Nigredd

Nigredd ostatnie wypowiedzi na forum i w komentarzach

16.09.2025 03:05
odpowiedz
Nigredd
7

Dzięki bardzo za wszystkie odp, jeśli można spytać: czemu aż na 3 nośnikach lepiej backupy robić? Zaś w kontekście chmury, microsoftowy OneDrive się nada czy polecalibyście mi inny program? I prócz tego jakieś inne aplikacje/programy na start? FW to rzeczywiście dobrs opcja... Dzięki wielkie za pomoc

14.09.2025 12:14
odpowiedz
Nigredd
7

Cześć wszystkim! W najbliższych dniach przesiadam się na nowy komputer, zaczynam przygodę z win 11 i stąd pytanie do Was: podobno win 10/11 mają na tyle rozbudowanego i dobrego defendera, że antywirus jest zbędny... To prawda? A jeśli nie, bylibyście mi w stanie polecić jakiegoś dobrego darmowego AV? Oprócz tego, są jakieś rzeczy które powinienem zrobić jako pierwsze na nowym sprzęcie czy jakieś inne aplikacje/programy must have? I jeszcze jedno pytanie, czy program yt-dlp jest bezpieczny w użytku? Dzięki Wam bardzo za pomoc i udanego weekendu wszystkim!

29.08.2025 20:15
odpowiedz
Nigredd
7

Siemka, mam taki problem: wie ktoś może czy da się puścić z laptopa przez HDMI na telewizor tylko część obrazu z monitora? Np. prawy dolny róg ekranu, tak by był wyświetlany na całym telewizorze? Jakieś pomysły? Wielkie dzięki za pomoc!

16.12.2024 02:27
odpowiedz
Nigredd
7

Tak przynajmniej słyszałem, że spodziewano się większych różnic na korzyść piątki, ale w sumie będę udawał eksperta w tych sprawach :D także jak coś to ps5 pro odradzacie? Lepiej zwykłą 5tkę? PC to raczej nie moja bajka, prawdę powiedziawszy, ale z ciekawości: w jakiej cenie można zmontować takiego już naprawdę porządnego peceta, by większość gier płynnie chodziła i jak często trzeba wymieniać podzespoły?

26.11.2024 02:35
odpowiedz
1 odpowiedź
Nigredd
7

Koniecznie nie muszę oczywiście, po prostu zastanawiam się nad taką opcją :D raczej też uważam, że nie ma co iść w xboxa, ale nie zamykam się z góry na taką opcję... Wiem właśnie, że różnica między 4ką i 5tką ponoć nie jest zbyt wielka, ale jak widzę coraz więcej gier wychodzi już tylko na ps5 i kolejne są w drodze, więc...

24.11.2024 02:16
odpowiedz
Nigredd
7

Siemano, zastanawiam się nad kupnem konsoli nowej generacji i chciałem Was spytać, którą byście mi radzili. Jestem generalnie z rodziny PS,mam wszystkie 4 konsole (o dziwo wszystkie jeszcze działają xd), ale przed kupnem Xboxa nie miałbym też oporów, myślałem żeby postawić na PS5 pro, ale na widok ceny i specyfikacji moim wpół laickim okiem mam co do tego ogromne wątpliwości, zastanawiam się między tą opcją, choć musiałbym poczekać, aż trochę potanieje, zwykłym PS5 oraz XSX. Generalnie zależy mi na wydajności i grywalności, grafika nic mnie nie obchodzi. No i musi być napęd, jestem strasznym pudełkowcem, więc konsola bez napędu nijak nie wchodzi w grę... Dzięki z góry za rady :D

06.12.2023 20:17
odpowiedz
Nigredd
7

Mikołaja zastąpi w potrzebie znany również z gier Naruto Uzumaki, dattebayo! Dlaczego? Jest niezwykle uczynny i pomocny, prócz tego nikogo nie faworyzuje, nie szufladkuje ani nie traktuje inaczej, każdy jest dla niego równy, więc każdy zostałby uczciwie obdarowany. Naruto nigdy się nie poddaje więc za wszelką cenę dotarłby do każdego dziecka czekającego na prezent, a jedna z jego głównych technik (wielokrotny cienisty klon) pozwoliłaby mu lajtowo rozprowadzić podarki. Merii Kurisumasu!

05.12.2023 20:20
odpowiedz
Nigredd
7

W mroku późnego wieczoru grzeję ręce przy buchającym kominku popijając ciepłym napojem, pośród kamiennych murów twierdzy. Zmarzłem nieco podczas tej konnej przejażdżki po zapomnianych, zaśnieżonych ścieżkach w miejscu nietkniętym niemal ludzką stopą, wśród fantastycznych stworzeń. Dla człowieka kochającego naturę oraz góry ciężko o przyjemniejsze widoki. Nieskazitelnie czyste niebo pełne gwiazd pięknie odbijających się w rzece. Słyszę kroki, chłopaki szykują się do treningu, nie mogę się doczekać już nauki fechtunku! Ciężko byłoby tu przetrwać całą zimę, ale tych kilka dni w takiej kompanii jest spełnieniem marzeń! Tak, to było spełnienie marzeń, gdy sam Geralt zaprosił mnie do siebie i zimujących Wiedźminów na tych kilka dni! Tu, w Kaer Morhen przeżywam najcudowniejsze święta w życiu... W swej wyobraźni, gdyż z niezwykle ciężkim sercem Geraltowi odmówiłem, a święta spędzę jak co roku, wśród rodziny w zacisznym gwarze domowego ogniska. (Nad Gwenn'lech zajrzę zaraz po świętach!)

04.12.2023 23:18
odpowiedz
Nigredd
7

Skład kadry Słomkowego Kapelusza na ZIO: chorąży Luffy z uwagi na swoje gumowe ciało wystartuje w łyżwiarstwie figurowym, Nami z kolei weźmie się za skoki narciarskie, jej warunki zawsze będą sprzyjać; Usopp idealnie pasuje do biathlonu - sokole oko i szybkość, Brook z uwagi na szybkość wystartuje w panczenach, Tony to z kolei wyścigi zaprzęgów (jako zaprzęg), natomiast Zoro jak ulał do hokeja - tak włada mieczami, że kij to pikuś! Cyborg z racji zdolności szkutniczych zostanie bobsleistą.

03.12.2023 19:58
odpowiedz
Nigredd
7

Drogi pamiętniczku, spełniło się moje życzenie! Cała rodzina nagle zniknęła, nie wiem co się stało, kazali mi spać na strychu a rano już ich nie było, wreszcie jestem wolny! Teraz mogę robić co mi się tylko zamarzy! I co najważniejsze bez przeszkód grać w mą ukochaną grę! Pewnie myślisz, że chodzi o jakiś horror typu Amnesii czy krwawą łaźnię jak Painkiller, lecz nie! Rodzice, wujek, Buzz by mnie zjedli, ale nad wszystko ubóstwiam skrycie My Little Pony! Dla mych kucyków wszystko!

02.12.2023 23:33
1
odpowiedz
Nigredd
7

Fajnie, że CA wraca, świetnie się przy poprzednich 2 edycjach bawiłem, niemniej jednak do kitu ten pomysł z rozbiciem eventu, każde zadanie powinno być dostępne dla wszystkich, w końcu chodzi o wspólnotę/społeczność, a Wy w ten sposób zamiast po świątecznemu łączyć - dzielicie :/ lepsze jest wrogiem dobrego, panowie.

