnie tę pozycję...ale czy dam radę na tyle odstawić Honor?....raczej nie ma szans. Podobno jeszcze w tym roku ma być kolejny tom "Expanse", jakby wyszedł przed moim wyjazdem to też nie będzie zła pozycja na podróż.
Przeczytałem w ubiegłym roku trzy pierwsze tomy serii "Duchy Gaunta" Dana Abnetta z uniwersum Warhammer 40k. Zachęciłem się bardzo pochlebnymi ocenami tej serii i nie jestem zawiedziony. Nie żeby czytać jedną po drugiej, ale w razie posuchy w mojej militarnej SF/space operze, chętnie sięgnę po kolejne tomy. Reasumując to też taka militarna SF z domieszką fantasy/horroru z wartką akcją i ciekawymi bohaterami. Czyta się bardzo szybko, według mnie bardzo dobry warsztat pisarski autora.
Fantastyka-1982-02.rar. Taki plik jest na chomiku, pewnie to wszystkie numery od pierwszego do roku 2002 włącznie. Zajmuje 31.9MB. Nie mam pojęcia jak z prawami autorskimi. Sam nie jestem zainteresowany, bo w tych latach prenumerowałem pismo i wszystko przeczytałem. Fajnie by było zdobyć późniejsze, ale udało mi się tylko zdobyć opowiadania z lat 2013-14, nawet nie wiem czy kompletne.
...ale to staroć jest. Mam to w wersji papierowej, kupiłem na Allegro co najmniej 10 lat temu, może więcej...niestety żadnego opowiadania już nie pamiętam.
"I've seen things you people wouldn't believe.
Attack ships on fire off the shoulder of Orion.
I watched C-beams glitter in the dark near the Tannhauser gate.
All those moments will be lost in time, like tears in rain.
Time to die."
Ta scena stawia mi za każdym razem włosy na głowie, mimo że widziałem film kilkadziesiąt razy...zresztą tylko przy niej mam ten efekt. Ten film to dla mnie nie tylko najlepszy film SF ever, ale w ogóle najlepszy jaki w życiu widziałem. Wersja koniecznie stara kinowa z lecącym w tle komentarzem Deckarda. Ostatni raz obejrzałem bezpośrednio po przyjściu do domu z seansu części drugiej, myślę że znów jest okazja, choć bardzo smutna.

Najlepsza dla mnie nowina. Na przełomie października i listopada w końcu w Polsce, wyczekiwana przeze mnie, kolejna powieść z podstawowego cyklu Honor Harrington...ale to jeszcze przeszło 3 miesiące czekania.
Cały czas czytam w przerwach między książkami te starocie i niedawno przyszła kolej na zachwalaną przez ciebie dłuższą nowelę Hamiltona - "Miasto na końcu świata"...i mam mieszane uczucia, bo o ile jest fajnie napisana i czyta się ją z ciekawością, to zupełnie nie mogłem się zidentyfikować z jej bohaterami, a nawet byłem zirytowany ich myśleniem i czynami. Nie wiem, czy to kwestia tych blisko 70 lat, które upłynęły od jej napisania, czy też małomiasteczkowego myślenia Amerykanów, szczególnie tych sprzed 70 lat. Dodam tylko, że 50 lat temu byłem co prawda dzieckiem, ale wtedy też by mnie to irytowało., już nie mówiąc o czasach gdy byłem nastolatkiem i zaczytywałem się każdą dostępną fantastyką.

Kolejny polski autor na którym się nie zawiodłem. Dariusz Domagalski i jego seria "Hajmdal". Pierwszy tom, a mimo tego już bardzo dużo i ciekawie się dzieje. Mamy akcję na planecie, abordaże statków i bitwy w kosmosie. Pierwszy tom zaczął Domagalski pod przykazanie Hitchcocka, ciekawe czy pójdzie za ciosem i w następnych jeszcze przyspieszy.

Kolejna powieść polskiego autora i kolejna militarna SF: Sławomir Nieściur - "Shadow Raptors" tom 1. Całkiem przyjemnie się czytało, mimo wrażenia, że jest taka bardziej kameralna (w sumie to nie wiem nawet dlaczego). Na pewno sięgną po tom drugi, który ma się ukazać we wrześniu, a idąc za ciosem przeczytam kolejnego polskiego autora, który wydał już drugi tom w Wydawnictwie Drageus, czyli Domagalski i jego seria Hejmdall.

Ostatni tom drugiej trylogii Webba, czy jak ktoś woli szósty tom "Starej Floty' pt. "Wolność" przeczytany. W ostatnim tomie autor zaserwował nam mnóstwo akcji, która galopuje praktycznie od pierwszej do ostatniej strony, w dodatku przeskakując pomiędzy kilkoma miejscami i bohaterami. Zgrabnie zakończona, niemniej przygotowująca czytelników na kilku ostatnich stronach do pewnie kolejnej trylogii i zmagań Ludzkości i ich wspólników...tym razem już nie Roju.
...a ja "połknąłem" w 1.5 dnia (co jest od kilku lat moim rekordem)...owszem niektóre fragmenty wkurzające (te melodramatyczne wstawki szczególnie), ale akcja jakbym się przeniósł do "Aliena 2" . Wysokich lotów na pewno tam nie ma, ale czyta się ekspresowo.

Przeczytałem dwa tomy militarnej fantastyki w temacie "najazd dużo wyżej rozwiniętej cywilizacji na Ziemię" polskiego autora o pseudonimie Vladimir Wolff: "Pierwsze uderzenie" i "Władcy chaosu". Ojciec mi polecił (w tym roku skończy 84) jego "cykl "Stalowa Kurtyna", ale jakoś odkładałem. Natomiast po zmierzeniu się autora z SF, nie było na co czekać. To taka typowo polska, swojsko-przaśna opowieść, ale z fajnymi bohaterami i mnóstwem akcji...nie wiadomo kiedy kończy się książka...idealna do pociągu, czy po prostu jak chcemy się odstresować. Na plus niezła znajomość autora w różnych tematach, chociaż dokładne nazywanie wszelakiej broni, pojazdów wojskowych itp. niezupełnie było mi do czegoś potrzebne, ale podejrzewam, że wielu to lubi. W sumie bardzo polecam, ale tylko jako rozrywkę, chociaż autor zaczyna nieźle kombinować w drugim tomie i może coś większego z tego będzie :P
Poza tym kończę drugi tom nowego cyklu Larsona, fajne, ale i tak wolę pierwszą serię z oryginalnym bohaterem, czyli bodajże do tomu 8.
W temacie staroci, po raz pierwszy przeczytałem opowiadanie, które naprawdę mnie zaintrygowało i sam nie wiem co o nim myśleć, pt. "Powrót człowieka", autor Jack Vance.
Tak jak napisałem wcześniej, zanim dotarłem do strony Bartkiewicza, ściągnąłem kilka tomów opowiadań autorskich, zrobionych przez kogoś innego, między innymi dwa zbiorki Schmitza (10 nowel) i tam jest też ta nowela...jeszcze jej nie czytałem.
Garruk_Wildspeaker---->Totalnie się nie zgadzam...zbyt totalnie by opisywać szczegółowo, bo nie mam tyle wolnego czasu.
P.S. Odpuść sobie dalsze czytanie...jest "o sraczkach i rozterkach milosnych kolonistow" no niby nie kolonistów, ale o załogi Rosynanta jak najbardziej.