Dobra wiadomość. Pomimo wad, moja ulubiona część. Najlepsza, moim zadaniem fabuła (wątek główny), pisana prze pisarza (chyba Komude) a nie jak w pozostałych częściach "story kogoś tam ...".
Hissrich jednoznacznie twierdził i to nie raz że to adaptacja książek i że podchodzą z szacunkiem do oryginały.
kotonikk
W punkt. najbardziej wkuwa ta obłuda. Serial jak serial, taki trochę Herkules, trochę Xena. Wielu osobom, które znam bardzo się podobał. Dla mnie, jako fana książki Kupa, ale może nie jestem obiektywny. W sumie ich hajs, ich cyrk, ale po cholerę ta obłud na twiterach itd, te pozowanie o którym piszesz. To pier..olenie o szacunku do oryginału i twórczości Sapkowskiego. Z książki zostało w tym serialu dwie rzeczy, nazywa własne i imiona bohaterów, tyle. Nie zacytowali bodaj zdania z tekstu, gorzej to co brzmiało jak cytat, włożyli w usta zupełnie innego bohatera, zmienili wszystko, od fabuły poszczególnych opowiadań, po charakter postaci. To jest ten szacunek do twórczości pisarza? To żadna ujm cytować książkę w scenariuszu jak jest to dobra książka, zdarzało się prawdziwym artystom (Wajda w Ziemi obiecanej cytował całe strony oryginału). Tak jak pisał Kolega wyżej, wystarczyło podejść do oryginału z szacunkiem a wyszłoby arcydzieło. Nic ich nie nauczyła historia ze scenarzystami Gry o tron -dopóki przycinali dzieło Martina do formatu serialu, wszyscy piali z zachwytu. Jak zaczęli wymyślać swoją historię to wiadomo jak to się skończyło. Ale cóż, ich hajs... I hajs chyba się zgadza. Czekałem na ten serial 16 lat, może jeszcze dożyje dobrej ekranizacji.
Każde korpo wygląda podobnie. Nawet takie które zaczęło się w piwnicy przy piwie. Chodzi o skale i ostatecznie chodzi o wielkie pieniądze. Nie ma sentymentów. Sam pracuje w korpo finansowym i pod względem zarządzania przypomina to ustrój komunistyczny. Co jest swego rodzaju paradoksem, instytucja na wskroś kapitalistyczna zarządzana jest jak ZSSR za sowich najlepszych czasów. I mi osobiście by to nie przeszkadzało -wolny rynek, chcesz tak pracować, to pracuj. Ale rzygać mi się chce, jak te korporacje pier olą jaki to dla nich prawnik jest ważny, jak szanują każdego człowieka. A do tego dbają o środowisko i o zrównoważony rozwój. A tak naprawdę liczy się $. Ta obłuda mnie przeraża. Jeszcze bardziej przerażające jest to, że w nią wierzymy.
exy na PC? Total War - pierwsze z brzegu. Generalnie gry strategiczne, wiele gier sieciowych typu WoT, LoL. Jest tego trochę.
Wydaje mi się, że właśnie jest odwrotnie. Przynajmniej na PC. A na PC sprzedano z tego co wiem najwięcej kopi. Większości osób ta gra chodzi dobrze. Świadczą o ty statystyki choćby ze steama. Gar bije dzienne rekordy graczy dla gier single player. To jedno. Druga sprawa to odmawianie innym użytkownikom prawa do oceny, bo ja wiem lepiej i moja racja jest moisza niż twojsza. To już jest duże świństwo. To jest egocentryzm. Po to chyba takie głosowania są, żeby każdy zainteresowany się mógł wypowiedzieć .
No i to jest wytłumaczenie. Kolega nie ruszając się z domy, zza swojego biurka, przeniknął umysły i serca wszystkich użytkowników tej strony i znalazł jedyne właściwe wytłumaczenie ich zachowania. Podziwiam.
to miasto puste? tylu ludzi na ulicach nie widziałem w żadnej grze. może ktoś podmień włączyć sobie w ustawieniach większy poziom tłumu..