02.12.2023 23:30
odpowiedz
Nigredd
7

Do swego teamu zabrałbym do zakupów Smugę, przy jej skillach kolejki czy wykupienie czegoś sprzed nosa nie wchodzi w grę. Sprzątanie/strojenie - dr Octopus, przy jego ramionach załatwiłby to raz-dwa, kuchnia - Triss - trochę magii przy świątecznym stole. Oprawa muzyczna - Jaskier i Priscilla, prezenty - Y'Berion, z takim jasnowidzem o nietrafione dary nie ma co się bać, zaś misję połowu karpi otrzyma Pingwinek Kelvin. A choinką zajmą się bobry z Timberborn. To będą niezapomniane święta!

24.12.2020 02:19
odpowiedz
Nigredd
7

Ciepłych, zdrowych i spokojnych świąt Wam wszystkim! Zaś w nowym roku życzę Wam, byście nadal czerpali taką samą przyjemność z codziennych zajęć i aktywności - nie wpadli w rutynę skąpaną w odcieniach szarosci, życzę Wam ciągłego rozwoju, samodoskonalenia się, zarówno na gruncie zawodowym jak i poszerzania własnych horyzontów, zainteresowań i pasji. Byście wytrwale patrzyli w przyszłość z podniesioną głową nawet jeśli rysuje się ona w ciemnych barwach. Byście niczego nie musieli żałować i zawsze byli sobą i, co najważniejsze, nigdy nie zatracili w sobie swojego wewnętrznego dziecka, trwającego głęboko w każdym z nas, bo to jest esencja życia :)

23.12.2020 23:50
odpowiedz
Nigredd
7

Niełatwe pytanie, całkiem sporo pamiętam z dawnych lat sympatycznych zwierzaków w grach, czy to kangurek Kao, czy pingwinek Kelvin czy może surykatka Sammy... Niemniej jednak przygoda z każdym z nich trwała dosyć krótko i ograniczała się w zasadzie do jednej gry, więc aż tak strasznie nie zdążałem się do nich przywiązać. Stawiam więc na moją ulubioną tekkenowską Pandę! Za ciągłość i powtarzalność w kolejnych częściach. Zawsze mocno sympatyzowałem z tą postacią odkąd się pojawiła bodaj od 3 części, którą ogrywałem jako dzieciak nie mający zbytniego pojęcia o języku angielskim i jakichkolwiek historiach przez kolejne części gdzie z biegiem lat coraz lepiej poznawałem tą postać aż po niedawną 7kę... Ten sympatyczny bambusowy misiek to chyba jedyna postać u której opanowałem dosłownie (!) wszystkie ruchy, zawsze mnie bawił ten jej toporny styl walki, którym ku zdziwieniu kolegów potrafiłem poskładać każdego... Od dawna jednym z pierwszych skojarzeń na myśl o tej serii bijatyk jest ta "nieco" przerośnięta Panda, i choć sam nie wiem czy spotykając ją w wigilijną noc byłbym w stanie cokolwiek w jej stronę wydukać to zdecydowanie najlepiej ją wspominam w tym całym growym zoo :D

22.12.2020 01:25
odpowiedz
Nigredd
7

Mam w mieszkaniu niebotyczny bajzel, wymagający sił specjalnych. To idealna robota dla dr. Octaviusa ze Spider-Mana. Jego niezwykle szybkie i perfekcyjnie wyskalowane (notabene przez samego Petera), 4 precyzyjne ramiona, które wcisną się niemal wszędzie bez najmniejszych problemów wysprzątałyby nawet najgorszy chlew zostawiając go czystym jak nigdy wcześniej!

22.12.2020 01:11
Nigredd
7

Gęś*, skąd ja wytrzasnąłem mewę? xD

21.12.2020 23:23
odpowiedz
1 odpowiedź
Nigredd
7

Postawiłbym w tej sytuacji na praktyczność kosztem estetyki, drukując ikonkę z gry "scarecrow run: scary escape". Najważniejszą kwestią tego wyboru jest zyskanie pewności, że to wredne ptaszysko nie zakosi już z mojej choinki niczego więcej! A poza tym w sumie dynia całkiem do choinki pasuje... Pomarańczowy mocno kontrastuje z zielenią igiełek i do tego ładnie się łączy z ciepłymi barwami czerwonych bombek czy złotych łańcuchów, pasuje też nieźle do soczystych pomarańczy tradycyjnie leżących pod choinką. Do tego świeca lub lampion wewnątrz niej sprawia, że pełni rolę podobną do gwiazdy. Na co komu gwiazdki czy szpice, dzięki tej nieznanej z imienia bohaterce za rok wszyscy ustroimy choinki w strachy na wróble! Choć w/w mewa raczej nie będzie zadowolona tym obrotem spraw... [link]

post wyedytowany przez Nigredd 2020-12-21 23:25:26
20.12.2020 23:21
odpowiedz
Nigredd
7

Odpaliłbym mu stare, dobre GTA SA, bo samemu świetnie tą grę wspominam jeszcze z czasów podstawówki, bo, choć dziwnie to brzmi, jako takiemu dzieciuchowi ograniczonemu w życiu realnym przez wiele rzeczy: wiek, rodziców, szkołę itd. ta gra - pierwsza z naprawdę otwartym światem jaką znałem - dawała mi swego rodzaju poczucie wolności, możliwość robienia czego i jak chcę bez specjalnych ograniczeń i choć czasy są kompletnie inne i nie jestem pewny czy młody miałby takie same odczucia w czasach internetów, to i tak jestem zdania, że świetnie wykreowany świat i ciekawa historia rodziny Johnsonów i gangu z Grove Street pochłonąłby go i do czasu naprawienia awarii przez polskich fachmanów w zabitej dechami wsi.

19.12.2020 15:50
odpowiedz
Nigredd
7

Pewnego grudniowego wieczoru redakcja GOL i TVGry wpadły w zasadzkę GlaDOS szukając dowodów na to, że gra "Portal" mogła być inspirowana faktami. W swej przebiegłości zmusiła do bratobójczej rywalizacji ekipę TVG i resztę ekipy GOL, sama wybierając po grupie zawodników z każdej z nich, które miały wystartować przeciw sobie w 5 wymyślonych przez nią konkurencjach. Ekipa, która wygra co najmniej 3 z nich zwycięży. Zwycięzcy mieli odzyskać wolność i ocalić życie, a przegrani zostać straceni! Na pierwszy ogień poszło battle-royale na śnieżki, 3vs3 na typowo paintballowej strzelnicy ze zwężającymi się ścianami, trafiony odpada, a drużyna, w której wszyscy zostaną wyeliminowani przegrywa. Po kilku minutach dwójka niezbyt roztargnionych członków ekipy GOL przez pomyłkę wyeliminowała się nawzajem. Trzecia członkini ostrożnie się poruszając skrytobójczo zdjęła jednego z rywali, ale wzięta w krzyżowy ogień przez resztę została wyeliminowana. 1:0 dla TVG. Druga konkurencja - vodkarling polegająca na turlaniu butelek po wódce (pustych!) w wyznaczone pole, na wzór curlingu wspomagając się miotłami. Dodatkowym utrudnieniem jest konieczność wypicia kieliszka po każdym zbiciu butelki. Po 3 rundach i kilku głębszych ekipa TVG okazała się najwidoczniej mieć mocniejsze głowy i wygrała. 2:0 dla TVG! 3 konkurencja to slalom równoległy zdalnie sterowanymi samochodzikami. Pierwszy na dole wygrywa. Reprezentant GOL zaczął zdecydowanie lepiej z niezwykłą zgrabnością mijając kolejne tyczki, w pewnym momencie jego samochodzik wpadł w poślizg na oblodzonym skręcie i uderzył w tyczkę, zawodnik TVG wyszedł na prowadzenie, ale dzięki niesamowitemu refleksowi i maestrii w operowaniu padem zawodnik GOL wrócił na trasę i wygrał o długość zderzaka. 2:1 dla TVG! 4 konkurencja to sztafeta różnych dyscyplin, pierwszy zawodnik musi przebiec kilometr na łyżwach, przekazuje pałeczkę następnemu na skuterze śnieżnym, a po 47km trasy zaczyna się wyścig psich zaprzęgów. Po etapie łyżwiarskim nieznacznie prowadził GOL, jednak reprezentant TVG był najlepszym kierowcą w stawce i odrobił stratę z nawiązką, mimo uszkodzonej płozy wypracował przewagę przed ostatnią zmianą. Żaden z zawodników nie miał pojęcia o powożeniu psim zaprzęgiem, ale w ekipie GOL startował najbardziej zaradny z zawodników i rzucony na głęboką wodę w praktyce opanował podstawy. Wygrał z przewagą 3:35min. 2:2! GOL odrabia straty! Ostatnia konkurencja to turniej w klasyczne Deluxe Ski Jump, wszystkie skocznie, zwycięzca po ostatniej podaruje wolność swojej ekipie i sprowadzi zagładę na rywali. Redaktor GOL jest wyraźnie lepszy, ma dużą przewagę przed ostatnią skocznią. Zawodnik TVG skacze rewelacyjnie, ale wciąż traci punkty do GOL. GOL wygrywa! Zawodnik GOL-a oddaje finałowy skok, ale na rozbiegu psuje się myszka, skoczek spada i dostaje ujemne noty! W łącznej klasyfikacji pada remis! GlaDOS nie przewidując takiego rozwiązania się zawiesza i obie ekipy uchodzą z życiem.
I teraz zadanie ode mnie dla Waszej ekipy: znacie się najlepiej, więc dopasujcie sami członków Waszej ekipy do startujących w zawodach.

