R0TFL-GT Ohm 83 to kolejny fotel z serii OMGComfort. Poprawiono liczne usterki i niedogodności poprzedników, tylko czy firmie BitSit udało się w końcu stworzyć prawdziwy fotel dla gracza ze średniej półki?
Zacznijmy od pozytywów. Przede wszystkim do holointerfejsu, wyświetlanego teraz nieco poniżej linii oczu, dodano dodatkowe 20 Gpx, dzięki czemu sama obsługa fotela stała się mniej problematyczna. Za jego pomocą bez problemu dostosujemy tryb ułożenia nanopolimeru (przy okazji – tym razem nanoroboty połączono z naturalną bawełną, a nie jak zazwyczaj z włóknami syntetycznymi. Szalone, acz zaskakująco wygodne rozwiązanie). Z poziomu interfejsu dostosujemy wszystkie parametry fotela, włącznie z kolorem i przejrzystością hologramu. Możemy wybrać tryb do pracy, rozrywki i relaksu, które różnią się sposobem ułożenia naszego szkieletu. Kalibracja materiału do ciała przebiega sprawnie i jak zwykle idealnie się wpasowuje w nasze krzywizny, niemal jak ciecz. Ponadto ulepszono mechanizm feromonów neurologicznych – dysze wylotowe już nie pracują tak głośno, mimo tego, że umieszczono je za głową, a ponad to możemy wybrać między aromatem rozluźniającym i dopingującym. Ten drugi nie tylko pomaga w osiąganiu lepszych wyników w grach, ale poprawia koncentrację. No i najważniejsze – w końcu dodano podstawkę pod gorące napoje!
Niestety fotel nie jest pozbawiony wad. Jak w poprzednim modelu tak i tutaj we znaki daje się wolniejsze łącze niż u konkurencji, które ma tendencję do tracenia połączenia z routerem. Owszem, wciąż jest możliwość synchronizacji z Serwerem Domowym i sterowaniem zdalnym naszych urządzeń AGD, jednak 1200 GB/s to trochę za mało, nawet żeby ustawić temperaturę w lodówce, nie mówiąc o odbieraniu połączeń. W porównaniu do konkurencji jest to tragedia. Muszę też wytknąć problem z mechanizmem audiozłącza – podłączenie do niego co prawda czyni dźwięk realnym, jednak przy szybszych ruchach głowy miał tendencję do samoistnego wypinania się z mojego neurogniazda na szyi. Od dłuższego czasu zmuszony zostałem do skorzystania z tradycyjnych głośników neodymowych.
Stawiając ten model obok produktów konkurencji jest to całkiem sensowny zamiennik najdroższych foteli. Jeśli jesteś w stanie zrezygnować z dogodności audiozłącza i jesteś skłonny zrezygnować ze sterowania domem, mogę Ci go śmiało polecić.
Dojadam kolejną zwierzynę, by zaspokoić swój nieskończony głód. Nade mną rozlega się przeciągły hałas, wokół mnie opadają flary. Nadchodzą. Muszę uciekać. Jeszcze nie mogę pozwolić, by mnie znaleźli. Jeszcze. Oni są łowcami, ja jestem ich zwierzyną.
O Evolve słyszał każdy, głównie ze względu na nietypowy model rozgrywki. Oferuje możliwość sieciowej zabawy zarówno dla miłośników gier, opartych na współpracy jak i dla tych, którzy wolą rozgrywki solo. Tym bardziej, mając świadomość nierównej walki, odczuwa się ogromną satysfakcję ze zwyciestwa.
Któż by pomyślał… jeszcze wczoraj graliśmy w tej samej drużynie, a dziś chowam się pod kamiennym łukiem, mając nadzieję, że mnie nie znajdą. Serce wali mi jak oszalałe, gdy wyczuwam ich tuż nade mną. Muszę znaleźć odpowiedni moment… upolować jeszcze parę okolicznej fauny. Wtedy zaatakuję, kiedy się najmniej tego spodziewają. Oni są łowcami, ja jestem ich zwierzyną.
Podczas pre-alphy urzekł mnie nie tyle klimat, co ciągłe napięcie, wynikające z pościgu. Konieczność ciągłego unikania walki jako potwór oraz presja, by jak najszybciej ubić bestię jako łowca, dostarczyły mi emocji, jakich dawno w grze nie uświadczyłem. Szczególnie, gdy gra się ze znajomymi po obu stronach. Wydzieloną w trakcie adrenaliną możnaby podnieść słonia po zawale.
Widzę ich w dole. Nie dostrzegają mnie przyczajonego. Świadomość zbliżającej się konfrontacji sprawia, że drżą mi łapy. Nie ze strachu, lecz z euforii. Kiedy są tuż pode mną, zeskakuję na ich grupę z całym impetem rozrzucając ich na boki i smagając ognistym jęzorem. Ktoś uznał, że zrzuci arenę, chcąc mnie ze sobą uwięzić. Jednak to nie ja jestem zamknięty z nimi. To oni są zamknięci ze mną. Ja jestem łowcą, oni moją zwierzyną.
Co najbardziej cieszy, to ciągłe niezbalansowanie rozgrywki. W jednej chwili przewaga potrafi drastycznie przechylić się na korzyść przeciwnika, czy to dzięki pożarciu łowcy przez miejscowe żyjątka, czy też awans potwora na wyższą fazę rozwoju, przejście łowców do obrony generatora. Nawet jedno zmylenie pościgu przez skradającą się bestię może zaważyć o zwycięswie. Dodajmy do tego wszystkiego dynamiczną akcję i otrzymujemy najbardziej oczekiwany tytuł lutego.