Ja również. Uważam, że genialna gra. Wszytko mi pasuje. Nawet to na co wielu narzeka. Po prostu mnie ta gra pożarła. Chyba żadna mnie tak nie wciągnęła. W AC to tylko biegam i zabijam wrogów, nawet nie słucham co mówią w dialogach. Gta trochę podobne, ale nie mój klimat, nawet nie skończyłem. Gram na PC i nie mam problemów z płynnością ale rozumiem wrustracjje innych z powodu braku możliwości normalnego grania. Tym bardziej, że tracą być może najlepszą grę w jaką grali.
Ktoś już doszedł do misji z Panam? Fajnie pokazany flirt. Czuć chemię między bohaterami. Ja się mega wczułem, chyba przedstawię ją mamie. Generalnie czuje, że cosplays are coming. Inna fajna misja to Pasja-dobry schiz. 32 godziny-gra jest świetna. Nie pamiętam już Wieśka, ale chyba nawet lepsza.
Mi gra działa bardzo dobrze - 5 3600 i 3060 ti na ultra w 1080. Ale jakoś mnie nie wciągnęła za bardzo. Gram co prawdo dopiero z 6 godzin. Grafika na ultra wygląda mega. Miasto bardzo ruchliwie, wizualnie olśniewające. Wygląda dużo lepiej niż to w GTA V. Nie jest to jakaś rewolucyjna wizja, kto oglądał Bladerunner i ALTERED CARBON będzie miał deja vu. Myślę że największą wadą jaką do tej pory odkryłem jest główny bohater, jest nijaki. Nawet imię ma nijakie. Może taki był zamysł, żeby gracz mógł się utożsamiać.
Mi gra działa bardzo dobrze - 5 3600 i 3060 ti na ultra w 1080. Ale jakoś mnie nie wciągnęła za bardzo. Gram co prawdo dopiero z 5 godzin. Grafika na ultra wygląda mega. Miasto bardzo ruchliwie, wizualnie olśniewające. Wygląda dużo lepiej niż to w GTA V. Nie jest to jakaś rewolucyjna wizja, kto oglądał Bladerunner i ALTERED CARBON będzie miał deja vu. Myślę że największą wadą jaką do tej pory odkryłem jest główny bohater, jest nijaki. Nawet imię ma nijakie. Może taki był zamysł, żeby gracz mógł się utożsamiać.
Ma ktoś szufle? Widzę, że kilka zwieraczy puściło. Wicie, że to tylko gra a nie lek na raka?
"...dla mnie Wiedźmin, taka jego mać, to świętość, a Netflix strasznie obraził moje uczucia, że tak powiem, religijne..." -
"Mistrz Sapkowski wiele rzeczy zrobił w swej twórczości po mistrzowsku..." chyba znalazłem bratnią duszę.
Mi Wolszczak bardziej pasowała jako Yenefer. To "coś" z neflixa z postacią z książki łączy tylko imię. Nic więcej. Yenefer była zimną suką, której zdarzały się momenty słabości, czasem ulegała sentymentom-cóż, magia dżina. Najlepszą Yenfer jest jak dla mnie Anna Dereszowska
Podpisuje się wszystkimi kończynami. Słuchowisko to absolutne dzieło sztuki. A Banaszek jako Geralt jest po prostu WIELKI (przepraszam fani gry). Cieszę się, że na tym portalu gdzie przecież "rządzą" gry a książka i jej autor doczekali się wiele hejtu, są ludzie, którzy doceniają książkę i jej "najwybitniejszą" jak dotąd adaptacje w postaci słuchowiska. To słuchowisko przeżywa się mocniej niż nie jeden film. Dlaczego? bo jest wiernym, kropka w kropkę przedstawionym tekstem książki. A jest to przecież tekst bardzo dobry. A w interpretacji, wybitnej interpretacji, aktorów (zaczynając od narratora - czapki z głów)-brzmi genialnie.