18.12.2020 02:51
odpowiedz
Nigredd
7

Któż lepiej nadałby się do tej roli niż najżywsze srebro wśród panteonu postaci LoL-a - Zoe? Ta zawsze ciekawa świata dziewczyna z chęcią spróbowałaby się w tej roli. Jej bezkompromisowość, beztroskość, bezpośredniość i rażąca naturalność czyni ją idealną do roli bożyszcza mas i z pewnością pozwoliłyby jej zjednać serca tłumów. Z kolei nieprzewidywalność i młodzieńcza fantazja zapewniłaby ogrom rozrywki wszystkim uczestnikom festynu. Jestem spokojny, że nikt by się przy niej nie nudził!

17.12.2020 23:38
odpowiedz
Nigredd
7

Najlepsza opcja na growe fajerwerki w noc sylwestrową to tryb zombie w COD Black Ops, bezkompromisowa, ostra jatka w której wraz z kumplami możemy się wyżyć na niekończących się hordach żywych trupów za przymusową konieczność spędzenia sylwestra w domach. Nieprzerwany huk wystrzałów połączony z efektami świetlnymi zwłaszcza przy pruciu z cudownych broni zapewni solidny pokaz fajerwerków, a sylwestrowego klimatu dodają smaczki takie jak możliwość dopakowania broni bonusem "fajerwerki" czy możliwość degustacji i mieszania przeróżnych napojów (drink speed cola, wino wdowy i daiquiri - niezły odlot), z kolei punktem kulminacyjnym pokazu fajerwerków jest scena z wysadzeniem księżyca rakietami kosmicznymi (der Eisendrache). Przy okazji mało która gra aż tak bardzo zżera czas i pozwoli szybko przebrnąć przez tą bądź co bądź smutną noc sylwestrową.

16.12.2020 22:14
odpowiedz
Nigredd
7

Nocą, w salonie
Szum się rozchodzi
Procesor płonie
W cały świat smrodzi
Tylko jedno mam życzenie
W cyberpunka na old-genie
Bym mógł jakoś grać

Wiatrak już pada
Dmuchając co sił
Płyta główna siada
Karta poszła w pył
Nie będę ironizował
Któż to zoptymalizował?!
Jakiś łoś jak nic

Łza się kręci w oku
Serce mnie boli
Na święta w tym roku
Nie mam konsoli
Czas zaakceptować nędzę
Że gwiazdkę z teściową spędzę
A nie w Night City

15.12.2020 20:42
odpowiedz
Nigredd
7

Na początek zastanowiłbym się co znaczy, że dany film jest świąteczny, "szklanej pułapki" nigdy nie widziałem, ale Kevin np jest filmem świątecznym nie dlatego, że jest o świętach, bo w sumie nie jest, a dlatego, że jest dla wszystkich. I świąteczna gra też powinna taka być. Świetną opcją byłaby stara, poczciwa "kurka wodna" właśnie dlatego, że jest super przystępna. Nie ma tam kałuż krwi ani zwłok lub głów toczących się po ziemi co czyni ją grą świetną dla każdego: dzieci, młodzieży, rodziców dziadków itp. niezależnie od wieku, osobistych upodobań czy wrażliwości. Jest bardzo prosta więc nie trzeba mieć doświadczenia w grach, by wziąć udział w zabawie; luźna i zabawna co czyni ją świetną opcją do rywalizacji w rodzinnym gronie, a czas spędzony w spokoju z rodziną w cieple domowego ogniska jest w święta rzeczą w końcu najważniejszą. Cóż może być zatem lepszego na święta od wspólnego ustrzeliwania niesfornych kurczaków przy kawałku świątecznego piernika i kubku kakao? :D

14.12.2020 14:41
odpowiedz
Nigredd
7

Do poprowadzenia bałwanich hord wybrałbym Gomeza z 1 części Gothica, z kilku powodów: po pierwsze i najważniejsze ma niesamowite doświadczenie z pracą z bałwanami ("bo większość Twoich ludzi to leniwe bałwany!" - po tym cytacie z rozmowy kwalifikacyjnej Beziego nie mogłem po prostu wybrać inaczej :D), po drugie po upadku starego obozu i kolonii karnej nie ma żadnego zajęcia, a z pewnością chętnie znów zasmakowałby rządzeniem innymi. Po trzecie generał Lee po upadku nowego obozu też zmienił uniwersum, przeprowadziwszy zamach stanu obalił samego Króla Juliana i przejął kontrolę nad armią pingwinów z Madagaskaru. Naturalnie Gomez poprowadziłby moje bałwany na odsiecz w celu przywrócenia najjaśniejszego z Lemurów na tron, a poza tym mógłby się zrewanżować Lee za dawne krzywdy. Jako adiutanta wziąłby Caranthira, którego władza nad chłodem i lodem znacznie zwiększyłaby możliwości bojowe mej bałwaniej armii i uczyniła ją niemal wszechpotężną. Drżyjcie!

13.12.2020 18:55
odpowiedz
Nigredd
7

Niełatwe pytanie, mam gry w które mógłbym grać w nieskończoność jak seria Wiedźmin czy Gothic, ale na dłuższą metę nie miałbym cierpliwości żeby za każdym razem zaczynać od początku. Stawiam na Star Wars Battlefront II, ale na wersję PS2 i dosyć zapomniany (przynajmniej przez twórców - w wersjach na PS4 go nie ma), najlepszy dla mnie tryb galactic conquest. W niego mógłbym grać cięgiem i kompletnie nie przeszkadzałoby mi to, że jeśli przerwę, to muszę zacząć od zera - za każdym razem z bananem na twarzy ruszałbym na kolejny podbój galaktyki Rebelią czy Droidami...

12.12.2020 15:56
odpowiedz
Nigredd
7

Niewielki atol niedaleko Madagaskaru w Uncharted 4 podczas poszukiwań Libertalii. Ciepło, słonecznie, piękne widoki w otoczeniu krystalicznie czystej wody. Miejsce z daleka od ludzi, zgiełku cywilizacji i wynikających z niej problemów, miejece na odrobinę wytchnienia od codzienności w otoczeniu dziewiczej przyrody. Oprócz byczenia się na plaży zawsze można aktywniej spędzić czas ćwicząc na naturalnych ściankach wspinaczkowych lub szukając pirackich skarbów... W dłuższym wymiarze czasu ciężko by tam nie zwariować, ale na krótki odryw od codzienności zwłaszcza w chłodne, bezśnieżne dni to prawdziwy raj. Enjoy!

11.12.2020 14:28
odpowiedz
Nigredd
7

Pomogłaby mi Ida Emean, która jako elfka finezję, zręczność czy wrażliwość na piękno/sztukę ma we krwi. Dlaczego akurat ona, a nie np. rzemieślnik taki jak Hattori? Ida jako czarodziejka potrafi czytać w myślach i byłaby w stanie w najlepszy sposób zrozumieć mój pomysł na bombkę widziany oczami wyobraźni, znacznie lepiej niż po prostu z mojego opisu.

10.12.2020 17:24
odpowiedz
Nigredd
7
Wideo

W celu wprowadzenia znajomych w nowy rok puściłbym im intro z tekkena 5, najlepszej części serii moim zdaniem "sparking" - taka tytułowa iskierka nadziei przy wejściu w nowy rok. [link] przyznam, że to kompletnie nie moje klimaty, to sentyment do tej piosenki jak i do samej gry, nad którą z kolegami siedziało się godzinami w dawnych latach pozostał. I choć o samej piosence przypomniałem sobie przed chwilą, a w grę nie grałem od bitych 10-kilkunastu lat. Rzadko się to intro przewijało przed turniejami z kumplami. Jest to ciepły, pogodny, radosny utwór świetnie pasujący do nowego roku, czasu podsumowań ("w jakim miejscu teraz jesteś, czy Twe marzenia się spełniły?)", zmian, końca i zarazem początku czegoś nowego ("lecz słońce znowu wzejdzie"), czasu postanowień ("przysięgnij, że nigdy się nie poddasz")... Ponadto, jakie może być lepsze intro do nowego roku niż... Intro? :D

09.12.2020 14:12
odpowiedz
Nigredd
7

...dzień 19, gdzieś w Karpatach, pogranicze polsko-słowackie z dala od uczęszczanych szlaków...
To jak, Nate? Kiepsko Ci idzie ta nawigacja, na pewno nie trzymasz mapy do góry nogami? - drwiąco spytała Lara - a kto nas wpuścił prosto na niedźwiedzia,  do samej gawry, ha? - odparł Nate (już Chloe mniej zadziera nosa... - pomyślał) - nie odpowiedziała. Fakt, całkiem spora była ta niedźwiedzica, na szczęście się nie obudziła, w każdym razie ciężko wygląda ta współpraca między dwójką tak wybitnych poszukiwaczy. Mimo wszystko super, że zabrali mnie na tę wyprawę, choć w sumie nie mieli wielkiego wyboru... - jak myślicie, o jakim skarbie może być mowa? - zagaiłem - zawiłe wskazówki miały wszak prowadzić do najcenniejszych bogactw giewonckich rycerzy... - uważa się, że przez dziesięciolecia istnienia ich bractwa nagromadzili całe masy klejnotów z wypraw łupieskich, skarb templariuszy to to nie jest, ale liczę, że wszystkiego nie przepuścili - zaskakująco ciepło powiedziała Lara. - 2 godziny marszu, wzajemnych utarczek i pogaduszek dotarliśmy do dziwnej, jakby nieco ociosanej ściany skalnej u jednej z bezimiennych gór, czuliśmy, że to w końcu nasz cel - świątynia rycerzy Giewontu. Nathan dokładnie opukał ścianę - w środku coś jest - stwierdził - musi tu gdzieś być tajne wejście... Zaczęliśmy szukać, aż w końcu Lara natrafiła na dziwny, podłużny otworek na wierzchu jednego z niedalekich głazów - hej, wy tam! - krzyknęła - tutaj pasowałoby ostrze od tego... Czegoś, co znaleźliśmy kilka dni temu. Nigredd! Jak to się nazywa w tym Waszym koszmarnym języku - spytała - Nate wtrącił się, nim zdążyłem odpowiedzieć - ciupaga, ciupaga poliglotko... - dumnie rzekł. - nieźle Ci to wyszło, przyklasnąłem. Dobrze, że ją wzięliśmy, choć kosztowało nas to strasznie dużo stresu, a przecież w czasach rycerzy się ich nie używało... A przynajmniej nie było na to dowodów, może to oni zapoczątkowali jej tradycje - pomyślałem. - Lara wetknęła żeleźca w otwór, po czym rozległ się ogromny hałas i powoli obustronnie rozwarły się wrota w skalnej ścianie. - mamy to! - krzyknęliśmy niemal idealnie równo - włączywszy latarki zaczęliśmy eksplorować grotę, po kilku minutach ostrożnego marszu, by nie wpakować się w jakąś pułapkę, trafiliśmy na wykuty w skale korytarz, ozdobiony szpalerem starych zbroi. Na jego końcu ujrzeliśmy ogromne okrągłe pomieszczenie, naturalne, zdaje się. Na drugim końcu widniał wielki, kamienny właz z pieczęcią zakonu rycerzy Giewontu. Skarb krył się wewnątrz to pewne. - cóż tak tu śmierdzi? - zapytał cicho Nate - w całym pomieszczeniu unosił się mocno intensywny zapach, ciężko było nam go do czegokolwiek dopasować - zabraliśmy się za szukanie wejścia, ale wszystko prócz włazu wydawało się naturalnie nietknięte. Podrzuciłem pomysł, aby przejrzeć widoczne w korytarzu zbroje, ale nie znaleźliśmy przy nich niczego prócz rdzy... - dynamitu nie użyjemy, możemy zawalić całą grotę - stwierdziła rzecz oczywistą Lara - jak to mimo wszystko miło wreszcie poszukać skarbu bez walki z jakimiś psycholami - rzucił Nate - wreszcie się w czymś zgadzamy! - Lara skinęła głową z aprobatą - tym razem musi się udać - pomyślał Nate, któremu właściwie żadna z wypraw nie przyniosła prawdziwej fortuny... W końcu mi się trafiło, naznaczyłem latarką kilka metrów pod sklepieniem groty podobny otwór jak przed wejściem. Nathan zabrał się do wspinaczki i wetknął weń ostrze ciupagi. Zeskoczył, lądując z iście kocią gracją, gdy tylko właz zaczął się rozsuwać ukazując wielkie, bogato zdobione drzwi z metalowymi okuciami. Smród jakby potęgował się coraz bardziej. Zaczęliśmy otwierać je we troje, z czasem zaczęły powoli ruszać. Gdy lekko się rozwarły usłyszeliśmy głośny huk, jak gdyby lawinę kamieni i poczuliśmy smród, od którego oczy zaczęły wychodzić nam z orbit. - trujący gaz, w nogi! - krzyknął Nate - rzuciliśmy się do ucieczki, chwilę później cała masa czegoś o dosyć znajomym kształcie napierającego na drzwi wyrwała je z zawiasów i zawaliła ogromny obszar groty, śmierdząc przeraźliwie. - cóż to jest, gdzie niby ten skarb?! - pojęcia nie mam, kobieto! - szybka wymiana zdań - spokój! - wtrąciłem się - założyliśmy maseczki i zbliżyliśmy się do źródła tego smrodu - wiesz, co to jest, Nigredd - spytała zniecierpliwiona Lara - to... to oscypek... Chyba ze 2 tony... To było największe bogactwo rycerzy Giewontu! Prawidziwi górale! - co to k***a jest oscypek? - spytał Nate - ser... Owczy ser góralski, tradycyjny specjał naszego regionu - odpowiedziałem z lekkim przerażeniem... - na co nam 2 tony 800-letniego sera, od którego można paść trupem?! - Wrzasnął Nate - nagle Lara, nie wiedząc kiedy, zbadawszy komnatę za drzwiami wyszła z niej ze złotym oscypkiem i ciupagą zdobioną klejnotami - coś jednak zyskaliśmy na tej wyprawie - rzekła. Są jednak na świecie rzeczy, co się nie śniły tyromantom...