Serial sam wo sobie może zły nie jest, w moim otoczeniu jest mnóstwo osób które uważa go za dobry. Ja osobiście nie umiem go ocenić w oderwaniu od książki, czekałem na wierną adaptacje (przed premierą twórcy twierdzili, że będą sie wiernie trzymać książki, w tym Bagiński, któremu wierzyłem, bo nie raz w jego wypowiedziach słyszałem, że facet książkę bardzo lubi i co nawet ważniejsze w moim odczuciu - "czuję ją"). Niestety jest to, jak dla mnie, bardzo słaba adaptacja, właściwie nic mi się w niej nie podoba. No może poza walką, w pierwszym odcinku była ok-widowiskowa. Nie odbieram twórcom serialu prawa do interpretacji książki, ich kasa ich cyrk. Jednak na takiej samej zasadzie, zostawiam sobie prawo do oceny, kupiłem pakiet netfixa dla tego serialu, obejrzałem i się zirytowałem. Uważam, że to świetna książka, świetna historia, że mogła być bazą świetnego serialu, wytraczyło podejść z szacunkiem do oryginału. Jeśli chce się poprawiać pisarza, to trzeba przynajmniej dorównywać mu talentem. Z całym szacunkiem, ale lepszym od Pani Hissrich et consortes, zdarzało się interpretować dobre książki. Czytam teraz "Ziemie Obiecaną" i zgoda Wajda zmienił w znaczny sposób wydźwięk tej książki, ale jednocześnie w całe jej fragmenty cytował w filmie, wszystkie niemal ważne dialogi są kropka w kropkę wyjęte z książki. I jaki jest efekt, genialny moim zdaniem. Reymont pisał niesłychanie żywym i barwny jękiem, który na ekranie, w interpretacji świetnych aktorów, brzmi nawet lepiej niż w książce. I tak mogła wyglądać adaptacja Sakowskiego, bo język, dialogi, humor-to jest największa siła książek o Wiedźminie.
Aż sobie konto odświeżyłem, żeby napisać odpowiedź na Twój post. Zgadzam się z nim w 99 % (lubię styl Sapka i jego poczucie humoru, uważam że u niego wszystko jest "po coś", że się tak wyrażę, w tym wstawki "kloaczne") Bardzo lubię gry od redów, ale porównywanie fabuły gier do pisarstwa Sapkowskiego doprowadza mnie do szału. Fabuła każdej z tych gier jest głupia, po prostu głupia. To nic innego jak popłuczyny po Sapkowskim-a że spłukiwano po dużej literaturze (uważam, że od czasu Prusa nie było w Polsce tak zdolnego pisarza) wyszło nieźle, jak na grę nawet bardzo dobrze (dla mnie najlepszą fabułę-najbardziej spójną-ma część pierwsza, ale tam pisał ją pisarz, Jacek Komuda chyba, a nie jakiś (z całym szacunkiem) story director. Niech ktoś sobie wyrazi książkę na podstawie tych gie? kto byłby to wstanie czytać? Wiem, że to forum o grach, i może są to słowa nie na miejscu, ale chyba nie wymaga wiele wysiłku uświadomienie sobie jak "miałkim" w gruncie rzeczy medium są gry wideo. Jest to w gruncie rzeczy"tania rozrywka". Za kilka lat 5-8 mało kto będzie pamiętał o tych grach o graniu w nie nie wspominają. Książka, którą napisał Sapkowski będzie czytana i za 50 a może i za 100 lat bo dobra literatura zawsze się obroni. Te gry pokazują jedną bardzo ważną rzecz, która ja czułem od pierwszej styczności z prozą Sapka, pokazują jak szalenie inspirująca jest to literatura. Jej styl, sposób prowadzenia postaci, postacie same, które jak pisałeś, są świetnie napisane. Najlepsze momenty gier, to te gdzie udało się redom uchwycić te emocje, te pragnienia o których pisał Sapek. Moja absolutnie ulubiona scena, to spotkanie Geralta z Yenefer i misja "ostatnie życzenie". To jak pokazano miłość Geralta do Yenefer i to, że ona była dla niego tą jedyną, było świetne. Miało ten ładunek emocjonalny, który jest w książce.
"Pomijając już moje osobiste zdanie na temat zdolności pisarskich Andrzeja Sapkowskiego, nie udało im się poprawić chociażby grafomańskiego charakteru Ciri" -jest ktoś tu jest grafomanem to autor tego artykułu