08.12.2020 16:16
odpowiedz
Nigredd
7

Drogę wskazuje
Skrząc na nieboskłonie
Wieczerzy stróżuje

07.12.2020 23:43
odpowiedz
Nigredd
7

Rewelacyjną opcją co-op na tegoroczną zimę będzie nieco zapomniane resistance 3. Czemu? Choćby dlatego, że ten naprawdę dobrze przemyślany i wyważony tryb współpracy to istna esencja co-op - najwyższy poziom trudności i naprawdę dynamiczna akcja nie pozwala na niezależne od siebie pędzenie naprzód i zarzynanie wszystkiego jak leci, a wymaga prawdziwego zgrania, prawdziwej współpracy, nierzadko osłony pleców partnera, a duży wybór ciekawych, wielofunkcyjnych broni i spora ilość przeciwników dodatkowo zachęca do łączenia sił. Mimo płytkiej fabuły całkiem niezły klimat i dobrze zrobione lokacje zachęcają do spędzenia w trybie co-op kilku ponurych wieczorów, zarówno na kanapie/fotelu pod ciepłym kocem z kubkiem kakao na podorędziu, jak i bardziej aktywnie z użyciem PS Move'a/Shootera. A dlaczego to taka dobra opcja akurat na tą zimę? Gra przedstawia świat ogarnięty pandemią wirusa (wypisz wymaluj jak za oknem, zachowując proporcje), z którym w końcu świat jest w stanie wygrać co może rozpalać pewien optymizm w sercach stęsknionych za normalnością, a ponadto ochładzający się, marznący świat może być swego rodzaju metaforą nadchodzącej (oby...) zimy. Niestety sporym minusem jest to, że gra jest mimo wszystko dosyć łatwa, choć mam wątpliwości czy ta dwójka osłów z Kevina by jej podołała...

06.12.2020 23:22
odpowiedz
Nigredd
7

Od początku tegorocznej edycji czekałem na okazję oddania hołdu będącym już z oczywistego powodu na skraju wymarcia grom flash, nad którymi wielu z nas przesiadywało za młodszych lat nieco czasu. Małe, proste, z nijaką grafiką i żadną fabułą (zazwyczaj), a jednak mające coś w sobie... a może to tylko wspomnienie dawnych lat? W każdym razie w czas mikołajek taki throwback do czasów dzieciństwa kiedy ten dzień ma największą moc, pasuje jak ulał. Zaś  fortunę szybko i łatwo można zbić w starej jak świat grze flash "poszukiwacz złota" ("gold miner"). Wystarczy kilkanaście minut na nazbieranie tony brył złota i garści diamentów z pomocą siwobrodego poszukiwacza wciągającego łupy kręcąc korbką, kilka tur w zupełności wystarczy na spłacenie saniowego mechanika :D

05.12.2020 17:16
odpowiedz
Nigredd
7

Zgodnie z świąteczną tradycją podarowałbym drobny prezent od serca Mei. Byłby to mój własny album przedstawiający zdjęcia przyrody, bogactwa naturalnego naszych czasów i niedalekiej przeszłości: fauny, flory i pięknych krajobrazów z różnorodnych ekosystemów. Dlaczego? Oboje dzielimy miłość do natury i staramy się ją w miarę możliwości chronić (Mei ma jednak nieco większe...), a ten podarek miałby sprawić, by nigdy nie zapomniała jak ważna jest walka o naszą planetę czy to w moich, jej czy jakichkolwiek innych czasach. Miałby dawać jej motywacji, siły i wiary w chwilach zwątpienia. I po prostu przypomnieć jej jak kiedyś wyglądała Ziemia.

04.12.2020 17:17
odpowiedz
Nigredd
7

Eivor zechciał, jak już wiecie
By choinkę w nowym świecie -
Anglii, Szkocji i Dalriadzie
Mieć najlepszą w swej osadzie
Czynu człek nie znosząc zwlekać
Rannych pień nie chciał doczekać
I przed świtem ruszył borem
Plecy zdobiąc swym toporem
Beszta drzewka śnieżnobiałe,
"To za chude", "to za małe"
Czy w lesie by takie stało,
Co by mu odpowiadało?
Dziewięć mil drogi, nic wielkiego
Wymagającyś, kolego!
W końcu już prawie o zmroku
Buchnął ogień w jego oku
W sercu lasu tam się chowa
Przeogromna - drzew królowa!
Przesadzając: jej wielkości
Yggdrasil mógł pozazdrościć
Znalazł po dniu wędrowania
Sosnę na swe wymagania
Zawahał się, jak te mody
Wszechpotężny widzi Odyn?
Chwycił topór jednak w dłonie
Choinki nadchodzi koniec?
Liście szumią, bór się gniewa
Silne duchy tego drzewa
Uderza raz, drugi, trzeci
A tu ani wiór nie leci!
Zawodzą wciąż próby liczne
Toż to drzewo jest magiczne!
Rzuca wiking obelgami
"Wyrwę ch**a z korzeniami!"
By ochłonąć siadł tam blisko
Rozniecając wnet ognisko
Nie przychodziło olśnienie
Cisnął oręż hen w płomienie
Buchnął topór wielkim żarem
Jakby od Surtura darem
Oczy też mu zapłonęły
Twe godziny już minęły!
I obrócił się na pięcie
Ściął chojaka jednym cięciem
Fauna w popłoch, gdy spadała
Ziemia na pięć mil zadrżała
Gdy euforia już minęła
Myśl przez głowę mu przemknęła
Źli się, teraz go nurtuje
"Jak ja ją przetransportuję?!"
Koni silnych pół tysiąca
Potrzebuje gdzieś z miesiąca
Z rezygnacją w dom zawrócił
Ostatecznie plan porzucił
I na koniec blisko domu
Z furią burzy, z siłą gromu
Jodłę ściął na zawołanie
By go nie wyśmiano w klanie
Zaniósł ją chłop na ramieniu
Pacnął byle gdzie w milczeniu
I nikomu w swej osadzie
Nie wspomniał o eskapadzie
W samotności szedł spróbować
Przy ogniu się zrelaksować...
Rzekł Eivor siny ze złości
Głośno kląc w wszystkie świętości
Gdy płomień w ognisku pląsał:
Za rok ubierzemy bonsai.

Gdy po szkodzie mądra głowa
Nadeszły morału słowa:
Czy realnie, czy też growo,
Co za dużo to niezdrowo.

03.12.2020 12:09
odpowiedz
Nigredd
7

Z ostatniej chwili! Prosto z Rovaniemi w odległej Laponii. Jak wcześniej informowali nasi korespondenci, sytuacja w fabrykach Św. Mikołaja jest kryzysowa w związku z rozprzestrzeniem się pandemii koronawirusa wśród elfów i przymusową kwarantanną wszystkich oddziałów w zdecydowanie najbardziej pracowitym dlań okresie. Czy istnieje ryzyko, że w tym roku dzieci nie otrzymają wymarzonych zabawek? Jak udało nam się ustalić, Mikołaj opracował plan B, dogadawszy się z naczelnym szamanem Ewoków. Te drobne, puchate, misiowate istotki o przyjacielskim usposobieniu zgodziły się pomóc w tej szlachetnej sprawie. Choć ich rasa może wydawać się prymitywna, Ewoki są niezwykle zdolnymi i zaradnymi rzemieślnikami (choć ustępują na tym polu krasnoludom z Mahakamu, ale ich odpowiedź nie nadaje się do cytowania przed godz. 22), dla których produkcja nawet najbardziej skomplikowanych zabawek nie powinna stanowić problemów, a ich ciepłe futra znacznie ułatwią im aklimatyzację na mroźnej północy. Minionej nocy Mikołaj wysłał zastęp nadprzestrzennych sań w stronę księżyca Endora. Jeśli lot przebiegnie bez żadnych problemów za 2 dni nasi goście zawitają na Ziemię. Dzieci na całym świecie wydają się być niesamowicie podekscytowane, że ich zabawki zostaną wyprodukowane przez urocze misie, które same wyglądają jak wymarzone zabawki wielu dzieci. Kto wie, może pluszowe Ewoki zostaną hitem tych świąt, a prośby o nie pojawią się w milionach listów? Dochodzą do nas informacje, że związek zawodowy elfów obawia się o swoją pozycję w przyszłych latach i szykuje bojkot w fabrykach, zostańcie z nami! <ech, te media... Wszędzie nosy wściubiają... Swoją drogą, ciekawe czy to nie kolejny fake news>

post wyedytowany przez Nigredd 2020-12-03 12:10:10
02.12.2020 14:09
odpowiedz
Nigredd
7

To dzisiaj melancholijnie... Kolorem, który dla mnie najbardziej niszczy magię świąt jest brązowy (chyba... cholerny męski daltonizm xD). Dlaczego? To kolor uschniętych, martwych liści, rzucających się wszędzie w oczy: po ogródkach, chodnikach, alejkach itd... Same niczym nie zawiniły, po prostu są symbolem późnej jesieni, symbolem braku tego co w naszym klimacie jest (było...?) nierozerwalnie związane ze świętami. Symbolem braku zimy, śniegu, który przed laty regularnie je skrywał. Symbolem tego jak rujnujemy naszą błękitną planetę. Dochodzi do tego, że świąteczną atmosferę w wielu domach najmocniej daje się poczuć po zmroku. Przy zasłoniętych zasłonach i opuszczonych roletach w oknach, które powoli przestają ukazywać wszechogarniającą biel tak nieasamowicie kontrastującą z mrokiem nocnego nieba. Tak więc miejmy nadzieję, że wystrzelenie brązowego astronauty w przestrzeń zapoczątkuje jakieś zmiany!

01.12.2020 22:01
odpowiedz
Nigredd
7

Do pomocy w rozplanowaniu mojego czasu wybrałbym z pewnością prawdopodobnie największego myśliciela w dziejach San Andreas, czyli samego Prawdę (The Truth w oryg.)! Dlaczego? Otóż nie lubię sztywnego planowania czasu ani trzymania się jasno określonych ram czy schematów, a z pomocą jego hipisowskiej mości z pewnością mógłbym liczyć na więcej luzu w codziennym grafiku. W dodatku z kimś tak nieprzewidywalnym nie sposób byłoby mi się nudzić, z pewnością zadbałby o codzienny, wysoki zastrzyk adrenaliny od np. wypalania trawki (sami dopowiedzcie sobie w jakim znaczeniu tego określenia :D) przez przejażdżkę kombajnem po przelot prawdopodobnie najsłynniejszym jetpackiem w historii i wiele wiele innych. Jedyną wadą takiej spółki mogłoby być nadmierne przesiąknięcie jego ideologią i zwyczajami "synu! co to, u licha, za biały proszek w przyprawie do piernika?!" "dlaczego pierniczki wykrawałeś foremką w kształcie ufoludka?!" itd... Aczkolwiek wydaje mi się, że tak długo jak w miejsce nieoczekiwanego gościa przy wigilijnym stole nie pojawi się John F. Kennedy, to nie ma się czego obawiać. Peace!

24.12.2019 17:58
odpowiedz
Nigredd
7

Nie mam niestety dzisiaj czasu na wzięcie udziału w zabawie, niemniej jednak wypadałoby podziękować organizatorom i wszystkim współuczestnikom. Tak po prostu życzę więc wszystkim wesołych, radosnych, zdrowych świąt! Byście nigdy nie zapomnieli, że w życiu są rzeczy ważniejsze niż gry :D

23.12.2019 19:49
odpowiedz
Nigredd
7

Ogromne kłopoty jednej ze stacji telewizyjnych związane ze stratą etatowego komentatora akurat na czas turnieju 4 skoczni szczęśliwym trafem zbiegły się z chwilową przerwą w nadawaniu pewnego znanego programu telewizyjnego. Z tego powodu stacja złożyła osobie ów program prowadzącej propozycję komentowania TCS (VST). Ta skądinąd znana osoba, jako amatorka nowych wyzwań nie potrzebowała zbyt wiele czasu do namysłu, by sprawdzić się jako dziennikarka sportowa, choć jej domeną jest od zawsze dziennikarstwo dokumentalne. Tą osobą była Elena Fisher. Mając zaledwie podstawowe pojęcie na temat sportów zimowych Elena podeszła do tego zadania niezwykle profesjonalnie, szykując się dniami i nocami (w końcu została zaangażowana w ostatniej chwili). Nadszedł Oberstdorf - przed debiutem w nowej roli zjadła ją lekka trema mimo wielu lat pracy w telewizji, lecz szybko sobie z nią poradziła, Nate z kolei nie mógł usiedzieć spokojnie dwóch minut na kanapie przeżywając występ ukochanej. Niepotrzebnie się denerwował, poradziła sobie naprawdę świetnie. Widzowie byli zachwyceni oceniając pracę Eleny, większość fanów urzekła jej naturalność, spontaniczność i ciepło słyszane w jej głosie, który jednocześnie emanował (pomijając początek pierwszego konkursu) odwagą i pewnością siebie oraz empatia, którą okazała choćby po upadku jednego z zawodników. Kibicom koniec końców bardzo przypadły do gustu różnorakie ciekawostki historyczno-turystyczno-krajoznawcze, które początkowe budziły duże zdziwienie i niekiedy zmieszanie, jak np. opowieść o Haraldzie Sinozębym przy skoku jednego z Norwegów, lub o jaskiniach Szkocjanskich przy wystepie Slowenca (zboczenie zawodowe). Te walory u znacznej większości przykryły pewne braki w stricte sportowej wiedzy, choć jak zawsze znaleźli się krytycy i hejterzy, co musieli się czegoś uczepić (takie czasy...), jednak po występach Elena znacznie częściej niż czytać wyzwiska musiała tłumaczyć zainteresowanym, że nie jest singielką. Krążą plotki, że dostała potem również propozycje komentowania polskiej ekstraklasy, lecz stwierdziła, że tego dziadostwa komentować nie będzie... Ale to już inna historia.

22.12.2019 23:48
odpowiedz
Nigredd
7

Jestem dość tradycjonalistycznym fanem Wiedźmina, tzn., że fakt, gry są spoko, spędziłem przy każdej części niemało czasu, ale traktuję je jako stricte fanowskie produkcje, a jedyna właściwa fabuła zaczyna się i kończy na książkach. Z tego powodu jestem zdania, że czegokolwiek bym nie zrobił i jakie nie byłyby skutki tego czynu, koniec końców Geralt i Yen zawsze do siebie wrócą, a każdy kolejny okres burzy i ciszy w trakcie ich już wystarczająco trudnej miłości tylko by ich wzmocnił. Reasumując, najpewniej nie zrobiłbym nic, choć uważam, że jakkolwiek by się ta sytuacja nie potoczyła, jakiej drogi by nie obrała, jej koniec byłby zawsze taki sam. Niezależnie od tego czy przeznaczenie istnieje i czy się w nie wierzy.

19.12.2019 23:54
odpowiedz
Nigredd
7

Na ferie zimowe z chęcią postawiłbym na Endor. Zdaję sobie sprawę, że to księżyc, a nie planeta, ale mam nadzieję, że nie dostanę za to dyskwalifikacji z miejsca :D dlaczego właśnie Endor? Perspektywa spędzenia dajmy na to 2 tygodni wśród dziewiczych, pradawnych lasów Endoru/a , których to na Ziemi wciąż ubywa i mogą wkrótce stać się tylko wspomnieniem byłaby nadwyraz kusząca. Tak samo jak możliwość oderwania się od nsszego świata, technologii i zgiełku cywilizacji orsz zakosztowania pierwotnego życia w nieskalanej dziczy. Zakumplowałbym się z Ewokami i zamieszkał na ten czas wśród nich w nadrzewnej chatce, choć sypiałbym chętniej przy ognisku pod gwiazdami. Pod okiem puchatych towarzyszy poznawałbym tajniki sztuki przetrwania. Polowalibyśmy na borry i tamte węgorzowate, oślizgłe gady. Opanowałbym sztukę wytwarzania przedmiotóe potrzebnych w codziennym życiu. Nauczyłbym się od nich ujeżdżania blurrgów, na których grzbiecie wybierałbym się na dalekie wycieczki, by podziwiać piękno i wyjątkowość tamtejszych lasów i badać tamtejszą przyrodę. To byłoby niesamowite przeżycie, które na pewien czas zaspokoiłoby dziką, żądną przygód część mnie, ukrytą mniej lub bardziej w głębi każdego z nas.

post wyedytowany przez Nigredd 2019-12-19 23:56:19
18.12.2019 23:36
odpowiedz
Nigredd
7
Wideo

Soundtrack z gry "Serious Sam: drugie starcie" pt. "Corridor of death", ten z ostatniego poziomu. Ciężko się jakoś wybitnie rozpisać w kwestii uzasadnienia tego wyboru bez obłudy i lania wody, w końcu zarówno utwór jak i sama gra nie ma zbyt wiele wspólnego z duchem świąt, rodzinną atmosferą czy ciepłem domowego ogniska; raczej ciepłem gorącego ołowiu wypluwanego przez legendarnego już miniguna. Niemniej jednak zastanawiając się nad jakimś niebanalnym soundtrackiem przypomniałem sobie o tym utworze, którego nie słyszałem już długie lata, choć zawsze go lubiłem i tym samym uznałem, że to właśnie na jego brzmienie z chęcią otworzyłbym kolędnikom i nawet poczęstowałbym ich gorącym oło..., ekhem, kakao z cynamonem.
https://m.youtube.com/watch?v=RQMCAdMadMY

17.12.2019 23:01
odpowiedz
Nigredd
7

No to zajedzie nostalgią. W sumie jest całkiem sporo gier, w które pograłbym w nowej odsłonie, jednak nad wyborem tej,  której chciałbym najbardziej nie musiałem się właściwie zastanawiać. Jest to gra Shaman king: power of spirit (PS2), dlaczego? Głównym powodem jest sentyment, zarówno do samej gry, która nota bene była jedną z moich pierwszych na ps2, jak i do kreskówki*, która na pewnym etapie mojego dzieciństwa była zdecydowanie moją ulubioną. Szalałem za nią i z perspektywy czasu mogę stwierdzić, choć zabrzmi to śmieszne, że w tamtym wieku wiele się z niej nauczyłem. Pamiętam wciąż radochę na mojej twarzy (a przynajmniej tak mi się wydaje :D) kiedy wypatrzyłem tę grę w legendarnym programie "encyklopedia gier 20-cośtam" w czasach kiedy nie miałem nawet w domu internetu (pięękny czas!), i euforię kiedy mojemu tacie udało się ją skombinować. Choć patrząc na nią w 100% obiektywnie można wymienić więcej wad niż zalet, jest to bijatyka raczej dla fanów "Króla Szamanów" niż miłośników gatunku. Do wad można zaliczyć choćby prowadzenie trybu fabularnego (które nazwałem pół-turowym - kto grał, wie ocb); stosunkowo niewiele postaci i ruchów czy pomieszana fabuła, gdzie na początku odgrywamy wydarzenia stricte z kreskówki, a nagle ni z gruszki ni z pietruszki wchodzimy w kompletnie inną, średnio ambitną historię. Do zalet bym zaliczył perfekcyjnie zbalansowane postacie, fajne sterowanie i ciekawie oddany klimat tamtego świata. Osobiście ta kwestia nie ma dla mnie wielkiego znaczenia, ale grafika była całkiem niezła jak na tamtejsze warunki. Choć gra niewątpliwie miała sporo niedociągnięć potrafiliśmy wraz z kolegami całymi godzinami trzaskać na 2 graczy w trybie pvp w deszczowe dni (a czasem i ja sam przeciwko cpu). Z uwagi, że owa gra (jak i niestety też kreskówka) nie zrobiła wielkiej furory i nie przetrwała próby czasu raczej chęć ujrzenia jej w nowej wersji pozostanie w sferze marzeń, ale ciężko o lepszy czas na marzenia jak gwiazdka :D.

Ciekawe czy jest tu ktokolwiek, kto miał styczność z tą grą? Pozdro dla wszystkich fanów "Króla Szamanów"!

15.12.2019 23:29
odpowiedz
Nigredd
7

Zgodnie z wigilijną tradycją niech 13. potrawą będzie ryba. Do towarzystwa dla karpia proponuję sandacza po krasnoludzku przygotowanego przez ziomka Zoltana Chivaya, którego imienia nie pomnę (naturalnie z tymiankiem!). Niestety żaden krasnolud nie zagości na mojej wieczerzy wigilijnej, ale z tego też powodu nikt nie będzie narzekał, że smakuje jak g**no.

13.12.2019 23:43
odpowiedz
Nigredd
7

Na melodię "z narodzenia pana", z braku weny ;/

Dziś dostałem bana
Za cheaty w Tibii.
Nigdy już nie zaznam
Ukochanej gry.
Lecz może się to odstanie,
Wyskrobałem odwołanie!
Cóż to są za święta
Bez kwadracików?

Czas na rozpatrzenie
To góra trzy dni.
Strasznie ślamazarnie
Ten czas mija mi.
Nadzieje zaprzepaszczone,
Odwołanie odrzucone.
Przecież cheatowałem
Tylko kilka chwil

"Chyba czas na zmiany"
Słyszę gdzieś z głębi
W życiu są ważniejsze
Rzeczy niźli gry!
Czas spędzić święta z rodziną
Nadrobić czas, co przeminął,
Tylko żartowałem
Zagram w Metina!

Żeby było jasne, nigdy nie grałem w żadną z w/w gier i mam nadzieję, że tak zostanie xD

post wyedytowany przez Nigredd 2019-12-13 23:44:12
12.12.2019 23:00
odpowiedz
Nigredd
7

Zaprosiłem do pomocy Marshalla Lawa z serii Tekken! Przekonałem go na przyjazd do Polski pomysłem zaznajomienia go z arkanami polskich specjałów, tak by mógł zaprezentować w swojej restauracji coś awangardowego zamiast typowej chińskiej kuchni, a poza tym jego częścią potencjalnej nagrody w konkursie na pierniczki mógłby na nowo sfinansować jego wymarzone dojo (łatwiejsza robota niż kolejny [znany wszystkim fanom bijatyk głos] The Iron Fist Tournament). Chciał zabrać ze sobą Paula, ale na wieść, że startować można tylko w parach z rozczarowaniem porzucił ten pomysł (uff!). Głównym zajęciem Lawa było wykorzystanie swojej wręcz nadludzkiej siły do wyrabiania i wałkowania ciasta, ja natomiast przedstawiłem mu przepis i przygotowałem wszystkie składniki oraz ciasto do wyrabiania. Następnie wspólnie wzięliśmy się za wykrawanie pierniczków. Z uwagi na wybuchowe charaktery nas obojga współpraca nie przebiegała całkiem gładko i spokojnie, ale to tylko dodało jej kolorytu niczym cynamon dodaje piernikom niepowtarzalnego aromatu. Wykrawanie mijało nam na burzliwych dyskusjach. Po kilkunastym pytaniu o to czy na pierniczkach na pewno da radę w Chinach zbić fortunę miałem ochotę wypalić mu coś w stylu "jak będziesz dalej nakur***ć sajgonki jak wszyscy inni na pewno zrobisz fortunę...", ale z obawy przed oberwaniem od jego legendarnego kopniaka z saltem do tyłu (zawsze lubiłem go nadużywać w grze), się wstrzymałem. Mimo ożywionych dyskusji wykrawanie ciasteczek zawsze sprawia mnóstwo frajdy. Potem nadszedł czas na pieczenie, ale jak w trakcie każdej przygody zawsze coś musi pójść nie tak - zepsuł się piekarnik, jak zawsze w najmniej odpowiednim momencie... I po raz kolejny przekonałem się, że wybrałem najlepszego partnera do tej roboty - solidny boczny kopniak w piekarnik załatwił sprawę. Pierniczki upiekły się chyba ze 2x szybciej niż zwykłe i wyrosły perfekcyjnie, ledwie zdążyłem mu wytłumaczyć, że piekarnik do wypieku pierniczków jest znacznie lepszy od woku... Ostatnim etapem była dekoracja, lukier + posypka załatwia sprawę, ja lukrowałem, a Marshall zajął się posypywaniem, a dzięki jego szybkości nic nie zdążyło nawet pomyśleć o zastygnięciu (a może to ja za wolno lukrowałem...? W każdym razie, jakbyśmy się zamienili, nijak bym nie nadążył), po skończonej robocie napiliśmy się grzańca domowej roboty, ponabijaliśmy się z Baeka, podziękowaliśmy sobie za wykonanie zadania i wybraliśmy się na konkurs, czekając na werdykt sędziów Law starał się nauczyć mnie kilku swoich ruchów, ale zawsze byłem opornym uczniem. Aż tu nagle wszystko ucichło i rozbrzmiał donośny głos brzmiący "and the winner of the Iron Gingerbread Tournament is...!".

09.12.2019 23:35
odpowiedz
Nigredd
7

Wybrałbym scenę ostatniego pożegnania Arthura Morgana z Johnem w ostatniej misji przed epilogiem pewnej gry (nie muszę chyba wspominać o jaką grę chodzi? :D) jako swoisty symbol końca pewnej rzeczy (starego roku, gry postacią Arthura itp...) i zarazem początku czegoś nowego.

08.12.2019 23:13
odpowiedz
Nigredd
7

Zaplecze Vanilla Unicorn, początek grudnia; mroźne, zimowe popołudnie.
Trevor [T]: że co, do k***y nędzy?!
Michael [M]: masz lepszy pomysł, T?
T: po prostu przyniosę Wam jego cholerną dłoń!
Franklin [F]: daj se siana, stary, Lester wie co mówi. Potrzebujemy odcisków palca tego uśpionego agenta, robiącego za nauczyciela w tamtym przedszkolu i musimy je zdobyć bez zbędnego szumu...
T: nie zamierzam robić szumu, po prostu odrąbię mu łapę!
M: ech...
F: jak ktoś się połapie, zmienią zabezpieczenia i z planu nici...
T: ale dlaczego ja?! Może Ty się przebierzesz za mikołaja, jak tak Ci się ten pomysł podoba, co, co?
F: widziałeś kiedyś czarnego mikołaja, ziomek? Na pewno nie zwrócę niczyjej uwagi, po co nam jeszcze skandal obyczajowy?
M: <śmiech pod nosem>
T: z czego rżysz, Mikey?
M: nic, nic... Tak swoją drogą, czemu tak bardzo nie chcesz być mikołajem, co?
T: wiecie przecież! Miałem trudne dzieciństwo... Jakbym kiedykolwiek jakieś prezenty dostał. Nie zdajecie sobie sprawy jakie to dla mnie ciężkie emocjonalnie! Jestem takim wrażliwym facetem...
M: <pod nosem> co za świr...
T: masz dzieciaki Mikey, najlepiej sobie z nimi poradzisz, świetnie się do tego nadasz. Poza tym wiemy jak lubisz aktorstwo!
M: mam dzieciaki i właśnie dlatego najlepiej wiem, że się nijak do tego nie nadaję, poza tym Lester wyznaczył mi inne zadanie...
T: Lester-Molester, tere-fere... Nie zrobię tego, ni ch**a!

4 dni później:
T: skąd ten dziad wziął ten kostium? Ledwo się mieszczę... Jak ja się dałem na to namówić...
F: dajesz, Trevor, musisz tylko trafić do sali 22, rozdasz prezenty dzieciom, porozmawiasz z nimi i zdobądź w jakiś sposób te odciski palców od ich opiekuna
T: niby jak? Tego Lester-Molester nie umiał wymyślić? Mmm, całkiem niezłe (mlask)
F: zaimprowizuj coś, T... Chwila, co Ty wcinasz? Te nachosy są dla dzieciaków.
T: mój pierwszy prezent jako je***ego mikołaja, chronię te bachory od cholesterolu. Chcesz trochę?
F: dobra, właź...

Tak oto Trevor wszedł do jaskini lwa w mikołajowym stroju podejmując wielką walkę z samym sobą i swoimi traumami. Pomijając kilka głupich odzywek, odgryzienie głowy czekoladowemu mikołajowi, gdy jedno z obdarowanych dzieci nie dało mu go spróbować i jeden wybuch złości jako reakcja na pytanie kto mikołajowi dawał prezenty, gdy ten był małym dzieckiem, wypełnił zadanie prosząc nauczyciela o szklankę wody, tłukąc ją, niby przypadkiem, i zabierając potajemnie fragment szkła, którego opiekun dotykał palcami...

07.12.2019 01:41
odpowiedz
Nigredd
7

Jak już musi być poważnie... Najbardziej świątecznym klockiem jest ten w kształcie litery T z przykrótką pionową kreską - przywodzi na myśl stół wigilijny, emanujący domowym ciepłem i rodzinną atmosferą. Zastawiony i udekorowany, przesycony zapachem świątecznych potraw i nutką igliwia. Poważniej się nie dało xD

06.12.2019 18:19
😃
odpowiedz
Nigredd
7

Nie chciałem nawiązywać do chyba najbardziej oczywistej gry, do której można nawiązać w Polsce, ale szukając i szukając, nijak nie znalazłem lepszej opcji. A, że cel jest wyjątkowo szczytny (uszczęśliwienie wszystkich dzieci czekających na prezenty), to wybór musi paść na Naglfaara z Wiedźmina 3 - okręt dzikiego gonu zdolny do podróżowania między światami i czasem. Jego niespotykana zdolność pozwoliłaby rozprowadzić upominki do wszystkich, którzy na nie zasługują w okamgnieniu! Oczywiście, faktem jest, że Naglfaar nie należy do najpiękniejszych wizualnie pojazdów, ale w końcu dzieci dostają prezenty w nocy, więc nie wystraszyłby ich, co nie zmienia faktu, że można byłoby go świątecznie udekorować, by wyglądał odpowiednio do swojej nowej roli pojawiając się na nocnym niebie - łańcuchy, bombki, lampki, girlandy, można zaprzęgnąć renifery i nawet jakąś choinkę z Faroe ściąć i zastąpić nią maszt:D a kwestia własności prywatnej? Myślę, że Eredinowi już nie jest potrzebny do niczego...

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl